16

sie

Czy to jeszcze ja?

W tym sezonie wyjątkowo sobie nie poszalałam w czasie wyprzedaży. Nawet trochę dziwnie się poczułam, gdy okazało się, że jedynym moim łupem była męska koszulka w marynarskie paski za 15zł. Kryzys? Znudzenie? A może przesyt?
Moja szafa ma się całkiem dobrze. „To jestem ja” – myślę sobie, gdy patrzę na zbiór ubrań, które w niej pozostały. Ale licho nie śpi. Jesienne kolekcje już od kilku tygodni czekają na swoje ofiary, w tym mnie, oczywiście :-).
W ostatnie piątkowe popołudnie postanowiłam skorzystać z chwili wolnego czasu i zobaczyć, co w trawie piszczy. Ze zdziwieniem spostrzegłam, że zaczęły mnie kusić szerokie ramiona. Coś, od czego zawsze mnie odrzucało. Znalazłam nawet jedną sukienkę, w której, wydawałoby się, takie ramiona mają sens. W pierwszym momencie byłam zachwycona. W drugim przyszła refleksja. Czy to jeszcze ja? Czy tylko ta cholerna moda na szerokie ramiona, która będzie mi mydlić oczy przez najbliższe miesiące?
Nagle rękawy niepokojąco podobne do uszu myszki Mickey stały się karykaturalne. Nie interesuje mnie ani Dolce, ani Gabbana, ani Marc Jacobs dla LV, ani cała masa inspiracji odświeżonym przez Christophe’a Decarnina lookiem domu mody Balmain (na potrzeby tego wciąż rosnącego zjawiska powstało nawet określenie „balmainia” :-)). Chcę być sobą, dobrze się czuć w tym, co noszę. Z niepokojem odkryłam, że się pogubiłam i już nie wiem, czy coś mi się rzeczywiście podoba, czy działa tu mechanizm „listy przebojów”. W końcu im częściej będziemy nękani jedną piosenką, tym większa szansa, że w końcu uwierzymy w jej przebojowość, a przynajmniej nie będziemy w stanie się od niej uwolnić. Muzyczne zjawiska świetnie się przenoszą na modę, powodując lawinę sezonowych fascynacji.
Ech, na razie wyszłam zwycięsko z tej walki, a z poduszek, które rok temu wyprułam z pewnej sukienki, mam zamiar zrobić wspomniane uszy do noszenia na głowie :-). Ale… czy rzeczywiście jest to moja chęć, czy może macki Marca Jacobsa?

22 myśli nt. „Czy to jeszcze ja?

Dodaj komentarz
  1. panimruk

    Z niepokojem odkryłam, że się pogubiłam i już nie wiem, czy coś mi się rzeczywiście podoba, czy działa tu mechanizm „listy przebojów”. – jakbym czytała o sobie, ech.

    Odpowiedz
     
  2. ryfka81

    No właśnie. Czasem wydaje mi się, że ta cała moda to wynalazek szatana. No bo jak wytłumaczyć fakt, że człowiek najpierw śmieje się z jakiegoś trendu, a potem uważa, że to prawdziwe objawienie? Ta cała diabelska banda projektantów, dziennikarzy modowych i blogerów miesza tylko porządnym ludziom w głowach!

    Z drugiej strony nie ma sensu bronić się przed modą rękami i nogami, bo trendy podsuwają czasem naprawdę ciekawe pomysły i dzięki nim można odkryć coś dla siebie, co nie będzie tylko chwilową zajawką, ale zajmie stałe miejsce w szafie. Sama na wiele połączeń czy rozwiązań w życiu bym nie wpadła – dopiero moda „otworzyła mi oczy” :)

    To banał, ale chyba jak w każdej dziedzinie, trzeba starać się zachować umiar i – w miarę możliwości – zdrowy rozsądek. Trendy to w końcu nie wytyczne, ale raczej „menu”, z którego można spróbować kilku pozycji, ale lepiej nie przesadzać z ilością, bo można dostać niestrawności :)

    A na wyprzedażach też nie poszalałam. I jak patrzę na stos nowych ciuchów, w które zaopatrzył się Szanowny Pan Fotograf, to naprawdę zaczynam mieć wątpliwości, kto w tym domu jest prawdziwą szafiarką ;)

    PS Fajnie, że jesteś z powrotem :)

    Odpowiedz
     
  3. zielona-karuzela

    Na pewno nie jesteś w tym zagubieniu sama.Nie wiem tylko czy ten fakt pociesza czy też bardziej dołuje.W pełni zgadzam się z Ryfką.W modzie tak ja we wszystkim są dwie strony medalu.Z jednej strony trendy otwierają na coś nowego z drugiej strony potrafią nałożyć klapki na oczy,gdy ślepo za nimi podążamy.Zasada złotego środka znajduję więc i tu zastosowanie.Problem jednak jest to ,że często teoria nie idzie w parze z praktyką.

    Co do wyprzedaży to chyba jakieś ogólnokrajowe zjawisko.Ja skończyłam na dwóch t-shirtach,a większość znajomych nawet tyle nie kupiła.Powoli zastanawiam się czy to nie efekt podświadomego strachu przed kryzysem,o którym non stop trąbią media.A może faktycznie w sklepach nie ma nic ciekawego.Z jednej strony się ciesze (a raczej cieszy się mój portfel),z drugiej trochę brakuje mi tego szaleństwa.

    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
     
  4. annablackie

    Rzeczywiście, trudno czasem się nie pogubić i trzeba ciągle trzyma rękę na pulsie, żeby wciąż pozostać sobą. Ale jeśli piszesz taką notkę, chyba możesz odetchnąć, że Twoja ręka ciągle spoczywa na pulsie i jesteś jednak świadoma swoich czynów ;)

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @panimruk: jest nas coraz więcej ;-)

    @ryfka81: bardzo mi się podoba określenie „menu”. Moda to cudne zjawisko i nie wyobrażam sobie całkowitego jej odstawienia. W nadmiarze może zaszkodzić, ale już odliczam dni do pokazów na wiosnę 2010 :-).

    @forgo-tten: czasem bywa trudno…

    @zielona-karuzela: mi też troszkę zabrakło wyprzedażowego szaleństwa. Ale jakoś nie trafiłam na nic, co by mnie zachwyciło – oprócz wspomnianej koszulki. Może też nasze wymagania wzrastają i nie chcemy już kupować byle czego?

    @annablackie: to miło :-). Staram się nie tracić zdrowego rozsądku. Choć z racji tego, że o modzie i trendach dość dużo piszę, muszę trzymać rękę także na tym drugim pulsie i śledzić uważnie co i jak. W związku z czym pokus jest strasznie dużo…

    Odpowiedz
     
  6. alicepoint

    eeh, oczywiście mam te same obawy, przemyślenia. Jednak myślę sobie tak, nie można życia brać tak strasznie serio. Trzeba mieć w sobie dużo luzu. Może i szerokie ramiona są dziwne, jakieś takie nienaturalne, komiczne, pajacykowate, niepasujące konkretnie do nas, no ale kupując ubranie z danym dziwnym trendem nie podpisujemy umowy, że będzie nam sie to zawsze podobać, że to oddaje naszą naturę, że jest esencją naszego stylu. Ja osobiście lubie experymentować. Oczywiście, połowa moich ciuchów przestaje mi się podobać po 2 tygodniach. Czasem wogóle się zastanawiam: boże, jak ja mogłam to wogóle kupić??? No ale co z tego. Kupiłam sobie dziwny ciuch, założyłam kilka razy i miałam ogromną frajde. I chyba o to chodzi, żeby czerpać z życia przyjemności;) (oczywiście jeśli nie są kosztem innych ludzi i nie wyrządzają nikomu krzywdy)

    taka moja dziwna puenta;)

    ps. jestem na etapie zafascynowania szerokimi ramionami, szukam jakiejś marynarki albo sukienki w tym stylu. Zobaczymy, może się okazać tak, że znudzi mi sie ten trend zanim cokolwiek kupie (przesyce sie takimi ciuchami przeglądając zagraniczne blogi i kampanie reklamowe znanych firm). A nawet jak kupie, to przynajmniej będe przez chwilkę i na chwilkę szczęśliwsza;)

    Odpowiedz
     
  7. harel

    @alicepoint: a ja od jakiegoś czasu mam zdecydowanie większą chęć na ubrania, które posłużą mi dłużej niż jeden sezon. Jakość – wiadomo, ale też ponadczasowy (albo przynajmniej kilkuletni) styl. Dlatego coraz ostrożniej podchodzę do trendów, choć jak coś mi się spodoba, potrafię stracić głowę.
    W szerokich ramionach po prostu nie wyglądam dobrze – całe szczęście że potrafię to dostrzec jeszcze w przymierzalni :-). Natomiast całe zjawisko np. tych ramion jest całkiem fajne (choćby w kwestii wracającej mody) i są osoby, którym w czymś takim będzie świetnie – czego Tobie życzę :-).
    A, no i bardzo podoba mi się fragment o podpisywaniu umowy na dany trend ;-).

