Miesięczne archiwum: Listopad 2008

26

lis

Matthew Williamson dla H&M!

Tak, tak, znów nie Miuccia Prada… Wczoraj ta wieść obiegła świat. Dziś tradycyjnie trochę zgaduję, a trochę marzę, co chciałabym zobaczyć. Przypuszczenia? Może być ozdobnie i bardzo kolorowo. Fakty? 23 kwietnia 2009 roku kolekcja Matthew Williamson for H&M wyląduje w sklepach. Jest na co czekać, to pewne. Poniżej elementy kolekcji zimowej 2008 i wiosennej 2009. Poproszę wszystko, a zwłaszcza ten płaszcz :-).



Źródło zdjęć: www.matthewwilliamson.com, www.net-a-porter.com

25

lis

Frędzle na cztery sposoby

Beżowa sukienka z frędzlami jest tak mocno promowana przez H&M, że istnieje duże ryzyko spotkania więcej niż dwóch na jednej imprezie. Czy jedyna stylizacja, jaka przychodzi do głowy to ta na lata dwudzieste? Proponuję zrezygnować z tonu retro na rzecz inspiracji całkiem współczesnych.

Pierwsza: Maison Martin Margiela – beżowe botki i bransoletka udająca gwiazdkę na prezencie plus błyszczące legginsy. Mało koloru, dużo architektury.

Druga: Marni – obszerny kardigan zebrany w talii paskiem, długie kozaki i akcent kolorystyczny w postaci rękawiczek.

Trzecia: dla tych, którzy wiedzą, któż to taki Blair Waldorf, czyli dla wtajemniczonych i zapewne wciągniętych przez serial z taką sobie fabułą, ale za to bajecznymi stylizacjami – „Gossip Girl”.

Czwarta: tak, tak, Carrie Bradshaw. Styl pełen kontrastów, do dynamicznych frędzli „ciężka” skórzana kurtka, a buty i torebka zamiast pozostać w cieniu, grają rolę główną.



Źródło zdjęć: polyvore.com

21

lis

Wspomnienia

Ostatnio przypominam sobie czasy, kiedy jeszcze nie byłam zakupoholiczką, ba, nawet nie umiałam liczyć, i widzę, że potrafiłam ubrać się znacznie odważniej niż teraz :-). Moją specjalnością były kwiaty we włosach w ilości nieograniczonej. W pasmanteriach dostępne były wątpliwej urody twory ze sztucznej koronki, przypominające róże. Nie pamiętam, w jaki sposób stałam się posiadaczką sporej kolekcji, ale na kilku zdjęciach z dzieciństwa dumnie ją prezentuję. Przypominam sobie także fascynację kolorowymi szatami księży, którą oczywiście próbowałam wprowadzić w czyn :-). Moją pierwszą stylową idolką była Alicja w Krainie Czarów z ilustracji Johna Tenniela. Gdy w „Muppet Show” wystąpiła Brooke Shields w roli Alicji, wrażenie się spotęgowało i dodatkowo zapragnęłam mieć takie same brwi (pisać o próbach podkreślenia ich granatową kredką do oczu mamy? Chyba nie trzeba…). Niektóre marzenia wciąż się mnie trzymają. Na przykład to o sukience baletnicy. Do kwiatów we włosach też wróciłam, choć zwykle kończy się tylko na jednym. Grubych brwi niestety nigdy się nie doczekałam.
Widzę, że tak naprawdę mój styl wcale jakoś specjalnie nie ewoluował od tamtych czasów. Raczej został zakłócony przez zbiorową modę na konkretne rzeczy, co miało swoje apogeum pod koniec podstawówki. Najgorsze było przekonanie, że powinno się ubierać w jeden określony sposób, który pozwalałby zdefiniować naszą osobę (nie raz wypowiadała się na ten temat Sztywniara, co między innymi zainspirowało dzisiejszy wpis). Zazwyczaj łączył się z rodzajem słuchanej muzyki. W związku z tym, że zawsze słuchałam muzyki najróżniejszej, nie mogłam się w żaden sposób odnaleźć. Jedynym moim marzeniem (wciąż niespełnionym) związanym z muzyką była oryginalna koszulka z trasy „Division Bell” Floydów (ach, te lasery ;-), choć nie mogę powiedzieć, żeby rekompensowały nieobecność Watersa…). W sumie nadal chciałabym ją mieć.
Jakieś ekstrema? Owszem, choć głównie na głowie. Kiedyś na przykład zapragnęłam mieć taką samą fryzurę jak Paul McCartney (potocznie określaną mianem „na czeskiego piłkarza”), na szczęście nic z tego nie wyszło. Maniakalnie też podcinałam sobie grzywkę tępymi nożyczkami, co dawało efekt przypominający współczesne asymetryczne dzieła niektórych fryzjerów, z tą różnicą, że moje były niezamierzone :-). I jeszcze farbowanie włosów (ale już później) na kolor a’la wczesna Kasia Nosowska. Przeszłam przez fazy od jasnego blondu do prawie czarnego brązu, by stwierdzić, że najbardziej lubię swój naturalny kolor. Czyli znów powrót do pierwszych lat życia. Nawet fryzurę mam podobną :-).
Ciekawa jestem, drodzy Czytelnicy, jakie są Wasze modowe wspomnienia?


20

lis

Białe rajstopy

Czy zimą tylko śnieg powinien być biały? Czy to się w ogóle da nosić? Odpowiedzi na te pytania, a także dowody na zmowę projektantów w sprawie białych rajstop przedstawiam tutaj. I tak to będzie wyglądać, drodzy Czytelnicy, coraz częściej teksty wychodzą poza blog, z czego ja się cieszę, a Wam daję linki w ramach rekompensaty za moją nieporównywalną z dawnymi czasami frekwencję na blogu.

19

lis

Biała koszula

Wciąż poszukuję idealnej białej koszuli. Przypomniałam sobie o tym, patrząc na to zdjęcie z blogu Garance Dore. W mojej szafie pojawiają się różne wersje, ale jeszcze nigdy nie miałam ich na dłużej. Zazwyczaj problem dotyczył jakości. Ewentualnie fasonu, bo miałam taki czas, że wszystko w mojej szafie musiało być udziwnione, więc siłą rzeczy mało co do siebie pasowało :-). Marzy mi się koszula z gęstej sztywnej bawełny, w tak białym kolorze, żeby bolały oczy. Forma jak najprostsza, żadnych falbanek, szczypanek itd. Taka koszula sprawia, że np. takie spodnie jak na zdjęciu wyglądają interesująco, a nie niechlujnie. I jest świetnym rozwiązaniem, gdy nie ma czasu na długie myślenie nad strojem, a trzeba dobrze się prezentować. Nie tracę wiary, że kiedyś mi się uda :-).

A tutaj nieco informacji, jak sprawa koszuli ma się w aktualnych kolekcjach :-).

17

lis

Foksy

Anna Wintour niech sobie dalej nosi na szyi prawdziwe futra. Ja znalazłam ostatnio coś znacznie bardziej oryginalnego: Foksy marki Celapiu. To wełniane szaliki w kształcie „tradycyjnego” lisa dostępne w dwóch formach: krótszej płaskiej i dłuższej z trójwymiarową głową i łapami. Lis może pozostać naturalnie rudy albo zaszaleć i przemalować się na kobalt, śliwkę lub inny z ośmiu dostępnych kolorów. Nie mogę się oprzeć, by nie przytoczyć fragmentu opisu znalezionego na stronie sklepu, który mówi, że liski zainspirowane są zarówno kiczem, jak i ekologią. Jeśli to kicz, to w najlepszym znaczeniu tego słowa. Ekologia w tym wypadku to sprawa oczywista. Foksy wywołują same pozytywne reakcje, czego skutkiem jest choćby powstanie Foksy Community, gdzie można zaprezentować swój osobisty sposób na lisa. Więcej Foksów można obejrzeć (i oczywiście zamówić) tutaj.



Oprócz lisów w sklepie można znaleźć czapki udające fryzury i bardzo praktyczne dwuczęściowe rękawiczki. Warto im się przyjrzeć, nie tylko ze względu na zbliżającą się zimę. Może to być jeden z lepszych pomysłów na prezent świąteczny.



Źródło zdjęć: celapiu.pl