Miesięczne archiwum: Czerwiec 2008

28

cze

Przygotuj się na shopping

Ma być wygodnie. To podstawa udanej wyprawy na zakupy. Najważniejsze są buty. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy, jakie dystanse pokonują nasze stopy w czasie wyprzedaży. Poza tym duża torba, do której będziemy mogły włożyć część zdobyczy. Strój nie powinien być zbyt skomplikowany, gdyż czeka nas zapewne wielokrotne przebieranie w przymierzalniach. Im mniej, tym lepiej. No i portfel… pełny :-). Zgodnie z trendami, w marynarskim stylu.



Źródło zdjęć: hm.com; mango.com

27

cze

Przetrwać lato (3)

Im bliżej jestem miesięcy letnich, tym bardziej nie chce mi się przeglądać żadnych magazynów o modzie, ponieważ mam wrażenie, że we wszystkich możliwych krajach świata istnieje tylko jeden letni scenariusz do zrealizowania: jedziemy na plażę i tam spędzimy dwa miesiące. Bo jak inaczej wytłumaczyć trzy albo cztery ogromne sesje zdjęciowe, w których każdej tematem przewodnim jest kostium kąpielowy? Rozumiem, za każdym razem jest modne coś innego, nawet w temacie opalaczy. Szczerze mówiąc ostatnie bikini kupiłam trzy lata temu i wciąż ma się dobrze. To była wersja w stylu Missoni spreparowana przez H&M :-). Taki kostium prędzej spłowieje na słońcu niż wyjdzie z mody. Ale przemysł odzieżowy działa i setki tysięcy nowych wzorów i kolorów muszą się sprzedać. Nieważne. Wracam do tych nieszczęsnych sesji zdjęciowych. Wszystko jest idealnie i pięknie, tylko gdybym chciała wystylizować się na plażę na podobieństwo modelki, miałabym potem ręce w białe paski (od potężnych, bardzo modnych obecnie wielkich bransoletek), a nogi opalone od kostek w górę (bo na stopach obowiązkowo botki lub sandały w stylu Chloe). To, że na plażę trzeba koniecznie wyjść na ultra wysokim obcasie to już norma. Mogę zawsze znaleźć taką bez piasku, wylaną betonem. Wtedy na pewno nie grozi mi zwichnięcie nogi z powodu zapadającej się w piach szpilki. Nie wiem jak Wy, drodzy Czytelnicy, ale ja w obliczu słonej wody i towarzyszącego jej powietrza (a i nierzadko silnego wiatru) nie jestem w stanie utrzymać idealnej fryzury nawet przez pięć minut po ułożeniu. Diamentowa spinka nie pomoże, nawet jeśli będzie pasować do wielkiego naszyjnika. Ja wiem, że to tylko stylizacje, wiem, czemu służą, ale po prostu tęsknię za inspirującymi „ubranymi” sesjami w miesiącach letnich. Na szczęście pozostają mi blogi – coraz większa konkurencja dla modowych wydawnictw.


P.S. Dlaczego zimą magazyny nie prezentują wyłącznie sesji narciarskich?

24

cze

Kupuj w ciemno!

Komu zależy na tym, by być na czasie w przyszłym sezonie, niech dobrze przyjrzy się poniższym obrazkom i rusza na przeceny. Pewne elementy garderoby, mimo że przecenione, jeszcze nie wychodzą z mody. Rzeczy, które do tej pory wydawały się zarezerwowane tylko na lato, odpowiednio wystylizowane posłużą nam także w zimowych miesiącach. Obecnie kosztują o wiele mniej. Można brać w ciemno, będą modne :-).


Kolorowe sandały:



Shirt dress:



Rozkloszowana mini:



Sukienka baby doll:



Duża chusta w etniczne wzory:



Źródło zdjęć: style.com; hm.com; mango.com; riverisland.com.

23

cze

O wygodzie subiektywnie

Jakiś czas temu miałam okazję przymierzyć prawdziwe cudo. Ba, miałam nawet okazję je kupić, ale nie skorzystałam. Cudo przypominało sukienkę Galaxy Rolanda Moureta, kolor miało czarny, a z tyłu rząd guzików od góry do dołu. Miło ze strony właścicieli showroomu, że umieścili w przymierzalni fotel. Mogłam bowiem na nim usiąść i stwierdzić, że sukienka nadaje się tylko do stania. A szkoda. Pojawiła się myśl: na ile mogą mnie skusić takie niepraktyczne rzeczy? Odpowiedź nie jest prosta. Bo też różnie z tą niepraktycznością bywa. Jeśli chodzi o wygodę, stawiam ją na pierwszym miejscu. W szafie mam pełno sukienek, w których wyglądam jak żona ze Stepford i noszę je na co dzień, nie przejmując się, że może to komuś przeszkadzać. Dopóki mnie nic nie przeszkadza, jest dobrze. Ale mówię zdecydowane „nie” butom, które uwierają już podczas pierwszego mierzenia (w sławetne słowa: „one się rozejdą” nigdy nie uwierzę) oraz ubraniom, w których mam ograniczoną swobodę ruchów. Z bólem serca, ale odłożyłabym na półkę nawet kieckę od Prady, gdyby nie nadawała się do mojego codziennego życia. Nawet na uroczyste okazje lubię ubierać się tak, żeby strój nie zaprzątał moich myśli. A jak jest z Wami, drodzy Czytelnicy?