Miesięczne archiwum: Lipiec 2007

22

lip

dzień ze stylem Mischy Barton

Mischa Barton. Podoba mi się jej styl. Różne źródła niosą sprzeczne informacje na ten temat, mianowicie niektóre mówią, że kształtuje go sama, inne, że cały wygląd Mischy jest dziełem stylistki Rachel Zoe (tak, tej od leku na astmę dla koni, który miała podawać Nicole Richie dla zachowania sylwetki…). Czyja by to nie była robota, jest z czego czerpać inspiracje.


Na przykład poranny spacer z kawą i gazetą (kto z nas ma na to czas… :-). Jeansy rurki, wygodne buty, luźna koszulka w rockowym albo romantycznym stylu. Na szyi dużo cienkich łańcuszków z wisiorkami (to teraz bardzo modne). Śliwkowa torebka Chanel 2.55 wygląda jakby została stworzona wczoraj, nie w 1955 roku. To zasługa niezobowiązującego zestawu niebieskiej mini (ale nie zbyt mini), białej koszulki i kamizelki (dyskusyjna część garderoby, ale na Mischy czy Kate Moss wygląda znakomicie). I akcent w postaci czerwonych pantofelków bez czubka.



W drodze na lunch :-). Ach te sukienki… Nie trzeba wiele dodawać, mają urok same w sobie. Gdy jest chłodniej, można narzucić lekką marynarkę lub jeansową kurtkę. Płaskie sandałki, rozpuszczone włosy, torebka i gotowe. Być może jestem nieobiektywna, ale mam słabość do sukienek. Nie trzeba się starać, żeby wyglądać w nich dobrze. Oczywiście są przykłady na to, że można wyglądać też źle (gofugyourself.typepad.com), ale na razie je pominę. Może inaczej: w dobrze dobranej sukience nie można wyglądać źle.



Chłodne popołudnie. Powrót rurek. Różne góry, biały t-shirt i akcentująca całość torba. Zwłaszcza środkowa Giselle Bag Luelli.



Wieczorne wyjście. Soczyste kolory, bardzo modne także w następnym sezonie. Pośrodku sukienka Prady. To ostatnio mój ulubiony kolor. Elegancję sukienki można przełamać białym skórzanym żakietem, który po bliższym przyjrzeniu się zaczyna pasować do reszty. Mała torebka do ręki, szpilki, włosy upięte lub rozpuszczone, pełna dowolność. Znów to sukienka kształtuje image. Brawo, Mischa!



21

lip

świat mody z przymrużeniem oka

W związku z premierą kinowej wersji serialu The Simpsons w amerykańskiej edycji Harper’s Bazaar pojawiła się nietypowa sesja z udziałem bohaterów kreskówki, Lindy Evangelisty oraz przedstawicieli świata mody pod tytułem: „The Simpsons go to Paris with Linda Evangelista” autorstwa Juliusa Preite’a. Fantastycznie oddane prawdziwe osoby oraz ich niekiedy absurdalne pomysły. Oto kilka rysunków razem ze zdjęciami dzieł oryginalnych. Donatella właściwie niewiele się różni od swojej karykatury… :-).


Chanel i Karl Lagerfeld:



Viktor & Rolf oraz mrożące krew w żyłach suknie na stelażach:



Versace:



Louis Vuitton i metamorfoza Marca Jacobsa:



Jean Paul Gaultier:



