Miesięczne archiwum: Maj 2007

30

maj

styl summer

Jakiś czas temu podzieliłam się z czytelnikami tego bloga moim zachwytem stylizacją bohaterek serialu „The O.C.”. Dziś kilka inspiracji stylem Summer (Rachel Bilson) w sezonie trzecim (tak przy okazji, niedawno TVN zakończyła jego emisję). Przez dwadzieścia kilka odcinków Summer pojawiała się w coraz to piękniejszych sukienkach, niektóre z nich są nie do zdobycia nawet w Stanach, ponieważ zostały wyszperane w sklepach vintage. To co było modne w roku 2006 w USA, przywędrowało do Europy jak zwykle z rocznym opóźnieniem, ale moim zdaniem może zostać jeszcze na długo, znudziły mi się akcenty sportowe, tu mamy przykład 100% dziewczęcości.


                 


Letnie sukienki (od lewej): House, Marc by Marc Jacobs, Tatuum, H&M, H&M.



                


Sukienka Marc by Marc Jacobs (dostępna na stronie www.net-a-porter.com)


                


                


Bluzka i spodnie H&M, kolczyki Topshop.

29

maj

topshop w warszawie

Nie zwróciłam większej uwagi, gdy znajdował się na pierwszym piętrze w Galerii Mokotów. Teraz przeglądam ich kolekcje i marzę, żeby pojawił się znów. Szanse niewielkie, słyszałam trochę na ten temat, ale raczej to plotki niż fakty. Oto kilka rzeczy, które kupiłabym natychmiast:




Tego odcienia błękitu nie spotkałam w tym sezonie w żadnym ze sklepów, do których zaglądam (może powinnam poszerzyć horyzonty :-)). Nie jest to ultramaryna, choć zdaję sobie sprawę, że na niektórych monitorach może tak wyglądać. Więc te dwie sukienki o kroju retro, fason bluzki, który polubiłam obserwując bohaterki „The O.C.”. Kolorowe balerinki noszone do rurek to już klasyka i ogromna torba w neutralnym kolorze, dzięki czemu pasuje do wszystkiego. A propos toreb, niedawno skusiłam się na wielką szarą z kieszeniami w H&M, ale po chwili próbnego użytkowania w domu okazała się tak nie wygodna, że odniosłam ją do sklepu.


Wracając do Topshopu, ich projektanci mają zwyczaj zręcznie nawiązywać do trendów z wielkich wybiegów. Sprawa dyskusyjna, niektórzy oburzają się, że to brak własnych pomysłów i nakręcanie rynku podróbek, ale ja tak nie uważam. Jeśli pomysł jest dobry, a nas nie stać na droższy egzemplarz, czemu nie skorzystać z możliwości ubrania się w coś o podobnej formie? Lepsze to niż podróbki w dosłownym tego znaczeniu. Podróbkom mówię NIE -stanowczo i bez wyjątków. Tu przykład inspiracji kolekcją Chloe A/W’06:


              


Na szczęście Topshop nie jest jedynym sklepem, w którym można zaopatrzyć się w zainspirowane elementy odzieży. Błyskawicznie reagują na trendy także Zara i Mango. Nawet w naszym rodzimym Reserved (z którego jestem coraz bardziej dumna, naprawdę!) zdarzają się takie historie (choćby torby o kroju Fendi Spy, YSL Muse czy Chloe Edith – niestety wykonanie mniej zręczne, ale od czegoś trzeba zacząc, poza tym czego wymagać za taką cenę…). Tu oryginały:



Źródło zdjęć: topshop.com, style.com, net-a-porter.com



26

maj

burzliwe życie trendów






Zdjęcia: people.com



Kiedy w 2003 roku pierwszy raz kupiłam brytyjskie Elle, zaśmiałam się tylko nad prognozami modowymi przepowiadającymi szaleństwo na punkcie jeansów tak obcisłych, że trzeba będzie je wkładać na leżąco. Artykuł był udokumentowany zdjęciem Kate Moss w takichże spodniach. Wspomniałam przez chwilę czasy liceum, kiedy w ramach buntu młodzieżowego nosiłam czarne rurki wyszperane w jakimś lumpeksie i przewróciłam stronę, układając się wygodnie w fotelu w moich luźnych zielonych bojówkach. Może w Wielkiej Brytanii, ale na pewno nie u nas – pomyślałam i nie wiem, skąd miałam tę pewność. W każdym razie myliłam się.


 


Dopadło mnie pół roku później. Z powodu zdjęcia wyżej wspomnianej w kolejnych rurkach. Nagle wyobraziłam je sobie w połączeniu z górnymi częściami garderoby, które posiadałam. Ja też takie chcę! Niestety pojawił się problem: sklepy wciąż były pełne spodni o luźnych, co najwyżej prostych nogawkach, a mnie otaczało coraz więcej zdjęć kobiet odzianych w przedmiot mojego pożądania. Oczywiście zdjęcia pochodziły z zagranicznych źródeł.


 


Kiedy na polskiej ulicy zaczęłam dostrzegać rurki, rozpoczęłam poszukiwania. Nie było łatwo. Przypuszczam że w roku 2004 przyjeżdżały do nas z dalekich krajów. Nie będę wdawać się w szczegóły znalezienia idealnego fasonu, zajęło mi to bardzo dużo czasu. I wreszcie w 2006 obcisłe spodnie stały się w Polsce ogólnie dostępne. Mam i niespecjalnie martwi mnie fakt, że nie jestem oryginalna niczym Kate Moss w roku 2003. Ulice są wypełnione rurkami po brzegi, sklepy też. Niedługo pewnie moda przeminie, ale ja będę w grupie utrzymującej trend przy życiu.


 


I nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że prześledziłam prawie pełną drogę istnienia trendu, od pierwszych przebłysków do masowego znudzenia. Tak w skrócie:




  1. Pojawienie się elementu nie do zdobycia dla zwykłego śmiertelnika, zazwyczaj na pokazach mody topowych projektantów;

  2. Wzbudzanie pożądania poprzez powielanie go w mediach, najlepiej na znanych osobach, występuje tylko w sklepach „luksusowych” (piszę o polskich warunkach);

  3. „Zejście” do sieciówek, gdzie staje się osiągalny;

  4. Przesyt i co za tym idzie, maksymalne obniżenie ceny.

 Tak odnośnie punktu czwartego, kto chce pozostać modny, niech strzeże się przecen. Zazwyczaj przecenione produkty nie nadają się do noszenia w kolejnym sezonie. No chyba że jest nam wszystko jedno J. Właśnie dziś widziałam przecenione sukienki w stylu „baby doll”(akurat ten trend na mnie nie podziałał). Przyszłe lato ma być rajem dla minimalistów, co te przeceny świetnie potwierdzają. Chociaż kto wie? Właśnie to jest piękne w modzie: nigdy nie wiadomo, co się przyjmie, a co nie. Bez względu na prognozy.



3

maj

the o.c.


Ten serial zmienił moje podejście do mody. Kilka odcinków, zwłaszcza trzeciej serii, i całkiem przepadłam. Podobała mi się każda rzecz, jaką miały na sobie główne bohaterki. A może nawet nie każda rzecz z osobna, ale ich fenomenalne połączenie. To dzieło sylistki Karli Stevens, która podczas produkcji serialu trzy dni w tygodniu spędzała buszując po sklepach w poszukiwaniu garderoby dla aktorów. W swoim poruszeniu serialowym stylem nie byłam odosobniona. Cały świat podjął dyskusję na temat styu bohaterów, zwłaszcza Marissy Cooper (granej przez Mischę Barton) i Summer Roberts (Rachel Bilson). Dla firm produkujących ubrania i akcesoria serialowe mignięcie Mischy Barton w którymś z ich projektów oznaczało natychmiastowy wzrost jego sprzedarzy. Nietrudno się więc dziwić szybkiej reakcji sklepów internetowych, w których można do dziś skomponować garderobę w stylu „The O.C.”.