    Odpowiedz
     
  8. alicepoint

    Harel, ja mam chęć na ubrania na przysłowiowy „jeden raz” i na ubrania ponadczasowe. Ja wogóle mam chęć na ubrania i nic na to nie poradzę;) Jak to mówią: w życiu wszystko trzeba wyważyć, żadne skrajności nie są dobre. Kupowanie samych klasycznych rzeczy może doprowadzić do tego, że będziemy wyglądali szaro i smutno, nagle sie okaże, że w naszej szafie są tylko czarne ubrania o prostych fasonach. (tak się stało kilka lat temu w szafie mojej Mamy, bo była zbyt zachowawcza, stawiała tylko na klasykę. Więc od jakiegoś czasu „leczę” jej szafe dodając mocniejsze kolory;) ). Natomiast kupowanie samych rzeczy, które są modne, może doprowadzić do tego, że zatracimy własny styl. Myślę, że w każdym sezonie fajnie jest się zaopatrzyć w ciuch (ciuchy) „jednorazowy” ale za to mocny i extrawagancki, przy okazji zaopatrując się w rzeczy klasyczne, które będą fajną bazą na kilka lat:)
    Dlatego ciesze sie, że mamy pod ręką taniutkiego H&Ma czy troche droższą Zare, gdzie niewydając majątku możemy kupić coś bardzo modnego na jeden sezon:)

    Odpowiedz
     
  9. harel

    @anio_i_takie_tam: bardzo mi miło :-)

    @alicepoint: good point! :-)

    @cudakzwykopu: strasznie się cieszę (może nawet troszkę samolubnie), że nie jestem osamotniona! ;-)

    @tesciowaszafiary: szaleństwo z refleksją – teraz tak będę myśleć o zakupowych wypadach ;-)

    Odpowiedz
     
  10. morven

    O, mam to samo – czyli z jednej strony tracę głowę buszując po zarze czy innym haemie, a z drugiej mam świadomość, że jako osoba niska, o okrągłej słowiańskiej buzi i umięśnionych łydkach, jestem bardzo trudna do wystylizowania. Jak ubrać się modnie, a jednocześnie się nie oszpecić? Jak podkreślić swoje atuty, zatuszować wady, być na czasie z trendami, a jednocześnie zachować swój styl? Gdzie są granice eksperymentu, zabawy modą? To istne równanie z wieloma niewiadomymi.

    Odpowiedz
     
  11. elfik-pl

    Hej, oj jak ja sie z Toba zgadzazm Harel. Te ramionka sa okropne wg mnie, aczkolwiek fakt ze pokazuje ten trend kazda babska gazeta znaczy rezcz jasna ze TRZEBA je miec. . Ale gdy zobaczylam w HM sweterek z wstawka moherowa i cekinkami prosto z czasow mojej podstawowki , zimny dreszcz przebiegl mi po plecach..O nie, nie dam sie tej modzie. Moze sobie byc super trend, dla mnie wszelkie odgrzewane fasony sa wlasnie tylko i wylacznie odgrzewanym kotletem, nie ten smak;) pozdrawiam

    Odpowiedz
     
  12. elfik-pl

    Hej, oj jak ja sie z Toba zgadzazm Harel. Te ramionka sa okropne wg mnie, aczkolwiek fakt ze pokazuje ten trend kazda babska gazeta znaczy rezcz jasna ze TRZEBA je miec. . Ale gdy zobaczylam w HM sweterek z wstawka moherowa i cekinkami prosto z czasow mojej podstawowki , zimny dreszcz przebiegl mi po plecach..O nie, nie dam sie tej modzie. Moze sobie byc super trend, dla mnie wszelkie odgrzewane fasony sa wlasnie tylko i wylacznie odgrzewanym kotletem, nie ten smak;) pozdrawiam

    Odpowiedz
     
  13. elfik-pl

    Hej, oj jak ja sie z Toba zgadzazm Harel. Te ramionka sa okropne wg mnie, aczkolwiek fakt ze pokazuje ten trend kazda babska gazeta znaczy rezcz jasna ze TRZEBA je miec. . Ale gdy zobaczylam w HM sweterek z wstawka moherowa i cekinkami prosto z czasow mojej podstawowki , zimny dreszcz przebiegl mi po plecach..O nie, nie dam sie tej modzie. Moze sobie byc super trend, dla mnie wszelkie odgrzewane fasony sa wlasnie tylko i wylacznie odgrzewanym kotletem, nie ten smak;) pozdrawiam

    Odpowiedz
     
  14. feco_d

    Dwa dni bez Internetu, a po powrocie niespodzianka – Harel wróciła z wywczasów:) Witam i pozdrawiam – wierny czytelnik i fan od zawsze. Feco
    fecodrobe.blogspot.com

    Odpowiedz
     
  15. podszewka87

    Też mam często wątpliwości jeśli chodzi o niektóre trendy. Niby mam na coś ochotę a potem i tak okazuje się, że to właśnie ‚nie ja’. Szczerze cały czas szukam. Szukam tych rzeczy i fasonów, w których odnajdę siebie i będę się czuć wyśmienicie. Często mam dużo dylematów. Nie wiem czy iść w prostotę czy w rockowy przesyt. Czy może to pomieszać? Czy zapełnić moją szafę czarnym kolorem, szarością i pastelami? Czy może iść w stronę ostrych kolorów turkusu lub różu!? Ah te dylematy;/

    Odpowiedz
     
  16. fille

    A ja pamiętam jak w zamierzchłych czasach w jakimś 1986 lub 1987 moja pani od matematyki nosiła klockowe obcasy, ależ się z niej śmialiśmy… A potem ja sama w jakimś 1993 będąc już w liceum zakupiłam takie buty. To co podoba mi się w obecnych trendach i ogólnie w modzie to szerokie spektrum możliwości, możesz nosić dzwony albo rurki, szpilki albo okrągłe noski, obcasy jakie tylko producent wymyśli i nic nie jest śmieszne! Wg mnie szerokie ramiona dodatkowo powiększają to spectrum! Za to uwielbiam obecną modę, wg mnie stawia na idywidualizm w doborze stroju, nie ma jak w tych pamięnych 80 tylko jednego słusznego fasonu, tak że rzeczy z lat 70 wydawały się śmieszne niczym kostiumy. Nie trzeba nosić szerokich ramion, nie trzeba nosić rurek, można nosic co się chce i nie być śmiesznym, i to jest to.

    PS Żeby była jasność nie umiem się przekonać do szeorkich ramion, choć je nosiłam, jak również do sweterków moherowo-cekinowych. Ale jest kilka szafiarek które w takich szerokich ramionach będzie wyglądac bosko ;)

    pozdrawiam!

    Odpowiedz
     
  17. slodkoslona

    Witam Harel,muszę przyznać że obserwuję Twojego bloga od dawna,myślę że to jeden z lepszych blogów o modzie.Dzięki niemu wiem np.co proponuje H&M .Bardzo dobry tekst z elementami ,,o czym myślą kobiety”:) Jestem zdania, że jeśli coś nie pasuje Ci w modzie,to tego nie bierzesz. I mimo że oglądam blogi i jestem zachwycona stylizacjami które zupełnie nie są w moim stylu to po chwili myślę ,że co lubią inni to niekoniecznie muszę lubić ja.Wiadomo że magazyny proponują co miesiąc nowe trendy-gdy przypomnę sobie scenę z,,Diabeł ubiera się u Prady”to współczuję trochę tym ,którzy trudzą się aby wymyśleć ,,coś’ ,co podpasuje redaktor naczelnej-niekoniecznie z ,,Vogue” ,chociaż z tego co mi wiadomo to ona decyduje co jest ,,in” a co ,,out”. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
     
  18. megibubu

    Wróciłam z wakacji i nadrabiam blogowe zaległości :) Muszę przyznać, że tekst stworzyłaś wyśmienity! Pokłony również dla autorów komentarzy, za te iście siostrzane przemyślenia- czuję, że nie jestem sama ;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *