26

maj

Pro Forma

Moi Czytelnicy świetnie się orientują, że istnieje coś takiego jak „slow fashion” (mimo że ja jestem pożarta przez szybką odmianę mody, wciąż próbuję się na slow przerzucić…). A czy słyszeliście, drodzy Czytelnicy, o ruchu „slow design”?
Nie sądzę, by moda na rzeczy, które powstają powoli, miał jakikolwiek związek z kryzysem ekonomicznym. W końcu taka sztuka wymaga znacznie więcej czasu i poświęcenia, a zyski z maszynowej produkcji zawsze będą wyższe. Jednak już od kilku lat obserwuję niezwykły wzrost zainteresowania wszystkim, co naznaczone jest indywidualnością. Ręcznie robiona biżuteria, ubrania szyte na miarę i powrót ręcznego pisma to tylko kilka przykładów. Jedna z moich ulubionych zasad „slow design” brzmi: „najpierw człowiek, potem komercjalizacja”.
W tym momencie przestaje dziwić, dlaczego Gosia Kowalewska, właścicielka firmy Pro Forma, nie posiada strony internetowej. „Kto chce mnie znaleźć, ten znajdzie” – tak odpowiada na moje pytanie o jedną z najlepszych możliwych ścieżek do wypromowania się – czyli internet właśnie. Przy okazji kilku planowanych tekstów o tendencji „slow” postanowiłam odwiedzić jej pracownię, w której tworzy wszelkiego rodzaju karty okolicznościowe, zaproszenia ślubne, karneciki do prezentów i bukietów, i niepowtarzalne wizytówki.



W pracowni Gosi wszystko odbywa się na ogromnej desce kreślarskiej. Komputer idzie w użycie tylko w przypadku tworzenia wizytówek, a ostatnio także logo dla firm. Co da się narysować kredkami czy namalować farbami, Gosia wykonuje sama.



Zaczęło się oczywiście od przypadku. Kilka lat temu przy okazji pakowania świątecznych prezentów, gdy zabrakło gotowych karnetów, powstały pierwsze dzieła. Chwilę później przyszło pierwsze zamówienie. Dwa lata temu dzięki dotacji z Unii Europejskiej ruszyła jej firma i ma się dobrze do dziś.
Gosia przyznaje, że gdy teraz ogląda swoje wczesne prace, dziwi się, że byli na nie chętni. Za to ja, gdy oglądam kartki, które wychodzą spod jej ręki podczas naszego spotkania, jakoś nie mogę za bardzo w te skromne słowa uwierzyć :-).
Prezentowane tu motywy kwiatowe to jej znak rozpoznawczy. Kolejną cechą charakterystyczną jej prac jest niezwykły wybór papieru. Sama wyszukuje miejsca, w których można dostać oryginalne materiały i sama decyduje, jak je później połączy. Jednocześnie jest otwarta na sugestie, choćby w przypadku projektowania zaproszeń ślubnych.





Na koniec moje ulubione kartki „bambusowe”.



fot. Harel

Zainteresowani mogą skontaktować się z artystką mailowo.

2 myśli nt. „Pro Forma

Dodaj komentarz
  1. sabba

    bardzo ciekwe rzeczy pokazujesz i piszesz, z przyjmenoscia cie czytam!:) i dobrze wiedziec ze jest cos takiego jak slow … czy to fashion czy design czy food;) moze jednak nie zostaniemy zalani masowa komercja – choc w sumie dzieki niej indywidulanosc wlasnie nabiera znaczenia…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *