28

paź

Gołe w kozakach

Jakiś czas temu zainstalowałam sobie na blogu statystyki. Moim ulubionym działem jest lista wyrazów lub wyrażeń, które doprowadziły do wizyty tutaj. Najlepiej wygląda rano. Gdy pierwszy raz zauważyłam wśród nich zwrot „gołe w kozakach”, myślałam, że to jednorazowa sprawa. Ale nie, „gołe w kozakach” są poszukiwane na moim blogu niemal każdej nocy! Dzięki niestrudzonym poszukiwaczom nowych doznań wpadłam na nowy temat. Niestety raczej ich nie usatysfakcjonuje…
Otóż, drodzy Czytelnicy, chcę dziś poruszyć temat bielizny. Ale nie takiej, która powoduje przyśpieszone bicie serca. Raczej takiej, od której nawet serca moich nocnych blogowych gości mogą znacznie zwolnić. Niestety, moja obserwacja jest taka, że jesienią i zimą rzeczywiście chodzimy gołe w kozakach. Panów też to dotyczy. Nosimy ciepłe buty, opatulamy się ogromnymi szalikami (przy okazji, to przecież bardzo modne), nawet nasze kurtki mają niezwykłe właściwości grzewcze. Za to, za przeproszeniem, tyłki chyba całkiem świadomie wystawiamy na działanie mrozu. Już nawet nie wspominam ekstremalnych przykładów spodni biodrówek łączonych z kurtkami odsłaniającymi brzuch i nerki. Wiadomo, można nie lubić wkładania rajstop czy kalesonów pod spodnie. Atrakcyjny wygląd albo po prostu komfort poruszania się są stawiane wyżej od własnego zdrowia. Ci, którzy na własnej skórze doświadczyli skutków lekkomyślnego ubierania się, wiedzą, o czym mówię.
Ale… czy to znaczy, że nie ma kompromisu między modą a zdrowym rozsądkiem? Moim osobistym kompromisem okazała się bielizna narciarska. Niezwykle lekka i komfortowa pozwala na noszenie ukochanych sukienek nawet gdy za oknem jest bardzo zimno. Takie „ogrzewacze” są dostępne w każdym większym sklepie sportowym. Być może nocni goście mojego blogu woleliby nie wiedzieć o istnieniu takich wynalazków, ale ja polecam wszystkim zainteresowanym, a przy okazji także pytam, jakie Wy, drodzy Czytelnicy, macie sposoby, by w miesiącach zimowych nie rezygnować z noszenia ulubionych ciuchów?

P.S. Moda zdaje się nie dostrzegać takich spraw, jak ciepła bielizna. W ogóle mam wrażenie, że to temat znacznie bardziej tabu niż seks :-).

22 myśli nt. „Gołe w kozakach

Dodaj komentarz
  1. maggi9

    Jak się robi bardzo zimno po prostu wskakuje w ciepłe spódnice(nie biodrówki i nie mini):)Do tego bawełniane figi(albo damskie obcisłe bokserki) i grube rajstopy.Na to oczywiście plaszcz.W spodniach samych bywa zimno.A noszenie rajstop pod spodnie jest dla mnie traumą.Mam ochotę wtedy się położyć na ziemi i wierzgać.To była bolączka mojego dzieciństwa.Matka pod spodnie zawsze mi aplikowała rajstopy albo wersja hardcore ocieplacz(coś ala spodnie narciarskie) na normalne spodnie.Nieeee, nigdy w życiu.
    Poza tym spódnica zimą ma jeszcze jedną zaletę-jak jest plucha spodnie nie są zachlapane od kolan w dół.

    Odpowiedz
     
  2. ryfka81

    „Bielizna narciarska” brzmi bardzo ciepło i wybitnie nieseksi, czyli od razu przypadła mi do gustu. Tylko, kurde, jak to wygląda? Wpisałam w Google i wyskoczyły jakieś getry i obcisłe bluzki z długim rękawem, a ja spodziewałam się raczej ocieplanych majciochów w fasonie a la Bridget Jones.

    Odpowiedz
     
  3. escritora

    noszę bieliznę narciarską. mam babskie kalesony – pod szersze dżinsy jak znalazł. A jak tyłek grzeją – bezcenne ;)
    nie znoszę marznąć (sama z siebie jestem nieziemskim zmarzluchem, po co stan jeszcze pogarszać :))

    Odpowiedz
     
  4. e.milia

    No pięknie, zamiast ze swojego konta, napisałam z konta mojego chłopaka. To by dopiero sensacja była, jakby się dowiedział :)))))) Piszę jeszcze raz, a wpis niżej poproszę o skasowanie.

    Ja zamiast rajstop pod spodnie noszę legginsy albo grube zakolanówki.
    Moją traumą z dzieciństwa z kolei są podkoszulki na ramiączkach, które mama zakładała mi pod każde ubranie, nawet jak składało się ono z golfu i swetra, przez co bywało mi za gorąco. Trochę mi przeszło i teraz zdarza mi się nałożyć jakąś bluzkę na ramiączkach pod spód.

    Odpowiedz
     
  5. morven

    Harel, masz u mnie lampkę dobrego wina za ten wpis :-)

    Moim sposobem są bardzo grube rajstopy i topy na ramiączkach pod spodem. Czasami przy ekstremalnym mrozie można założyć pod bluzkę cienkie, bawełniane koszulki z długim rękawem. Plus dodatkowo trzymam w biurze kilka par lekkich butów na obcasach – na zewnątrz w nich nie wyjdę, ale po biurze śmigam, jakby lato trwało przez cały czas.

    Odpowiedz
     
  6. alicepoint

    no np. oprócz rajstop musze mieć na stopie skarpetkę. Nienawidze sztucznych, elastycznych materiałów, z których jest większość kryjących rajstop, mam od tego dreszcze. Po drugie fajnym patentem są ciepłe wkładki do butów ( z takiego przyjemnego niby polarowego materiału). Oprócz tego czy lato czy zima, nosze zawsze dwie podkoszulki, czyli w zimie wychodzi mi czasem 7 górnych wartsw:D I jest mi w miarę ciepło;)
    Moja Mama uskutecznia chodzenie w narciarsko-snowboradowej bieliźnie i też mnie namawiała. Ale mi jakoś nie odpowiada. Wole naturalną bawełne. Przyjemniejsza dla ciała. Nie wiem, może mam jakieś uczulenie na sztuczne materiały…? Musze to zbadać…

    Odpowiedz
     
  7. alicepoint

    AA, widzę, że Maggi9 ma podobną traume z dzieciństwa co ja:D – Mama zawsze kazała mi wkładać rajstopy pod spodnie. To była dla mnie istna masakra w biały dzień!!! Błeee

    Odpowiedz
     
  8. agnitz

    Moim patentem jest zdecydowanie płaszcz. A poza tym oczywiście bawełniane bokserki. Rajstopy też noszę, bo nerki domagają się ciepła. I koszulki bawełniane. W sumie nawet Mężczyzna nie narzeka. Ma awersję tylko na jedną wersję moich majtasów heheh, ale ja tam ignoruję wszelkie przytyki. w końcu facet w kalesonkach (nawet narciarskich) też nie jest bogiem seksu;)
    Ech.. gdzie te czasy, gdy ciepło było zimą w mniniówie i cienkich rajstopach…(dodam, że mazurska zima, więc nie byle jaka;)!)

    Odpowiedz
     
  9. agionix

    Moim patentem jest body. W zalezności od temperatury albo bieliźniane, albo czarne z golfem i z długim rękawem. Dziwię się że do tej pory nie nikt słowa o tym wynalzaku nie napisał. Po pierwsze nie podwija się jak podkoszulka i dzięki temu chroni nerki, po drugie podtrzymuje rajstopy w odpowiednim miejscu ( nie wiem czy to tylko ja mam problem z krokiem w kolanach albo z rajstopami pod pachy?), a po trzecie body z golfem świetnie pasuje do letnich sukienek adoptowanych na zimowe. Oczywiście jak jest zimno nie da się uniknąć rajstop pod spodniami chociaż za nimi nie przepadam. Oprócz tego kiedy na dworze trzaska mróz, a ja muszę włożyć spódnicę, oprócz rajstop wkładam leginsy, grzeją, a przy kozakach wyglądają jak grube rajstopy.

    Odpowiedz
     
  10. maggi9

    Rajstopy z krokiem w kolanach to też koszmar.Ale ale mnie już nie dotyczy:)Można oczywiście założyć body albo drugą parę majtek na rajstopy(czytałam kiedyś taką poradę na fm).Nosząc rozmiar 40-42 zawsze kupowałam rajstopy roz 3.I oczywiście większość w kroku zjeżdzała do kolan(aaaa!).Miła pani w moim osiedlowym „rajstopowym” doradzila mi kupienie dwójki.Miałam rzecz jasna wątpliwości ale co tam.Ryzykuje.No i teraz 90% rajstop mi już nie zjeżdza.Oczywiście jakieś felerne się trafią ale ogólnie jest super.

    Odpowiedz
     
  11. blondynechka

    po pierwsze: legginsy zamiast zjeżdżających rajstop
    po drugie: spodnie wsadzone do kozaków i nic nie wieje
    po trzecie dłuższy sweter lub koszulka
    a wogóle a propos rajstop czy znacie jakiś sklep gdzie można kupić ciepłe bawełniane rastopy we wzorki (np. takie plecione jak na swetrach). Rok temu widziałam takie na jednej dziewczynie i oszalałam na ich punkcie ;)

    Odpowiedz
     
  12. olinwena

    bielizna narciarska jest super!
    ***
    a jeśli o poszukiwaczy chodzi… moje pierwsze skojarzenie to były „gołe (nogi) w kozakach” a nie „gołe (panie) w kozakach” ;-)

    Odpowiedz
     
  13. dopaminka

    bawełniane rajstopy ale bez plecien widziałam w gattcie.

    Mój sposób do „ocieplacze” na nogi (legwarmers) które podciągam powyżej kolan niczym zakolanówki.
    I oczywiście body, które chroni przez zmarznięciem kawałka skóry między spodniami/spódnicą a bluzką.
    Kiedyś gdy własnie groziło mi „przemrożenie” nerek a nie miałam mozliwości przebrania się, awaryjnie owinęłam się w talii szalikiem :)

    Odpowiedz
     
  14. turzyca

    Radykalna przesiadka ze spodni na spodnice. Ja dojezdzam rowerem i ten odsloniety kawalek plecow miedzy spodniami a gora mnie irytuje. Mimo ze plecy sa osloniete dluga koszulka (Cubus, H&M) i plaszczem. A do spodnicy grube rajstopy, krotkie spodenki (wystarcza gimnastyczne, ale jak ktos znajdzie jakies nieprzewiewne, np. narciarskie, to bede wdzieczna) i koniecznie kozaki! Kozaki chronia noge prawie do kolana.
    Ten sposob ubierania powoduje, ze nie straszny mi i deszcz i wiatr. Bardzo sobie cenie takie rozwiazanie.

    A w biurze oczywiscie buty na zmiane.

    PS za body nie przepadam, wole dlugie koszulki, da sie takie kupic.

    Odpowiedz
     
  15. arim

    Grube rajstopy są do kupienia w Monachium, w wielu sklepach (spożywczakach, co ciekawe). Do wyboru eko-bawełna lub włókno bambusowe. 60den, czarne, szare, brązowe; bambusowe są gładkie, bawełniane są gładkie lub wzorkowane. Wszystkie wyglądają jak takie „szkolne rajtki” :) W razie zamówień mogę zorganizować jakiś przemyt, szukajcie mnie na blipie ;)

    Odpowiedz
     
  16. Gość: robera, 77.242.225.*

    jak jest mrozno to najlepsze sa rajstopki 100den z lajkry dobze ukladaja sie na nodze sa bardzo cieple (polecam wszystkim panom ciepelko murowane) do tego gruba spudnica i obowiazkowo kozaczki do kolan i mozna smigac po mrozie

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *