23

kwi

Spóźniłam się

Na miejscu byłam trzy kwadranse po uroczystym otwarciu. Co zastałam? Jeden pusty wieszak i pracowników H&M ekspresowo zapełniających puste miejsca ubraniami z regularnej kolekcji. Po projektach Matthew Williamsona nie było śladu! Znikome jej ilości można było znaleźć w przymierzalniach. Chwyciłam jedwabny kombinezon, żółty ozdobny top i wzorzystą sukienkę z falbanami, akurat w moim rozmiarze i w tym samym momencie zrobiła się do nich kolejka, a ja musiałam zapamiętać, której pani mam je wręczyć, gdy opuszczę kabinę. Wiedziałam, że kombinezonu na pewno nie kupię, bo osiemset złotych to duża przesada, ale chciałam chociaż sprawdzić, jak będę wyglądać w czymś, na co ostrzyłam sobie pazurki. Był naprawdę niezły, choć jak dla mnie zbytnio nawiązywał do stylu, który osobiście nazywam „JLo”, a chodzi w nim przede wszystkim o wygląd „na bogato”. Dużo błyskotek, krzykliwe kolory, szlachetne tkaniny, ale w lekko kiczowatym klimacie. I tak właśnie przedstawiała się zarówno kolekcja Williamsona, jak i większość pań w kolejce do moich chwilowych zdobyczy. Wyszłam z przymierzalni i szybko pozbyłam się „ciężaru”, tymczasem pusty wieszak przy witrynie nieco się zapełnił. Zapragnęłam chociaż dotknąć chabrowej marynarki, która cudownie się na nim objawiła, ale w tym samym momencie zapragnęły tego trzy inne kobiety. No cóż, aż tak bardzo mi nie zależało, więc uniknęłam udziału w walce. Kto tylko miał w ręku coś z kolekcji, był natychmiast otaczany przez spory tłumek i zarzucany pytaniami, czy wszystko kupuje, czy może coś odwiesza. Generalnie bardzo nerwowa atmosfera. Postanowiłam skorzystać z okazji i chwilę pogadać ze sprzedawcą. Na moje pytanie, jak sytuacja się miała punkt dziesiąta, odparł: „Dziwimy się, że nikt nie ucierpiał”. Ceny były dość wysokie, ale atrakcyjność kolekcji wzrosła po tym, jak okazało się, że w całości będzie dostępna tylko w Warszawie i tylko na Marszałkowskiej. Nie będę zadawać tu oczywistych pytań, bo robiłam to już niejednokrotnie. Idea luksusu za grosze upadła już dawno. A gdy wychodziłam, upadła też jedna z kolorowych świetlówek na wystawie i podwieszony pod spodem manekin, robiąc potworny hałas. Akcent niczym ze starej komedii :-).
Poniżej krajobraz po bitwie. Nie wiem, czy te manekiny były ubrane, ale nawet jeśli, to nie dłużej niż przez dwie minuty…



fot. Harel

P.S. Na pocieszenie mam informację, że czternastego maja pojawi się druga część kolekcji i będzie dostępna we wszystkich sklepach.

13 myśli nt. „Spóźniłam się

Dodaj komentarz
  1. bandicoooot

    Mimo tego, że kolekcja nie zrobiła na mnie wrażenia to poszłam … właściwie widziałam ją już wczoraj wracając po 23.00 z chmielnej stwierdziłam iż przejdę obok wystawy a nóż widelec coś się święci i nie myliłam się kolekcja wisiała już w sklepie :) Wyglądała Ciekawie więc …powiem Ci, że byłam o 10:04 i również zastałam krajobraz pola bitwy :) Był tylko tłum kobiet z opętanym wzrokiem, które handlowały między sobą wieszkami z ubraniami z kolekcji Matthew Williamsona :) Wyglądało to jak dżungla – a pracownicy H&M mieli niezły ubaw i ja też chociaż bardzo chciałam chwycić coś w łapki :) Gdybym robiła zdjęcia byłby z tego niezły reportaż :D:D Manekiny były ubrane „dosyć długo” na pewno do 10.20 kiedy opuszczałam sklep. :D:D Do sklepu wpadłam jeszcze koło 14.00 i pojawił się jeden wieszak z kilkoma okazami, które jakimś cudem się uchowały :) Paski z ćwiekami wyglądały tandetnie – przez same ćwieki – odpustowe … Torebka również nie robiła wrażenia i była w kolorach sreberek po cukierkach jeszcze za komuny :) Największe wrażenie zrobiła na mnie sukienka z cekinami – bardzo kunsztowna – przepiękna – cena jednak powalała 799 zł i na 3 sztuki aż dwie były już uszkodzone. Obejrzałam też marynarkę ( mieszany jedwab :/) w rozmiarze 42 również przepiękna :) Szwy przy kieszonkach bardzo ładnie wyglądały :) W tej kolekcji niewątpliwie były perełki ale nie dla mnie te bitwy i przepychanki i ceny też nie :) Również pogadałam ze sprzedawcą powiedział , że jakaś desperatka chciała coś odłożyć bo zapomniała portfela – chciała go nawet przekupić :D:D No więc tyle emocji i kolekcja MW przeminęła z wiatrem :)

    Odpowiedz
     
  2. heike_kitsch

    Ha, a ja w swojej naiwności sądziłam, że skoro jutro będę w stolicy, to na pewno zdążę sobie coś poprzymierzać z tej kolekcji :PPP Słyszałam co prawda, że w Polsce efekty haemowych kolaboracji z projektantami rozchodzą się szybciej niż ciepłe bułki, ale miałam wrażenie, że to tylko takie przesadzone gadanie.

    Gdy wchodziła linia CDG dla H&M byłam akurat w Londynie i tam jakiegoś szału w związku z tym faktem nie zaobserwowałam. Kupujących było mnóstwo, ale to normalne w sklepach przy Oxford Street. Nikt jednak nie wyrywał sobie niczego z rąk, a ubrania zaprojektowane przez Rei wisiały w równcyh rządkach jeszcze kilka tygodni później. Ot, co kraj, to obyczaj ;)

    Odpowiedz
     
  3. shava-shava

    Byłam o dziesiatej i dziesiec minut pozniej nie zostalo prawie nic. Ludzie w amoku brali co popadnie, a niektorzy sie szarpali. W przymierzalniach czyhaly babki na towar jak tylko ktos cos zwrcoil biegiem po to. Ogolnie bez sensu ze ta kolekcja byla tylko w Wawie i w jednym sklepie. A na Allegrto juz jest ceny razy dwa. Zal.pl

    Odpowiedz
     
  4. morven

    Któregoś dnia H&M przekona się, że wizerunkowo na takich akcjach więcej się traci niż zyskuje. Jeśli neon czy cokolwiek zraniłoby kogoś naprawdę, gdyby ludzie naprawdę zrobili sobie krzywdę podczas szturmu na sklep – kto by za to odpowiedział? Sieć. Trzeba zacząć to organizować z głową. Pytanie tylko, czy to możliwe w Polsce?

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @bandicoooot: no właśnie to samo powiedziała mi znajoma, która zajrzała (a raczej została wepchnięta przez tłum) do sklepu równo o dziesiątej. Mówiła też, że jakiś pan próbował odebrać babkom ciuchy z rąk, proponując pieniądze :-).
    Muszę przyznać, że rzeczy, które udało mi się obejrzeć, były świetnie wykonane. Kombinezon miał super aplikację z przodu, podobnie żółty top. Naprawdę duży „szacun” dla projektanta za pomysłowość. Ale wrażenia mam negatywne, mogli więcej tego zamówić. Jedno miasto na całą Polskę? Przesada.

    @heike_kitsch: może trafisz na coś ze zwrotów. Ja tak miałam z CdG – chyba ze dwa tygodnie po premierze znalazłam genialną białą koszulę. No i stał cały wieszak płaszczy i swetrów, które zresztą zostały potem przecenione o 50% :-)

    @shava-shava, wysockai: zajrzałam na Allegro i wniosek mam tylko taki, że świat zwariował albo zmierza ku nieuchronnemu końcowi :-)

    @aga.pier: druga część kolekcji wchodzi 14 maja do wszystkich sklepów w Europie, a pewnie także na świecie. Jest z nią o tyle lepiej, że będzie ogólnie dostępna – tak jak było z Kylie czy Marimekko.

    @morven: zgadzam się. Zastanawiałam się wczoraj, co mają na celu takie ograniczenia. Przecież najbardziej powinno im zależeć na zarobku, prestiżu i tak H&M nie zyska, żeby nie wiem co wykombinowali. Kolekcja Stelli McCartney była dostępna w kilku sklepach w Warszawie, ja zaczaiłam się na nią w Promenadzie i był spokój. Zero przepychanek, nawet zero tłumu. Spokojnie przymierzyłam kilka ciuchów, nikt mi ich nie wyrwał, tylko przy kasie obserwowałam hurtowe zakupy wełnianych płaszczy, ale nic poza tym.
    Ceny kolekcji to kolejna sprawa, która mi się nie podoba – w końcu miała być idea wielkich projektów za przysłowiowe grosze. Rozumiem, że kiecki z regularnej kolekcji Williamsona nie kupiłabym za osiem stów, ale cóż, sami sobie zaprzeczają. Projekty były niezwykłe, wymagały dużego nakładu pracy, stąd pewnie ceny. Ale moim zdaniem mogliby opracować takie ciuchy, które może nie miałyby kilograma naszytych cekin, ale za to niższą cenę.
    Uff… ale się rozpisałam! :-)

    Odpowiedz
     
  6. heike_kitsch

    Droga Harel, wbrew wszystkiemu, korzystając z jednodniowej wizyty w Warszawie postanowiłam zajrzeć na Marszałkowską. W efekcie ujrzałam na własne oczy 3 uszkodzone sukienki MW – wisiały sobie jakoś tak smętnie, nikt się nawet obok nich nie zatrzymywał, coby cennych cekinów sobie uszczkąć. Zgadzam się z Tobą co do cen – osobiście jakbym miała wydać 1200zł na sukienkę z haemu – choćby nie wiem jakie nazwisko ją sygnowało – to doszłabym do wniosku, że oszalałam. Myślę, że wolałabym dołożyć drugie, a nawet trzecie tyle i mieć ‚the real deal’. Falbanki za tysiąc z sieciówki? Pff.. (Myślisz, że znajdzie się jakiaś naiwna dusza skora do zukupu tych kreacji przez allegro za cenę z metki x 2..??)
    Ale, ale – nie ma tego złego… Pomyślałam, że to nawet dobrze, że ten cały matju zniknął, bo jeszcze bym się zaczęła zastanawiać i racjonalizować sobie potrzebę zakupienia oliwkowej skóry czy innymego jedwabnego kombi. A tak przynajmniej ‚zaoszczędziłam’ na KILKA bardzo urokliwych rzeczy z moją bardzo ulubioną bladoróżową metką :) Na pocieszenie ;PPP

    Odpowiedz
     
  7. ooldea

    raczej rzadko „koczuję” na takie okazje i przyznaję że jestem mało poinformowana co do takich kolekcji, ale zauważyłam że coś takiego co opisałaś w notce zdarza się nie po raz pierwszy i właśnie w H&M, takie ‚walki’ między spragnionymi łowczyniami kolekcji

    Odpowiedz
     
  8. garde-robe

    ja byłam wtedy w berlinie, do południa cała kolekcja wisiała jeszcze na wieszakach w większości rozmiarów, więc można było spokojnie wybierać i mierzyć, szkoda że H&M zignorował w ten sposób polskie klientki i dostarczył tą kolekcję tylko do jednego sklepu w warszawie

    Odpowiedz
     
  9. la_comadreja_roja

    a ja powiem tylko jako ciekawostkę, że byłam w oslo gdy rzucili tę kolekcję, i widziałam ją dzień po rzuceniu- trochę zostało, nie dużo ale po parę egzemplarzy ze wsyztskiego i wogóle szału na ulicach widać nie było. co kraj to obyczaj więc.

    Odpowiedz
     
  10. Gość: http: www.monclerfashionshopping.com content 9-frendly-links, 212.246.205.121.broad.pt.fj.dynamic.163data.com.cn

    decathlon focus on sport clothing design and producing,there are many brands. Wedze developing access to the fun of snow sports for the greatest numbers in a responsible way.we want to offer you hunting pants , hunting trousers and hunting clothes for men . in sports, this is our obsession!Tonic, fresh, fun, international, Wedze is above all a state of mind that motivates us and guides us everyday!Wed’ze: Snow Outside, Smile inside! we off you all kinds off ski trousers or ski pants .In Cestas Geologic Sports Village in the heart of Europe’s largest forest, lies the Solognac R & D team. They hunt, or, more precisely, to develop products for the natural sports enthusiasts.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *