6

lut

Leo Lazzi

Szczęście mnie nie opuszcza. Wczoraj mogłam wejść z aparatem do nowo otwartego outletu firmy Leo Lazzi i obfotografować wszystko, co mi się spodobało, a przy okazji buszować wśród wieszaków. Przede wszystkim jednak mogłam porozmawiać z projektantką i właścicielką firmy, Ewą Jagielską – Żak.
Od lat stara się ona nadawać ubraniom wysoką jakość, znacznie odbiegającą od tego, co oferują popularne sieci odzieżowe. Ze śmiechem wymieniłyśmy podobne doświadczenia, np. o kończących się zwykle klęska próbach kupienia marynarki, w której można by swobodnie poruszać rękami. Rzecz jasna wcale tych sklepów nie bojkotujemy – okazało się, że na przecenie w Zarze kupiłyśmy takie same swetry :-). Ale dobrze rozumiałam, o co chodzi.
Przejdźmy jednak do sklepu. Przede wszystkim od razu należy porzucić stereotyp, jaki towarzyszy outletom. Większość ciuchów wygląda tak, jakby były szyte na aktualny sezon. I to jest kolejna rzecz, o którą dba projektantka: stara się wyprzedzać trendy, jednocześnie im nie ulegając. Absurd? Niekoniecznie.
Na pierwszy ogień poszły buty i torebki. Podobnie jak w głównej sieci butików, w sklepie dostępne są zarówno projekty Leo Lazzi, jak i rzeczy włoskiej marki Janet & Janet. Od razu przyszły mi do głowy słowa Patricii Field, stylistki „Seksu w wielkim mieście”, która opisując pracę nad kostiumami, przyznała, że starała się tak dobrać stroje, by zachwycały i teraz, i za dwadzieścia lat. Gdy patrzę na tę wielką fioletową kopertę i czerwone pantofelki, wyobrażam sobie choćby przyszły rok i widzę, że będą mi się tak samo podobać.



Wybór jest całkiem spory. Mnie zachwyciła złota torebka Janet & Janet z naszywanymi kamieniami. Trochę przypomina projekty Christophera Bailley’a z Burberry: niby klasyka, ale z pazurem.



Za oknem raz zima, raz wiosna, więc w sklepie podobnie. Pod jedną ścianą wiszą rzeczy wiosenne, pod drugą zimowe. Skupiłam się na tych pierwszych, choć muszę wspomnieć, że można też znaleźć niezłe płaszcze z wełny i kaszmiru. I swetry. Na przykład obszerne swetrzyska – nietoperze z niezwykle miękkiej i ciepłej wełny.



Przydymione róże, szarości, granaty i kwieciste wzory… Podążają w dwóch kierunkach: romantycznym – pełnym delikatnych materiałów, falban i miękkości, i klasycznym – dwa rzędy guzików, proste linie, zdecydowany krój. Można znaleźć nie tylko sukienki, na które zwróciłam szczególną uwagę, ale też świetnie skomponować strój do pracy. Do wyboru jest pełno żakietów, spódnic i spodni wykonanych z tego samego materiału.





Zbliżenie na detal. Układająca się w piękne fałdy gęsta bawełna. Pod spodem podszewka, co w popularnych sieciach odzieżowych jest coraz większą rzadkością – a szkoda, bo ubrania na podszewce lepiej się nosi. Zwłaszcza sukienki, które bez podszewki mają tendencję do wędrowania ku górze, ku uciesze przechodniów ;-).



fot. Harel

I na koniec najlepsza wiadomość: ceny. Dochodzą nawet do -70%, co daje naprawdę niewielkie pieniądze za ubrania szyte jak na miarę. Polecam, zwłaszcza że sprawdziłam na własnej skórze!

Outlety Leo Lazzi znajdują się w Warszawie w galerii handlowej Panorama przy ul. Witosa 31 i w Krakowie przy ul. Szpitalnej 22/20.

P.S. Serdecznie dziękuję Ewie Jagielskiej – Żak oraz całej obsłudze sklepu za udostępnienie kolekcji do zdjęć oraz anielską cierpliwość :-).
Adresy butików Leo Lazzi z nową kolekcją można znaleźć tutaj.

P.S.2. Ceny, ceny! Zapomniałam o cenach. Od wszystkich należy odjąć 70%:
Spódnice od 275 do 335;
Spodnie od 275 do 399;
Sukienki od 399 do 629;
Żakiety od 549 do 715 (podobnie płaszczyki a’la prochowce);
Płaszcze flauszowe od 599 do 2 500 (cena maksymalna na płaszcze z futrem);
Dzianiny (sweterki, koszulki) od 169 do 315;
Buty od 395 do 999.

11 myśli nt. „Leo Lazzi

Dodaj komentarz
  1. hertabak

    O, Leo pamiętam bardzo dobrze. Nieraz do pracy się nosiło… DObrze wspominam ich „mundurki”, bo się mało gniotły i wygodne były.
    No ale Twój post pokauzje ich w innym świetle, więcej kolorów i dodatki niezłe. Przejdę się w weekend, a co!

    Odpowiedz
     
  2. zelda_79

    Brzmi kusząco… A możesz podać przykładową cenę- np za sukienkę, bluzkę czy buty? Bo nie orientuję się od jakiej kwoty odejmować 70 % :)

    Odpowiedz
     
  3. askaan

    Żałuję, że nie mieszkam w W-wie, bardzo lubię ubrania tej firmy a w normalnych sklepach to ceny są zabójcze i kupuję coś z Leo jak jest okazja jakiejś uroczystości. A z drugiej strony to pewnie bym była w tym sklepie raz tygodniu i masę kasy bym traciła :)

    Odpowiedz
     
  4. boovca

    uwielbiam Twoje reportaze w terenie! sa rewelacyjne !

    oby takich wiecej

    kolekcja przepiekna i dominujacy kolor pudrowy róż, który polubiłam w tym sezonie

    Odpowiedz
     
  5. anuszkin

    Właśnie,a ceny? Nie lubie wchodzić do sklepu z wielkim podekscytowaniem,popatrzeć na ekspedientką,potem na ubrania,podejść do pięknego sweterka w kolorze pudrowego różu uśmiechnięta i pewna siebie,żeby zobaczyć cenę…300 zł (tak też się zdarza) ;-) Musze się przygotować psychicznie!

    Odpowiedz
     
  6. Gość: joanna.fr, rsa59-6-88-188-0-196.fbx.proxad.net

    ja mam marynarke z L.L. i jestem z niej bardzo zadowolona. jest warta swojej ceny aczkolwiek uwazam ze wiekszosc rzeczy jest bardzo, bardzo droga jak na polski rynek.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *