25

sie

Czarno to widzę

Moja relacja z czernią jest bardzo burzliwa. Porzucam ją na długo, potem wracam z utęsknieniem. Pozbywam się większości czarnych ubrań, by za kilka miesięcy dotkliwie odczuć ich brak. Stwierdzam, że wyglądam w niej blado, po czym dochodzę do wniosku, że w żadnym innym kolorze nie czuję się tak dobrze. I tak się ciągnie latami… :-).
W ostatnim czasie zdecydowanie jestem za kolorem. Ale gdy oglądam taką zapowiedź jesieni, w komponowaniu różnych faktur i form tej samej barwy nie widzę dla czerni żadnej konkurencji. Pikowana, szydełkowa, koronkowa, filcowa, satynowa, lakierowana, zamszowa, trójwymiarowa, warstwowa, asymetryczna, drapowana, geometryczna, romantyczna… Każda z osobna i wszystkie na raz – oto wymarzona wizja kolejnego sezonu.
Nie wiem dlaczego w mojej głowie stawiam czarny zawsze w opozycji do pozostałych kolorów i każę samej sobie wybierać między nim a resztą. Też tak macie?


Źródło zdjęć: hm.com

17 myśli nt. „Czarno to widzę

Dodaj komentarz
  1. agatiszka

    No ja jestem fanką czarnego, ale nie tylko :) Jesień widzę w szarościach, granatach, beżach i w czerni. Trudno się od niej oderwać, bo jest piękna, elegancka, klasyczna ale też rockowa i szalona!!

    Zapraszam do siebie:
    agatiszka.blogspot.com

    Odpowiedz
     
  2. sneakymagpie

    Ja uwilebiam czern. Kiedys tylko sie w czern ubieralam, teraz wprowadzam inne elementy ale nie lubie zbyt glosnych kolorow.
    Zawsze mnie cos kusi w tym kolorze, nogi wygladaja szczuplej w czarnych rurkach czy rajstopach. Lubie tez sie bawic z roznymi polaczeniami materialow czarnych: koronka, welna, skora, jedwab czy kaszmir.
    Ubor na czarno to tez taki szybki szyk, nie trzeba zbyt wiele zeby sie dobrze wygladalo.

    Odpowiedz
     
  3. ryfka81

    My tak nie mamy – tzn. my, Ryfka :) Jako nastolatka przechodziłam „czarną fazę”, ale teraz czerń to peryferie mojej szafy (głównie dodatki). Nie mogłabym się ubrać całkiem na czarno – jeśli czerń (albo w ogóle jakiś ciemny kolor) w moim stroju przeważa, to zaraz muszę zaaplikować mu jakieś kolorowe antidotum. Chyba sobie odbijam za dawne czasy :)

    Odpowiedz
     
  4. zielona-karuzela

    Ja osobiście jestem”zboczona” na punkcie tego koloru.Serio.Niby wiem,że za bardzo mi nie pasuje-wyglądam blado,szaro.Postarza mnie itd.Ale nie potrafię bez niego żyć.Żadne racjonalne argumenty nie są w stanie mnie do czarnego zniechęcić.Ehh..to po prostu choroba.

    Odpowiedz
     
  5. majself

    Dołączam do Ryfki: mam niewiele czarnych ubrań, bo w czerni źle się czuję i tak wyglądam – bladziuch ze mnie pospolity, a kolorystycznie jesień. Zabawę fakturami bardzo lubię za to, ale skłaniam się ku wiśniach i granatach (ostatnio styl marynarski u mnie rządzi, troszkę go trzeba będzie stonować na jesieni).

    Odpowiedz
     
  6. morven

    Ja tak jak Ryfka. Kiedyś czarny był jedynym noszonym przeze mnie kolorem. Teraz… mój ty boże, nawet różowy założę (i sama nie czuję kiedy rymuję).

    Odpowiedz
     
  7. harel

    @agatiszka: jednym słowem: uniwersalna. I jakoś zawsze się z innych kolorów wyróżnia.

    @sneakymagpie: otóż to! Bardzo podoba mi się sformułowanie „szybki szyk”.

    @szymon-fotograf: no właśnie, miłe dodatki. Pudło z dodatkami stoi pełne, a chciałoby się jeszcze i jeszcze…

    @ryfka81: wy, Ryfka, świetnie się prezentujecie w czerni z białym kołnierzykiem!

    @zielona-karuzela: trzeba wymyślić nazwę tej choroby ;-)

    @fk_k: nie da się nie być!

    @majself: no właśnie… Ja chyba też bladziuch jestem, ale aktualnie czerń uwielbiam, nawet do nieopalonych nóg ;-)

    @czula-halina: matka przekazała mi także gen zakupoholizmu oraz wrodzoną uczciwość ;-)

    @morven: ha ha! Ja także bardzo sobie cenię różowy :-)

    Odpowiedz
     
  8. slodkoslona

    W sumie od niedawna odkryłam uniwersalność czerni. Bo większość znajomych ubiera się albo ,,czerń+coś kolorowego” albo w ogóle mało używa tej barwy.Natomiast w te wakacje odkryłam styl Kate Lanphear.I zakochałam się w czerni:)

    Odpowiedz
     
  9. harel

    @ooledea: ja czasem mam dość. Ale teraz nie :-)

    @slodkoslona: wspomniana przez Ciebie kobieta ma niezwykłe zdolności i w czerni, mimo bladej cery, wygląda doskonale.

    @blondynechka: sądząc po nicku, pani wie co mówi ;-)

    @metka_by_traczka: no właśnie… Też miewam takie skojarzenia – głównie gdy jestem na etapie negowania tego koloru. Właśnie wtedy impulsywnie wszystkiego co czarne się pozbywam ;-).

    Odpowiedz
     
  10. kamila29091

    rozumiem Twój problem… od lat przezywam to samo… niemogę się zdecydowac czy kocham czerń czy ją nienawidze….a tak na marginesie te czarne szpilki sa przepiekne…

    Odpowiedz
     
  11. tfu.tfu

    macie, macie… ostatnio poprosiłam panią w vero modzie, żeby mi szczerze powiedziała, w którym wyglądam mniej trupio: czarnym czy zielonym podgniłym. zielony zwyciężył. powoli wymieniam garderobę, ale i tak moim ulubionym zestawem pozostają czarne dżinsy + czarna koszulka ;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *