Miesięczne archiwum: Listopad 2008

16

Lis

Gdzie sens, gdzie logika?

I oto stało się: kolekcja Rei Kawakubo wreszcie zasiliła szeregi srebrnych wieszaków w H&M. Czas, w jakim została z nich zdjęta na pewno był znacznie krótszy od czasu, w jakim ją wieszano. Mnie tam nie było, nie to, żebym jakoś celowo to wydarzenie bojkotowała. Po pierwsze: ubrania, które najbardziej mnie interesowały, wiszą już w mojej szafie, co niedawno pokazałam na Lookbooku. Bez metki, bez nazwiska, ale forma się zgadza. A to forma mnie najbardziej interesuje (co jednak staje się sprawą dyskusyjną, gdy wejdziemy na śliski grunt podróbek oraz inspiracji i zacierającej się między nimi granicy). A po drugie: kto ma czas w czwartki o godzinie dziesiątej rano? Ja nie miałam.
Czy komukolwiek udało się cokolwiek upolować? Oczywiście nie liczę dość sporej grupy ludzi, którym nazwa Comme des Gacons kojarzy się z dużą kasą zarobioną na aukcjach internetowych. Z ciekawości zajrzałam na jedną z nich w rzeczony czwartek. Już trzy godziny po premierze kolekcji można było ją kupić po cenach hmmm… bardzo mało atrakcyjnych. I teraz pytanie: gdzie tu sens? Kolekcja się sprzedała: o to chodzi w handlu, czyż nie? A jednak coś mi nie gra.

P.S. I nie piszę tego jako sfrustrowana wielbicielka mody, której praca nie pozwoliła stanąć w kolejce pod H&M, wobec czego będzie teraz wszystkich przekonywać, że wcale jej nie zależało :-).

P.S.2. Mam też nadzieję, że Czytelnikom zainteresowanym prawdziwą modą, nie zyskiem ze sprzedaży na aukcjach, udało się zdobyć to, co chcieli i noszą się teraz dumnie zdekonstruowani.

12

Lis

Inspiracja na dziś

Gdzie nosić? Nie mam pojęcia, ale bardzo, bardzo, bardzo mi się to podoba. Piękna, zimowa i niepraktyczna suknia, której nie powstydziłaby się sama Carrie Bradshaw. Dodałabym jeszcze czarną ramoneskę, którą ostatnio zestawiam ze wszystkim. Swoją drogą czasem marzy mi się taki szalony styl, bez względu na warunki zarówno atmosferyczne jak i społeczne panujące na ulicach…

10

Lis

Niespodzianka

Nie napiszę, że to zagadka, bo rozwiązuje się już w pierwszych sekundach :-). Ponad dwadzieścia lat temu pewna dziewczyna, którą dziś naśladują tysiące kobiet na całym świecie, zdobywała Broadway całkiem niezłym musicalowym głosem. Panie i Panowie, oto…




9

Lis

Studniówka… rok później

Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniom Czytelników (albo w tym wypadku jednak Czytelniczek) postanowiłam poruszyć ten temat raz jeszcze. Czuję się trochę tak, jakbym nie zdała matury, bo znów na horyzoncie pojawiła się studniówka :-). Co się może zmieniać w modzie studniówkowej? Towarem, który już zaczął straszyć w tzw. specjalistycznych sklepach, próbuje się po raz kolejny udowodnić, że będą modne tafty z czarno czerwonym połyskiem i niczym niezastąpiona długość maxi. Proponuję podejść do sprawy przewrotnie. Zero czerni, same radosne kolory. Fasony i bardzo typowe, i nowoczesne. Wiadomo, pieniądze zamiast na kieckę od Diora lepiej odłożyć na najdłuższe wakacje stulecia (wyobrażacie sobie? Cztery miesiące zasłużonych wakacji! Do końca życia to będę wspominać :-)), więc warto spojrzeć na temat perspektywicznie. Skoro sukienka i tak ma być, niech nam posłuży jak najdłużej, zwłaszcza jeśli będzie szyta na zamówienie. Z takim podejściem łatwiej będzie wydać nawet troszkę więcej niż pierwotnie planowałyśmy :-). Oto kilka inspiracji.

Dla mających brzuszek do ukrycia, a nogi do podkreślenia:



Dla mających talię do podkreślenia i biodra do ukrycia:



Dla posiadaczek małego biustu:


Dla tych, które z trudem rezygnują z czerni. „Szary jest nową czernią” – mówi Harel, a ona nigdy się nie myli :-).



Źródło zdjęć: polyvore.com

P.S. Panie, które studniówkę mają już dawno za sobą, a osoby w wieku studniówkowym zwracają się do nich per „pani” (właśnie mi się niedawno zdarzyło…) są upoważnione do wykorzystania tematu jako inspiracji karnawałowej ;-).

P.S.2: A komu brakuje długich sukienek i zdjęć z wybiegów, odsyłam tutaj.

4

Lis

Creepers

Pamiętacie „Undergroundy”? To potoczne określenie na zaledwie jeden typ obuwia produkowany przez brytyjską firmę Underground. Nie wiem, czy nadal tak jest, ale w latach dziewięćdziesiątych stanowiła poważną konkurencję dla Dr Martensa. Choć w Polsce buty jednych i drugich były dostępne w tych samych sklepach :-). „Creepersy”, bo o nich mowa, pojawiają się co jakiś czas na wybiegach w towarzystwie na przykład eleganckich sukienek albo jako najspokojniejszy element całego stroju. Zalinkowane obrazki pochodzą ze starych już sezonów, ale te pomysły wciąż zasługują na uwagę. Źródło zdjęć: underground.com



Pomysłodawcy: Natan Jenden i Comme des Garcons

P.S. Ostatnio mam na blogu trochę zamieszania. W związku z jakimś htmlowym śmieciem wczorajszy wpis musiałam opublikować dziś raz jeszcze. Teraz jest ok. Niestety zniknęły wczorajsze komentarze, ale cóż, za to blog znów jest do czytania.