16

lip

autentyczna kopia LV

Nie czytam polskich gazet o modzie, jedynie sierpniowe numery z powodu potrzeby przeglądania czegoś lekkiego podczas wakacyjnej podróży. Powód dla którego odwróciłam się od rodzimej prasy tego gatunku to brak albo zbyt mała ilość sesji mody w polskim wykonaniu. Przedruki zdjęć zagranicznych widuję miesiąc lub dwa wcześniej w zagranicznych wersjach tychże (w dodatku zazwyczaj w pełniejszych wersjach). Ale to jeszcze coś innego. Brak w stylizacjach ubrań dostępnych w Polsce. Wiem, istnieją miesięczniki shoppingowe, gdzie mogę obejrzeć 245 kurtek na wiosnę z polskich sklepów, ale nie o to mi chodzi. W sierpniowym numerze Elle pojawia się jedna sesja spełniająca moje wymagania, zawsze dobrze na początek…


A teraz na temat. Otóż w wyżej wspomnionym numerze trafiłam na ciekawy artykuł poruszający kwestię od lat spędzającą sen z powiek największym projektantom: problem podróbek. Autorka, Anita Szarlik opisuje swoje i innych doświadczenia w tym temacie. Zachęcona szpiegowskim klimatem sama postanowiłam sprawdzić, jak to jest. Najpierw wspomnienia. Owszem, pamiętam włoskie miasta i stosy torebek LV rozłożonych na chodnikach oraz uśmiechniętych sprzedawców. A aktualnie internet. Wpisuję dowolną nazwę torby chętnie noszonej w tym sezonie. Wyskakuje kiepsko zrobiona strona z niezbyt udanymi zdjęciami, ale jest wszystko: Chloe, Dior, Fendi no i przebój od lat: Louis Vuitton. Opis: „autentyczna kopia”. Nie podaję adresu, ponieważ nie mam zamiaru robić im reklamy. Tak naprawdę mogłam się postarać jeszcze mniej i wstąpić na Allegro lub eBay… Warto artykuł przeczytać, warto sobie uświadomić, co i kto za podróbkami stoi. Cieszę się, że wreszcie temat został poruszony w Polsce.


Poniżej jedna z oryginalnych podróbek LV.


2 myśli nt. „autentyczna kopia LV

Dodaj komentarz
  1. real_girl

    Szczerze? To ja już nie mogę ścierpieć LV. I śmieszy mnie niezmiernie, kiedy idzie jakaś niewiasta przez miasto z dumnie podniesioną głową, a w łapsku dzierży ową oryginalną kopię (LV).

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *