27

mar

Peachfield

Moda modą, ale żeby ubranie leżało dobrze, to, co pod ubraniem, powinno być idealnie dopasowane.
Do sklepu Peachfield trafiłam prosto (albo prawie prosto) ze Stanikomanii. Oczarowana kolorowymi stanikami w tzw. nietypowych rozmiarach (wtajemiczone wiedzą, czemu użyłam słów „tak zwanych”, niewtajemniczonym polecam ten blog) po obejrzeniu kolekcji w sklepie internetowym postanowiłam umówić się na mierzenie, bo kupowania staników bez mierzenia nie lubię. Gdy zadzwoniłam, okazało się, że lada moment otwiera się sklep stacjonarny, gdzie będzie można sobie mierzyć do woli, choćby przez cały dzień. Oczywiście gdy tylko znalazłam chwilę czasu, pojechałam zrobić rekonesans. Ze sklepu wyszłam ze stanikiem w idealnie dobranym rozmiarze i już po pierwszym dniu noszenia wiedziałam, że muszę wrócić po następne, bo te, które nosiłam przez całe życie (a przynajmniej tę większą już część życia z biustem na przedzie :-)) okazały się po prostu niewygodne. Na czym polega różnica? Dobrze dobranego stanika wcale się nie czuje.
W sklepie zostałam obsłużona jak królowa. Do wygodnej przymierzalni wyspecjalizowana w bra-fittingu pani ekspedientka przynosiła mi staniki jeden po drugim, fachowo i uprzejmie upewniając się, że potrafię je odpowiednio na siebie założyć (a to też nie jest takie oczywiste). Spośród naprawdę wielu wzorów i kolorów udało się wybrać jeden idealny. Byłam zaskoczona różnorodnością modeli oraz tym, że jeden dobrany rozmiar nie wyklucza innego. Wiele zależy od konkretnej firmy, modelu, a nawet egzemplarza.

Przy okazji kolejnych zakupów, które, rzecz jasna, okazały się nieuniknione, postanowiłam umówić się z właścicielką sklepu, panią Marią Jachowicz na rozmowę oraz kilka zdjęć.
Na pierwsze pytanie, skąd pomysł takiego biznesu, pada szybka odpowiedź: „Z negatywnych doświadczeń”. O tak, dobrze wiem, co oznaczają negatywne doświadczenia przy doborze stanika. Ale dawno już o nich zapomniałam, tym bardziej że w sklepie Peachfield nic takiego nie ma prawa się wydarzyć. Początkowo był to sklep internetowy z możliwością przymierzenia „stacjonarnego” w domu właścicielki. Jednak chętnych do mierzenia było tyle, że po około roku istnienia w sieci sklep otworzył się na dobre w tzw. „realu” :-). Od wejścia zachęca gama barw, o których jeszcze niedawno w kontekście biustonoszy mogłam sobie tylko pomarzyć.





Cierpliwość to słowo kluczowe. Na wizytę w sklepie warto poświęcić więcej czasu. Może się okazać, że dopiero ostatni z proponowanych modeli będzie tym właściwym. Jeśli coś nie pasuje, na pewno nie zostanie nam wciśnięte na zasadzie „to się jeszcze ułoży”. Gdy w danej chwili nie ma rozmiaru, panie radzą, by wstrzymać się z zakupem do następnej dostawy. Czasem trzeba poczekać nieco dłużej, bo niektóre modele są zamawiane bezpośrednio od producenta, co trochę trwa.







Oprócz staników w sklepie kupimy także majtki (można sobie dobrać różne modele do kompletu), oraz, uwaga, kostiumy kąpielowe. To świetna wiadomość dla osób, które z powodu większego biustu były zmuszone zrezygnować z noszenia bikini, bo w popularnych sklepach odzieżowych panuje chyba przekonanie, że na lato wszystkie piersi maleją.



Sporą część rozmowy poświęciłyśmy stereotypom, jakie towarzyszą kupowaniu biustonoszy. Na przykład temu, że określenie „miseczka F” niewiele znaczy w oderwaniu od liczby, która ją poprzedza, czyli obwodu pod biustem. „Nie ma takiego numeru” – wciąż słyszałam w sklepach stacjonarnych, które zwykle nie sprowadzają niczego powyżej litery C oraz poniżej liczby 75. Na szczęście to się zmienia. Na razie większość firm posiada ofertę wyłącznie internetową, ale to już coś. Pani Maria przyznaje, że wiele kobiet odwiedzających sklep nie chce nawet słyszeć o innym rozmiarze, nie mówiąc już o przymierzeniu. A naprawdę warto, z wielu powodów.

Sklep Peachfield znajduje się w Warszawie na Bielanach, przy ul Żeromskiego 55/67, ale niech mieszkańców południowej części miasta to nie zniechęca. Metro dowiezie nas prawie na miejsce. Poza tym nadal istnieje sklep internetowy, z którego można zamawiać nie tylko z Polski, ale też całej Europy. Wszystkie dostępne modele, ceny i rozmiary można znaleźć właśnie w internecie.

Dziękuję serdecznie całej ekipie Peachfield za cierpliwość, fachową poradę i rozmowę, a pani Marii przede wszystkim za jej genialny pomysł.

15 myśli nt. „Peachfield

Dodaj komentarz
  1. mojstyl

    Kurcze taki mi się ostatnio wydawało, że widziałam z autobusu – sklep z bielizną. Jeszcze rok temu mieszkałam na przeciwko miejsca, ale nic takiego tam jeszcze nie było.. Teraz mam trochę dalej, ale na pewno go odwiedzę..

    Odpowiedz
     
  2. kasica_k

    Pięknie sportretowałaś te fuksjowe i koralowe koronki :) Szczerze polecam Peachfield, pani Marysia naprawdę jest fachową i przy tym przemiłą bra-fitterką. Niebawem napiszę u siebie o jeszcze jednej warszawskiej „stanikowej przystani”, tym razem na Tarchominie :)

    Odpowiedz
     
  3. ryfka81

    Nie no, to moim zdaniem przesada. Te wszystkie kolory, wzory, kokardki, koronki, a niektóre nawet przezroczyste (tfu, tfu!). I co, może jeszcze kupować stanik częściej niż raz na rok? Kryzys jest, a Ty taką rozrzutność propagujesz! Sodoma i Gomora…

    Odpowiedz
     
  4. harel

    @hertabak: cóż za wyznanie :-)

    @black_magic_women: ja z obwodem 60 zostałam poinstruowana przez słynną panią Hanię, by „jeść kluchy i leżeć”, ale prędzej stopy by mi od tego urosły niż zwiększył się obwód pod biustem, więc przez wiele lat żyłam z przekonaniem, że takich rozmiarów po prostu nie ma. Dzięki Lobby i Stanikomanii to się zmieniło. Zaczęłam od sklepów internetowych, ale co stacjonarny, to stacjonarny.
    Mata Harel – dobre, dobre :-)

    @morven: mam nadzieję, że cynk się przyda :-)

    @czula-halina: nigdy jej nie zapomnę!

    @mojstyl: zajrzyj koniecznie – tylko pamiętaj o dużym zapasie czasu!

    @e.milia: tak jak pisałam poprzedniczkom: szczerze polecam!

    @kasica_k: oj tak, pani Marysia jest świetna. Pozostałe bra-fitterki też super. Aż się nie chce stamtąd wychodzić.

    @ryfka81: jest gorzej niż myślisz: kupiłam ten sam model w dwóch różnych kolorach i czekam na trzeci. To dopiero przesada ;-)

    Odpowiedz
     
  5. swistunka

    Widzę, że akcja „biust” (nazwa robocza) zatacza coraz szersze kręgi :)
    I dobrze – może wiodący producenci się opamiętają i rozszerzą trochę rozmiarówkę.
    Problem doboru biustonosza dotyczy również mnie, a że nie mieszkam w Warszawie (nawet nie w okolicach) mogę liczyć głównie na sklepy internetowe (a – zaprawdę – nie ma nic bardziej dobijającego niż „przymierzanie” biustonosza przez maila).
    Dzięki ci za tę notkę :) Kiedy w najbliższym czasie będę w Wawie niewątpliwie do pechfieldu wstąpię.

    Odpowiedz
     
  6. swistunka

    W galerii przy dworcu jest bodajże jeden sklep, w którym pani nie spojrzała na mnie jak na nienormalną, gdy wymieniłam rozmiar 65 i „zbyt dużej” jak na standardy np. Triumpha :) nie mam pojęcia, który to sklep i gdzie się znajduje, ale to jest miejsce, w którym sąsiadują ze sobą 2 sklepy z bielizną. Nie wiem, jak takie wskazanie może pomóc, ale jestem pełna dobrych chęci ;)

    Odpowiedz
     
  7. kasica_k

    W Krakowie jest sklep Intimo na Wysłouchów 3.

    Szukającym sklepów w swoim mieście polecam (oprócz Stanikomanii :-) bloga Stanikowe sklepy.

    Odpowiedz
     
  8. milabu

    ech… cudowne miejsce. czy ktokolwiek zna podobne, godne polecenia miejsce w Gdańsku lub okolicach? nie jestem przekonana do internetowych zakupow. szczególnie, że nie znam jeszcze swojego „prawidłowego” rozmiaru.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *