Miesięczne archiwum: Lipiec 2008

31

lip

Smile!

Oto strona, która z pewnością wygrałaby konkurs na najbardziej pozytywną w sieci, gdyby tylko taki istniał: Style and the City. Uwielbiam, oglądam i zawsze się uśmiecham. Nawet w sytuacjach, kiedy czeka mnie zainstalowanie niesprecyzowanej liczby niezbędnych programów na komputerze, który jeszcze dwa dni temu informował, że zawartość niepożądanych aplikacji równa się dziewięćdziesiąt jeden i wciąż rośnie, a potem się wyłączył…

20

lip

Trendy na jesień

Kto chce pozostać w teraźniejszości, niech nie czyta i nie ogląda tego wpisu :-). Sama niedawno znów narzekałam na szybkość mody, ale nie da się zaprzeczać rzeczywistości. Jesienne pokazy zakończyły się w marcu, mamy lipiec, a mój blog na ich temat wciąż milczy… Z całej masy trendów nadających oraz nienadających się do noszenia na co dzień wybrałam te najbardziej według mnie interesujące i nadające się do wcielenia w życie. Może oprócz jednego, przed którego przedstawieniem nie mogłam się powstrzymać, ze względu na zaskakującą częstotliwość występowania, a więc pewną jednomyślność czy też telepatię poszczególnych projektantów. O trendach i poddawaniu się sezonowym modom pisałam już nie raz. Zachodzą pewne zjawiska, których nie sposób pominąć, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Ale nawet ofiar mody nikt nie zmusza do ulegania tendencjom oprócz ich samych :-). Tak więc nic na siłę, drodzy Czytelnicy.


Jak będzie wyglądać jesień? Mimo że wybiegi zbyt kolorowe nie były, to od nas zależy, z których inspiracji skorzystamy (odkrywcze… ;-)). Mimo wszechobecnej czerni nie zamierzam się tej barwie poddać, aczkolwiek czarnego zimowego płaszcza nie zamienię na żaden inny. Czerń urozmaicamy dodatkami, na przykład etnicznymi. Choć w nieco inny sposób niż w zeszłorocznej jesiennej (wyeksploatowanej do granic możliwości) kolekcji Nicolasa Ghesquiere’a. Stawiamy na jeden ozdobny element do minimalistycznej reszty stroju. Może być chusta w kwiaty, szal we wzory. Może być delikatny wzór na płaszczu albo ozdobna lamówka. Może być po prostu naszyjnik, wciąż duży, bardzo kolorowy. Pozostałe elementy kontrastująco nowoczesne.


Zanosiło się na to, że po neonowym lecie nastanie mroczna jesień. Rockowe elementy dostosowujemy jednak do codziennej rzeczywistości. Obcisłe skórzane spodnie kompletujemy z białą elegancką koszulą i marynarką. Gorsetową sukienkę możemy włożyć na bawełnianą bluzkę, co złagodzi jej charakter. W ogóle nastająca jesień to czas stylistycznych kontrastów. Czy rock może być szykowny? Będziemy to sprawdzać za parę miesięcy.


Powraca grunge w romantycznym wydaniu. Romantycznym, ale bez przesady. Miękkie materiały, łączki, drapowania, a wszystko przełamane mocnymi elementami. Do zwiewnej sukienki skórany pasek i ciężkie buty. Drapowaną bluzkę uzupełniamy mocnym makijażem. Dzianinę w cukierkowym kolorze długimi skórzanymi rękawiczkami. Duże czapki, skórzane kurtki, koszule w kratę, a jako nietypowy akcent śliwkowy kolor szminki. Te elementy mają podkreślać kobiecość, nie ukrywać. Oto wyzwanie na przyszły sezon.


Jeśli chodzi o kolory, to albo wcale ich nie ma (czerń to nie kolor, czyż nie? ;-)), albo jest dużo naraz. Duże pasy, kraty, a także jednolite powierzchnie: mocno nasycone albo cukierkowe. Takie zestawy zawsze mi się kojarzą ze starymi katalogami Benettona. Przy okazji odnośnie „modnych” kolorów w danym sezonie. Moim zdaniem trzeba na to uważać. Zazwyczaj dane kolory lansowane są sztucznie. Na podstawie każdego sezonu można by wyciągnąć z pokazów całą gamę barw, niczym w Photoshopie. Możecie się ze mną nie zgadzać, drodzy Czytelnicy, ale nie uznaję czegoś takiego jak kolor sezonu. Uważam natomiast, że każdy ma kolory, w których wygląda korzystnie. Tego należy się trzymać.


Kolejne zjawisko to właściwie nie trend, a sposób na jesienne chłody. Moda na warstwy w naszym klimacie nigdy nie przeminie. To fantastyczny sposób na radzenie sobie z kapryśną pogodą oraz wykorzystywanie ubrań, które ogólnie uznawane są za letnie. Ocieplanie lekkiej sukienki w kwiaty bluzką z długim rękawem noszoną pod spód, rajstopami i szalikiem albo udawanie, że wystarczy nam cienka marynarka – a pod spodem ukryty ciepły sweter z wełny. Bardzo lubię takie pomysły, a że to subiektywny blog, nie mogłam się powstrzymać.


Kontynuacja tego, co zaoferowali nam projektanci na aktualny sezon. Tiulowa baletowa spódnica nieco się wydłuża, a dla kontrastu dodajemy skórę, ćwieki albo norweskie wzory. Nic nie jest oczywiste. Jeśli nie potrafimy zrezygnować z balerinek, niech chociaż mają nietypowy szpiczasty czubek. A zamiast nich możemy włożyć kowbojki albo kozaki.


Będzie mrocznie. Dawno w kolekcjach nie było tyle czarnej koronki. Mistrzynią okazała się Miuccia Prada. Jej sukienki z ręcznie tkanych szwajcarskich koronek to prawdziwe arcydzieła. Noszenie czarnej koronki na co dzień może przysparzać nieco trudności, ale tu jak zwykle niezastąpione okazują się dodatki. Koronkowe broszki, tasiemki, kwiaty, skarpetki z powodzeniem nawiążą do tej tendencji. A na większe okazje sukienka albo bluzka.


I na koniec ciekawostka. Nigdy nie byłam w Tokio, ale wystarczył spracer po ulicach miast europejskich, żeby spotkać dziewczyny ubrane w stylu gothic lolita. Rzuciły mi się w oczy nawet tematyczne sklepy z rozłożystymi sukienkami, fartuszkami i słodkimi (acz w niepokojący sposób) bucikami na wystawach. Przeglądałam sobie jesienne pokazy, a tam niemal u każdego topowego projektanta przynajmniej jedna sukienka w tym stylu. Czy oprócz zdeklarowanych wyznawczyń tego looku (wybaczcie, proszę, wszystkie angielszczyzmy, to silniejsze ode mnie ;-)) ktoś się na niego zdecyduje? Szczerze przyznam, że kusi mnie czarna tiulowa spódnica, ale kapelusz czarownicy jak u Luelli Bartley już nieco mniej :-).


Tak to się mniej więcej przedstawia. Było subiektywnie, ale mam nadzieję, że także inspirująco. Spragnionych większej ilości tendencji odsyłam na strony Vogue albo Elle. Tak przy okazji, czasem jestem wręcz przytłoczona ilością trendów, mam wrażenie, że z sezonu na sezon jest ich coraz więcej i więcej. Ale z drugiej strony jest w czym wybierać. Najważniejsze to nie dać się im zwariować (czy ja już tego kiedyś nie pisałam? Zaczynam się powtarzać, niedobrze… ;-)).




19

lip

Carrie

Jestem pod nieustającym wrażeniem garderoby Carrie Bradshaw. Ostatnio wróciłam do oglądania tego serialu i czerpię inspiracje garściami. Często mówi się, że jej stroje są przesadzone, że bardziej są kostiumami filmowymi niż zestawami nadającymi się na co dzień. Moim zdaniem piękne jest to, jak bohaterka poprzez strój wyraża swoją osobowość. Bo przecież nie chodzi o to, żeby Carrie naśladować. Ale parę sandałków od Louboutina dopisuję do swojej listy życzeń :-).

 

8

lip

Perspektywicznie

Kolejny raz będę wałkować ten sam temat. Zakupy i myślenie przynajmniej pół roku do przodu. Gdy w lutym kupiłam sobie japonki, pogodziłam się z myślą, że postradałam zmysły i raczej ich nie odzyskam. Ale czy na pewno? Może po prostu zaczęłam działać z wyprzedzeniem, ponieważ doświadczenie poprzednich lat mnie tego nauczyło? Bo gdy kilka lat temu chciałam kupić bikini w lipcu, na wieszaku smętnie powiewała ostatnia para, zepchnięta na margines przez swetry w najmodniejszych kolorach nadchodzącego sezonu? W tym roku w letnie rzeczy zaczęłam zaopatrywać się, nie przesadzając, od stycznia. Sandałki wyszperałam w Zarze w marcu. Tak samo ze wspomnianymi japonkami. Na blogu publikuję zdjęcia z jesiennych sesji. Na razie powstrzymuję się przed pokazywaniem jesiennych trendów z wybiegów, bo chcę jak najdłużej pozostać w klimacie lata (z zawczasu zaopatrzoną szafą :-)). Ale ostatnio pomyślałam sobie, że może warto już zacząć? Żeby potem nie było za późno. Magazyny o modzie publikują zdjęcia ubrań, które już dawno zniknęły ze sklepów. Potem czytelniczki (bo kobiety chyba bardziej się wkręcają w takie sytuacje :-)) wędrują od sklepu do sklepu z wiosennym wydaniem Elle, pokazując palcem sukienkę, która została wyprzedana co do jednej miesiąc temu. Ja na temat moich sandałków, które pojawiły się kilka miesięcy temu na Lookbooku, odpisałam na kilkanaście e-maili, przy okazji sprawdzając jeszcze, czy może ostały się w sklepach jakieś egzemplarze. Najbardziej pożądane obiekty sezonu stały się zwyczajnie nieosiągalne. Nie chcę myśleć o zimie, ale wiem, że jeśli mam ochotę na niedawno pokazany płaszcz H&M, muszę być gotowa za moment, bo potem nie będzie. Więc może wiosenne pokazy we wrześniu, a jesienne w lutym nie są tak bardzo bez sensu, jak niektórym się wydaje? Chcesz być modna? Reaguj! Ale… jest jeszcze gorzej. Wcale nie chodzi o bycie modnym. Przecież wiadomo, każdy potrzebuje uzupełnić szafę raz na jakiś czas, zwłaszcza przed sezonem. I nie jest to łatwe. Chyba że zacznie się o tym myśleć pół roku wcześniej :-).

5

lip

Patchworkowa torba

Jeśli bardziej zależy Wam na patchworkowym wzorze niż logo Dolce&Gabbana, proponuję udać się do River Island po tańszy odpowiednik, póki nie zniknie z powodu kolejnego procesu o plagiat :-).




Źródło zdjęć: style.com; riverisland.com.


P.S. Choć to przecież zaledwie użycie tego samego wzoru, nie całego projektu…