10

wrz

Weekday

Cóż takiego jest w tej Szwecji, że wydaje ona na świat tylu zdolnych projektantów? Wprawdzie nie jestem pewna, czy zrzeszanie się w anonimowe grupy i praca pod wspólnym szyldem kolejnego sklepu jest szczytem ich marzeń, ale gdy efekty są takie jak poniżej, odczuwać można chyba tylko satysfakcję.
Oto moje ostatnie odkrycie: marka Weekday. Po raz kolejny mamy do czynienia z ultra prostymi rozwiązaniami, ale podanymi w tajemniczo magnetyczny sposób. Tu się coś przymarszczy, tam nieco poluzuje, oczywisty fason przedstawi w nieoczywisty sposób. Na przykład taką marynarską koszulkę albo płaszcz o męskim kroju, który przez ostatnich sto lat był tak eksploatowany, że trudno wymyślić w jego kwestii cokolwiek nowego.

Kurtka dżinsowa w czerni: „za szeroka” i „za krótka” oraz tunika, która w okrutny sposób pozbawia nas talii. Jak tak można? ;-)

I te buty z niby narciarskimi zapięciami, podobne trochę do tych, które rok temu zaserwował nam na jesień Marc Jacobs.

Na razie na zakupy trzeba się wybrać do Szwecji, ale po cichu liczę na sklep internetowy. Myślę, że w tych życzeniach nie będę osamotniona :-). Poniżej rzeczy, nad których kupnem długo bym się nie zastanawiała. A gdybym musiała wybierać, na pierwszym miejscu znalazłby się jasny trencz, a na drugim pasiasta sukienka (ta szersza niż dłuższa).


Źródło zdjęć: weekday.se

13 myśli nt. „Weekday

Dodaj komentarz
  1. alicepoint

    dołączam się do Twoich życzeń. Tak naprawde jestem wielką fanką szwedzkich i ogólnie skandynawskich marek. Począwszy od firm odzieżowych skończywszy na IKEI :)

    Szwedzkie produkty cechuje prostota, minimalizm. Ale wszystko wydaje sie być perfekcyjne i dopracowane. Ważne jest też to, że potrafią te produkty świetnie zaprezentować (mam na myśli sesje zdjęciowe, kampanie reklamowe, katalogi i plakaty).

    Najbardziej czekam na możliwość zakupów w Gina Trickot, Dinsko i Monki:)

    Odpowiedz
     
  2. styledigger

    Podobaja mi się, bardzo harelowe:) A modelka na zdjęciu w czarnej krótkiej kurteczce ma w sobie coś podobnego do…Ciebie. A może to tylko tęsknota za Lookbookiem nasuwa mi takie skojarzenia?:)

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @agatiszka: a najlepsze jest to, że jak zobaczyłam je po raz pierwszy u Jacobsa, pomyślałam: co za bzdura, narciarskie buty. A teraz pragnę ich gorąco :-)

    @natilezombie: ja też… W H&M pojawiły się podobne, ale ja szukam dalej…

    @alicepoint: nie zgadniesz, jak nazywają się czarne tenisówki bez czubka zaprezentowane na zdjęciu… „Alice”!

    @styledigger: hmmm… zdjęcia pod pustą ścianą… Tylko kontaktu brakuje :-)

    @metka_by_traczka: trzeba ściągnąć ten sklep do Warszawy :-)

    @zielona-karuzela: ja też!

    @szymon-fotograf: ha ha! Z drugiej strony trudno uwierzyć, ile kreatywności w ludziach, którzy przez pół roku żyją w niemal bezustannej ciemności :-)

    Odpowiedz
     
  4. zelda_79

    To fakt, sesja zdaje się jak u Harel:) Jednak same ubrania nie powaliły mnie na kolana.. Buty koszmarne, mimo ze wzorowane na Jacobsie… Lubie kimona, nawet widzę, że można wydobyć coś dobrego z lat 80-tych, ale rzeczy szersze niż dłuższe? Jestem na nie :) Nie piszę tego dla przekory, ale czasem włącza się myślenie, że czego nie ma jeszcze w Polsce, to bardziej wartościowe… ale oczywiście trzeba poszerzać horyzonty:)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *