28

kwi

Lights

To się dzieje naprawdę. Wstaję rano i już jestem spóźniona, biegnę na trzy spotkania ustawione co godzinę, błogosławiąc brak prawa jazdy i możliwość pracowania w autobusie. Pochylona nad komórką z wyładowującą się tempie rekordowym baterią odpisuję na maile, przegapiam właściwy przystanek i piszę do wszystkich trzech osób o możliwości półgodzinnego poślizgu. Na trzecim spotkaniu wyobrażam sobie czekającego na mnie w domu psa, którego muszę wyprowadzić. Pies nie chce iść, a ja mam do zrobienia jeszcze tyle, że musiałabym wydłużyć dobę do czterdziestu ośmiu godzin, żeby zdążyć choć z połową. Przypominam sobie porady w którymś z magazynów o tzw. stylu życia, jak to nie należy się poddawać stresowi i presji czasu, że podczas pracy przy komputerze należy jak najczęściej wyglądać przez okno i uspokajać oczy widokiem roślin. A najlepiej to wyjechać na urlop i wszystko zostawić, bo przecież jesteśmy tego warte. I szlag mnie trafia. Kocham, to co robię i nie zmieniłabym absolutnie nic. Mam swoją codzienną pracę plus ten blog, którego jestem redaktor naczelną, dziennikarką, researcherką (brzydkie słowo) i korektorką (a czasem modelką, choć na szczęście rzadko). W sumie zasuwam na pięć etatów. Ale czasem marzy mi się chwila spokoju. Nie więcej. W zeszłym roku wpadłam na pomysł, by taki wakacyjny kącik zorganizować sobie w mieszkaniu. Naznosiłam różnych roślin, kupiłam poduszki w egzotyczne wzory, a na półce postawiłam książki i magazyny, które będę w chwilach relaksu czytać. Zgadnijcie, ile razy przez ostatni rok tam byłam? Nie liczę przechodzenia obok. Dwa. Ale za to pies bywa tam regularnie i bardzo się cieszy. Do czego dążę? Ano do tego, że są wokół mnie osoby, które potrafią osiągnąć to, co zabieganej Harel przychodzi z ogromnym trudem. I nie dość, że osiągają, to jeszcze znajdują w tym inspirację do dalszej pracy. Konkretny przykład? Sylwia Antoszkiewicz i jej marka LOUS.

LOUS_kolekcja Lights_SS2016 (24)

Czytaj dalej

26

kwi

Tatuum Selected

Zmiany, zmiany, zmiany. Nowe logo, zaprojektowane od zera wnętrza kolejnych sklepów, pozyskiwanie nowych projektantów i coraz szersze spojrzenie na świat. Tatuum dotknęło już nie rozdwojenie, a roztrojenie jaźni, czego objawami są dwie dodatkowe linie: Unique, graficzna, powstała we współpracy z Robertem Kutą oraz Selected – najspokojniejsza i najbardziej wyważona w niemal dwudziestoletniej historii firmy. Zazwyczaj linie premium są znacznie bardziej odważne, momentami nawet eksperymentalne, odnoszą się do konkretnych trendów, zawsze gotowe wystąpić na wybiegu. Jako najdoskonalszy przykład niezmiennie będę podawać Topshop Unique, który na stałe zagościł w kalendarzu londyńskiego tygodnia mody. Goni go i całkiem nieźle sobie radzi H&M Studio. Ptaszki ćwierkają, że żaden paryski dom mody nie pokusił się tej zimy o taki rozmach, jak szwedzka sieciówka. Nasz rodzimy Reserved wyodrębnił jakiś czas temu kolekcję Concept Limited, zawsze graficzną, wyrazistą i zadziorną. Przyszła pora na Tatuum. I cieszy ogromnie, że projektanci sięgnęli do tego, z czego w pierwszych latach istnienia firma słynęła.

TATUUM SELECTED

Czytaj dalej

25

kwi

Hexeline ss16

Zaczęło się od sukienki. Jak na swoje czasy awangardowej i niespotykanej, z szerokimi ramionami na poduszkach, asymetrycznym atłasowym kołnierzem inspirowanym smokingową marynarką i kopertowym zapięciem. Kupionej w domu handlowym na Złotej w Warszawie. Prasowanie wiązało się z przywoływaniem w myślach i na głos wszystkich świętych, ale było warto. Komplementy sypały się jeden za drugim, jeśli ktokolwiek milczał, to kobiety zbyt zazdrosne, by wydusić z siebie coś miłego. Niektóre z nich potrafiły wspomnieć sukienkę po latach, z niemałym wyrzutem, ale już z uśmiechem. Choć wyszła z mody i trafiła głęboko do szafy, nawet ja zapamiętałam ją świetnie. Nosiła ją moja mama, a mniej więcej rok temu przekazała czarne cudo w moje ręce. Przy okazji tekstu o dyplomach SAPU wspominałam, że miałam ją na sobie podczas gali finałowej (potrzebowałam dwóch miesięcy z Chodakowską, żeby dopiąć się w talii!). I choć data zakupu to prawdopodobnie rok 1987, swojej mocy nie straciła. Napis na metce? Hexeline. Czy jest szansa, by dziś znaleźć w tym sklepie coś, co będzie działać przez kolejne trzydzieści lat?

HEXELINE SS16 (6)

Czytaj dalej

19

kwi

Harel pyta: Olka Kaźmierczak

Olka Kaźmierczak to człowiek-orkiestra. W 2014 roku założyła blog Fashion PR Girl, który jako pierwszy w Polsce zgłębiał temat PR-u branży mody. Obecnie jest na finiszu przygotowań forum poświęconego biznesowi i modzie, które odbędzie się podczas HUSH Warsaw już 7 i 8 maja. W międzyczasie stworzyła portal, firmę PR-ową i… otworzyła szkołę. Trudno uwierzyć? Pięć minut rozmowy i wszystko staje się jasne. Ta kobieta w magiczny sposób wypełnia dobę czterdziestoma ośmioma godzinami. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć. Spotkałyśmy się w sali z widokiem na Pałac Kultury, która zwykle wypełniona jest słuchaczami kolejnych wykładów i warsztatów. Rozmawiałyśmy bite dwie i pół godziny, a pożegnanie przeciągnęłyśmy o kolejny kwadrans. Poważnie zastanawiam się nad kolejnymi częściami naszego dialogu. I stwierdzam, że są nieuniknione. Brzydkie magazyny o modzie, sprytne blogerki, polscy projektanci z zaburzonym poczuciem czasu, manipulacje i wyniesione pod niebiosa „lajki” – wszystko to czeka na Was poniżej. Zapraszam do czytania!

fashion pr girlFot. Szymon Brzóska

Czytaj dalej

18

kwi

Bizuu ss16

Czasem obserwuję markę przez parę lat i wciąż coś staje na drodze do naszego spotkania. A czasem nawet się spotykamy, ale nie iskrzy, a ponieważ wokół wciąż mnóstwo obiektów budzących spontaniczną sympatię, odkładam ewentualne lepsze poznanie się na później i później. Moja relacja z Bizuu idealnie pasuje do tego opisu. Bywałam parę razy na ich pokazach, raz czy dwa wpadłam do butiku, gdzieś mi się przewinęła znajoma osoba obleczona w naiwną sukienkę mogącą równie dobrze pochodzić z Zary, jak i archiwalnych czeluści La Manii. Przyjemne dla oka, z pomysłem, może mało odkrywcze, ale w porządku. Chemii jednak nie było. Aż do teraz.

BIZUU 41

Czytaj dalej

15

kwi

ART next to FASHION

Dziś w samo południe w Toruniu miało miejsce otwarcie wystawy „ART next to FASHION” poświęconej, jak łatwo odczytać z samego tytułu, relacji mody ze sztuką. To, jak sami jej twórcy mówią, eksperyment, który powstał w reakcji na brak podobnych działań w Polsce. Ostatnim przytaczanym przykładem są „Cuda Niewidy” z 2013 r., również realizowane w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Obecnie obejrzymy głównie prace graficzne artystów polskich i zagranicznych, m.in. Anny Halarewicz, Huberta Kołodziejskiego, Elżbiety Gądek, Katarzyny Smoczyńskiej czy serbskiego projektanta Zvonko Markovica. Obok nich znajdą się fotografie (m.in. cykl „Tribute to Moda Polska” autorstwa Pawła Żukowskiego). Zobaczymy również kostiumy Katarzyny Konieczki, której sceniczne kreacje nosi m.in. Lady Gaga. Oddzielną część wystawy stanowić będą prace poruszające takie wątki jak ekologia, feminizm, cierpienie. Ten pierwszy reprezentować będzie m.in. Michał Łojewski i jego marka UEG. Wystawa potrwa do 15 maja 2016. Jej kuratorem jest Mateusz Kozieradzki, a głównym partnerem marka YES. Harel dumnie patronuje.

6

Ilustracja: Anna Halarewicz