17

lut

Perpetuum Mobile

Pisałam, że będzie niespodzianka i oto ona. Do butiku Perpetuum Mobile trafiłam wiele lat temu, gdy nie potrafiłam jeszcze docenić wartości rzeczy, jakie się tam znajdowały oraz ich niskich cen. Przymierzyłam wtedy fioletową sukienkę, bodajże Ralpha Laurena (choć głowy nie dam) i zaskoczyło mnie, jak dobrze leży. Teraz wciąż nie znam się na technikach krawieckich, ale potrafię dostrzec subtelną różnicę, która sprawia, że dana rzecz nabiera większej wartości.

Ostatnio w pewien śnieżny dzień przypomniałam sobie o tym miejscu i ruszyłam spacerem przez ulicę Dąbrowskiego. Okazało się, że sklep wciąż tam jest! Już następnego dnia spotkałam się z jedną z właścicielek sklepu, panią Małgorzatą Kościelską (drugą jest pani Małgorzata Fabiani). Przy okazji dowiedziałam się, że butik Vintage na Francuskiej jest także ich dziełem.

Jak to się zaczęło? Kilka lat temu dwie znajome postanowiły połączyć w jedno swoje dwa pomysły. Pani Małgorzata Kościelska była pod dużym urokiem paryskich butików vintage i marzyło jej się takie miejsce w Polsce. Z kolei pani Małgorzata Fabiani organizowała co jakiś czas wymiany ciuchów w gronie znajomych. W końcu w 2002 roku padła decyzja: otwierają komis. Z początku ubrania pochodziły głównie z zaprzyjaźnionych szaf. Obecnie niemal codziennie pojawia się coś nowego. Selekcja nie jest łatwa. Po pierwsze: niektórym się wydaje, że wystarczy tylko metka, by dana rzecz się nadawała. A po drugie obie panie starają się podchodzić do sprawy otwarcie: nie poprzestają na ubraniach, które podobają się tylko im. Wybierać rzeczy, które są obiektywnie atrakcyjne – trudna sprawa. Ale dzięki temu wybór jest ogromny. A butik rzeczywiście ma w sobie coś paryskiego.



Obok pani Małgorzaty na kanapie drzemie pies. Jest przyjaźnie nastawiony zarówno do klientów, jak i do innych psów, więc niektóre panie wpadają na zakupy przy okazji spaceru z pupilem :-).



Na widok wieszaka pełnego markowych sukienek serce zaczyna bić mocniej…



Półka pełna dodatków. Torebki duże i małe, paski, okulary przeciwsłoneczne, naszyjniki… A na podłodze najróżniejsze buty: Oscar de la Renta, Prada, Marc Jacobs…

Na pytanie, które zazwyczaj bywa niewygodne, mianowicie, czy zdarzają się podróbki, pani Małgorzata odpowiada otwarcie. Owszem, zdarzają się, bo coraz częściej są bardzo dobrze wykonane – na szczęście nawet jeśli podróbka przejdzie wstępną selekcję i trafi na wieszak, natychmiast jest wychwytywana przez wprawne oko bardziej doświadczonych konsumentek i wycofywana ze sprzedaży. „Jest mnóstwo rzeczy, których można się nauczyć od klientek” – mówi pani Małgorzata. Więc kratka poniżej to nie żart. To Burberry, drodzy Państwo!



Poniżej szara jedwabna sukienka Schumacher za 590zł oraz wieszak pełen swetrów, bluzek i żakietów. Kenzo, Jil Sander, Armani, Cavalli… Jest w czym wybierać :-).



Nie mogłam jej nie przymierzyć. Czerwona sukienka od Valentino – obowiązkowy element każdej fashionistki. Ta jest genialna. Cena 790zł. Jak na Valentino to tyle co nic. Mimo to sukienka wisi w sklepie już bardzo długo, a pani Małgorzata przyznaje, że coraz trudniej będzie jej się z nią rozstać. Rozumiem ją doskonale.



A to moja rozpacz… Pantofelki Marca Jacobsa za małe o jeden numer! Drogie Panie o stopach w rozmiarze 38, apeluję, która pierwsza, ta lepsza, jest tylko jedna para!



fot. Harel

Komis Perpetuum Mobile mieści się przy ul. Dąbrowskiego 18 (róg Bałuckiego). Ceny można negocjować, co jest moim zdaniem bardzo dobrą i ważną wiadomością. Wizyta w sklepie to fantastyczny pomysł na spędzenie zimowego popołudnia. Polecam, sprawdziłam!

Serdecznie dziękuję pani Małgorzacie Kościelskiej za udostępnienie ubrań i sklepu do sesji.

29 myśli nt. „Perpetuum Mobile

Dodaj komentarz
  1. swistunka

    Okropne są te ciuchy! W życiu bym na siebie czegoś takiego nie włożyła. Szara sukienka w ciapki – moja 60-letnia ciocia kupiła podobną w lumpeksie za 2zł z kosza (a tutaj? taka sama „ciociowa sukienka”, w której żadna kobieta nie wygląda kobieco za pareset razy tyle?) … poza tym co do sukienki czerwona nr 2 – mam podobne wrażenie. Nie mam pojęcia co w niej może się podobać.
    Buty nawet niezłe, ale nie mój kolor. Jedyną rzeczą którą ewentualnie mogłabym kupić to ostatnie w rządku buty na zdjęciu nr 4 (ale nie za więcej niż 60zł).
    Może mi ktoś wyjaśnić CO jest pięknego w tych ciuchach (tak drogich w dodatku)?

    Odpowiedz
     
  2. morven

    Aaaaa! Kocham mieszkać w Warszawie, pobiegnę tam już dzisiaj, aaaaaaaaaaaaaa!!!! Harel, dzięki za cynk!
    Swistunka: co jest pięknego, tego ci nikt nie wyjaśni. Mi się podobają, Tobie nie, i OK. Nie podoba się – nie kupujesz i po sprawie, de gustibus non disputandum est. Ale jeśli pytasz o moje zdanie, to mnie w markowych ciuchach pociąga ich jakość nie do zdarcia. Mam w szafie bardzo niewiele takich ubrań, ale zapewniam, że te, które mam, są… ponadczasowe pod względem treści i formy.

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @styledigger: ten sklep to modowy punkt obowiązkowy dla zwiedzających Warszawę :-).

    @lancelot76: może jeszcze tam są. Powodzenia!

    @swistunka: no właśnie. Co człowiek, to inne upodobania. Ja na przykład wciąż rozważam zakup tej szarej sukienki – tak mi się spodobała – i czułam się w niej bardzo kobieco. Zdjęcie nie oddaje delikatności materiału i perfekcji wykończenia. Ale znam osoby, które za nic nawet nie wejdą do sklepów z używaną odzieżą, choćby to były butiki wypchane Kenzo i Pradą :-).

    @morven: daj znać, jak coś upolujesz! A co do jakości takich ubrań, zgadzam się w stu procentach.

    @fk_k: nigdy nie zaszkodzi zapytać.

    @kiss-kiss: Valentino… czyż nie jest genialny?

    @czula-halina: tylko „obejrzałam”?

    Odpowiedz
     
  4. mpaulk

    o, nie wiedzialam, ze Vintage na Francuskiej nalezy do tych samych pan :)
    Ale nie wiem, czy rzeczywiscie tak szybko usuwaja podrobki (zdarzylo mi sie kwestiowac autentycznosc wielu rzeczy w butiku na Saskiej Kepie).
    Jest jeszcze sklep nazwany Nastroje na Krolewskiej, ale tez miewam watpliwosci co do oryginalnosci toreb, ale mimo wszystko warto zagladac do takich komisow :)

    Odpowiedz
     
  5. boovca

    Harel buziak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! kocham Cie! dzieki Tobie jak bede w warszawie mam mape ciuszkolandow i fajnych sklepikow

    sciskam Cie najmocniej jak moge !

    Odpowiedz
     
  6. aga.pier

    za moich warszawskich czasów nie było jeszcze tych sklepów a późniejsze wypady do W-wy były przważnie do GM. Świetne ciuchy, szara i czerwona sukienka cudna z szara torbba za Tobą… :-)
    Więcej takich reportaży chcę czytać i oczywiście muszę tam zajrzeć :-)

    Odpowiedz
     
  7. rastudi

    Harel, dysponujesz jakimś kontaktem mailem do pań prowadzących to cudowne miejsce bo jeśli nikt się jeszcze nie skusił na te pantofelki jestem gotowa kupić je w ciemno, ale niestety w Polsce będę dopiero za parę miesięcy…

    Odpowiedz
     
  8. metka_by_traczka

    Ja też mam się zamiar tam wybrać przy okazji. A propos sklepu na Francuskiej, to byłam tam kiedyś i nic akurat wtedy nie znalazłam. Ale moja koleżanka tam bywa, czasami kupuje, ale genralnie wiesza psy na sklepie, że bardzo drogo, np. dość widocznie używana bluza sportowa GAP-a kosztowała tam prawie stówę. To według mnie akurat przesada. Żeby się zjawiskowo pokazać, za piękną kieckę parę stów chętnie dam, bo jakość zawsze widać :-)

    Odpowiedz
     
  9. harel

    @mpaulk: na Bednarskiej podobno jeszcze jest, choć nigdy tam nie byłam. Zgadzam się całkowicie: warto zaglądać :-).

    @kociaszafa: przy okazji zjazdu szafiarek trzeba będzie się wybrać i tyle :-)

    @boovca: bardzo mi miło!

    @martusia67: właśnie tak jest najczęściej ;-)

    @aga.pier: torba za mną to Furla, o ile się nie mylę. Na żywo wyglądała jeszcze lepiej.

    @rastudi: niestety nie dysponuję kontaktem mailowym.

    @metka_by_traczka: oj tak, jakość widać od razu. Te rzeczy potrafią kosztować dużo, ale w rzeczywistości wychodzi taniej, bo pozostają w świetnej jakości przez lata :-).

    Odpowiedz
     
  10. agaakaines

    mam wizytowke z telefonami – nie wiem czy sa jeszcze aktualne, niemniej podaje: 602 117 741, 604 478 534 oraz zapisany przeze mnie olowkiem 604 912 795

    Odpowiedz
     
  11. lilu.lilu

    wspaniale :) ten super reportaż oraz zdjęcia sprawiły,że jak będę w Warszawie to na pewno zajrzę do tego miejsca :) a skąd te Panie biorą tak odjazdowe rzeczy?: :)))) zazdroszczę :P

    Odpowiedz
     
  12. awangardastyle

    To takie niesprawiedliwe, ze większość fenomenalnych butików i secon handów znajduje sie w Stolicy… No cóz pocieszam sie myślą, ze u Nas w Katowicach Mamy Retro (second Hande) wprawdzie nie wiele jest tam kreacji z metką od projektantów jednak ubrania jakie mozna tam znależć sa kapitalne a stylizacja całego butiku, znajdującego sie w podziemiach pod „super jednostką” daje mozliwość zatracenia się choć na chwile w .. słodkich latach przesżłosci

    pozdrawiam księzycowo
    Nancy Irving

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *