11

wrz

Marc Jacobs odsłona pierwsza

Szok. Absolutne zaskoczenie. To pierwsze słowa, jakie przyszły mi do głowy po obejrzeniu tej kolekcji. To spotkanie szalonego projektanta z doskonale go rozumiejącym krawcem. Raczej bym zakwalifikowała ten pokaz do haute couture, bo ekstrawagancja sięgnęła zenitu (nie licząc może rękawiczek przypominających kolorystycznie te do zmywania, choć i to można podczepić pod ekstrawagancję). Surrealizm. Od początku zapowiadało się ciekawie, ponieważ zamiast modelki na tle „Bolera” Maurice’a Ravela pierwszy pojawił się na wybiegu projektant. A potem zaczął się pokaz „od końca”. Ubrania jakby niedokończone, ręce obok rękawów, nogi obok nogawek, sweterki niezszyte po bokach, sukienki z pęknięciem już od wysokości talii, wystająca bielizna. Na głowach dziwaczne kapelusze, na nogach… sami, drodzy Czytelnicy zobaczcie :-). Buty dla prawdziwych fashion victims.


Ale jeśli komuś to wydaje się zbyt dziwne, by było prawdziwe, proponuję spojrzeć na te torby. Moim zdaniem są po prostu genialne. Te poduszeczki udające pikowanie to ponaszywane w kształt rombów cekiny. Przepiękne są też torebki dwie w jednej. Kto by pomyślał, że tak może wyglądać kieszeń… Czekam na Marc by Marc Jacobs (to już dziś w nocy…) i oczywiście Louis Vuitton.


Cała kolekcja do obejrzenia tutaj.

3 myśli nt. „Marc Jacobs odsłona pierwsza

Dodaj komentarz
  1. metkabytraczka

    Metka by Traczka zakochała się w beżowej torbie z kometyczką-kieszenią na wierzchu. Absolutnie. Oraz w tej brązowej sukience w grochy z brązowym kołnierzykiem. Jezu, Jezu, Jezu!

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *