25

sty

Co autor miał na myśli?

Junya Watanabe. Lubię taki bałaganiarski styl, choć sama go nie stosuję (proszę nie zwracać uwagi na upiorny wygląd modelek). Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, na ile trzeba być pewnym siebie, żeby wyglądać przekonująco w krzywo zapiętym sweterku czy obracającej się po szwach sukience. Czy przepustką do swobodnego poruszania się musi być metka z nazwiskiem projektanta? Na przykład kolekcja – manifest Marca Jacobsa (choć głośno o manifeście nikt nie powiedział, sam projektant przyznawał, że zmiany w organizacji tygodni mody spowodowały, że nie miał dostatecznej ilości czasu, by dopracować kolekcję – czy dlatego wyglądała jakby z przypadkowo pozszywanych kawałków?) noszona przez gwiazdy prezentuje się nieźle, bo metka jest głośno komentowana (jeśli nie na żywo, to potem pod zdjęciem w gazecie). Granica między krawiecką sztuką a brakiem solidnego wykształcenia w tym zawodzie stała się bardzo cienka. Tak cienka, że często dopóki nie spojrzymy na metkę, nie zrozumiemy przesłania. Czy to hipokryzja?



Junya Watanabe, kolekcja jesień/zima 07/08; źródło zdjęć: www.elle.com


8 myśli nt. „Co autor miał na myśli?

Dodaj komentarz
  1. yashczoorka

    a ja właśnie za to uwielbiam Vivienne Westwood docenili ją za to że wlasnie uklada swoje ubrania na manekinach i zszywa jak leci nie jest mistrzynia krawiectwa a mimo to jej ubrania sa cudowne! mozna i w taki sposob bawic sie moda

    Odpowiedz
     
  2. aluterek09

    hmmm ?? Chyba to trzeba przetrawić by zrozumieć „po co?” Ale co sie nie przyjmuje w Polsce za wielką wodą jest zupełnie naturalne
    Szare wdzianko bardzo ładne !

    Odpowiedz
     
  3. harel

    Jak napisałam na początku, lubię ten styl, mam jednak wrażenie, że dziewięć na dziesięć zapytanych o zdanie i niewtajemniczonych w pochodzenie tych ubrań osób odpowie, że są źle pozszywane. Dopiero gdy oświecilibyśmy je w kwestii projektanta, zdanie zmieniłoby się całkowicie. O taką hipokryzję mi chodzi.

    Odpowiedz
     
  4. delpudel

    Cudne są te ubrania. Szkoda, że sieciówki nie interesują się takimi projektami. bo mi zwykłemu śmiertelnikowi to tylko zakupy w h&m są przeznaczone…

    Odpowiedz
     
  5. chehozka

    Nie włożyłabym czegoś takiego na siebie, nawet wiedząc, że to jest autorstwa superekstra wypasionego projektanta/tki. Sama mogę sobie coś takiego zrobić zamiast wywalać ciężkie pieniądze na kilka krzywo pozszywanych szmatek. Dla mnie to już nie jest wielkie krawiectwo, pardon.

    Odpowiedz
     
  6. jgn

    naprawdę myślisz, że jakbyś osobie kompletnie nie-modowej powiedziała, że to od watanabe, to ona nagle zmieniłaby zdanie? chyba nie, myślę że raczej stwierdziłaby „czego to ludzie nie wymyślą”.
    a jeśli osoba modowa zmieniłaby o tym zdanie, bo jest od watanabe, to rzeczywiście nie zasługuje na miano osoby modowej :)
    dla mnie większą tajemnicą są reakcje na torebki lv – projekty średnie, logo wkurzające, a nikt nie ośmieli się skrytykować…

    Odpowiedz
     
  7. harel

    JGN, dobrze mówisz, ale nie wiem, może ja trafiam na szczególnie źle nastawione do takiej mody osoby? A torebki LV… Jakie by nie były, najgorsze w nich jest to, że dobrze się sprzedają wersje podrabiane i ulice całego świata są zalane fałszywkami. Logo zaczęło żyć własnym życiem, całkiem nie takim, jakie było w zamyśle twórcy…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *