Miesięczne archiwum: Czerwiec 2009

29

cze

Zachwyt bezustanny

Pierwszy raz wspomniałam tu o Marni dwa lata temu. Od tamtej pory mój zachwyt tylko rośnie. Styl, w jakim tworzy dyrektor kreatywna, Consuelo Castiglioni, wciąż ewoluuje, choć jego największe cechy charakterystyczne nie zmieniają się. Coraz więcej jest koloru, powróciły też kwiatowe wzory. Chyba najbardziej znamienny dla tej marki jest fakt, że fascynuje zarówno dwudziesto jak i sześćdziesięciolatki. Zresztą i jedne, i drugie prezentują się w tych ciuchach fantastycznie.
Dodatki… Nie ma innego domu mody, z którego chciałabym mieć je wszystkie. Gdy patrzę na kolorowe platformy, przestaje się liczyć, że zwykle chodzę w płaskich butach…

marni shoes
Rozsądne podejście do tematu toreb znika w okamgnieniu.
marni bags

No i biżuteria… „One word: Plastics” :-).




marni jewerly
Dodatki Marni mają tylko jedną wadę: cenę…

26

cze

Moda – rzecz genów?

Komu nieobce są blogi szafiarskie, ten zapewne odwiedza jeden z najciekawszych i najbardziej zaskakujących, Sea of Shoes. Trudno uwierzyć, że jego autorka ma dopiero siedemnaście lat. Jak to możliwe? Skąd tak mocno wyrobiony gust u nastolatki?
Odpowiedź, a przynajmniej jej część, z pewnością tkwi w genach. Co jakiś czas możemy podziwiać na zdjęciach jej mamę. Szczerze mówiąc, coraz chętniej podglądam styl pokolenia właśnie takich mam, więc moja radość nie miała końca, gdy zorientowałam się, że wspomniana mama prowadzi swój własny blog, Atlantis Home. Szczęka opada – w sensie pozytywnym, rzecz jasna. Judy Aldridge, początkowo modelka, później projektantka – a wielbicielka ciuchów vintage od zawsze – prezentuje nie tylko codzienne stylizacje, lecz także inspirujące zdjęcia wnętrzarskie oraz – uwaga! – kącik DIY (czyli „zrób to sam”) z genialnymi pomysłami na recycling starych ubrań. Jej zestawy są niesamowite, a styl trudny do podrobienia. Wydaje mi się, że to efekt wieloletnich poszukiwań, które jej córka ma już nieco ułatwione :-). Chyba że babcia Aldridge także kochała modę (którą to miłość odziedziczyła po swojej matce, i tak dalej, i tak dalej…).
Tymczasem młodziutka Jane Aldridge idzie jak burza. Wspominają o niej coraz większe modowe tytuły. A w przyszłym miesiącu w sieci Urban Outfitters pojawi się zaprojektowana przez nią mini kolekcja butów. Ukłucie zazdrości? Jeśli nawet, to tylko motywujące do działania :-).

22

cze

Byłam w raju…

Cóż to był za dzień… Znalazłam się w miejscu, które spokojnie mogłabym w całości zaadaptować na swoją szafę. Gdy zobaczyłam zdjęcia pierwszej kolekcji COS, wiedziałam, że to coś dla mnie. Ale po kolei. Cóż to takiego COS? To dzieło firmy Hennes & Mauritz. Ideę najlepiej obrazuje odszyfrowany skrót nazwy: Collection of Style. Pierwszy sklep został otwarty w 2007 roku. Obecnie wciąż ich przybywa, choć w Polsce wciąż nie ma ani jednego (oby to się szybko zmieniło!).
Ubrania znacznie różnią się od tego, co oferuje nam H&M. Właściwie nie mają z nim nic wspólnego, oprócz właściciela. Asortyment jest mniejszy, za to jakość znacznie lepsza. A fasony… To trzeba zobaczyć. Jest trochę klasyki, trochę aktualności, a wszystko podane w zaskakujący sposób. Nawet najzwyklejsza mała czarna będzie miała w sobie przynajmniej jeden charakterystyczny element, który odróżni ją od reszty. To może być drobna fałdka materiału czy lekka asymetria. Ale zdarzają się tak odlotowe pomysły jak neonowy suwak wszyty na całej długości. Z przodu wszystko jest grzecznie i klasycznie, a z tyłu… totalne zaskoczenie.
A oprócz ciuchów, które mogłabym kilogramami stamtąd wynosić, znajdziemy też buty, torebki i nieco biżuterii. Wybór niewielki, ale za to wszystko trafione w dziesiątkę. Kto ma okazję, niech zajrzy – przynajmniej na ich stronę.

fot. Harel

20

cze

Betty Magazine

Ostatnio zauważam prawdziwy wysyp internetowych magazynów o modzie. Każdy z nich jest inny, ale wszystkie tak samo inspirujące. Moje najnowsze odkrycie to brytyjski Betty Magazine. Stworzyły go Hannah Burgess i Charlotte Jacklin, dwie studentki UCA (University for the Creative Arts) z Rochesteru. Bardzo przyjemnie się go czyta i ogląda. A co najważniejsze, dostarcza mnóstwo pomysłów. Najwyraźniej zapotrzebowanie na niezależne publikacje tak różne od prasy modowej, do której przywykliśmy, jest wciąż ogromne. Zachęcam do przejrzenia!



Źródło: bettymagazine.co.uk.

19

cze

Nowy nałóg?

Torebki – uwielbiam i muszę się mocno pilnować, by nie kupować kolejnych. Buty – czy muszę w ogóle o tym pisać? A ostatnio zauważyłam u siebie coś nowego: podchodzące pod zjawisko nałogu zainteresowanie okularami słonecznymi. Jest o tyle niebezpieczne, że łagodne dla portfela, więc można przepaść naprawdę łatwo. W tym momencie nie mogę się pochwalić zatrważającą ich ilością, ale przyśpieszone bicie serca na widok np. tych sztuk z Vintage Shopu mówi samo za siebie. Muchy w stylu Prady, awiatory w różowych oprawkach, a może sercowe szaleństwo w stylu Lolity? Odkąd pękły oprawki moich ulubionych ostatnio kocich zonenbryli (uwielbiam to słowo!), mój radar okularowy jest czulszy niż kiedykolwiek. Czy mogę mieć je wszystkie?



Źródło zdjęć: vintageshop.pl

17

cze

Dobre wieści

14 listopada 2009 – zapamiętajcie sobie tę datę, drodzy Czytelnicy! Tego dnia buty i torebki, którymi Carrie Bradshaw nieraz poprawiała sobie humor, staną się dostępne dla przeciętnego śmiertelnika. Firma H&M podjęła bowiem współpracę z marką Jimmy Choo i efekty tego przedsięwzięcia w połowie listopada rozjaśnią nam krótkie jesienne dni. Pojawią się nie tylko buty i torebki, ale także kolekcja ubrań damskich oraz dodatki męskie. Tymczasem oglądam sobie regularną kolekcję marki i bawię w zgadywanie, jak to wszystko może wyglądać. Ma być luksusowo i imprezowo. A więc kieliszek Cosmopolitan w jedną dłoń, kopertówka Jimmy Choo w drugą i szalejemy do rana :-).



Źródło zdjęcia: hm.com