15

paź

W oparach absurdu

Tak przy okazji, czy znacie, drodzy Czytelnicy, książkę Antoniego Słonimskiego i Juliana Tuwima pod wyżej wymienionym tytułem? Jeśli nie, to czym prędzej po nią sięgnijcie. Na początku tego roku wreszcie ukazało się nowe wydanie.
Ale dziś nie o książce. Ledwo co pisałam, jak to łatwo znaleźć się na zdjęciach mody ulicznej, będąc w okolicy pokazów na tygodniach mody, a znów chcę wrócić do tematu. Tym razem od strony fotografów. Na zdjęciu poniżej moja stylowa bogini Giovanna Battaglia otoczona tłumem spragnionych posiadania jej na swoich stronach (czy to wirtualnych, czy realnych) fotoreporterów. To już znamy. Ale czy wiedzieliście o tym, jak trudno podczas tygodni mody jest osiągnąć satysfakcjonujące ujęcie? Typowa scenka wygląda mniej więcej tak. Ścieżkami od pokazu do pokazu przemierza ciekawie ubrana osoba, zaczepia ją jeden fotograf, po czym zbiegają się pozostali i zaczyna się prawdziwa przepychanka. Trącanie się łokciami, w celu przeszodzenia konkurencji jest na porządku dziennym. Te statyczne ujęcia, które widać potem na stronach street fashion to zapewne efekt odpowiednio krótkiego czasu otwarcia migawki (bo nie sądzę, żeby ktokolwiek używał modeli ze stabilizacją obrazu – to chyba poniżej godności profesjonalisty ;-))). To, co jeszcze dwa lata temu było niszowym hobby, obecnie okazało się być świetnym interesem. W związku z tym dochodzi do coraz więcej absurdalnych sytuacji, takich jak poniżej. Jako odbiorca, sama ostatnio jestem bardziej spragniona nowych zdjęć ulicznych, niż wiosennych nowości od projektantów, ale ostatnie relacje to istna dokumentacja zbiorowego szaleństwa. Autor zdjęcia, Kamel Lahmadi, opowiada, jak trudno skupić się na fotografowaniu, gdy wokół wszyscy robią to samo. I jak trudno zatrzymać uśmiech osoby, która w pierwszej minucie czuje się zaszczycona, a w piątej ma serdecznie dość błysku fleszy. Więcej opowieści i zdjęć „od drugiej strony obiektywu” można znaleźć tutaj.  



Zdjęcie dzięki uprzejmości Style and the City

fot. Kamel Lahmadi

6 myśli nt. „W oparach absurdu

Dodaj komentarz
  1. shava-shava

    Tak to prawda to co się dzieje podczas tygodni mody jest nie do uwierzenia. Sama byłam w Paryżu w tym czasie i to jest zupełnie inny świat podczas tego tygodnia, ludzie ubrierali się specjalnie na pokazy widac to na ulicach poza tygodniem tak jak w całej Europie, a w tygodniu jakby było święto. Street fashion niesie dużo pieniędzy i oni to wykorzystują. Ale najlepszych jest cały czas mało. Scott Schuman jest number one, a Style and the city to ój ulubiony blog taki od kuchni.

    Odpowiedz
     
  2. to_me

    Tak, tak. Do tego dorzucam jeszcze jedno przemyślenie- założenie street fashion polegać miało na czerpaniu inspiracji z prawdziwej, naturalnej ulicy, z tego, jakcy ludzie są; a tymczasem ten wyścig do naturalności obrócił się w farsę. Dam sobie rękę odciąć, że postaci nawet mniej znane od Giovanny (która imho nie ma w sobie NIC spejalnego oprócz dobrych, drogich i nieosiągalnych dla mnie butów) chodzą po tych ulicach wykryzowane i przygotowane na ten tabun fotografów i ulica, dzięki temu, zamiast byc prawdziwa, staje się sztucznym wybiegiem, tak, jak to było (takie mam wrażenie) w NY w tym roku. Ludzie na tych zdjęciach nie są sobą. Oni są wystylizowani. Może i przez siebie, ale jednak nie dla siebie, lecz dla publiki sartorialista.

    (PS. Nie wiem, dlaczego moje komentarze są regularnie kasowane, ale mam nadzieję, że chociaż ten się ukaże, bo to o czym myślę chodzi mi po głowie od bardzo dawna.)

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @shava-shava: rzeczywiście, miasta na tygodnie mody się nieco zmieniają. Widać to zwłaszcza w głównych okolicach pokazów :-). Cóż, taki świat…

    @to_me: w tym roku liczba fotografów pragnących uchwycić street fashion była absurdalna, szczególnie w Paryżu. Choć zapewne wszędzie było podobnie, tylko akurat znalazł się człowiek, który akurat o Paryżu zdecydował się otwarcie opowiedzieć.

    A co do kasowania komentarzy, nie mam pojęcia, o co chodzi, bo ja tu żadnych komentarzy nie kasuję (oprócz spamerskich reklam).

    Odpowiedz
     
  4. joanna_wagner

    2 dni…zajęło mi przczytanie wszystkich wpisów na Pani blogu, choć przyznaję, znalazłam go przypadkiem, od 2 dni jestem Pani fanką.Rewelacja pod każdym względem, ciekawe zdjęcia, interesujące poglądy a wszystko tak zgrabnie ubrane w słowa, że miałam problem z odklejeniem się od monitora ;)
    Jest Pani dla mnie dużą inspiracją, bo choć swój „styl” uważam za bezpieczny i póki co nijaki w głowie zaczynam kombinować…jeszcze trochę odwagi mi brakuje ale może i na to przyjdzie czas.Serdecznie pozdrawiam Harel, bogini Ty moja ;)

    Odpowiedz
     
  5. know

    ta pani na zdjeciach jest twoja stajl guru? bosz, prawie ja zadeptali. co dopiero musi sie dziac, jezeli przed wyjsciem z domu nie zapomni zamienic gaci od pizamy na cos bardziej wyjsciowego :/

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *