7

paź

Z pamiętnika zakupoholiczki (2)

Nigdy nie miałam wątpliwości, że jeśli chodzi o styl, znajduję się pod wpływem najróżniejszych czynników: od gazet po wirtualne obrazki w modowych blogach. Ale ostatnie decyzje o kupnie najważniejszych elementów sezonu podejmuję tylko z ich pomocą! Czy to źle? Dla mojego portfela, owszem, dla przemysłu odzieżowego wręcz przeciwnie. Czy zostałam sprytnie złapana w marketingową pułapkę? Obawiam się, że z moim uwielbieniem dla mody (która jak wiadomo ciągle się zmienia) sama wpadam w takie pułapki i to jeszcze z uśmiechem na ustach. Tak więc ostatnio po zakupieniu szarego wełnianego płaszcza doszłam do wniosku (na podstawie wnikliwych obserwacji), że New-Yorkerki z bloga Sartorialist mają płaszcze w kolorze czarnym, więc muszę go wymienić. W szafie wisi czarny. Będąc w Trafficu nieopatrznie wzięłam do rąk aktualne włoskie Elle o grubości tomu encyklopedii (świętują swoje dwudziestolecie, ale prawie w każdym miesiącu numer jest przynajmniej cztery razy grubszy od naszego rodzimego wydania) i trafiłam na miejską sesję mody zainspirowaną oczywiście jesienną kolekcją Nicolasa Ghesquiere’a (zrozumiem, jeśli Czytelnicy skomentują, że jeszcze jedno wspomnienie tej kolekcji i przestaną czytać ten blog :-) – zdaję sobie sprawę, że to już obsesja). Poleciałam do Zary sprawdzić, czy są jeszcze te bryczesy, których miałam nie kupować… i kupiłam… Podjęłam także decyzję o ozdobieniu mojej starej i dość znoszonej marynarki naszywkami w stylu uniwersyteckim. Wizyta w pasmanterii i już mam wszystko, czego mi potrzeba. Do czasu. Za chwilę pojawią się listopadowe wydania gazet o modzie, nowe zdjęcia na blogach oraz nowe rzeczy w sklepach. Stwierdzam jednak, że dopóki taka zabawa daje mi przyjemność, jestem bezpieczna. Zapewne wciąż znajduję się w początkowym stadium zakupoholizmu, które utrzymuje mnie w stanie euforii, bez skutków ubocznych :-).

7 myśli nt. „Z pamiętnika zakupoholiczki (2)

Dodaj komentarz
  1. anulinkaa

    a moglabys pokazac jakies stroje, gdzie nosi sie do nich szelki? Bardzo podoba mi sie jak piszesz , no i oczywiscie tematyka tego bloga;)
    mam nadzieje, ze da sie spelnic prosbe;]
    pozdrawiam:)

    Odpowiedz
     
  2. zzooffkkaa

    piszesz swietnie..wiec pisz pisz pisz… :)
    ja tez mam prosbe..moglabys zamiescic fotke tych bryczesow z zary…chcialabym porownac je do moich ktore leza w szafie i czekaja na reaktywacje..z gory serdeczne dzieki! :)

    Odpowiedz
     
  3. harel

    Chwilowo wykonanie fotki jest niemożliwe. Spróbuję opisać. Są to bardzo delikatne bryczesy, nieznacznie tylko rozszerzone na górze. Cały smak tkwi w szwach z przodu i z tyłu nogawek. A jeśli chodzi o reaktywację Twoich bryczesów, nie oglądaj się na innych, jeśli masz ochotę, zakładaj (inspiracje znajdziesz nie tylko u Ghesquiere’a. Także Roberto Cavalli pokazał je tej jesieni)! Dlaczego np. na blogu The Sartorialist wszyscy tak super wyglądają? Bo się nie boją własnego wkładu w modę. Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
     

Odpowiedz na „aga.pierAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *