Miesięczne archiwum: Styczeń 2008

22

sty

Zmiany, zmiany, zmiany…

Przychodzi nagle co jakiś czas i nigdy nie jestem w stanie wcześniej się na nią przygotować: rewolucja stylu. Brzmi bardziej poważnie niż powinno :-). Piszę o tym, bo właśnie się zaczęła po raz kolejny. Przestała polegać na doszczętnym opróżnieniu szafy i uzupełnieniu jej na nowo (zresztą nigdy aż tak brutalnie nie było). Chodzi o noszenie tego co mam w całkiem nowy sposób. Któregoś dnia mnie olśniło i zaczęłam przymierzać, łącząc ubrania w sposób eksperymentalny, bardziej z ciekawości niż dla konkretnego celu. Kiedyś takiej rewolucji towarzyszyła również zmiana fryzury, koloru włosów i makijażu. Teraz trochę się zestarzałam i trudno byłoby mi się rozstać z doprowadzoną do osobistej perfekcji (nie mylić z perfekcją ogólnie pojętą) fryzurą. Z makijażem o tyle trudno, że prawie się nie maluję, nie byłoby się z czym żegnać.


Ale jeśli chodzi o styl ubierania… Kilka razy zmiany zaczynały się w podobny sposób: dla żartu, zazwyczaj w większym gronie znajomych albo w towarzystwie choć jednej zaprzyjaźnionej osoby brałam do przymierzalni rzeczy absolutnie do mnie nie pasujące, zabawne, w dziwnych kolorach, absurdalne. Ale zamiast wyjść z tej przymierzalni zgięta wpół ze śmiechu, zostawałam, wpatrując się w lustro i nie mogąc nadziwić, że mogę dobrze wyglądać w czymś, czego nigdy bym o to nie podejrzewała. Epizod z wściekle różową mini sukienką tubą obszytą z dwóch stron łaskoczącym futerkiem nauczył mnie, że świetnie mi w takim kolorze (fason pominę milczeniem). Podobna próba z mini spódnicą udowodniła, że mam nogi :-). To było dawno temu. Ostatnio nie muszę czynić tak odważnych kroków, ale co jakiś czas z ciekawości otwieram się na całkiem nowe i niezauważane wcześniej fasony. Z jednej strony trzymam się zasad budowania proporcjonalnej sylwetki, ale z drugiej dlaczego mam czegoś nie spróbować tylko dlatego, że mi do tych zasad nie pasuje? Nagle okazuje się, że obniżona talia wcale nie musi skracać nóg, a podwyższona skracać tułowia :-). Zresztą tak swoją drogą nawet jeśli coś tam skraca, a ja się w tym dobrze czuję, dlaczego mam rezygnować?


Pewnie, że są dwie strony medalu, nawet gdy bardzo się staram, czasem przyglądam się osobie ubranej do przesady źle. I nie chodzi mi o to, czy modnie, czy niemodnie. Kwestia gustu, nie podlega dyskusji od starożytności. Ale trudno mi uwierzyć, że ktoś może się dobrze czuć w dwa rozmiary za małych jeansach (proszę zrobić proste porównanie: czy ktokolwiek decyduje się nosić dwa rozmiary za małe buty?). Mówi się, że kobiety w Polsce często noszą za małe rzeczy. Bo lepiej wbić się w rozmiar 34 niż porządnie wyglądać w 42. Nie wiem, skąd wzięło się przekonanie, że im większy numer na metce, tym większa hańba dla noszącej. To, że Karl Lagerfeld był oburzony faktem, że jego kolekcja dla H&M miała rozmiary powyżej 38 spowodowało, że nawet jej nie tknęłam, oburzona jego oburzeniem :-) (tym bardziej gdy patrzyłam na jego zdjęcia np. sprzed dziesięciu lat).


Podstawą takiej rewolucji (nawet całkiem małej) jest szczera rozmowa z samym sobą. Być może znów brzmi bardziej poważnie niż powinno, ale moda do pewnego stopnia jest poważną sprawą. Poważną, bo możemy się za jej pomocą określić. Wiem to po sobie: całe życie poszukuję ładnych ubrań, w których będę się dobrze czuła. I mam ich całkiem sporo, co nie przeszkadza poszukiwać dalej w celu uzupełnienia, dosłownie dokonania kilku drobnych poprawek we własnej szafie. A jeśli coś psuje mi humor, jest za małe, za duże albo przestało pasować, pozbywam się tego bez wyrzutów sumienia. Zobaczymy, co wyjdzie tym razem…

21

sty

Black leather jacket

„Black leather jacket” brzmi jakoś bardziej romantycznie niż „czarna skórzana kurtka”, stąd kolejny raz wkrada się w tytuł notki język angielski. Poza tym znaczenie słowa „jacket” obejmuje także marynarkę, co ma tu znaczenie. Element ten nigdy tak naprawdę nie zniknął z pokazów ani tym samym nie wyszedł z mody. Jesienią na wybiegach (albo raczej zeszłej zimy na jesiennych wybiegach :-)) pojawił się w tylu formach, że nawet najwięksi przeciwnicy tegoż mogli znaleźć coś dla siebie (swoją drogą niekoniecznie przecież musi być skórzany). Jak dla mnie oprócz wersji Yamamoto wszystkie stylizacje są zbyt mroczne. Osobiście widzę taką kurtkę do zwiewnej sukienki w kwiaty. Skojarzenia z motocyklami bywają całkiem w porządku, ale muszą mi Państwo uwierzyć na słowo, nie w moim przypadku :-).



Julia Stegner; Ashley Olsen; Agyness Deyn; Julia Dunstall.

20

sty

Fendi

Być może jeszcze dla niektórych będzie ciekawostką fakt, że Karl Lagerfeld sam się podjął wykonania zdjęć do kampanii reklamowej Fendi, której to firmy jest projektantem już od lat. Gdy kilka lat temu był gościnnym redaktorem brytyjskiego Elle i przedstawił tam autorską sesję z udziałem Lily Cole, nie byłam szczególnie zachwycona. Ale poniższe zdjęcia mają w sobie coś, co mi się podoba. Najbardziej powielony motyw małej torebki w różnych kolorach. Oraz klimat: „jeśli nie możesz zdecydować się na jeden kolor, weź wszystkie”.


19

sty

Buty i torebka

Od jakiegoś czasu wieść niesie, że nie nosi się torebki i butów w jednym kolorze. Dziś kilka dowodów na to, że gdy buty i torba są dopasowane kolorystycznie, autorka zestawu nie musi wyglądać jak manekin z wystawy Galerii Centrum. Wszystko zależy od zróżnicowania stylu i faktury. Nawet jeśli ktoś ma na sobie wyłącznie Pradę, dba o to, by nie łączyć elementów w zbyt oczywisty sposób. Przykłady zaczerpnięte ze strony mojego ulubieńca Scotta Schumana.


Na pierwszy ogień zestawy brązowe. Może dlatego, że sama ostatnio stanęłam przed dylematem „dopasować czy nie dopasować”. A także dlatego, że moja nowa zdobycz z Zary wygląda bardzo podobnie do YSL „Muse”, którą pani na zdjęciu dumnie prezentuje w komplecie z pięknymi platformami. W dodatku kurtka także się komponuje, a wcale nie jest za dużo. Przynajmniej w moim odczuciu. Drugi przykład to zastosowanie wręcz tego samego materiału i faktury. Znów z powodzeniem. I wcale nie dlatego, że torebka ma w nazwie element „Dior”. Z czerwienią bywa gorzej, dlatego wybrałam przykład zróżnicowanych faktur. Buty stanowią jedno z moich głównych marzeń, tylko obcas bym skróciła. Szukam czegoś pomiędzy jesiennymi Martensami Yamamoto i tymi właśnie lakierowanymi Chloe. Powodzenie będzie mi potrzebne. A wracając do tematu, do takich akcentów bohaterka zdjęcia nie potrzebuje już nic więcej. Śmiem za to stwierdzić, że bez nich reszta byłaby nieciekawa. A co się stanie, jeśli faktura jest zróżnicowana, ale jednocześnie i na butach, i na torbie? Czy to się da połączyć? Oto dowód, że tak.


I dylemat zażegnany.



18

sty

Świat nierealny

Taki ostatnio można zobaczyć na stronie Prady. Stworzyli go Rem i Jeroen Koolhaas. Już podczas jesiennej kampanii można było ściągnąć sobie lookbook o podobnym klimacie, z tym że bardziej miejskim niż bajkowym.


Poniżej propozycja na wiosnę:



I fragment wcześniejszej, już niedostępnej wersji:



Źródło zdjęć: www.prada.com


A tak poza tym bardzo podoba mi się wiosenna kampania reklamowa (już tradycyjnie fotografował Steven Meisel), w której wystąpiły Sasha Pivovarova, Sasha Pivovarova i… Sasha Pivovarova :-) (ta trzecia na poniższym zdjęciu nieobecna).