Źródło: ohnotheydidnt

20

lip

Yamamoto i but

W 2001 roku  u Yamamoto pojawiły się wystylizowane na potrzeby jesiennej kolekcji adidasy. Wyglądały nietypowo jak na buty sportowe: kwiaty, wzory, zrelaksowana forma. Współpraca projektanta z marką Adidas zaowocowała osobną linią Y3, już nie tylko butów, ale kompletnej odzieży w stylu luźno nawiązującym do sportowego, głównie poprzez umieszczanie słynnych trzech pasków nierozerwalnie kojarzących się z Adidasem. Pomysł fantastyczny, do dziś regularnie powstają nowe kolekcje. I nagle na tegorocznym jesiennym pokazie Yamamoto pojawiły się modelki paradujące w zapomnianych już nieco butach firmy Dr Martens. To owoc nowej współpracy Yamamoto z wyżej wspomnianą marką. Tym razem „martensy” zachowały większość swych znaków szczególnych, jedyną różnicą widoczną na pierwszy rzut oka jest czubek w szpic. Oczywiście pojawiają się wśród nich inne zapięcia, alternatywa dla nieodłącznych do tej pory sznurówek, ale przeszycia pomarańczową nitką pozostają. Ciekawe, czy wyrośnie z tego kolejna linia, czy to tylko jednorazowa fascynacja…

 

Zdjęcia: style.com

19

lip

marynarka

Zarzekałam się kiedyś, jakoś w latach dziewięćdziesiątych, że nigdy więcej nie włożę legginsów. Tak samo z opaskami na głowę, zwłaszcza szerokimi z materiału. Spodni nigdy nie miałam zmienić na wąskie, a spódnica zawsze miała pozostać na biodrach. Podobnie z długimi marynarkami. Aż do teraz. Nie wiem, co się stało. Być może zobaczyłam kilka zdjęć na blogach z modą ulicy. Być może w jakiejś gazecie coś mignęło. Na pewno na pokazie Balenciagi na jesień 2007. Wprawdzie marynarki są mocno dopasowane, ale wydłużyły się ich rękawy i ogólnie forma. I teraz choruję na marynarkę w starym dobrym stylu, obrażając się na wszystkie krótkie żakieciki z rękawami 3/4. Wełnianą, aksamitną, nie garniturową. Jak na razie w sklepach pustki. Wyszperałam w szafie ostatnią nieoddaną na cele dobroczynne marynarkę w ciemnym morskim kolorze, muszę tylko zmienić guziki. Na szczęście nie ma masywnych poduszek, co się zdarzało w czasach świetności tej części garderoby. Marzy mi się czarna, taka jak na zdjęciach. Idealna do budowania stylizacji wokół niej. I te bryczesy Balenciagi… Na zdjęciach od lewej: pokaz Balenciaga, Ashley Olsen w czarnej marynarce, marynarka Celine i na dole Chloe.


18

lip

styl ponad trendami

Trinny Woodall i Susannah Constantine: dwie stylistki, które z początku nie przypadły sobie do gustu. Trudno w to uwierzyć, tworzą tak zgrany zespół. Wzruszam się za każdym razem, kiedy oglądam ich program i widzę, jak pomagają kobietom znaleźć własny styl i odzyskać wiarę w siebie. One dają dowód na to, że nie trzeba być modnym, żeby dobrze wyglądać. Najważniejsze to dopasować strój indywidualnie do siebie i swoich potrzeb. Ale nie dopuszczają możliwości zaniedbania się, które niestety często jest mylone z tym dostosowaniem… Z drugiej strony ciężko jest nie wpaść w pułapkę nowych trendów, zwłaszcza w czasach, kiedy wszystko jest dostępne aż w nadmiarze. Rynek średnich sklepów reaguje błyskawicznie na to, co dzieje się na wybiegach. Ale one uparcie trwają przy swoim stylu, czerpiąc z trendów te elementy, które się dla nich nadają, a nie wszystko jak leci. Spotkałam się z opinią, że na siłę narzucają ludziom nowy styl, nie licząc się z ich odczuciami. Myślę, że jeśli ktoś naprawdę nie chciałby się zmienić, nie prosiłby ich o pomoc. Imponuje mi ich dystans do siebie (widać na zdjęciu poniżej w szaleństwie akcesoriów). Najbardziej lubię oglądać programy (zwłaszcza dla tych ciuchów, które mają na sobie), ale na stronie internetowej też jest trochę pomysłów oraz kilka uniwersalnych porad. Warto zajrzeć: www.trinnyandsusannah.com