23

lis

So what?

Zainspirowała mnie notka na blogu The Sartorialist odnośnie ciepłej jesieni, jaka panuje obecnie w Nowym Jorku, co za tym idzie różnic między ludźmi jeśli chodzi o odczuwanie chłodu, a co za tym idzie, sposobu ubierania się. Czy nie macie dość, drodzy Czytelnicy, gdy ludzie pytają: „Czy ci w tym nie za zimno?” albo: „Co ty tak ciepło dziś ubrana?”. Jestem już na tyle stara, by wybierać strój przynajmniej po części świadomie, uzależniając go od istotnego w naszym klimacie czynnika jakim jest temperatura powietrza za oknem. Mam wrażenie, że osoby zadające takie pytania traktują mnie nie do końca jak istotę rozumną :-). To oczywiste, gdyby mi było za zimno, ubrałabym się cieplej. Ale do czego dążę… Niestety temperatura w naszym kraju dawno przestała osiągać dwadzieścia stopni Celsjusza, ale czasem dni bywają całkiem ciepłe i wtedy nie widzę powodu, by szczelnie się okrywać. Nie mówię o skrajnych przypadkach zjeżdżających niebezpiecznie w dół biodrówek (zwłaszcza z medycznego punktu widzenia dość ryzykowne, esteci przy okazji też pocierpią, ale to mniej istotne) czy gołych nogach do krótkiej spódnicy (aczkolwiek w krajach zachodnich to się zdarza i na ulicy jestem zwykle jedyną zdziwioną osobą). Z jakiegoś powodu istnieją płaszcze, futerka, żakiety czy swetry z krótszym rękawem. Z jakiegoś powodu w sklepach wciąż dostępne są buty z odkrytymi palcami czy sandałki (ewidentnie zimowe, wiadomo, nie na śnieżną zimę, ale jednak). I w końcu z jakiegoś powodu modne są w tym sezonie długie rękawiczki. To wszystko ma sens. Okres przejściowy między złotą jesienią a mroźną zimą jest trudny zwłaszcza ze względu na brak modowej tolerancji w społeczeństwie (czy pociesza mnie, że nie tylko polskim? Nie wiem… może? :-)). Czasem sama się zastanawiam: „Jest listopad, czy to nie najwyższa pora na puchową kurtkę?”. Ale skoro mi w niej za gorąco… Biorę więc wełniany sweter, marynarkę i owijam się ogromną kolorową szydełkową chustą. A potem odpowiadam na wyżej wspomniane pytania. Na poniższych zdjęciach większość proponowanych okryć wierzchnich z krótkim rękawem pochodzi z kolekcji włoskich, co ma duże znaczenie, ale taki płaszczyk a’la Vera Wang noszony z długimi rękawiczkami nie daje mi spokoju. Żeby nie było zbyt ekstremalnie, zawsze można włożyć pod spód cienką wełnianą górę z długimi rękawami. Czasem jestem zaskoczona, jak wełna potrafi grzać, nawet ta cieniutka. Więc, idąc dalej tym tropem, do butów z odkrytym czubkiem można włożyć cienkie wełniane skarpetki. A do torby, na wypadek gdyby jednak pytająca osoba miała rację, że nam za zimno, dodatkową warstwę :-).



Vera Wang, Prada, Marni, Etro.

9 myśli nt. „So what?

Dodaj komentarz
  1. gosia.irl

    uwielbiam fason tych welnianych poldluchich plaszczykow!!!! Super

    Ale niestety trza je odlozyc na przyszly rok. narazie przegladam kolekcje ciazowe i probuje zaadaptowac moja kolekcje do rozmiaru mojego brzucha. jest ciezko bo zima idzie…

    Moze jakies pomysly? jakies inspirujace strony? nie chce wydawac fortuny na cichy w ktorych bede tylko chodzic kilka mies:-(

    pozdr
    m

    Odpowiedz
     
  2. moja_ada

    Witaj Harel,
    Twoj blog odkrylam niedawno, a juz jest na liscie ulubionych blogow, od ktorych rano z kubkiem kawy fajnie zaczac dzien.
    Zycze Ci kolejnych inspiracji wokolo, zeby potem moc o nich na blogu poczytac…:)
    A i mam nadzieje, ze mnie tez cos kiedys do glowy przyjdzie…
    pozdrawiam.

    Odpowiedz
     
  3. ryfka81

    Czytam Twój wpis i myślę: „No, mnie też to wkurza”. A zaraz potem: „Kurde, przecież ja sama takim wścibskim pytaczem!” Nie wiem, z czego to wynika, ale zawsze pytam Dzióbaska, siostrę, czy kogo tam mam pod ręką, czy im nie zimno, czy nie lepiej, żeby włożyli czapkę, rękawiczki, poprawili szalik, bo wieje… No taka mamuśka ze mnie. Jeszcze chwila, a zacznę gołe brzuchy na ulicy zaczepiać. Ech, starość nie radość… ;)

    Odpowiedz
     
  4. atena_z

    ***Z jakiegoś powodu w sklepach wciąż dostępne są buty z odkrytymi palcami czy sandałki (ewidentnie zimowe, wiadomo, nie na śnieżną zimę, ale jednak)***

    Bo to dla kobitek, które rano zjeżdżają windą do garażu, tam w samochód, potem do garażu podziemnego w pracy i siup windą na górę. Wtedy i noski odkryte niestraszne ;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *