7

sty

Whose that lipstick on the glass?

Odpowiednio dobrana szminka potrafi zdziałać cuda, ale poszukiwanie ideału może trwać latami. Na jej temat przeprowadziłam wiele rozmów z różnymi kobietami i zazwyczaj miały ten sam problem: gdy już znalazły odpowiedni odcień, przestawał być produkowany. Doświadczyłam tego na własnej skórze, kiedy kilka lat temu wycofali mój ulubiony model L’Oreala. Miał przecudny jasno czerwony kolor i pachniał malinami. Wystarczyła jedna warstwa, żeby dodać szyku każdej stylizacji. Trudno mi było znaleźć wyrazistą szminkę, w której nie przypominałabym clowna albo wampirzycy :-). Gdy zniknęła ze sklepów, długo żałowałam, że nie zrobiłam zapasów…
Poszukiwania musiałam rozpocząć od nowa. Było bardzo kiepsko. Ze szminkami jest jeden poważny problem: w świetle sklepowym mają zupełnie inny odcień niż w dziennym czy zwykłym sztucznym. Dlatego doświadczenie nauczyło mnie cierpliwości. Maluję się testerem i sprawdzam efekt poza sklepem. Czasem wrażenie jest tak piorunujące, że w panice szukam chusteczek, żeby jak najszybciej pechowy kolor zetrzeć. Wymagania mam ściśle określone: mocny kolor, żadnych opalizujących drobinek, zero perłowego połysku i kremowa konsystencja. Najlepiej jeszcze, żeby cena była niska. To wyklucza większość dostępnych na rynku produktów :-). Ale ostatnio udało mi się znaleźć ideał: Rimmel Moisture Renew (nr 160 Rose Passion). Nie dość, że kolor bardzo mi odpowiada, to jeszcze trzyma się bardzo długo i nie wysusza ust (bo że nawilża, to lekka przesada). Cena ok. 18zł.
I to nie jest tekst sponsorowany, żeby nie było :-).

23 myśli nt. „Whose that lipstick on the glass?

Dodaj komentarz
  1. mademoiselle.elisabeth

    ja mam swoją „szminkę na specjalne okazje” – kolor gorzka cisza (dla samej nazwy mogłabym kupić, kolor coś jak 999 diora, czyli czerwona czerwień) firmy rouge bunny rouge. kosztował trochę więcej, niż twój rimmel ale jest matowy, intensywny, kremowy i bez udziwnień ;)

    Odpowiedz
     
  2. bandicoooot

    Ja mam swoją ulubioną szminkę z MAC-a i nikomu jej nie oddam :) Dobrali mi ją w Stanach i byłam zachwycona :) kosztowała mnie tam ok 28 zł :) U nas drożej :) W ogóle polecam szminki MAC-a :) super nawilżają i straaaasznie długo sie trzymają nawet po jedzonku czego żadna z dotychczasowych szminek nie przeżyła :)

    Odpowiedz
     
  3. selinass

    wow widze, ze mamy identyczne szminkowe wymagania:) tez nie znosze tych wszystkich blyskow, drobinek i migocen;p a co do wycofywania z produkcj, akurat tej ktora byla ta idelna…przezylam to az dwa razy, o dwa razy za duzo, zycie jest brutalne;p;p musza sprawdzic ta rimmela…ale jakos trudno mi uwierzyc, ze jest taka fajna..bo mam dwie..niby byly fajne, ale potem odkrylam te cale drobinki w nich, a w sklepie wydawaly sie takie ladne, no i wcale nie perlowe;p

    Odpowiedz
     
  4. aga.pier

    z tymi tuszami mam takie doświadczenia: od nastepnego razu nie kupuję tych z górnej półki. mam wrażenie, że niczym sie nie różnią, równie szybko wysychają a opinie są dobre o Maybelline

    Odpowiedz
     
  5. bandicoooot

    Wg mnie to zależy … Różne tusze pasują różnym osobą . Mi osobiście maybelline w ogóle nie podchodzi :) I też nie byłam wielbicielką tuszów z wielkiej półki dopóki w stanach nie dobrali mi tuszu – malowali mnie kilkoma tłumaczyli jaka szczoteczka jak działa full service :) I w końcu kupiłam tusz Lancome Definicilis, który nie jest jakimś hitem Lancome a moje rzęsy wyciągnął do nieba za ok 50 zł. Inne hitowe tusze tak na mnie nie działały :) Więc trzeba próbować ale w Polsce nikt Ci nie da popróbować albo się dziwnie popatrzy – rozumiem że nikt nie chce płacić ponad stówe w ciemno za tusz. Obsługa w sklepach typu Sephora czy DOuglas jest tragiczna. Ależ sie rozpisałam:)

    Odpowiedz
     
  6. harel

    @margisia123: a tak długo patrzyłam na ten tytuł i zastanawiałam się, czy nie ma błędu :-). W dodatku teraz mam kolejny dylemat: whose czy whose’s… Ech… Dzięki za uwagę!

    @mademoiselle.elisabeth: dla takiej nazwy też bym kupiła!

    @bandicoooot: szminka trzymająca się po jedzeniu… tego jeszcze nie miałam. Muszę spróbować Mac-a, choć odstraszają mnie ceny z kosmosu :-).
    Co do obsługi w polskich perfumeriach… Jest dosyć bierna, raczej patrzą człowiekowi na ręce niż pomogą coś znaleźć. Trzeba wiedzieć, czego się chce i załatwić to w dwie nie budzące żadnych podejrzeń minuty ;-).

    @selinass: mój odcień Rimmel perłowy nie jest, ale bywa tak, że to zależy od koloru. Kiedyś się nabrałam na Maybelline. Znalazłam genialny wiśniowy kolor, prawie matowy i postanowiłam dokupić taki bardziej w kolorze ust – bez sprawdzania… W domu okazało się, że perła całą gębą…

    @aga.pier: :-))). A z tuszami to chyba wszystkie wysychają w podobnym tempie. Tylko te z tzw. wyższej półki mniej się obsypują z rzęs wg mnie.

    @boovca: wietrzę spisek. Chcą zmusić konsumentów do wiecznych poszukiwań, prób i błędów…

    @cruellanazakupach: błyszczące odpada. Choć produkt Bourjois sprzed ok. dwóch lat był bardzo fajny. Tylko kolory nie były zbyt intensywne, przynajmniej na moje wymagania :-).

    Odpowiedz
     
  7. abigail83

    Bardzo fajne szminki ma, o dziwo, Sephora (ich ownbrand). Też cena niewygórowana (ok. 30 zł chyba), a boska konsystencja, zapach i nawilżenie, no i kolor, taka makowa czerwień, tylko podkład i puder i ona, nawet wtedy rzes nie maluje :)

    Odpowiedz
     
  8. maadja

    też ostatnio szukałam takiej matowej szminki, sprawdziłam chyba wszystkie jako tako pasujące odcienie w sephorze i nic. Albo za mocna, albo kompletnie niewidoczne, w dodatku przy pewnych odcieniach czerwieni zęby wyglądają na żółte.
    Ale nie zamierzam sie poddawać:)

    Odpowiedz
     
  9. black_magic_women

    Gratuluję umiejętności noszenia czerwonej szminki!Bo to trzeba „umieć”Monica Bellucci powiedziała kiedys ,że czerwona szminka,jest przeciwieństwem czadoru…Za to poszukiwania szminkowe znam od podszewki i to od lat.Chociaz ostatnio mało która kobieta przyznaje się do szminek,wszystkie używają błyszczyków!Moj ulubiony odcień to cos a la matowy brudny róz,ewentualnie z domieszka jagody.Albo cos w naturalnym kolorze usta(moje są niestety blade:(Pare razy byłam już blisko ideału ,ale tak jak piszesz-zaraz go wycofywali…

    Odpowiedz
     
  10. morven

    Widzę, że nie tylko ja mam taki problem :-)
    Po latach prób i błędów znalazłam szminkę o idealnym odcieniu, ale już mało gdzie można ją namierzyć: Maybelline z serii Moisture Extreme, numer 411, Windsor Rose. Oczywiście przestali produkować. Naprawdę zastanawiające zjawisko.
    Mam też na szczęście zamiennik, ale droższy: Lancome, numer 308, The pinky side of me.

    Odpowiedz
     
  11. ryfka81

    Ja do szminek jeszcze nie dorosłam i póki co malowanie ust nie mieści mi się w głowie. Przecież szminkę się zaraz zjada (ja np. oblizuję się 10 razy na minutę), a poprawianie non stop to żadna frajda. Tyle od ignorantki :)

    PS
    Whose bez dodatkowego s :)

    Odpowiedz
     
  12. styledigger

    Też długo szukałam idealnej czerwieni („szminka życia”;)), też koniecznie bez żadnych brokatów czy perłowych połysków. W końcu stanęło na szmince Nouba, czerwonej z lekkim odcieniem pomarańczu. A jeżeli chodzi o chwilowe kaprysy typu ostry róz, wybieram tańszego Inglota.

    Odpowiedz
     
  13. harel

    @abigail83: dokładnie tak – szminka robi za cały makijaż.

    @maadja: trzymam kciuki!

    @black_magic_women: dziękuję :-). Choć muszę przyznać, że początki były trudne, miałam wrażenie, że na ulicy wszyscy na mnie patrzą, a w szczególności nieco przestraszone dzieci :-))).

    @morven: i kolejna piękna nazwa szminki…

    @ryfka81: tradycyjnie strona sztywniarska wzięła górę ;-). Dziękuję za rozwiązanie językowego dylematu!

    @styledigger: oj, podziwiam u Ciebie na blogu tę szminkę już od jakiegoś czasu. Jesteście dobrane idealnie!

    @style_council: o matko, mało twarzowo niestety…

    Odpowiedz
     
  14. czula-halina

    Potwierdzam,dobór odpowiedniego koloru szminki nie jest sprawą łatwą.To co się widzi w lusterku sklepowym nijak sie ma do wygladu na zewnątrz.Dlatego czasami miałam po kilkanaście różnych szminek.A te co lubię ostatnio to E.Lauder.

    Odpowiedz
     
  15. julka_zlotov

    Dzięki za tę notkę, Harel. Bardzo spodobała mi się Twoja szminka, jednak w sklepie okazało się, że lepiej się dogaduję z ‚vingate pink’ ;) I to za jedyne 13 pln!

    Odpowiedz
     
  16. miasto.mania

    no nie! tekst o „mojej” szmince akurat teraz! też szukałam ostatnio idealnej szminki i na wizażu znalazłam JĄ. kupiłam czerwoną i jak na razie jestem zadowolona ;-)

    Odpowiedz
     
  17. dakota77

    Prawidlowe pytanie powinno brzmiec: „Whose is that lipstick on the glass”, ale poniewaz zbitka „whose is” nie brzmi zrecznie, lepsza jest ” Whose lipstick is that on the glass”.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *