Miesięczne archiwum: Wrzesień 2009

30

wrz

Zbieg okoliczności

Tego samego dnia, w którym przeglądałam z pasją wieszaki z dzianinami Sonii Rykiel i zastanawiałam się, do którego sweterka mogłabym doszyć sznur pereł i osiągnąć parysko – rykielowy klimat (oraz wymądrzając się delikatnie na temat słynnych kolorowych dzianinowych pasków), otrzymałam wiadomość, że 20 lutego 2010 w sklepach H&M pojawi się owoc współpracy z firmą Sonia Rykiel właśnie w postaci kolekcji dzianin dla kobiet i dziewczynek oraz towarzyszących jej zabawnych dodatków (cokolwiek to znaczy, ale mając nawet niewielkie pojęcie o projektantce, można spodziewać się najlepszego). Lubię takie zbiegi okoliczności i mam nadzieję, że ceny będą przystępne… Poniższe sweterki pochodzą z regularnej kolekcji Sonii Rykiel, ale na podstawie obserwacji poprzednich kolaboracji projektantów z różnymi sieciówkami wnioskuję, że taki na przykład „tres cher pullover” ma duże szanse znaleźć się w zasięgu mojej ręki :-).
sonia

sonia2

P.S. Wiadomość dla niecierpliwych! 5 grudnia bieżącego roku w H&M zagości kolekcja bielizny damskiej sygnowana wyżej wspomnianym nazwiskiem. Co ciekawe, będzie dostępna także w butikach projektantki. Jeśli o mnie chodzi, jestem całkowicie zdominowana przez sektę, więc zapewne skuszę się co najwyżej na pasiaste skarpetki, jeśli takowe w kolekcji się pojawią ;-).

19

wrz

Poproszę!

Któryś z tych płaszczy oraz sukienkę w paski.
O ile zwykle lookbooki Zary specjalnie mnie nie zachwycają, to ten najnowszy (w całości do obejrzenia tutaj) spowodował nieznaczne, lecz jednak, przyśpieszenie bicia serca. Zwłaszcza na widok płaszcza (musiałam zrymować ;-)) i tych nieregularnych, jakby batikowych pasiastych motywów. Oraz „margielowatych” kozaków, które najwyraźniej dość płynnie ze sfery awangardowej przeszły do ulicznej czy też po prostu sklepowej i straciły wprawdzie nieco swojej magii i niedostępności, ale z drugiej strony miło mieć je na wyciągnięcie ręki.
Czy jednak cała moda niszowa będzie aż tak popularna? Czy nagle w każdej sieciówce będziemy mogli kupić buty tabi oraz sukienki pół mini – pół midi? Z jednej strony nie miałabym nic przeciwko, na obecnym etapie moich fascynacji byłoby mi to nawet na rękę, ale z drugiej strony jak coś robi się zbyt popularne, gwałtownie zmniejsza się przyjemność użytkowania (przynajmniej u mnie, może to kompletnie bez sensu, ale cóż, nic się nie da poradzić :-)). Mam tak na przykład z ćwiekami, które zdążyły mi się znudzić, zanim zaczęłam im się w pełni poświęcać :-). Więc cieszę się, że powstrzymałam się od nabicia nimi kilku kołnierzy oraz akcesoriów.
I całkiem przypadkowo ujawniłam jeden z tematów, jakie pojawiły się kilka dni temu w rozmowie z wspomnianą w poprzednim wpisie Heike_Kitsch, z którą doszłyśmy zresztą do tych samych egoistycznych wniosków :-)).



Źródło zdjęć: groszki.pl

18

wrz

Rzeczywistość

Kilka lat temu otworzył się w Warszawie Topshop i, szczerze mówiąc, był beznadziejny. Chyba nikt tam nie kupował, więc sklep zniknął szybko i niepostrzeżenie. Gdy wszedł do Polski po raz drugi, był już całkiem inną marką. Przede wszystkim znaną z szybkiej reakcji na trendy (oraz kilku spraw sądowych związanych z tą reakcją), świetnej kolekcji butów oraz dżinsów, które noszą nawet poważne redaktorki francuskiej edycji Vogue (Emanuelle Alt na przykład).
Kompletnie nie znam się na sposobach ulepszania i popularyzowania marek, widzę tylko efekty. Na przykład taki H&M wprowadził kilka „ekskluzywnych” linii: jedną regularną, słynny Trend (zwany przez niektórych widmem), a także „capsule collections” typu Divided Party czy Divided Exclusive – zwykle do obejrzenia tylko w materiałach prasowych, bo po pierwsze edycje są limitowane, a po drugie dostępne tylko w nielicznych punktach sprzedaży (czyt. w Warszawie na Marszałkowskiej ;-)). Gdy jakiś czas temu zostałam zaproszona na prezentację jesiennej kolekcji H&M, w showroomie często padały słowa: „Szkoda, że połowa tych rzeczy będzie niedostępna”. No tak, ale my będziemy na nie polować, a więc zaglądać do sklepów, a przy okazji coś tam sobie innego kupimy na pocieszenie.
I tu chcę powrócić do Reserved, firmy, która tak miło nas niedawno ugościła. Jeśli celem było zachęcenie do odwiedzenia sklepu, to w moim przypadku się to udało :-). Przybyłam, zobaczyłam i… zostałam zwyciężona, bo wyszłam stamtąd ze świetną torbą (i znów skarbonka z funduszami na torbę z prawdziwego zdarzenia będzie ciut lżejsza…).
Niestety moje ogólne wrażenie się nie zmieniło. Przede wszystkim sama nie wiem, do kogo marka chce „uderzać”. Inne dzieci LPP typu Cropp czy House mają dość jasno określoną grupę docelową i ja na pewno się w niej nie znajduję, więc sklepów powyższych nie odwiedzam. Natomiast z Reserved mam duży problem. Generalnie (nie przepadam za tym słowem, ale tu pasuje) mnie nie ciągnie, ale z drugiej strony wiem, że czasem można trafić na całkiem niezły towar :-). To nie pierwsza (i zapewne nie ostatnia) fajna torba, jaką tam kupiłam.
Ze spraw technicznych: upatrzony płaszcz już na wieszaku był tak wygnieciony, że wolałam go nie zabierać do domu, gdzie na pewno tych zagnieceń bym się nie pozbyła, a wręcz przeciwnie. Wiem, wiem, strasznie jestem niecierpliwa. Być może na zapowiedziane zmiany trzeba będzie poczekać dłużej niż trzy tygodnie :-). Jednak obserwacja marek, które mają to już za sobą, nastawia optymistycznie.
A oto torba, z którą mam zamiar spędzić najbliższe miesiące. Jak dla mnie fantastyczna. I jak określiła pewna znajoma blogerka po fachu: „nie udaje tego, czym nie jest”*.



* Tzn. nie jest ze skóry, a materiał, z którego jest wykonana, skóry nie imituje – na zdjęciu niestety tego nie widać, ale w interesujący sposób odbija światło – taki połysk w dobrym guście ;-).

17

wrz

Hot news!!!

Zaskoczyło mnie to kompletnie! Otóż w październikowym numerze magazynu Hot sporo stron poświęcono modowym blogom, w tym „O modzie subiektywnie”, a nawet zawieszonemu już „Lookbookowi”. Wprawdzie pamiętam mailową korespondencję na ten temat, ale nie spodziewałam się, że odbędzie się to tak szybko. No i że znajdę tak fajny tekst o sobie :-).
W artykule wystąpiła silna grupa blogerek, w tym dwie, które mają swój ogromny udział w powstaniu moich blogów (choć pewnie nawet nie zdają sobie z tego sprawy). Otóż Jagna, autorka bloga Banana spowodowała, że ożył założony w 2005 roku adres harel.blox.pl, na którym wprawdzie miało być coś o modzie, ale brakowało mi motywacji. Natomiast Ryfka jest w dużym stopniu odpowiedzialna (tak, tak, moja droga!) za powstanie Lookbooka. Tak długo przyglądałam się Szafie Sztywniary, że wreszcie stwierdziłam: „Raz kozie śmierć!”.
Jest mi tym bardziej miło, że dopiero na następnej stronie występuje Scott Schuman ;-). Ale, ale… wracam na ziemię. Poniżej skan dwóch najlepszych stron magazynu: (głos spoza kadru: „Ziemia do Harel, ziemia do Harel, wracaj do nas!”).




15

wrz

Skradzione pomysły

Dziś krótko. Nie mogę uwierzyć, że z mojej przepięknej wielgachnej dżinsowej koszuli postanowiłam swego czasu zrobić torbę oraz kilka patchworkowych poduszek… Po mniej więcej dziesięciu latach od tamtego wydarzenia trafiłam na takie zdjęcia i zapragnęłam mieć ją z powrotem. Wiadomo było, że nie dam rady zszyć jej z pociętych kawałków, więc, no cóż… zakup był po prostu konieczny :-). Muszę przyznać, że w przypadku Alexy kompletnie tracę głowę. Nie chcę zanudzać Czytelników tym bezustannym zachwytem, w końcu nie każdemu musi się ona podobać i absolutnie to rozumiem. Po prostu sposób, w jaki łączy ciuchy, jest mi niezwykle bliski i z dziką przyjemnością podkradam jej pomysły, mimo że raczej już nie wyrosną mi takie nogi :-). Można by teraz zacząć dyskusję o własnym, indywidualnym i niepowtarzalnym stylu, ale po co? ;-)
No, chyba że bardzo chcecie, drodzy Czytelnicy. Potraficie zachwycić się czyimś stylem tak bardzo, że bez wahania stosujecie go na sobie?

33

12

wrz

Obsesja tygodnia

Chodzę i bezskutecznie szukam. Czerń znów wygrywa – w końcu trzeba być realistą, beże od Chloe i błoto pośniegowe? Najchętniej sprawiłabym sobie takie buty w wersji lekko podniszczonej. A swoją drogą, wiedzieliście, drodzy Czytelnicy, że istnieją specjalne firmy zajmujące się obrzucaniem błotem samochodów terenowych, żeby wyglądały na bardziej „przygodowe”? W takiej sytuacji znacznie mniej dziwi przepłacanie za rzeczy celowo podarte czy zachlapane :-).

55