23

lut

Vintage Agi

O sklepie Vintage Agi już tu pisałam. To internetowy ciucholand, w którym zawsze widzę coś dla siebie. Na oglądaniu, rzecz jasna, się nie kończy, mimo że co jakiś czas próbuję wcielić w życie zakupowy szlaban :-). Ale co zrobić, gdy nagle przed oczami stają jasno niebieskie dżinsy, zielona sukienka w grochy żywcem zdjęta z Giovanny Battaglii albo shirt dress w stylu Prady z 2006 roku? Postanowiłam wypytać właścicielkę o kilka rzeczy, bo fenomen sklepu nie daje mi spokoju. Wyniki badań poniżej :-).

Czym się kierujesz, wybierając rzeczy do sklepu?
Ciuchy w moim sklepie to chyba pomieszanie klasyki i tego co obecnie w modzie piszczy. Mam w zanadrzu wiele letnich sukienek i będę je sukcesywnie wstawiać do sklepu. Zawsze w second handach brałam (i w tej chwili też kieruję się tą zasadą) rzeczy piękne – niezależnie od bieżących trendów: z ładnych materiałów, o ciekawych wzorach, fajnych krojach. A poza tym biorę też to czego aktualnie poszukują dziewczyny. I jak sięgam pamięcią to właśnie w sh zawsze najpierw znajdowałam czy shirt dress, czy koszulki z głową, czy kombinezony czy chociażby jasny i marmurkowy dżins.

Czy można spotkać w sklepie ubrania wielkich marek?
Do tej pory trafiły się ciuchy: Moschino, Guy Laroche, Tierry Mugler, Gucci, Versace, Yves Saint Laurent.

Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie second handami?
Ciucholandami zaraziłam się już 20 lat temu gdy moi znajomi jako pierwsi otworzyli sh. Wtedy było wstydem chodzenie tam. O mnie mówiono, że ubieram się inaczej. Odczytywałam to w pozytywnym zabarwieniu tego słowa. Wprawdzie pracowałam w banku więc musiałam brać pod uwage dress code, ale najróżniejsze jasne bluzki z przedziwnymi kryzami i żabotami były na wagę złota, a żakiety o przecudnych kobiecych krojach tym bardziej. Zawsze moje szafy były pełne dziwnych ciuchów, niekoniecznie akurat modnych. Lubiłam mieć coś nietypowego: żakiet z koronkowymi rękawami, elegancka kopertę, spódnice do ziemi na jakieś okazje, koronkowe rękawiczki – rzeczy, które wkłada się kilka razy lub raz w roku, ale wyglada się wtedy niepowtarzalnie i adekwatnie do sytuacji lub miejsca.
Nigdy nie umiałam przejść obojetnie obok pięknego ciucha nawet gdy nie był w moim rozmiarze. Szukałam w myslach kogo by tu „uraczyć” tak piękną zdobyczą. Wiele rzeczy w moim sklepie pochodzi z takich własnie zakupów. Leżały długo w przepastnych garderobach, by wreszcie znaleźć swoją właścicielkę. Nawet rzeczy, które kupiłam sobie i czekałay na swoje 5 min, znalazły się wreszcie w sklepie, bo miło będzie, jak ucieszą kogoś innego. Manię wchodzenia do sh miałam zawsze i na wszystkich wyjazdach: na wczasach, na szkoleniach i nawet podczas podróży przez małe miasteczka. Tylko takie szyldy zwracają moją uwagę.

Jakieś wskazówki dla osób, które chcą zacząć przygodę z vintage?
Uważam, że ciuchy vintage są dobrym dodatkiem do stroju. Od stóp do głów w vintage można łatwo przekroczyć cienką granicę i wyglądać jak własna ciotka.

Ulubione miejsca zakupowe?
Dla mnie mogą nie istnieć zwykłe polskie sklepy. Wystarczą mi sh i wyjazdy za granicę. Wtedy mogę łączyć stare z nowym. Uwielbiam pod tym względem Londyn. Zresztą nie tylko pod tym. Uwielbiam jego sklepy, klimat, wspomnienia… Dwa razy do roku garderobę vintage uzupełniam nowościami z zagranicznych wojaży.

I jest fantastycznie. Aga uzupełnia garderobę, a przy okazji znajduje rzeczy dla nas :-). Dziękuję za rozmowę, a Państwu przedstawiam wybór tradycyjnie subiektywny, choć tym razem na jeden temat: trend marynarski wciąż żywy!

Sukienki w różnych odcieniach granatu i błękitu – nie mogło zabraknąć pasków i złotych guzików:



I żakiety – niestety znikają ze sklepu bardzo szybko, ale wciąż pojawiają się nowe niepowtarzalne egzemplarze – i za to kochamy ciucholandy!



Źródło zdjęć: Vintage Agi.

11 myśli nt. „Vintage Agi

Dodaj komentarz
  1. boovca

    przyznam szczerze ze w tym secondhandzie sa rzeczy ktore doprowadzaja mnie do reakcji wymiotnej
    albo tak dziwnie sa zaprezentowane albo ja naprawde mam wyselekcjonowane podejscie do stylu vintage

    Harel cos za duzo ostatnio siedzisz w tym temacie ;)

    kiedys byla zara mango h&m teraz do znudzenia vintage :)

    pozdrawiam cieplutko

    i nie gniewaj sie za komentarze

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @boovca: a ja jakoś trafiam na „swój grunt” w tym sklepie. Co do tematu, zapowiadałam, że w lutym będzie o vintage wyczerpująco i tego się trzymam, więc cierpliwości. Zresztą do końca lutego już blisko :-).

    Odpowiedz
     
  3. add2fashion

    vintage jest niesmiertelny, zwlaszcza w dodatkach. z ubraniach latwo o przesade.

    fantastycznie rozbija sportowy miejski look. a niebieska bluzke ktora droga harel pokazywalas w notce o tym sklepiku mialam kupic!:)

    pozdrawiam goraco:*

    Odpowiedz
     
  4. harel

    @kiss-kiss: co do pomyłek, czy jak inaczej je nazwać, to w większości odwiedzanych przeze mnie sklepów większość ciuchów mi się nie podoba. Ale jeśli trafię więcej niż dwa razy, to wracam tam w ciemno :-).

    @add2fashion: i chyba z dodatków łatwiej coś wyłowić niż z ciuchów. Choć jak popatrzy się na oscarową kreację Penelope Cruz, trudno mówić, że wyglądała jak własna ciotka (a miała na sobie vintage, dla niezorientowanych :-)).

    @baglady: cóż mogę powiedzieć… Moja pierwsza wizyta w Vintage Agi to pozytywne zaskoczenie – trudno mi było zostawić je tylko dla siebie. A że nadarzyła się okazja wypytania właścicielki o szczegóły, jak mogłabym z niej nie skorzystać? Poza tym bez przesady, moim zdaniem jest sprawiedliwie. Lansuję (jeśli w ogóle można to tak nazwać) wiele sklepów vintage. Taki był mój plan i póki co wszystko udaje mi się zrealizować.
    A jeśli popierasz Boovcę także w przesycie tematem (jakoś dziwnie to brzmi, ale wiemy o co chodzi), to ostrzegam, jeszcze troszkę się porozpisuję. Zwłaszcza że krótki ten miesiąc strasznie, a w kolejce czeka jeszcze kilka notek :-).

    No i nie gniewam się na nikogo. Jak Czytelnicy krytykują (albo chwalą) to znaczy, że wczytują się, a nie tylko zaglądają przez pomyłkę z Google’a :-).

    Odpowiedz
     
  5. sluber

    Witam,
    odkryłam vintage Agi jakiś czas temu buszując po sieci. Potem Harel zaczęła wicej o tym internetowym sklepie vintage pisać….
    Mam stamtąd dwa bardzo udane zakupy. Pierwszy to niebieska sukienka we wzory z motywami końskimi, coś w stylu Hermes! Bardzo oryginalna rzecz, po odpowiednim przerobieniu wygląda świetnie. Miałam ją na sobie parę razy i wiem, że nikt nie będzie tego dnia/wieczoru, kiedy mam ja na sobie, wyglądał tak, jak ja…:)
    A druga fajna rzecz od Vintage Agi to plisowana sukienka – lekka, zwiewna, oryginalna (!!). Cos podobnego widziałam na wystawie Monnari. Ale z butiku Agi dużo lepsza, fajniejsza…, no i cena, miłe Panie…:) Zakup tej sukienki to klasyczna decyzja – podoba mi się krój, że za duża-nieważne, przerobi się. I teraz najważniejsze – kupując ją myślałam, że jest czarna, a po odpakowaniu okazało się, że to cudowny ciemny granat! A właśnie granatowej sukienki w takim ciemnym odcieniu od dawna szukałam. Zrobiłam sobie idealny prezent na urodziny…:)
    Więc moje doświadczenia z Vintage Agi jak najbardziej pozytywne…
    Wcześniej byłam wierna Vintage Shop, ale miło było odkryć coś równie fajnego!
    Mam nadzieję, że wkrótce powstaną kolejne takie sklepy vintage w sieci…
    Zapotrzebowanie jest….
    Pozdrawiam,
    sluber

    Odpowiedz
     
  6. minkair

    boovca nie obraź się ale Ty „lansujesz” na swoim blogu inny sklep retro… wiadomo Aga to konkurencja :-) i to dość spora bo ma więcej ciuchów i dla każdego coś dobrego…Ja zaopatruję się rzadko bo z tego co mam mogłabym sama otworzyć wielki hipermarket z ciuchami vintage….ale dziś mnie Aga „skusiła” na co nie co :-) Aha i ceny bo to chyba też ważne ..sama często- za często;-) buszuję po lumpeksach ( Warszawa – 56zł/kg albo 46/kg) u Agi ceny przystępne czego nie można powiedzieć o innych sklepach vintage w sieci…

    Odpowiedz
     
  7. boovca

    minkair – ja nic nie lansuje raz napisaloam krotko i tresciwie o sklepie dziewczyny, ktora pisala mi komentarze do wpisow bylo mi milo, a ze ma ciekawy sklepik ktory raczkuje warto bylo napisac o tym notke zreszta nie zareklamowalam jej bo podala sama adres sklepu w komentarzach wiec o zadnym lansie tutaj nie ma mowy

    zawsze jak ktos jest dla mnie mily to sie odwzajemniam :)

    Odpowiedz
     
  8. adelajda09

    kurcze Harel, wszystkie fotki w artykule pochodza z późnych lat 80 i początku 90. – nie ma tu mowy o vintage; na stronie sklepu znalazłam może kilka rzeczy nawiązujących do mody lat 50, 60, ale nie pochodzących z tego okresu… niestety wiekszosc towaru w polskich butikach vintage w polskiej sieci – moze z wyjatkiem A&E i VS to znaleziska made in PRL – czyli Polski bidnej i smutnej… dziewczyny przydałoby sie jakieś kompendium ze stylu vintage ;-)

    Odpowiedz
     
  9. katja_krzemykova78

    Do Minkair – Ponieważ lubię jasne sytuacje chciałabym sprostować wiadomość, jakoby boovca „lansowała” w jakikolwiek sposób mój sklepik. Jest dokładnie tak, jak napisała -po prostu skomentowałam kilka jej wpisów na blogu, ponieważ zwyczajnie mi się podobały. W podpisie podałam nazwę sklepu. Boovca zwyczajnie tam zajrzała i napisała o mnie parę slow, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Po pierwsze dlatego, że sklep powstał dopiero miesiąc temu i wiadomo, że nie ma jeszcze ani wielkiego asortymentu ani reklamy. Siłą rzeczy potrzebuje trochę czasu na wyrobienie sobie klienteli i marki.
    Po drugie jestem wdzięczna właśnie dlatego, że boovca zrobiła to najzupełniej bezinteresownie. Ani się nie znamy, ani nic sobie nie obiecujemy. Czasem wystarczy odrobina sympatii aby zrobić coś takiego. Zresztą jako osoba „niejako” zawodowo pisząca o modzie, mogla zwyczajnie potraktować to jako nowinkę w tym temacie. I to tyle. Mam nadzieję , że wyjaśniłam co nieco wszystkim zainteresowanym.
    Pozdrawiam!
    Katja, Retroadress.pl ;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *