27

lut

Vintage Hunters

Dziś prezentuję kolejny sklep internetowy: Vintage Hunters. To bardzo fajne i pozytywne miejsce, w którym zwracają uwagę nie tylko świetnie dobrane ciuchy, ale też artystycznie zakręcony klimat. Trzy pytania i trzy wyczerpujące odpowiedzi.

Kiedy powstał sklep i jaka była idea jego stworzenia?
Vintage Hunters jest rodzajem terapii na nasze uzależnienie od second handów. Już nam się ubrania w szafach nie mieściły, trzeba było coś z tym zrobić. Nadal wychodzimy na łowy, adrenalina rośnie, ale nasze szafy wreszcie mają przestrzeń. Do założenia sklepu zmotywowały nas również nasze koleżanki, które secondhandów nie lubią i nie odwiedzają, ale podobają im się ciuchy „vintage”. W naszym sklepie ubrania są wyselekcjonowane, wyprane. Nie trzeba szukać, wystarczy kliknąć „dodaj do koszyka”. Również z myślą o takich osobach w styczniu 2007 założyłyśmy Vintage Hunters.

Czego można się spodziewać na wiosnę w sklepie? Jakieś nowości, trendy,
ciekawostki?
Polujemy tylko na ubrania, które nam się podobają. Nie wstawiamy do sklepu rzeczy, których same byśmy nie założyły. Można powiedzieć, że w pewnym stopniu sprzedajemy swój własny styl. Do sklepu wrzucamy ubrania, a na bloga (osobisty blog Moniki) muzykę i wszystko to, co nas kręci. Niekoniecznie trzeba u nas kupować. Można się tylko inspirować. Na wiosnę zaopatrujemy nasz sklep w kolorowe bluzy „jak z dzieciństwa”, w za duże o dwa rozmiary sprane dżinsy, sukienki, koszule w kropki, torebki, paski, vintage t-shirty (również męskie). Od marca będziemy dostępne również w „realu”. Zapraszamy do sklepu na Saskiej Kępie „Krawiec” przy Walecznych 3.

Czy w swojej historii sklep ma jakieś super ekskluzywne towary, jakieś rzeczy markowe, które można było upolować?
Kilka bluzek Donny Karan, spódnicę Nicole Farhi, sukienkę Moschino, sukienkę Oscar de la Renta, apaszkę Christiana Diora, krawaty YSL i Hermesa. Ale raczej nie zależy nam, żeby rzeczy w naszym sklepie były markowe. Metka podbija cenę. A my chcemy być dostępne dla dziewczyn, takich jak my. Które ubraniem podkreślają swoją indywidulaność. Dla których ubrania to elementy, z których komponuje się stylizację. Które modą się bawią. Ale nie są jej ofiarami.



fot. Kuba Dąbrowski

15 myśli nt. „Vintage Hunters

Dodaj komentarz
  1. ryfka81

    Ja miałam okazję poznać obie panie osobiście. To naprawdę przesympatyczne kobitki. W sklepie co prawda zdarzają się zastoje, ale ja i tak zaglądam na ich stronę głównie dla bloga. Trzymam kciuki za VH w realu!

    Odpowiedz
     
  2. boovca

    ja poznalam ten sklep dzieki Dzien Dobry TVN
    to jest pierwszy i chyba jedyny sklep, ktory prosperuje na styl tych zachodnich reszta to raczkujace sklepy ktore sprzedaja glownie uzywana odziez bez jakichkolwiek perelek vintage
    ponadto w tym sklepie mozna znalezdxx naprawde rzeczy w stylu vintage!!
    potem reklama w Twoj styl (zreszta w tym samym reportazu co Ryfka)
    i dodatkowo Agathe na stylebytes zaprezentowala swoj zakup z vintage-hunter to juz wzjelo mnie na ten sklep bez reszty :)

    Odpowiedz
     
  3. adelajda09

    oo sorki :).. miała być kontynuacja :)

    znam oczywiście ten sklep i czytuje bloga. Niestety nie wiem, co Wam się podoba w ich ofercie? Ceny totalnie z kosmosu – bylejaka bluzka za 80zł! – u mnie w secondhandzie 20zł/kg. Vintage tam jak na lekarstwo – raczej ciuchy z lat 80 i do tego polskie – widać po skromnych fasonach i wzorach. Nie mówiąc o tym, ze nowości wrzucane są raz na miesiąc – do tego 8 sztuk zupełnie przeciętnych za ceny bajońskie. W A&E to samo za połowę a nawet taniej. Boovca – jaką perełkę ty tam wypatrzyłaś jakiej nie kupisz w pozostałych sklepach vintage? vintage to jest tu: http://www.bleubirdvintage.com/shop.htm
    na VH to dla mnie zwykły secondhand, za to z fajnym blogiem

    Odpowiedz
     
  4. alicepoint

    dla mnie liczy się nie ilość tylko jakość :) Ciesze się, że na wiosne pojawią się u nich bluzy i oversizowe t-shirty. Klasyczny styl vintage/retro troche mi się już przejadł.

    Odpowiedz
     
  5. boovca

    adelajda09 – jak zobaczylam ostatnia akcje na blogu Harel z perelkami z ciuszkolandow to teraz sadze ze polowa rzeczy z vintagehunters to perelki vintage no po prostu juz zglupialam i nie odrozniam vintage od nie vintage :)

    caly luty czytam artykuly o vintage na tym blogu i juz glupieje?

    Odpowiedz
     
  6. black_magic_women

    Nooo ceny kosmiczne,przy czym musze zaznaczyc,że u mnie w Lublinie nia ma tych legendarnych lumpeksów”po 2 zł Prada”,rzeczy są wyceniane,nie na wagę i jestem przyzwyczajona płacić nawet kilkadziesiat złoty.Ale tutaj?Eeee…Za to zdjęcia dziewczyn cudowne.Gdyby mnie ktos strzelil takie piekne retro fotki…

    Odpowiedz
     
  7. mayacheshier

    A ja uwazam ze dziewczyny maja po porstu taki styl. Prosty i przejrzysty. Niekoniecznie musza to byc ciuchy z Polski z lat ’80 jak to ktos napisal. Hmm cena to kwestia dyskusyjna, ale ja wole dac 50 lub 80 zl za porzadny „staroc” niz wydac to w Zarze na bluzke, ktora po 3 praniach bedzie miala dziury (co juz mi sie zdarzylo nie raz i nie dwa).

    Odpowiedz
     
  8. kruszyzna

    Pomysł ze sklepem vintage ciekawy, ale… No właśnie, zawsze jest jakieś ale. W tym przypadku tym „ale” są ceny. Niestety strasznie wysokie jak na second hand, było nie było. Wybór, jak już ktoś w komentarzu wspomniał, też na razie nie imponujący. Od czegoś jednak trzeba zacząć, wiadomo.
    Zaletą sklepu są niebanalne zdjęcia – tak trzymać. Tym wyróżnia się wśród innych sklepów internetowych.
    Samo przedsięwzięcie second handu internetowego to ryzykowna sprawa, bo praktycznie nie ma możliwości zdobycia kilku egzemplarzy tego samego ciucha w różnych rozmiarach. Zawęża się przez to z definicji krąg klienteli. Jeśli ktoś już kupił śliczną spódniczkę w kratkę, to nikt inny już tego nie zrobi, a dana spódniczka najprawdopodobniej już nigdy nie pojawi się ponownie w ofercie sklepu, no bo skąd wziąć identyczną, jak tę, którą się sprzedało?
    Podsumowując – na pewno jest to świetny pomysł na zaistnienie w sieci i po prostu styl bycia, ale utrzymać to się człowiek z tego nie utrzyma. Sklep może być co najwyżej dodatkowym źródłem dochodów.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *