Miesięczne archiwum: Maj 2009

31

maj

Jedna marynarka, trzy… ceny

Czy to możliwe? Na pewno było do przewidzenia, że Stellę McCartney będzie się kopiować. Jej projekt jest już od dawna nieosiągalny. Kto miał szczęście, załapał się na wersję Zary. Ale okazuje się, że nie tylko Zara lubi się inspirować wybiegami :-). Wciąż się zastanawiam, czy ta marynarka podoba mi się, bo widziałam ją już tyle razy, że nie sposób zapomnieć (podobnie jest z lansowanymi na siłę przebojami muzycznymi ;-)), czy rzeczywiście ma w sobie to coś. Obawiam się, że zanim znajdę odpowiedź, kolejny atrakcyjny cenowo egzemplarz zniknie ze sklepu. A może moje niezdecydowanie wynika z głębokiego przekonania, że w second handzie znajdę wersję za złotówkę?



Źródło zdjęć: net-a-porter.com, hm.com.

30

maj

Jesień z H&M cz. 2

Pogoda za oknem sprzyja publikowaniu takich zdjęć. Oto kolejna odsłona kolekcji jesiennej H&M. Czarno – biało – szaro. Plus ćwieki, „udawane” graficzne koronki i przeźroczysty plastik. Płaszcz z ostatniego zdjęcia spowodował, że padłam z zachwytu :-).



Sukienka 179zł, pasek 149zł, bransoletka 79,90zł.



Płaszcz 399zł, rękawiczki 149zł, sukienka 179zł, rajstopy 129zł.



Marynarka 199zł, spodnie 79,90zł, sukienka 129zł, pasek 149zł.



Kurtka 599zł, spódnica 149zł, top 59,90zł, rajstopy 129zł.

Szary płaszczu, zakochałam się w Tobie! :-)



Płaszcz 399zł, marynarka 179zł, spodnie 149zł, naszyjnik 59,90zł, pierścionek 39,90zł.

Zdjęcia: H&M, fot. Peter Gehrke.

29

maj

Telefony, zaproszenia, wywiady… :-)

To była szybka akcja. Wczoraj wieczorem otrzymałam e-mail od autorki bloga Anty pro ana z pytaniem, czy nie zechciałabym udzielić małego wywiadu. Akurat tak się złożyło, że od jakiegoś czasu czytuję jej teksty i bardzo mi się podoba idea bloga: jest ostro, krytycznie, ale i niezwykle rozsądnie. Komu nazwa nic nie mówi, proponuję zajrzeć do źródła i nieco poczytać. Do rzeczy: na pytania odpowiedziałam ekspresowo, a dziś rano odkryłam, że wywiad już jest w sieci! Chętnych zapraszam tutaj, a szanownej Autorce gratuluję pomysłu na blog i przy okazji dziękuję za zainteresowanie. To bardzo miłe dla ego :-).

28

maj

Jesień, jesień…

Publikowanie sezonowych lookbooków H&M stało się już blogową tradycją. To nie tylko informacja, co znajdziemy w sklepach w kolejnych miesiącach. Dla mnie te zdjęcia od kilku sezonów stanowią fajne inspiracje, choć nie przeczę, jak czasem na coś zachoruję, po prostu muszę to mieć.
Tym razem miałam okazję obejrzeć jesienną kolekcję na żywo. Mój blog zaczął mi ostatnio dostarczać nowych wrażeń – wśród nich znalazło się zaproszenie do press roomu wyżej wspomnianej marki. Powiem jedno: było to strasznie fajne. Żałuję, że nie można było robić zdjęć, byłby idealny materiał do działu terenowego…
Na wieszakach wisiały wzory ubrań, którym można się było dokładnie przyjrzeć. Niektóre z nich mnie zachwyciły i mam nadzieję, że trafię na nie w sklepie. Niektóre przyniosły refleksję, że wszystko już było i oto mamy powtórkę z różnych sezonów w modzie. Niektóre rozczarowały – na zdjęciach wydawały się inne, mniej sztywne, mniej błyszczące itd. Co mi się bardzo podoba to kolorystyka. Jest neutralnie i jak na jesień dość jasno.
Zamiast zdjęć reporterskich, materiały prasowe. Uwaga, nowość: tym razem z cenami! Ubrania będą wchodzić do sklepów stopniowo od lipca.



Skórzana kurtka 599zł, spódnica 179zł, bransoletka 79,90zł.



Bluzka 249zł, spodnie 499zł ,pasek 179zł.



Kurtka 299zł, spodnie 179zł, bluzka 149zł.



Płaszcz 399zł, sukienka 249zł, spodnie 149zł, naszyjnik 59,90zł, pierścionek 39,90zł.



Płaszcz 499zł, szalik 149zł, spodnie 149zł.



Kurtka 299zł, kamizelka 199zł, szorty 149zł.

Zdjęcia: H&M, fot. Peter Gehrke.

27

maj

Alice

W kwietniu miałam okazję poznać wiele blogerek po fachu, między innymi Alice, autorkę bloga Alice Point oraz Marikę, która jest autorką większości prezentowanych tam zdjęć. Aż wstyd się przyznać, ale przypomniałam sobie wtedy o wywiadzie, który przeprowadziłam z Alice mailowo, a którego do tej pory tu nie opublikowałam. Cieszę się jednak, że tak się stało, bo teraz mogę przedstawić tu rozmowę z osobą, którą mało bo mało, ale jednak znam!
Alice zachwyca eklektycznym stylem i niesamowitymi znaleziskami z lumpeksów. Wiele razy przeglądając jej wpisy, chciałam lecieć do sklepu po identyczną rzecz, ale zwykle okazywało się, że opisana jest magicznymi słowami „second hand”. Ech, tylko pozazdrościć… Oto nasza rozmowa:

Jak w trzech słowach opisałabyś swój styl?

Bezustannie się zmienia.

Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie związane z modą?
Już będąc małą dziewczynką toczyłam „boje” z mamą o to w co się ubiorę. Tak więc moje pierwsze wspomnienia związane z modą są raczej nieprzyjemne;)

Na Twoim blogu roi się od fantastycznych zdobyczy z second handów. Czy masz jakieś zasady, którymi się kierujesz, kupując w ciucholandach?
Po pierwsze na zakupy do SH lubię chadzać samotnie. Jak czegoś szukam, muszę się dobrze skupić. Po drugie, nigdy nie wyznaczam sobie konkretnego celu, przeszukuje wszystkie wieszaki, począwszy od ubrań dla dzieci, skończywszy na dziale męskim. Nie raz zdarzyło mi się kupić dziecięcą sukienkę albo męski sweter czy koszulę. Po trzecie: ubranie musi być w dobrym stanie, nie może wyglądać na zużyte.

Złota rada dla tych, którzy nie wiedzą, od czego zacząć takie zakupy?
Trzeba być cierpliwym.

Twoje największe skarby z lumpeksów? Oldschoolowa bluza z Adidasa, którą miałam okazje zaprezentować podczas akcji „SKARBY VINTAGE” :), granatowy sweter przypominający szkolny uniform i karmelowy torebko-kufer.

W jakie elementy garderoby warto według Ciebie inwestować?
Na pewno w buty. Ważny jest ich wygląd, ale też wygoda i to, żeby były dobrze wyprofilowane. Babcia zawsze mnie przestrzegała, że trzeba dbać o swoje stopy. Niestety porządne buty muszą swoje kosztować.

Które trendy na najbliższy sezon przemawiają do Ciebie najbardziej?
W tym sezonie stawiam na „męski look”. Workowate spodnie, męskie koszule i wielkie marynarki – te elementy w tym sezonie będą u mnie bazą stroju.

Jesteś większą fanką butów czy torebek?
Zdecydowanie butów. Szczególnie tych awangardowych, na niebotycznie wysokich obcasach. Poza tym buty dużo mówią o człowieku.

Mini czy maxi?
Zdecydowanie mini!

Czy masz jakiś zestaw na sytuacje awaryjne, który zawsze się sprawdza?
Jak nie mam czasu na strojenie, zazwyczaj ubieram leginsy, i oversize’ową górę.

Kto albo co Cię inspiruje?
Inspiracje znajduje przede wszystkim na blogach modowych. Szczególnie tych skandynawskich. Inspirują mnie też pokazy mody, czasopisma modowe,  muzyka i sztuka. Poza tym bardzo lubię obserwować ludzi, dlatego wiele pomysłów rodzi się w mojej głowie jak jadę tramwajem, albo spaceruje ulicą.

Poniżej moje ulubione zestawy Alice:



Źródło zdjęć: alicepoint.blogspot.com

26

maj

Pro Forma

Moi Czytelnicy świetnie się orientują, że istnieje coś takiego jak „slow fashion” (mimo że ja jestem pożarta przez szybką odmianę mody, wciąż próbuję się na slow przerzucić…). A czy słyszeliście, drodzy Czytelnicy, o ruchu „slow design”?
Nie sądzę, by moda na rzeczy, które powstają powoli, miał jakikolwiek związek z kryzysem ekonomicznym. W końcu taka sztuka wymaga znacznie więcej czasu i poświęcenia, a zyski z maszynowej produkcji zawsze będą wyższe. Jednak już od kilku lat obserwuję niezwykły wzrost zainteresowania wszystkim, co naznaczone jest indywidualnością. Ręcznie robiona biżuteria, ubrania szyte na miarę i powrót ręcznego pisma to tylko kilka przykładów. Jedna z moich ulubionych zasad „slow design” brzmi: „najpierw człowiek, potem komercjalizacja”.
W tym momencie przestaje dziwić, dlaczego Gosia Kowalewska, właścicielka firmy Pro Forma, nie posiada strony internetowej. „Kto chce mnie znaleźć, ten znajdzie” – tak odpowiada na moje pytanie o jedną z najlepszych możliwych ścieżek do wypromowania się – czyli internet właśnie. Przy okazji kilku planowanych tekstów o tendencji „slow” postanowiłam odwiedzić jej pracownię, w której tworzy wszelkiego rodzaju karty okolicznościowe, zaproszenia ślubne, karneciki do prezentów i bukietów, i niepowtarzalne wizytówki.



W pracowni Gosi wszystko odbywa się na ogromnej desce kreślarskiej. Komputer idzie w użycie tylko w przypadku tworzenia wizytówek, a ostatnio także logo dla firm. Co da się narysować kredkami czy namalować farbami, Gosia wykonuje sama.



Zaczęło się oczywiście od przypadku. Kilka lat temu przy okazji pakowania świątecznych prezentów, gdy zabrakło gotowych karnetów, powstały pierwsze dzieła. Chwilę później przyszło pierwsze zamówienie. Dwa lata temu dzięki dotacji z Unii Europejskiej ruszyła jej firma i ma się dobrze do dziś.
Gosia przyznaje, że gdy teraz ogląda swoje wczesne prace, dziwi się, że byli na nie chętni. Za to ja, gdy oglądam kartki, które wychodzą spod jej ręki podczas naszego spotkania, jakoś nie mogę za bardzo w te skromne słowa uwierzyć :-).
Prezentowane tu motywy kwiatowe to jej znak rozpoznawczy. Kolejną cechą charakterystyczną jej prac jest niezwykły wybór papieru. Sama wyszukuje miejsca, w których można dostać oryginalne materiały i sama decyduje, jak je później połączy. Jednocześnie jest otwarta na sugestie, choćby w przypadku projektowania zaproszeń ślubnych.





Na koniec moje ulubione kartki „bambusowe”.



fot. Harel

Zainteresowani mogą skontaktować się z artystką mailowo.