8

lut

Weardrop.

Wearso, Wearso, czym mnie zaskoczysz tym razem? Tak sobie myślę co sezon i co sezon rzeczywiście jestem zaskoczona. Zeszłoroczne lato było nokautem na całej linii (pozytywnym). Któregoś upalnego dnia projektantka podzieliła się ze mną wieścią, że jesień i zimę poświęci postaci Edith Piaf i po szaleńczej gonitwie z kolorami powróci do pierwotnej i ukochanej swojej czerni. Kilka tygodni później do sklepu zaczęły spływać pierwsze egzemplarze kolekcji Weardrop. Jak ugryźć klasykę i klimaty retro, operując tylko i wyłącznie dzianiną? Wearso jak zwykle daje wyczerpującą odpowiedź.

WEARDROP (2)

Czytaj dalej

3

lut

Asian Arena

Rzadko tu piszę o sieciówkach, ale w najbliższym czasie zrobię kilka wyjątków. Powody są banalne: jeśli coś mnie zachwyci, nie potrafię tego przemilczeć. A dawno już tak często nie zbierałam szczęki z podłogi, że tak się okrutnie wyrażę. Może światło słoneczne tak na mnie wpływa i pełna jestem zaskakującego entuzjazmu? Wczoraj dotarły do mnie materiały zdjęciowe nowej współpracy Rity Ory z Adidasem. Bum! Szczęka znów opadła, a wąż w kieszeni zasyczał okrutnie. Kto choć trochę mnie zna, ten wie, że mam świra na punkcie japońskiej estetyki. Z maniakalnym uwielbieniem kolekcjonuję oryginalny papier Origami, który składam zwykle w żurawie albo lampiony, poluję też na jedwabne kimona vintage. Wciąż odkrywam tajniki japońskich strojów, symbolikę deseni i kolorów, z fascynacją obserwuję, jak historyczna Japonia przeplata się ze współczesną modą. I nagle taki strzał.

rita-ora-adidas-asian-arena-pack-01

Czytaj dalej

2

lut

Kulta

Na markę Kulta wpadłam przypadkiem. Odwiedzałam swoją duchową siostrę w stosunkowo nowym miejscu pracy zwanym Showroom.pl, gdy oczom mym ukazał się las… płaszczy. Akurat przyjechały, wraz z resztą kolekcji, by czekać na posterunku i dawać się wypożyczać do sesji. Oglądam, dotykam, przymierzam, szukam metki i widzę nazwę, której nie kojarzę. A to mocny cios dla ambicji osoby zajmującej się polską modą. Tym większy, gdy zorientowałam się, że nie jest to ani pierwszy, ani drugi jej sezon. No nic, dumę trzeba schować do kieszeni i nadrabiać czym prędzej to przeoczenie. A więc jestem. Jest i Kulta. Zapraszam do lektury.

kulta-clothing-story-1

Czytaj dalej

1

lut

MMC w deszczu

Z MMC sprawa jest prosta. Aby pisać o rzeczach najnowszych, konieczne jest wspomnienie tych poprzednich. A ponieważ w natłoku planów, publikacji i niecierpiących zwłoki tekstów gdzieś zgubiłam ich jesienną kolekcję, zanim przystąpię do opisywania wiosennej (którą zaprezentowali dwa tygodnie temu), pozwolą Państwo, że się cofnę. Wrzesień, Warszawa, Reduta Banku Polskiego, pora nietypowa, bo popołudniowa, na zaproszeniu informacja o wernisażu zdjęć, ani słowa o pokazie. Ale jak na wernisaż, podejrzanie wysoka liczba zainteresowanych. Za oknami słońce, które – jak się za moment okaże – idealnie doświetlało ubrania na modelkach. A na początku wybiegu ściana sztucznego deszczu – zarówno wizualnie jak i dźwiękowo – majstersztyk.

24_web_MMC_080915_fot_Filip_Okopny (Custom)

Czytaj dalej

31

sty

Pitchouguina część kolejna

Jesienno zimowych zaległości ciąg dalszy. Nie mogłam sobie odmówić napisania o tej kolekcji. Po prostu nie mogłam. Po pierwsze Anna Pitchouguina należy do tych projektantów, których rozwój śledzę z zapartym tchem. Po drugie dziewczęcość i eteryczność projektów urzekły mnie od pierwszego wejrzenia niemal rok temu. Tak, rok temu, bo Pitchouguina to marka działająca zgodnie ze światowym kalendarzem pokazowym, że tak się wyrażę. I to nie od dziś. Z jednej strony to powinno być oczywiste. Z drugiej niestety wciąż nie jest, ale o tym może przy innej okazji. Anna Pitchouguina co pół roku raczy publiczność nową historią. Potrafi wydobyć piękno nawet z najbardziej banalnych tematów. Bo ile można ogrywać swego rodzaju naiwność, lekkość i sentymentalność bez popadania zarówno w przesadę jak i znudzenie? Ona nie ma z tym najmniejszego problemu.

PitchouguinaAW15-5-620x883

Czytaj dalej

18

sty

Quality of nature, nature of quality

Marka Outfit Format powróciła z jesienno zimową kolekcją. Nie dziś, nie wczoraj, ale jak zawsze tu podkreślam, lepiej napisać o czymś późno niż wcale. Zwłaszcza że jesień może za nami, ale póki trwa zima, będę Was raczyć kolekcjami zimowymi. Aura sprzyja, branżowe wydarzenia wręcz przeciwnie – w tym tygodniu czekają mnie co najmniej dwa wiosenne pokazy. Ba, w sklepach widziałam już pierwsze sandałki. Za to zimowe rzeczy wreszcie w rozsądnych cenach. No dobrze, koniec z tymi „oczywistymi oczywistościami”, czas do meritum. Gdy pierwszy raz zobaczyłam te zdjęcia, byłam przekonana, że to sesja z końca lat sześćdziesiątych, którą twórczynie marki postanowiły się zainspirować i na jej podstawie stworzyć linię retro ubrań. Echa Huberta de Givenchy i Christobala Balenciagi, modelka jak Ewa Demarczyk, przytłumione barwy kliszy i pewnego rodzaju wzniosłość – raczej niespotykana współcześnie. A potem zagrały detale. Zbyt nowoczesne jak na tamten czas. Makijaż, sylwetka i za paradoksalnie za dużo nawiązań do przeszłości. Tak dopracowana pod względem inspiracji kolekcja po prostu nie mogłaby się pojawić pół wieku temu. Pojawiła się w roku 2015.

Outfit Format zima 2016 (2)

Czytaj dalej