16

kwi

Duży biust a moda

Temat na życzenie Czytelniczki. Równie dobrze mogłabym pisać o małych biustach, choć te podobno łatwiej ubrać. Tak naprawdę zależy, co się chce osiągnąć. Na początek każdej kobiecie, która chciałaby modnie się ubierać nie zważając na trudności, jakich przysparza nam biust o większym rozmiarze niż przeciętny polecam ten blog. Bo najważniejsze na początku czy przy dużym biuście, czy małym, to znać swój rozmiar stanika. Gdy stanik dobierzemy odpowiednio, połowa ciężkiej pracy za nami.


Dla „biuściastych” moda bywa okrutna. Cienkie ramiączka, zbyt małe miseczki sukienek, amerykańskie dekolty, odkryte plecy czy zwykłe koszulowe bluzki na guziki: to wszystko może stanowić problem. Tak jakby świat mody zapomniał o tym, jak różnorodne mogą być kobiece figury. Modelki służą do prezentacji ubrań, które potem będą kupować „zwykłe kobiety”. Ale coraz częściej widzę, że wiele rzeczy może wyglądać dobrze tylko na modelkach. Tak są zaprojektowane i nikogo za to winić nie można, takie czasy: z kultem młodości i chudości na czele. I potem znajdujemy wyśnioną sukienkę, która, gdy już dopnie się na górze, smutno zwisa na dole. Albo gdy na biodrach leży idealnie, na górze brakuje znacznej części materiału. Idealnym rozwiązaniem byłoby szycie na miarę, ale to droga i czasochłonna impreza. Choć kto może, niech korzysta.


Kolejny problem to jak wyglądać z dużym biustem elegancko, kobieco, ale nie wyzywająco. Spotykam się od lat ze stereotypem, którego strasznie nie lubię, ale niestety obawiam się, że nie da się go zwalczyć. Duży biust przyciąga uwagę, a między dużym dekoltem a zbyt dużym dekoltem jest bardzo cienka granica. Wystające ramiączka stanika to często konieczność. Moim zdaniem jeśli są ładne, dopasowane kolorystycznie do reszty, dlaczego rezygnować z ubrania, przy którym trochę będzie je widać? To sprawa noszącej. Ma być ładnie, estetycznie i stylowo. Niestety trzeba się pogodzić z faktem, że niektórych fasonów nigdy nie będziemy nosić. Mam wrażenie, że przy dużym biuście szczerość z samą sobą na poziomie stylu jest bardziej istotna niż w przeciętnych przypadkach.


Ale teraz dobre wiadomości. Istnieją fasony wręcz stworzone dla dużych biustów i okazuje się, że warto taki biust mieć. Na przykład kopertowe bluzki i sukienki. Układają się przepięknie, ważne jest tylko, by krzyżować je pod biustem, nie zakładać dwóch części na siłę w jego połowie (mam nadzieję, że mój opis daje wyraźny obraz tego, co mam na myśli). Nauczyła mnie tego kobieta, która szyła moją ślubną sukienkę – kopertowo zakładaną właśnie. W takich sukienkach można pięknie zaznaczyć talię. Gdy mamy duży brzuch, to nawet lepiej, bo proporcje między biustem a brzuchem (i siłą rzeczy biodrami) są zachowane.


Druga sprawa to dekolty w szpic. Zdecydowanie najlepsze. Kardigany, żakiety, t-shirty, wszystko będzie podkreślać biust zamiast go zbytnio uwydatniać. Proponuję eksperyment przy nadmiarze czasu. Wziąć do przymierzalni wersje z dekoltem okrągłym i trójkątnym. Różnica będzie widoczna natychmiast.


To mit dość mocno rozpowszechniony, że przy dużym biuście odpadają bluzki czy sukienki z podwyższonym stanem. Jeśli są dobrze dopasowane pod biustem, podkreślą tylko nasze atuty. Przy okazji zakryją brzuch, jeśli jest taka potrzeba.


Bardzo dobrym patentem jest luźna góra, najlepiej dopasowana w talii lub nieco poniżej. W dodatku sprawdza się „w dwie strony”, tzn. działa także przy małym biuście. W takim fasonie trudno określić czy mamy coś do ukrycia, czy wręcz przeciwnie.


Bluzki koszulowe to ciężka sprawa. Tu naprawdę najważniejszy jest dobrze dobrany stanik. I czasem musimy się pogodzić, że talia nie będzie podkreślona kosztem idealnego dopasowania w biuście. Na szczęście nic nie trwa wiecznie i obecnie bardzo modne są nieco luźniejsze i dłuższe koszule o prostej linii. A jeśli bardzo zależy nam na talii, możemy podkreślić ją paskiem.


Wiem, że tylko lekko musnęłam ogromny temat, ale mam nadzieję, że tych kilka porad (bardziej niż zasad – bo zdaję sobie sprawę, że nie zawsze są zgodne z ogólnie panującymi zasadami ubierania dużego biustu – natomiast o tyle wiarygodne, że sprawdzone w praktyce), a także inspiracji przyda się Czytelniczkom. Jeszcze na koniec jedno bardzo ładne zdanie, nie pamiętam dokładnego brzmienia, w każdym razie pochodzi z Hiszpanii i brzmi: „Noś swój biust tak dumnie, jakby to były rogi” :-). Abstrakcja, ale niezmiernie mi się spodobało.

