22

cze

Byłam w raju…

Cóż to był za dzień… Znalazłam się w miejscu, które spokojnie mogłabym w całości zaadaptować na swoją szafę. Gdy zobaczyłam zdjęcia pierwszej kolekcji COS, wiedziałam, że to coś dla mnie. Ale po kolei. Cóż to takiego COS? To dzieło firmy Hennes & Mauritz. Ideę najlepiej obrazuje odszyfrowany skrót nazwy: Collection of Style. Pierwszy sklep został otwarty w 2007 roku. Obecnie wciąż ich przybywa, choć w Polsce wciąż nie ma ani jednego (oby to się szybko zmieniło!).
Ubrania znacznie różnią się od tego, co oferuje nam H&M. Właściwie nie mają z nim nic wspólnego, oprócz właściciela. Asortyment jest mniejszy, za to jakość znacznie lepsza. A fasony… To trzeba zobaczyć. Jest trochę klasyki, trochę aktualności, a wszystko podane w zaskakujący sposób. Nawet najzwyklejsza mała czarna będzie miała w sobie przynajmniej jeden charakterystyczny element, który odróżni ją od reszty. To może być drobna fałdka materiału czy lekka asymetria. Ale zdarzają się tak odlotowe pomysły jak neonowy suwak wszyty na całej długości. Z przodu wszystko jest grzecznie i klasycznie, a z tyłu… totalne zaskoczenie.
A oprócz ciuchów, które mogłabym kilogramami stamtąd wynosić, znajdziemy też buty, torebki i nieco biżuterii. Wybór niewielki, ale za to wszystko trafione w dziesiątkę. Kto ma okazję, niech zajrzy – przynajmniej na ich stronę.

fot. Harel

15 myśli nt. „Byłam w raju…

Dodaj komentarz
  1. heike_kitsch

    Ja też tam byłam i od tamtej pory wszelkie inne sklepy mogłyby dla mnie nie istnieć (no, może z wyjątkiem obuwniczych). Po wizycie w COS-ie nic już nie jest takie, jak przedtem. Nic! To takie miejsce, gdzie w obliczu wszystkich niesamowitości, człowiek jest w stanie wydać dużo za dużo. A nawet jak nie wyda wszystkiego, to późńiej myśli tylko o tym, jakby tam wrócić i wydać to, co jeszcze mu zostało… C’est terrible :)

    Odpowiedz
     
  2. elfik-pl

    Droga Harel, ten wpis sklonil mnie w koncu do rejestracji na gazecie zebym mogla zostawic komentarz Sledze Twoj blog od lutego i sczerze go uwielbiam)) tylko do tej pory nie mialam okazji tego wyrazic:) dolaczylam do grona Twoich wielbicielek i nie koncze dnia bez sprawdzenia blogu) Co do COS to dobrze go znam, bo mieszkam w Londynie i tak samo gdy pierwszy raz znalazlam sie w tym sklepie nie moglam ochlonac z wrazenia, latajac od wieszaka do wieszaka zastanawiajac sie czy to sen czy jawa i dezajnerskie ciuchy nagle zrobily sie dostepne dla zwyklej smiertelniczki. Minimalizm i pozorna prostota ktora skrywa jakosc i zaskakujace pomysly, czasem nieco dekonstrukcji i przepiekne materialy i wysmakowane kolory. Jest to styl nie dla kazdego, nie dla lolitek i dziewczyn przywyklych to sklepow w typie River Island i rozbuchanej kolorystyki, ale jak najbardziej moj, choc czasem mam wrazenie ze wiele jest wzorow na troche starsze osoby:) w dodatku zaczeli juz przeceny dzieki temu stalam sie szczesliwa posiadaczka dawno szukanego kaszmirowego swetra w jakze niedocenianaym kolorze szarym ( wiem ze jako bladolica blondynka nie powinnam go nosic I raczej nie nosze ale kaszmir w takim kolorze to sama szlachetnosc) za jedyne 29 funtow (okolo 150 zl), cudownym w swej prostocie bialym T-shircie z lekko rozszerzanymi ramionami (ale nie przesadnie w stylu lat 80-tych ktorych z calej duszy nie cierpie jao wychowanka zgrzebnych lat PRL-u;)) oraz prostej czarnej bluzce z najprawdziwszego jedwabnego dzerseju o wydluznych rekawach ktore pieknie przyklejaja sie do konczyn)) ach, poezja! A w ogole to rozumeim ze bylas w Londynie? Zdjecie mi wyglada na Covent Garden (bo sa tylko 3 sklepy tutaj, jeden na Regents Street ale wejscie jest na rogu I na pewno bym je rozpoznala;))) nastepnym razem zapraszam na kawe

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @faceokey: ja też mam taką nadzieję!

    @heike-kitsch: to prawda, nic nie jest jak przedtem! Nie ruszają mnie nawet zbliżające się zarowe wyprzedaże – więc to musi być coś poważnego ;-).

    @elfik-pl: jak ja Cię rozumiem… Gdybym mogła, wróciłabym do COS’a choćby dziś i wydała na przecenach wszystkie oszczędności :-). A byłam w Berlinie. Długo tego nie zapomnę!

    Odpowiedz
     
  4. sneakymagpie

    Uwielbiam COS, sklep jest okolo 5 minut od mojego biura, bardzo to niebezpieczne!
    Stok jest niewielki ale oni dodaja nowe projekty w ciagu sezonu wiec zawsze jest cos nowego. Jakosc tez jest bardzo dobra, idealne rzeczy do biura, niby proste ale z niesamowitymi detalami ktore przeistocza najprostrza spodnice w cos pieknego.

    Odpowiedz
     
  5. elfik-pl

    Harel, Berlin faktycznie musi byc niesamowity, tak w kazdym razie slyszalam, zwariowane miejsce,awangardowa sztuka i zwariowani w fajny sposob ludzie. Hmm, chyba trzeba sie w koncu wybrac:) pozdrawiam

    Odpowiedz
     
  6. talisko

    pozdrawiam z berlina :))) od czwartku w ,,cosiu” wiele rzeczy za pol ceny. do domu przemykam chylkiem , zeby maz charakterystycznych toreb nie zauwazyl ;)
    ja kocham ich jedwabne rzeczy i te drapowania …

    no i zawsze cos dla coreczki znajde

    Odpowiedz
     
  7. elfik-pl

    Harel, z innej beczki, co sie stalo w z Twoim lookbookiem? byl chyba w zakladkach a teraz nigdzie nie moge go znalezc:((. Chcialam porownac Twoja Sukienke Idealna z taka ktora na przerwie obiadowej (hi hi) widzialam w jednym z butikow, ta moja byla z firmy One Hundred i tak mi sie zdaje ze nazwa mi sie obila o uszy (oczy?) na Twoim blogu, w dodatku, spojrzalam dokladniej na metke i stalo: Made in Poland!:))) ( a ja w londynie)

    Odpowiedz
     
  8. forgo-tten

    Harel, ja przez ciebie zbankrutuję! ;) Za 6 dni wybieram się do Paryża, weszłam na stronę COS i coś mnie podkusiło, żeby sprawdzić, czy mają ten sklep we Francji. No i mają! Teraz to już nic mnie nie powstrzyma żeby tam wejść. :)

    Odpowiedz
     
  9. harel

    @sneakymagpie: ech, mieć COS’a pięć minut od miejsca pracy… Bezcenne! :-)

    @elfik-pl: Berlin to najbardziej dekadenckie miasto w jakim byłam. Każde miasto uwielbiam za co innego, Berlin właśnie za taki klimat na krawędzi załamania nerwowego :-)

    @talisko: za pół ceny? Proszę nie dobijać autorki bloga!

    @annaa75: życzę takiej możliwości jak najszybciej! Zresztą czy jest czego zazdrościć? Straszna dziura w budżecie przez takie sklepy :-)

    @forgo-tten: do Paryża! Polecam COS, a poza tym Manoush (drogi, ale warto zajrzeć), Kookai, Etam, Sinequanone, New Look, American Apparel i Collette na Rue St Honore. I jeśli lubisz etniczne klimaty, koniecznie zajrzyj do Kazany (na pewno jest pod Sacre Coeurem). I pozdrów Paryż ode mnie i powiedz, że tęsknię bezustannie!

    Odpowiedz
     
  10. Gość: ewka, 78-2-138-165.adsl.net.t-com.hr

    Czy moge prosić o dokładny adres COS w Berlinie? Na stronie COS niestety nie ma wzmianki o tym, że w Berlinie jest sklep COS. Dziękuję za wskazówki :)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *