22

wrz

Niemożliwe?

A jednak! Wracają rzeczy, które kilkanaście lat temu z ulgą wyrzucałyśmy (wyrzucaliśmy) ze swoich szaf. Grrrrr… Do tej pory robi mi się słabo na widok marmurkowego jeansu, w szczególności w kolorach dla jeansu nietypowych, np. czerwień albo zieleń. Podobnie ma się rzecz ze swetrami w nieregularne wzory. Brakuje jeszcze tylko powrotu słynnych tureckich swetrów w romby.
Choć muszę przyznać, wiele rzeczy przemówiło do mnie na nowo. Na przykład legginsy, które wprawdzie wróciły już pięć lat temu, ale jak dla mnie mogą zostać na zawsze, wchodząc do stałego kanonu i zajmując miejsce obok rajstop. Ogromne koszule, które nosiłam w czasach licealnych, a potem przysięgałam sobie, że nigdy więcej nie będę maskować sylwetki, wróciły do mojej szafy. Wprawdzie są noszone przeważnie jako sukienki, a inspiracje czerpię raczej od od sióstr Olsen niż Curta Cobaina (choć nie da się nie zauważyć lekkiego podobieństwa), ale uczę się, żeby nigdy nie mówić „nigdy!”.
Więcej przykładów? Czeszki, Martensy, Conversy – czyli to, w czym można albo nie można było wparadować na świeżo wypastowaną szkolną salę gimnastyczną. Te ostatnie niedawno zakupiłam po wieloletniej przerwie, co do Martensów mam wątpliwości, bo są masakrycznie ciężkie. Choć gdy rok temu ujrzałam tę wersję Chloe, zrobiło się poważnie. Arafatki to domena zeszłego sezonu, aczkolwiek nie sądzę, by Nicolasowi Ghesquiere’owi lub Isabel Marant spodobał się zalew ich dosłownych wersji, który wciąż nie ma końca. Powrót parki zawdzięczamy Miucci Pradzie, która na sezon jesienny 2006 zaprojektowała elegancką wersję. I tak dalej, i tak dalej. Żal sobie przypominać, co się kiedyś wyrzuciło :-).
A Wy, drodzy Czytelnicy, macie jakieś rzeczy, które po latach wróciły do Waszych łask?

15 myśli nt. „Niemożliwe?

Dodaj komentarz
  1. aga.pier

    ja mam takie rzeczy ale nie pochodzą z mojej szafy bo albo oddaję albo sprzedaję wszystko w czym juz nie chodzę. wracają wspomniane przez Ciebie swetry,wielkie marynarki, sznurowane buty, no ale ja jest od Ciebie sporo starsza więc mam więcej takich rzeczy. Choć teraz jak pomyśląłam to rzeczy, które były bardzo drogie nie wyrzucam i nie oddaję tylko leżą sobie. dotyczy to przede wszytskim toreb

    Odpowiedz
     
  2. e.milia

    A ja trzyamm w szafie wiele rzeczy, nawet te, które przestaje nosić, bo nie mam pewności, że za jakiś czas znów nie będę miała ochoty ich nałożyć :)
    Chociaż odkładam i wracam do róznych ubrań nie tyle ze względu na przemijające i powracające mody, a na moje własne upodobania i fantazje, chociaż ostatnio moda na nie ma wpływ. Jednak do niektórych rzeczy przenigdy nie wrócę, chociażby były nie wiem jak modne. Dp legginsów też w końcu na nowo się przekonałam, a teraz np wracam powoli do porzuconych 3-4 lata temu koronek i falbanek. Wracam też do martensów, chociaż jeszcze wcale nie tak dawno nosiłam swoje ostatnie, więc przerwa nie jest duża. A koszulę, w dodatku w kratę, zakupiłam sobie, jak wyjeżdżałam na wakacje, bo akurat moje wyjazdy wymagają wygodnych, praktycznych, zajmujących malo miejsca i w miarę nie gniotących się rzeczy, więc była w sam raz, ale coś musiało mi o tym rodzaju ubrania przypomnieć ;)

    Odpowiedz
     
  3. candy_lion

    Białe martensy! Przeleżały w szafie jakieś 5 lat, co prawda są teraz lekko kremowe, ale teraz nawet bardziej mi się podobają.:) Zaczęłam je nosić, kiedy zrobiło się zimno i nawet nie wiedziałam, jaka jestem modna.:) Chyba mam czuja!

    Odpowiedz
     
  4. e.milia

    Co do Martensów, oraz wszelkich innych wiązanych, sznurowanych butów, to one mi się zawsze podobały i podobają, bez względu na modę. Jedyne, co mnie zniechęciło, to konieczność wiązania tych sznurówek, a jeszcze moje ostatnie buty w tym stylu są wysokie aż prawie pod samo kolano, więc sznurowania było duuużo i miałam dośc. I, jako że zaczynałam pracę z dziecmi, nie bardzo mi wypadało pokazywać się w takich butach ;) Ale chyba w tym roku wrócę do nich, czemu nie.

    Odpowiedz
     
  5. blondynechka

    do łask wrócił sweter w wielkie geometryczne wzory i spódnica z wysokim stanem a jak byłam w podstawówce to cierpiałam jak musiałam zakładać coś co miało pas powyżej bioder ;)

    Odpowiedz
     
  6. by_babka

    Ja marmurki miałam, wywaliłam i teraz żałuję:) A co do innych rzeczy nie myślałam, że powrócą dzwony, a powracają i całkiem zaczynaja mi sie ponownie podobać.

    Odpowiedz
     
  7. jejmosc_filozofka

    hmmmm ja jakos tak z założenia lubię swoje rzeczy. dlatego mam ubrania, do których wracam wielokrotnie. zestawiam je w inny sposób, ubarwiam dodatkami, delikatnie przerabiam. a że moja mama jest najwspanialsza, jeśli chodzi o chomiczenie, to bardzo często udaje mi się w jej doskonale zakonserwowanej garderobie znaleźć coś co jest aktualnie na topie.

    Odpowiedz
     
  8. kath.leen

    nie wyrzucam nic prócz ciuchów, w których źle sie czuje lub są zniszczone i nie da sie odratować. a co do starych ciuchów to co chiwla wygrzebuje coś z szafy mamy i babci sprzed kilku/kilkunastu lat.
    żałuje jednej wyrzuconej rzeczy. fioletowego sweterka za czasów gdy miałam pięc lat (był tak duzy, ze spokojnie bym teraz w niego weszła)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *