23

cze

WEARSOLO9IC

Przecieram oczy ze zdumienia, widząc w nazwie dziewiątkę. Pojawia się nieprzypadkowo. WEARSOLO9IC to dziewiąta kolekcja Wearso Organic. Najwyższa więc pora przestać mówić o „młodej polskiej marce”, a umieścić w kategorii tych, które przetrwały lepsze i gorsze czasy, by zostać z nami – oby – na zawsze. Moja pierwsza sukienka, kupiona jesienią 2011 wciąż ma się dobrze, podobnie jak cały szereg kolejnych. Trwałość jest domeną bawełny organicznej. Tej prawdziwej, obwarowanej wszelkimi możliwymi certyfikatami (nie tej, która ostatnio zaczęła się pojawiać w sieciówkach, bo to kolejny przykład fantastycznego zamydlenia oczu zielonym mydłem, zwanym z angielska „greenwashingiem”). Ma się dobrze nie tylko sam materiał, ale też fason, który – jak się okazało – dziarskim slalomem przemyka między sezonami, ani nie zwalniając tempa, ani się nie starzejąc. WEARSOLO9IC jest swoistym podsumowaniem (czy gdyby Ola Waś nie chciała tego robić, umieszczałaby tak znaczącą cyfrę w tytule?), podróżą przez minione lata, zgarniającą na pokład starych znajomych, ale też pełną nowych i świeżych doznań.

WEARSOLO9IC (25)

Czytaj dalej

22

cze

PITCHOUGUINA ss16

Anna Pitchouguina jest mistrzynią poruszania nostalgicznych strun naszej duszy. Raz przypomni dzieciństwo, innym razem wyciągnie stare zdjęcia z albumu, a wszystko poda w delikatnej, dziewczęcej otoczce, pozornie spokojnej, ale pod spodem buzującej emocjami co najmniej jak u Nabokova. Dbałość o zachowanie spójności przekłada się nawet na wybór modelki, jej fryzury i makijażu. Każda kolejna sesja zdjęciowa Pitchouguiny jest zbiorem niezwykle przyjemnych doznań, nawet jeśli w tle nie ma nic poza ciepłą szarością.

PITCHOUGUINA SS16 (2)

Czytaj dalej

20

cze

Cyber Folk

Polski folk to temat, który wciąż powraca w bardziej lub mniej udanych odsłonach. Mogłabym się rozpisywać godzinami o muzyce ostatniego stulecia, od Lutosławskiego po Ciechowskiego, w samych superlatywach. Z modą bywa różnie. Mierzyli się z tematem i Arkadius w złotych dniach swojej kariery, i Joanna Klimas podczas swojego powrotu do branży. Mieliśmy też wysyp dziwnych interpretacji, niewiele różniących się od asortymentu Cepelii (z całym szacunkiem dla tejże). Koniec końców okazuje się, że najlepiej czerpanie ze źródeł przeszłości wychodzi osobom bezpośrednio z nimi niezwiązanym, np. Phoebe Philo, której ludowe pąki róż obiegły wszystkie Vogue’i świata, choć wyjęte były jak żywcem z polskiego skansenu. W czym tkwi sekret? Być może w całkiem nowym spojrzeniu, nieobciążonym nawet jednym typowym skojarzeniem. Najprawdopodobniej właśnie z tego założenia wyszła Kinga Król z Confashion, której wiosenno letnia kolekcja ujmuje ludowość w kompletnie inny sposób.

confashion5

Czytaj dalej

15

cze

Si-Mi x Joanna Horodyńska

Jest jedną z nielicznych osób w Polsce, której styl mnie interesuje. Z dużą przyjemnością obserwuję, co ma na sobie i to nie od paru, a od parunastu lat. Jedynym pewnikiem w jej przypadku jest… ciągła zmiana. Wyczuwa dany sezon i delikatnie mu się kłania, interpretując tak, by było jednocześnie i modnie, i po swojemu (co wielokrotnie było i zapewne będzie jej wypominane, bo poczucia humoru jej nie brakuje, ale innym bardzo często tak). Z sentymentem wspominam jej za długą grzywkę, gdy prowadziła programy w Atomic TV, a potem eleganckie i lekko ekstrawaganckie stroje w otoczeniu paryskich butików, po których oprowadzała widzów TVN Style. Gdy czasem mignie mi jej zdjęcie z tamtych czasów, automatycznie pojawiają się w myślach moje własne pomysły, bliższe lub dalsze, charakterystyczne dla danego roku czy momentu w życiu. Nosiło się i spodnie biodrówki, i satynowe topy na ramiączkach, i bojówki, a także o parę tonów za mocną opaleniznę. Z obecnej perspektywy trudno to oceniać, taka była moda i tyle. A ponieważ pamięć ludzka jest wybiórcza (na całe szczęście), pozostały same przyjemne wrażenia. Gdy mignęła mi zapowiedź współpracy Joanny z marką Si-Mi, zastrzygłam uszami. Zobaczyłam bowiem poniższe zdjęcie, na którym prezentuje dżinsowy komplet uderzająco podobny do tego, który zdarzało mi się nosić na pierwszym roku studiów. Nie był wyborem przypadkowym. Zainspirowały mnie zdjęcia mojej mamy (chyba z okresu jej studiów z kolei), a w Polsce właśnie pojawiła się Zara z całym wachlarzem ciuchów w stylu lat siedemdziesiątych. Gdy dotarłam do pełnej kolekcji (mowa już o Si-Mi), wiedziałam jedno: będzie nostalgicznie. A to w modzie jest absolutnie cudowne.

SiMi x Joanna Horodynska (8)

Czytaj dalej

13

cze

Azymut

Kto nie lubi podróżować, ręka w górę! Dobrze, dobrze, wiem, że niektórzy nie lubią. Ale zakładam, że jest ich mniej niż tych, którzy marzą, by wsiąść w dowolny środek transportu i ruszyć przed siebie. Ja na przykład jestem z tych, którzy odliczają dni. Kupują więc bilet odpowiednio wcześnie, a potem snują najróżniejsze plany, których – jak wiadomo – nie sposób wszystkich zrealizować. Ale to nieważne. Już samo oczekiwanie na podróż jest fantastycznym uczuciem. Zna je doskonale Ania Kruk, z którą ostatnio spotkałam się w związku z premierą wakacyjnej kolekcji biżuterii o tytule „Azymut”. To kobieta, która podróżuje bardzo często (i nie liczę tu dystansu Poznań – Warszawa pokonywanego tak często, że pojawiły się myśli o wynajęciu mieszkania w stolicy). Kto spodziewa się jednak nawiązań do poszczególnych destynacji, egzotycznych inspiracji czy lokalnych zapożyczeń, będzie mocno zdziwiony.

Kolekcja Azymut Ania Kruk

Czytaj dalej

7

cze

COCOON

Jak ja ich kocham! Z każdym sezonem coraz bardziej. Za pomysłowość, konsekwencję, poziom i element zaskoczenia. Korzystają z własnego dorobku, ale też dopisują nowe historie. W połowie po polsku, w połowie po grecku, realizując pomysły we Włoszech. Tym razem powstrzymam się od wspominania, zebrało się tego sporo przy poprzednich okazjach. Tyle tylko, że markę poznałam, zanim jeszcze postawiłam pierwszą literę jako Harel, a choć w owych czasach fascynowały mnie przede wszystkim niedostępne w Polsce sieciówki (jak H&M czy Topshop), wyobrażałam sobie samą siebie za wiele wiele lat, gdy będzie mnie już stać na awangardową modę, właśnie w tych ciuchach. No dobrze, wspomnę więc jeszcze butik Fashion By założony przez Kasię Piątek, gdzie można było ich kupić. To nieduże miejsce w bramie na Brackiej w Warszawie w pewnym stopniu przyczyniło się do mojej decyzji, by wreszcie zacząć pisać o modzie. Ech, i załóż sobie, człowieku, że nie będziesz ruszać przeszłości. Czy już zgadliście, o jakiej marce mowa?

MARIOS COCOON  (33)

Czytaj dalej