52 myśli nt. „Duży biust a moda

Dodaj komentarz
  1. dulcyneaa

    Cudowna notka! Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam czyjegoś bloga z takim zajęciem :) Faktycznie kupienie dobrze leżącej sukienki przy dużym biuście to koszmar, wiem coś o tym, miło dostać tyle wskazówek na raz :) Sama kupiłam dwa tygodnie temu pierwszy dobrany stanik, zachęcona artykułem z WO – weszłam do sklepu w 75d, wyszłam z 60gg. Teraz jeszcze kupię sobie jakąś śliczną sukienkę i będę jak nowo narodzona :)

    Odpowiedz
     
  2. lis_polarny

    No wiesz, duży biust łączy się w 98% z dużą wagą. I to nie jest problem, że trudno kupić stanik na duży biust, ale ogólnie trudno kupić ubranie na otyłą osobę.

    Odpowiedz
     
  3. takajedna_ja

    ja osobiście do Lisa Polarnego – KTO Ci takich głupot naoopowiadał, że duży biust ma się tylko przy nadwadze ?! ?! Drogi Lisie – mam biust o rozmiarze H a moje BMI jest w normie. I nie jestem wyjątkiem, zatem nie obrażaj ‚biuściastych”.

    Kochana piękne dzięki za dobry artukuł tyle, że ( wiem czepiam się) to co pokazujesz na zdjęciach to niestety anorektyczne wieszaki.Ale wiem, że trudno znaleźć modelki o pełnych kształtach, niestety.
    Tak samo jak trudno znaleźć odzież gotową na biust o rozmiarze większym niż DD, która by nie miała wyglądu worka.
    Inna rzecz, że jeśli 98% producentów myśli jak Lis polarny to ja się nie dziwię…

    Odpowiedz
     
  4. lis_polarny

    Hm, takajedna_ja———— no wiesz, tkanka tłuszczowa nie odkłada się u kobiet tylko w biodrach czy pośladkach ale także w piersiach. Im człowiek grubszy tym ma więcej w pupie, w biodrach i piersiach. Dziwne że jako kobieta nie wiedziałaś o tym, że im więcej wagi tym więcej ciałka. Zwróć uwagę, że napisałem, że duży biust skorelowany jest z wagą u 98% kobiet. Być może jesteś w tej mniejszej części. A swoją drogą to dziwne, że nie wiedziałaś, że tkanka tłuszczowa gromadzi się także w piersiach. No cóż nie wszystkie nastolatki o tym wiedzą. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
     
  5. kasica_k

    Hej, świetnie, że piszesz o biuściastych :) Ośmielę się dorzucić swoje trzy grosze.

    Po pierwsze, kwestia ramiączek – ja także nie jestem fundamentalistką ramiączkową i uważam, że czasem można, a nawet warto je pokazać (warunek: ładne, dopasowane kolorystycznie, a nawet ciekawie kontrastujące z resztą – jak piszesz, kwestia wyczucia stylistycznego nosicielki). Wyjątkiem są okazje oficjalne – wtedy, moim zdaniem, elementy bieliźniane powinny zniknąć z pola widzenia. I tu mam dobrą wiadomość dla biuściastych pań – to nieprawda, że staniki bez ramiączek kończą się na miseczce C czy D i nieprawda, że muszą się zsuwać z biustu. Zainteresowanych odsyłam do siebie i na Lobby Biuściastych, żeby tu nie zanudzać wszystkich bieliźnianym tematem :)

    Istnieje jeszcze jeden wynalazek pozwalający na odkrycie ramion i pleców (przynajmniej górnej części) bez wkładania pod spód stanika, czy to z ramiączkami, czy bez – topy z wbudowanym stanikiem, ale nie takie, które w charakterze „stanika” mają po prostu dodatkową warstwę materiału, ale takie, w których „siedzi” prawdziwy stanik na fiszbinach, zapinany z tyłu. Takie wynalazki produkuje angielskie Bravissimo (www.bravissimo.com ), jeden model ma w ofercie też rodzime Avocado. (a propos Bravissimo, warto wspomnieć, że ta brytyjska sieć sklepów z bielizną dla dużomiseczkowych pań produkuje własną linię odzieży, w której oprócz normalnego rozmiaru konfekcyjnego uwzględniane są także różne wymiary w biuście! Warto zerknąć na fasony, które oferują).

    Co do wszelkich kopertówek – pełna zgoda, że są dla większych biustów świetne, choć uwaga: nie każdy biust mieści się w tych zakładanych częściach. Często zdarza się sytuacja, że po skrzyżowaniu ich pod biustem, ten wychodzi sobie środkiem, bo materiału starcza tylko na przykrycie boków piersi :) Tak więc, paradoksalnie, wiele kopertówek, teoretycznie doskonałych dla biustów większych, szytych jest na biusty mniejsze.

    W kwestii koszul – wg mnie w tradycyjnie szytej bluzce koszulowej rzadko która osoba z rzeczywiście sporym biustem ma szansę wyglądać dobrze. Podkreślam, że chodzi mi o to, co dostępne w naszych sklepach – bo, rzecz jasna, w dobrze dopasowanej koszuli (np. uszytej na miarę) biuściasta wygląda doskonale, zwłaszcza gdy rozepnie kilka górnych guzików (szpic!). W zwykłej koszuli (mówię o damskich, żeby nie było :)) oprócz worka, który tworzy się pod biustem, a który teoretycznie można byłoby zlikwidować paskiem, powstaje jeszcze problem zbyt szerokich ramion i zbyt długich rękawów, co sprawia, że wygląda się naprawdę karykaturalnie. Sporo zależy też od całości sylwetki. Wyznaję opinię, że luźne rzeczy wyglądają dobrze tylko na osobach bardzo szczupłych oraz wyjątkowo sporych – u tych ze środka skali luźny ubiór optycznie dodaje kilogramów.

    Jeśli chodzi o rzeczy odcinane pod biustem, to mam tu analogiczne doświadczenia, jak w kwestii kopertówek – wszystko jest OK, póki odcięcie znajdzie się rzeczywiście POD biustem, a nie pośrodku biustu. Osobiście nie spotkałam jeszcze w żadnej sieciówce ciucha o takim fasonie, który do końca spełniałby ten wymóg w moim przypadku – wszystkie są przewidziane na biusty mniejsze, nieraz znacznie mniejsze od mojego. Czyli znowu znane zjawisko – fason dla biuściastej, rozmiar – dla małobiuściastej :) Taka schizofrenia przemysłu odzieżowego.

    Na zakończenie podpisuję się oburącz pod cytatem z anonimowego hiszpańskiego autora. Nie ma smutniejszego widoku niż zgarbiona kobieta, usiłująca ukryć to, co nosi przed sobą, a co (odpowiednio ubrane i ostanikowane, rzecz jasna :)) ma szansę tylko dodać jej urody.

    Odpowiedz
     
  6. takajedna_ja

    Lisie Polarny = czyżbym czytać nie potrafiła ? Napisałeś „duży biust łączy się w 98% z dużą wagą. I to nie jest problem, że trudno kupić stanik na duży biust, ale ogólnie trudno kupić ubranie na otyłą osobę”.
    Dla ciebie duży biust = otyłość ???
    Czy to oznacza, że szczupła jest wyłącznie ta, co jest płaska jak deska bo nie ma „tkanki tłuszczowej” na biuście ?

    Odpowiedz
     
  7. lis_polarny

    takajedna—————– tak, naprawdę nie widzisz powiązania? Duży biust=duża waga, duża pupa=duża waga. Ja wiem, że ciężko o sobie mówić, że się jest otyłą, lepiej mówić jestem szczupła ale mam wielki piersi. Widziałaś kiedyś chudą osobę z wielkimi piersiami? No właśnie, bo chuda osoba nie ma tłuszczu. Ta dyskusja jest bezowocna, jeżeli Ty nie wiesz, że w biuście jest tkanka tłuszczowa. Kiedy chudniesz – chudną i Twoje piersi. Najpierw zapoznaj się z elementarną budową ciała kobiety a potem rozważaj. I jeszcze jedno, ja nie wiem czy jesteś otyła czy szczupła. Ale wiem jedno, jeżeli kobieta mówi, że ma duże piersi – to na 98% ma też sporą pupę, i sporo na bioderkach.

    Odpowiedz
     
  8. kasica_k

    Panie Lisie, rzeczywiście dyskusja (BTW jaki jest jej związek z tematem tej notki?) jest bezowocna, jeśli z takimi przekonaniami uważasz się za autorytet w dziedzinie „elementarnej budowy ciała kobiety”. Wybacz, ale jeśli nie widziałeś szczupłych kobiet z dużymi biustami, wąskimi taliami i pupami, które w biuście chudną w ostatniej kolejności, to mało kobiet jeszcze w życiu widziałeś, za czym dodatkowo przemawiaTwoje zacietrzewienie. Dorośnij i nie wypowiadaj się o rzeczach, o których masz jeszcze niewielkie pojęcie.

    Odpowiedz
     
  9. harel

    @lis_polarny: to nawet byłoby wygodnie, gdyby duży biust zawsze występował w pakiecie z dużą pupą. Niestety otyłość to jedno, geny to drugie. Tak samo jak przy dużej pupie wcale niekonieczny jest duży biust. Nie widzę tu żadnego tematu do dyskusji. Ale niestety świadomość producentów ubrań (a także niestety bielizny, patrz np. Intimissimi) zatrzymała się na poziomie tego prostego równania.

    Odpowiedz
     
  10. restless

    świetnym rozwiązaniem dla biusciastych są second-handy,mam wrazenie ze kilka,kilkanaście lat temu ubrania były szyte bardziej biuściasto-mam kilka koszul pasujących u góry i prawie w talii,2 dobrze skrojone sukienki,nawet płaszcz się przydazył
    nie mówiąc o spodniach z miejscem na pośladki,to tez bywa problem:)
    w zwykłych sklepach mogę sobie tylko pooglądac,ew obwiązac bandazem,a mam zaledwie brytyjskie 65G
    ps. mam BMI 22 ,62 cm w pasie,100 w biodrach czy jestem otyła ? ;)

    sama sobie dopowiem :
    biust to głównie tkanka gruczołowa,a ona nie rośnie wraz z wagę, tkanka tłuszczowa występuje w mneijszej ilości i otacza gruczołową – przy duzej ilosci tk gruczołowej mozna miec duzy biust-przykład skrajny to Ewa Sonnet
    po drugie-sama (bądz w biustem ) spora pupa nie oznacza otyłości,co najwyzej duzy poziom estrogenów,tu liczy się ogólna masa ciała,zawartosc tk tłusczowej w organiźmie,nie mówiąc juz o ogólnie przyjętych wskaźnikach- więc nei chrzańcie mi tu ze jak mam duze siedzenie to od razu mam nadwagę/otyłość,czy JLO z przed ciązy jest dla was gruba?

    Odpowiedz
     
  11. lis_polarny

    Hm nie wiedziałem, że moja uwaga wywoła takie zacietrzewienie. Ale chyba wiecie o tym, że biust to głownie tkanka tłuszczowa? Zresztą sam fakt, że zostałem tak tu zaatakowany może tylko być potwierdzeniem, że uderzyłem w czuły punkt. Rozumiem, że otyłość może wywoływać kompleksy, ale najważniejsze to nazywać rzecz po imieniu. Nic nie da się wypieranie.
    A mój głos – jest związany z tematem. Zaznaczyłem bowiem, że brak dużych biustonoszów , czyli odzieży dla otyłych osób – jest problemem, jak słusznie zauważył autor tego wpisu.
    Harel ma rację, że świadomość producentów zatrzymała się na logicznym stwierdzeniu: duży biust=duża waga. A to dlatego, że duży biust=mała waga zdarza się niezmiernie rzadko.
    I nie ma co się złościć. Kochanego ciała nigdy za wiele.

    Odpowiedz
     
  12. restless

    i niby ten tluszcz produkuje nam mleko tak ?
    „Sutek składa się z tkanki gruczołowej ciała sutka (corpus mammae) i otaczającego je ciała tłuszczowego (corpus adiposum mammae)(…)Gruczoł sutkowy składa się z 15-20 płatów (lobi glandulae mammariae), będącymi właściwie złożonymi gruczołami pęcherzykowymi.”To z w wikipedii.

    poza tym co to jest duzy biustonosz- 60 J czy moze 85D ,widzisz jaką róznicę?

    Odpowiedz
     
  13. lis_polarny

    restless ————– wikipedię Tworzą sami internauci, proponuję się na niej nie opierać. Druga sprawa, napisałem, że piersi składają się głównie z tkanki tłuszczowej a nie jedynie. No i trzecie sprawa najważniejsza od której powinniśmy zacząć: JAKI TO JEST DUŻY BIUST. Dla mnie duży biust zaczyna się od rozmiaru 90, a obwód pod biustem to 88-92.

    Odpowiedz
     
  14. kasica_k

    Restless: chyba masz rację, kiedyś zaszewki w koszulach były jakieś głębsze :) Może to też wynikać z tego, że ostatnimi czasy bardzo upowszechniły się w Polsce duże sieciówki, skierowane głównie do nastolatek, a te jednak rzadziej mają rozwinięte kobiece atrybuty :) (choć zdarzają się, rzecz jasna, wyjątki – sama zetknęłam się z wieloma). Brakuje natomiast oferty dla dorosłych, które też chcą być modne. Te z niewielkimi piersiami spokojnie wbiją się w Zarę czy inny Promod, ale te bardziej biuściaste mają już z tym problem. Ciekawostka: nieliczne polskie marki „dla dojrzałych”, jak np. Monnari, też nie zostawiają w bluzkach miejsca na biust – a targetem Monnari są przecież panie od 30, a może i od 40 w górę. Natomiast duże rozmiary – jak najbardziej, mają chyba do 50 – i to wszystko jest szyte na kobiety tęgie, ale z małym biustem (kolejny przykład schematycznego myślenia producentów ubrań).

    Odpowiedz
     
  15. restless

    jesli 90B to duzy biust to tutaj dyskusję moznaby zakonczyc,ale korci mnie
    to co piszę opieram się na wlasnej wiedzy,wiki podaję jako przykład

    cytat z podręcznika histologii dla stud.medycyny – „Sutek dorosłej kobiety składa się z ciała sutka (corpus mammae), podskórnej tkanki łącznej i tłuszczowej (capsula adiposa mammae) oraz skóry. Ciało sutka składa się natomiast z miąższu i podścieliska”

    Odpowiedz
     
  16. to_me

    Jeśli już mowa o sporym biuście, dobraniu stanika i stroju do biustu (mam niemaly, to wiem, co to znaczy)- znalazłam w necie coś, co mnie absolutnie odpycha i zniesmacza. Carrie Bradshaw w sukni ślubnej.
    Czegoś tak potwornie dobranego dawno nie widziałam. A linka Tobie podsłyłam, bo z tego, co dobrze pamiętam, jesteś jej fanką.

    Carrie zazwyczaj pokazywała klasę, ale tutaj pojechała po bandzie bardzo niesmacznie- Sukienka za duża w częście stanikowej, wygląda jakby ją ktoś zdjął z dużo grubszej kobiety; wyeksponowanie kościstej piersi, co NIGDY nie jest trendy; biust- wygląda jak u kobiet z murzyńskich plemion (w niczym Murzynkom nie urągając, u Panny Młodej wygląda to potwornie).
    Okej, więcej nie krytykuję. tv.popcrunch.com/carrie-bradshaw-wedding-dress/

    Odpowiedz
     
  17. szaroburokolorowe

    to sukienka od vivienne westwood,swoją drogą rzeczywiście niefortunnie dobrana,ale wg mnie ładna;) po prostu S.J. Parker ma strasznie kościstą górę,więc pewnie lepiej by to wyglądało jeśli suknia miałaby ramiączka…a co do dużych biustów: nie wypowiadam się,bo mój biust jest niewielki,może rzeczywiście stety,bo widać że lis_polarny (i miejmy nadzieję że tylko ten gatunek mężczyzn) ostro atakuje biuściaste i wypowiada się tak jakby co najmniej przez 30 lat na swojej klatce piersiowej nosił dużych rozmiarów biust:P cóż za ekspert.aha oto i piersi 90D: http://www.advanced-art.com/Aug-Mastopexy/Aug-pexy2-90d-RAO-post.jpg
    od razu mówię,że nie mój :D czy ta pani jest aż tak otyła? jak myślisz lisie_polarny:) ?

    Odpowiedz
     
  18. lis_polarny

    Pani na tym zdjęciu faktycznie do szczupłych nie należy. Ma swoją wagę. Nie jest aż tak otyła, ale ma na sobie ciałka. Szczupła kobieta to taka:
    http://www.auto-blog.pl/wp-content/uploads/2007/10/dziewczyny-i-samochody.jpg

    I ja nie atakuję otyłych Pań. Dziewczęta ja tylko napisałem, że duży biust to w 98% dużo ciała i gdzie indziej. Ja nie mam nic przeciwko kobietom ze sporawą wagą. I nie muszę być ekspertem aby wypowiadać swoje opinie. Heh, chyba uderzyłem w czyjś czuły punkt:)))))

    Odpowiedz
     
  19. kasica_k

    Nie wiem, czy kogoś tu interesuje, co Ty lisie_polarny myślisz o otyłych paniach. Po prostu w notce harel mowa o krojach odpowiednich dla kobiet z dużym biustem (czyli np. takich, jak ta:
    http://www.vipki.pl/foto.php?zdjecie=zdjecia/ewasonnet/22.jpg&logo=logo.jpg )
    - nie dla kobiet puszystych. Puszyste panie to oddzielny temat i dla nich wymienione przez autorkę kroje dla biuściastych niekoniecznie się nadają. Choć bywają i puszyste-biuściaste.

    A Carrie w sukni faktycznie fatalnie :( Sama suknia jest ciekawa, ale definitywnie nie dla niej. Tu coś dokładnie a propos – w kontekście biustu i stanika właśnie: balkonetka.pl/2008/04/08/sarah-jessica-parker-przedstawia-stanikowe-grzechy-gwiazd/
    - warto zresztą obejrzeć też inne wpisy z cyklu „stanikowe grzechy gwiazd”, bardzo pouczające. Umiejętność dobierania bielizny i stroju do biustu u wielu celebrytek (czy też ich stylistów) raczkuje, czy wręcz jeszcze się nie narodziła.

    Odpowiedz
     
  20. turzyca

    Ja bym poprosila o rozwiniecie kwestii dekoltu kopertowego, bo chyba sobie nie umiem wyobrazic o czym mowa, zeby jednoczesnie nie wyobrazic sobie dekoltu odslaniajacego caly mostek. Moze jakas fotka albo co?

    [btw. to chyba moj pierwszy komentarz w calkiem dlugiej historii czytania. Chyba widac co mnie rusza. ;) ]

    Odpowiedz
     
  21. maith

    Z trollem (lisem polarnym) nie warto dyskutować.
    Facet nie wie nawet, że 90D to ma może Rychu z kotłowni, ale na pewno nie żadna biuściasta kobieta.

    A wracając do tego, co ciekawe, czyli do artykułu :) Podobają mi się sukienki – pierwsze trzy, potem ta w stylu empire i ta krótka niebieska :) Mi byłoby w nich ładnie :)

    Tak myślę, że przy doborze ubrań do biustu dochodzi dodatkowa kwestia. Dziewczyna z dużym biustem może mieć bardzo różne kształty. Może mieć brzuszek, albo płaską talię. Może mieć szerokie biodra albo wąskie. I np. luźne stroje wiele szczupłych dziewczyn mogą dodatkowo poszerzyć. Jest to wybór ukryć biust kosztem ukrycia szczupłości. Jeśli chodzi o koszule, to na szczęście pojawiają się już koszule i uwzględniające różnicę między biustem a talią i z dodatkiem elastanu, który sam ją uwzględni :) Czyli koszule są nam coraz bardziej dostępne :) Bardzo mądre jest zdanie o tym, żeby koperta nie właziła na biust. Nie ma nic gorszego niż koperta zaczynająca się już na biuście, krojąca go na 2 części. Bluzki i sukienki z podwyższonym stanem osobiście bardzo lubię, aczkolwiek zdarza im się czasem szycie „ciążowe”. Kiedy fragment pod odcięciem nie spływa luźno jak w tej sukience, tylko się lekko unosi i w efekcie zgrabna dziewczyna wygląda jakby była w ciąży. Czyli generalnie to świetny krój, ale czasem jest szyty poszerzająco. No i wtedy skojarzenia idą prosto – nie widać szczupłości, widać duży brzuch – skojarzenie – ciąża. Ale to od razu widać, czy to dobre odcięcie, czy to złe odcięcie było ;)

    Odpowiedz
     
  22. mauzonka

    Harel, gratuluję świetnej notki!
    Dobór fotografii przedni, tylko… szkoda, że na pokazach ze świecą szukać modelek ze średnim i ponadśrednim biustem. Kroje dekoltów, które pokazałaś akurat dużo atrakcyjniej wyglądałyby na pełniejszych sylwetkach.

    Lisem polarnym nie ma co się przejmować – na swoim blogu popisuje się episkim stylem na miarę przepoconego nastolatka we flanelowej koszuli. Jak wyobrażam sobie autora tych notek, na myśl przychodzi mi dawna reklama społeczna o pedofilli w sieci. Co nie znaczy, że polarny lis nie jest na przykład zblazowaną, filigranową platynową blondynką po zarządzaniu – troll w naturze występuje w postaciach różnych. Jak zresztą i biusty kobiece:)

    Odpowiedz
     
  23. lis_polarny

    Jak czytam komentarze mauzonki oraz maith to mam wrażenie, że sami jesteście trollami, którzy obrażają innych dowartościowując się w ten sposób. Nikt Was do dyskusji nie zapraszał a jednak wtrącanie swoje trzy grosze. Może zamiast tak siedzieć w sieci poszukalibyście sobie przyjaciół w życiu realnym? W Wirtualu łatwo jest obrażać.
    A tak między nami mówiąc moje tematy są tak samo dobre jak dyskusje o damskich biustonoszach. Mauzonko podnieca Cię jak rozmawiasz z innymi o biustach? Pewnie się przy tym ślinisz, wycierając Twarz rękawem wyciągniętego swetra.

    Odpowiedz
     
  24. harel

    No, no! Proszę mi się tu nie obrażać! Jak tak dalej pójdzie, będę musiała interweniować, a bardzo bym nie chciała, bo dyskusja pod notką dowodzi, jak bardzo potrzebne jest szerzenie biusto-rozmiarowej świadomości. Temat: duży biust a MODA!
    A do dyskusji każdy mógł się czuć zaproszony i był mile widziany. Przeze mnie!

    Odpowiedz
     
  25. takajakwszystkie

    Dziewczyny.. Pamiętacie dyskusję z panią, która twierdziła, że w USA jest DUŻY wybór rozmiarów i każdy znajdzie coś dla siebie (ale nie ma np. mojego 65G). Lecz 65G nie jest potrzebne, bo przecież nie ma takiego rozmiaru. (Jeśli w USA nie ma, to znaczy, że nie ma tam pełnej rozmiarówki). Ale w USA jest pełna rozmiarówka, duży wybór rozmiarów i każdy znajdzie coś dla siebie..
    Na takim samym jałowym poziomie jest dyskusja z panem lisem (a może raczej dzieciakiem)- bez sensu… Podrośnie, pouczy się, posłucha pani od biologii i dotrze do niego prawda o naturze świata ożywionego. Narazie niech sobie pisze obraźliwo- żałosne komentarzyki ;)
    A przechodząc do artykułu- bardzo dobry:) Swietny. Tylko dlaczego nie mogę nosić amerykańskich dekoltów? Bo mi się zdaje, że mogę i nie wygląda to ani źle ani nieestetycznie.

    Odpowiedz
     
  26. butters77

    Przyłączam się do gratulacji – Harel, świetna robota!:) Cieszę się, że zwalczasz stereotypy w stylu „masz duży biust – połowa fasonów nie dla Ciebie!”, bo wiele ubrań rzekomo „zakazanych” dla biuściastych, wygląda na nich świetnie – pod warunkiem, że są odpowiednio skrojone
    (ubrania, nie – biuściaste;)

    Sama – spośród wymienionych przez Ciebie ubrań – szczególnie lubię rozpinane koszule. Zmodyfikowałabym tylko zdanie:
    „czasem musimy się pogodzić, że talia nie będzie podkreślona kosztem idealnego dopasowania w biuście.”
    w kierunku: „czasem musimy się pogodzić z koniecznością zrobienia paru zaszewek (samodzielnie lub przez krawcową), żeby talia była ładnie podkreślona”:))
    Sama tak robię z „fabrycznymi” koszulami – które, aby dały się dopiąć w biuście, muszą mieć duży rozmiar, a więc łopoczą wokół talii. A dzięki prostemu zwężeniu w pasie natychmiast stają się bardziej kobiece. Moim zdaniem bowiem luźne koszule są OK, ale na biuściastych nigdy nie wyglądają dobrze. Trochę talii zawsze warto podkreślić (więc pomysł z paskiem jak najbardziej godny polecenia:)

    Odpowiedz
     
  27. harel

    @takajakwszystkie: problem z amerykańskimi dekoltami polega na tym (podobnie jak zauważyła kasica_k odnośnie dekoltów kopertowych), że często jest zbyt mało materiału, by zmieścił się tam duży biust. Chyba że wybierzemy największy rozmiar w sklepie i potem będziemy dopasowywać u krawca. Bo ze stanikami do takich fasonów jak powszechnie powinno być wiadomo, nie na problemu (jeśli już mam reklamować, np. nasza rodzima firma Avocado posiada model Bolero z odpinanymi ramiączkami, a także jednym długim ramiączkiem do założenia przez szyję – znów się obawiam, czy mój opis jest czytelny ;-)).
    A dyskusję pod notką na pewno świetnie ucięłaby słynna pani Hania, gdyby tu z nami była ;-))))). Potem już tylko łzy w oczach, ale za to dobry rozmiar stanika na zawsze wryty w pamięć…

    Odpowiedz
     
  28. magdalaena1977

    Ja mam spore zastrzeżenia do bluzek odcinanych pod biustem. IMHO wyglądają dobrze tylko na bardzo szczupłych dziewczynach (i na paniach w ciąży). Przy średnim czy większym brzuszku efekt ciążowy pojawia się spontanicznie.

    Odpowiedz
     
  29. takajakwszystkie

    dzięki za odpowiedź. Hm.. faktycznie, nie pomyslałam, że jest za mało materiału na biust;) Mam jedną bluzkę zrobioną w ten sposób i jest z jakiegoś rozciągliwego dziadostwa- trzyma się dobrze i wygląda dobrze, biust się mieści. Gdyby to był sztywniasty materiał prawdopodobnie bym się nie pomieściła z biustem;)

    Odpowiedz
     
  30. maith

    Koszule już coraz częściej możemy kupować dopasowane. Vide Bravissimo, z 3 możliwościami uwzględniania różnicy między biustem a talią :) No i sporo polskich firm fabrycznie robiących zaszewki i dodających na wszelki wypadek odrobinę elastanu :) Amerykański dekolt, czyli wiązany na szyi sam w sobie jest dobrym pomysłem. I wyszczupla ramiona. No właśnie, mam przepinane Inferno, a żadnego amerykańskiego dekoltu w bluzkach, niedopatrzenie jakieś ;)
    I co do odkrytych pleców ostatnio odkryłam ciekawostkę – oczywiście całych odkrytych pleców nosić się nie da, ale po zmianie rozmiaru stanika na prawidłowy jak wiadomo tyłu obwodu nie podjeżdża już pod łopatki. Czyli ze sporej części dekoltów plecowych (odsłaniających łopatki, ale nie zaszerokich, żeby nie wpadł na ramiączka) normalny stanik nie wychodzi. Co do pani Hani, to całe szczęście, że przez ostatnie 5 lat dużo się w polskim bra-fittingu zmieniło. Teraz dziewczyny, które chcą zmienić rozmiar stanika na prawidłowy nie muszą już znosić jej podejścia. No i na szczęście są wreszcie uczone, żeby nie montować sobie w pamięci rozmiaru, bo ten może się po pierwsze zmienić (migracja po przejściu na lepszy rozmiar) a po drugie w zależności od firmy, modelu, czy czasem nawet koloru w danym modelu, staniki mogą wymagać brania ich w różnych rozmiarach. Np. rozciągliwca, czy dużomiskowca bierzemy w całkiem innym rozmiarze, niż regularny stanik o typowych miskach. I dziewczyny muszą się nauczyć świadomie to oceniać same. Co na szczęście staje się coraz bardziej oczywiste :)

    Odpowiedz
     
  31. martusia67

    O tak, zgadzam sie z czuła-halina! Nie róbmy reklamy te okropnej kobiecie, mialam z nia spotkanie trzeciego stopnia i bylo koszmarnie- tak ponizona nie czulam sie nigdy! Za to Panie z Avocado na Brackiej sa świetne :)

    Dzieki Harel, za ten wpis :)

    Odpowiedz
     
  32. dopaminka

    wrzuce swoje 3 grosze do dyskusji o wielkosci biustu a budowie ciala:
    owszem to tkanka gruczolowa produkuje mleko, jest ona stale obecna w naszym gruczole piersiowym – az do menopauzy – ale w czasie laktacji gdy mleko jest produkowane znacznie sie rozrasta – to dlatego`wtedy powiekszaja sie piersi.

    Osoba niekarmiaca, z duzymi piersiami, ma tam owszem sporo tkanki gruczolowej, ale tez duzo tluszczu. Nie wierzacych zachecam do obejzrenia zdjec z mammografii albo USG piersi – wowczas doskonale widac strukture piersi i ich skladowe.

    osoba szczupla z BMI takim jak ja – czyli okolo 18 (dolna granica normy) – sila rzeczy ma b.malo tkaki tluszczowej i biust to rzeczywiscie w duzej czesci tkanka gruczolowa.

    Osoba z BMI w normie moze miec to BMI np. 24,5 – to wciaz norma, nie jest to osoba otyla. Co znaczy ze przy moim wzroscie (1,7m) wazylaby 20 kg wiecej niz ja. 70kg przy 170 cm wzrostu to wciaz jeszcze nie nadwaga. I moze ktos mi powie, ze te 20 kg to sama tkanka gruczolowa na piersiach i miesnie???

    To takze tluszcz. Kobiece cialo zawiera tkanke tluszczowa ktora jest nam bardzo potrzebna, np. do przetwarzania hormonow. Dlatego prosze sie nie zacietrzewiac w wypieraniu sie tluszczyku :)

    Odpowiedz
     
  33. maith

    Dopaminko, dużego biustu nie wyhodujesz równomiernym rozłożeniem tłuszczyku ;)
    On się nie stąd bierze. Pamiętam jak w liceum miałam 2 rozmiary różnicy między
    biustem a talią. I spróbuj na to coś kupić. Koszmarnie się namęczyłam, bo
    producenci ubrań katowali mnie na żywo tym przekonaniem, które właśnie
    wyraziłaś. Ile dni, miesięcy, lat nosiłabyś rzeczy o 2 rozmiary za duże?

    Naprawdę wierzysz, że wszystkie kobiety mają identyczne proporcje i mogą w ich ramach najwyżej tyć albo chudnąć?

    Nie wierzę, że nigdy nie słyszałaś, że różnica między biustem a talią nie jest stała dla wszystkich kobiet. Podobnie jak między biodrami a talią. Nigdy nie słyszałaś o różnych proporcjach? Myślisz, że od czego nastolatkom zaczynają rosnąć piersi?

    Duży biust może się trafić osobie z dowolną figurą.

    Odpowiedz
     
  34. maith

    Jak Ci to najprościej wytłumaczyć. Dziewczyny z natury małobiuściaste zwykle skarżą się, że tyją najpierw w innych miejscach, a na końcu w biuście. Za to jak chudną, to najpierw w biuście. A dziewczyny z natury biuściaste skarżą się, że tyją najpierw w biuście, a jak chudną, to wszędzie tylko nie tam. Prawda jest taka, że dziewczynie z natury biuściastej niewiele by dało zejście do 18 BMI, bo w innych miejscach byłaby szczuplejsza od Ciebie, a biust cały czas by sobie siedział na miejscu. Cały czas miałaby inne proporcje niż Ty. Owszem, w końcu, przy skrajnej anoreksji, zeżarłoby jej i biust.

    Odpowiedz
     
  35. restless

    no dobrze,ale to ze napisano i prasie med. o badaniach na 136 pacjentkach nie oznacza jeszcze,ze to oczywista i niezaprzeczalna prawda,tym bardizej ze artykuły autorytetów,cokolwiek to znaczy bywają sponsorowane
    nie twierdzę ze się myslą,ale ze ową fantazję jak to okreslają autorzy nie przekresli się tak od razu

    ps.widziałałam rozkrojone piersi,piersi pod mikrosopem-o ile nie są po 50-tym r.z jakos za wiele tego tłuszczu nie zawierają
    chyba ze mowa o takich inwolucyjnych,na tym przeciez czesciowo opiera sie zasada bad piersi po mammografii w tym czasie-wczeniej mało widać bo tk gruczołowa uniemozliwia dokładny pomiar

    Odpowiedz
     
  36. charm

    Bardzo dobry tekst, gratuluję autorce :-)
    Niestety problem doboru ubrań znam aż zbyt dobrze..
    Moim sposobem jest mnóstwo szydełkowych bluzeczek (cieńszych, grubszych, itp), które są odpowiednio dopasowane (rękodzieło:P), oraz przeszywanie wszystkiego…
    Mogę też dodać, że dobrze spisują się żakiety zapinane na jeden guzik (lub inne pojedyncze zapięcie) poniżej linii biustu. To jedyny krój, w którym jako tako wyglądam… Tzn guzik da się zapiąć, a na górze nieźle się układa ;-)

    Acha, dla formalności, żeby dodać coś do tematu „duży biust = otyła” – mam bmi poniżej 20, 62 centymetry w pasie, spodnie noszę „S”-ki, a w biuście mam ~105cm…

    Odpowiedz
     
  37. victoria_black

    Świetny tekst naprawdę:)
    A co do Lisa Polarnego to najgorsze jest to ,że większąść producentów tez tak myśli jak on (ona) i niestety mamy sytucję jaka mamy, że dla szczupłej osoy powyżej D, a co dopiero G (jak ja) nie kupi sie za dużo rzeczy. Dlaczego z ich przekonania wychodzi ,że tylko pulchniejsze osoby moga mieć biust???!!!

    Odpowiedz
     
  38. rudy_kociaczek

    Aż się zarejestrowałam z tego wszystkiego! Haha, w życiu się tak nie uśmiałam jak z tekstów Polarnego Lisa :D Mój drogi, mam niedowagę, ważę 49kg przy wzroście 167cm, noszę rozmiar ubrań S/XS i wiesz co? Moje biustonosze moją rozmiar 65G. Co to oznacza? Ze pod biustem mam 67cm a w biuście 90cm. I znam całą masę kobiet, które są szczupłe i mają większy biust (np moja mama, bacia, kilka koleżanek). Tak więc nie pitol jak się na tym zupełnie nie znasz :

    Odpowiedz
     
  39. Tamara

    Ja chętnie zamawiam ubrania z biubiu, bo jako nieliczni wyszli z propozycja ubierania kobiet z dużym biustem. Jest to ogromy problem, gdyż ciężko jest kupić coś ładnego i zarazem pasującego. Chyba się z tym ze mną zgodzicie. Długo poszukiwałam własnego stylu, aż wreszcie udało się go znaleźć.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *