16

paź

Miau!

„Chodź, wybijesz mi coś z głowy” – powiedziałam ostatnio do Czułej Haliny, gdy spotkałyśmy się na małą rundkę po sklepach. To nasz stary zwyczaj, gdy nie jesteśmy pewne, czy dana rzecz naprawdę nam się podoba, czy jest efektem bombardowania ze wszystkich stron obowiązkowymi elementami sezonu: trzeba wybrać się na zakupy w towarzystwie osoby, która po pierwsze dobrze nas zna pod kątem stylu, a po drugie zawsze będzie wobec nas szczera. Już w drodze do sklepu Czuła Halina zgadła, o co mi chodziło. „Czy to będzie ‚miau’?” – spytała z uśmiechem. Tak, to będzie „miau”, choć nigdy w życiu „miau” nie nosiłam (choć u niektórych szalenie mi się podobało). Państwo się domyślają, czy mam sprostować? :-)
Trudno mi było w to uwierzyć, ale cętki nie zostały mi wybite z głowy, wręcz przeciwnie, gdy już kupiłam sobie wielgachny szal, zostałam zaprowadzona do innego sklepu, w którym to moja droga Halina odłożyła sukienkę w motyw bardzo podobny. I jak tu mieć własny, wypracowany styl, gdy człowiekowi się odmienia, sam nie wie kiedy? ;-)
Co gorsza, okazało się, że cętkowany szal „idzie” ze wszystkim, nawet z marynarskimi paskami! No i teraz poważnie się zastanawiam na zapolowaniem na poniższą torebkę z kolekcji Choo + H&M, choć nie wiem, czy aż na tyle ją pragnę, by stawić się punktualnie na polu walki :-).



Źródło zdjęcia: hm.com

16 myśli nt. „Miau!

Dodaj komentarz
  1. zielona-karuzela

    znam ból :) też nie wiem kiedy i jak mój styl się zmienia,rozwija :) cętki pokochałam, najlepiej w ich szarej wersji :)

    a nad torebką też się zastanawiam,ale boję się ,ze w tłumie rozszalałych modo-maniaczek mogę dostać obrażeń :)

    Odpowiedz
     
  2. heike_kitsch

    - FUJ!!! – krzyknęłą głośno i donośnie na moment zapominając, iż na najwyższej półce w magazynie pewnego sklepu ukryła kardigan upstrzony szaro-czarnymi plamkami pochodzenia zwierzęcego. O tym jednak, przynajmniej chwilowo, nikt nie wiedział, nie było więc powodu, by rezygnować z głosu świętego oburzenia.

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @xcallista, cledomro: szalik też będzie w reportażu terenowym. Obiecuję! :-)

    @zor-zeta: rzeczywiście fajne połączenie. Chociaż ja jeszcze tak dużych cętkowanych powierzchni nie oswoiłam.

    @zielona-karuzela: ha! mój szal ma odcień szaro niebieski. A co do modomaniaczek, obawiam się, że w walczącym tłumie będą głównie (i po raz kolejny) handlujący „prawdziwymi okazjami” na Allegro z marżą 200% ;-)

    @estellaaa: szal kupiłam w Zarze. Było dość dużo opcji, wzorów i wielkości, ale nie we wszystkich punktach sprzedaży. Poza tym widziałam też szale w innych sklepach, a także stoiskach z akcesoriami, ale żaden mi się tak jak zarowy nie spodobał.

    @heike_kitsch: aż by się chciało przeczytać ciąg dalszy tej opowieści!

    @oliwiora: to prawda. Warto się czasem przełamać. P.S. Dziękuję, bardzo mi miło! :-)

    Odpowiedz
     
  4. saytome

    pamiętam czasy, kiedy zaklinałam się, że nigdy w życiu nie włożę niczego w motywy zwierzęce (nie liczę panterkowych getrów w przedszkolu;p)..i ostatnio, ku własnemu zdziwieniu, wyciągnęłam z szafy mamy szarą apaszkę w cętki..ach, Harel, czy to zmiana stylu, czy chwilowy kaprys, myślę, że ma swój urok- przynajmniej nie jest nudno :)

    Odpowiedz
     
  5. sneakymagpie

    Do cetek sie chyba dorasta powoli. Kilka lat temu to slowo nie istnialo nawet w moim slowniku, teraz, czemu nie…

    Taki maly dodatek jak ta torebka w dobrym polaczeniu (czytaj: niekonwencjonalnym) bedzie super.

    Odpowiedz
     
  6. agatiszka

    Fajny tekst, co do torebki to sama nie wiem, pewnie też bym się musiała kogoś zaprzyjaźnionego (czyt. mamy) zapytać :) Ale piszę w sprawie Twojej sukienki, którą miałaś na sobotnim swapie. Skąd ona jest? Bo już kombinuję, żeby może taką sobie zrobić, ale nie mam bazy i nigdy nic nie farbowałam…

    Odpowiedz
     
  7. majself

    Jak dorosnę wizualnie, to będę nosiła cętki. To pewnie będzie za jakieś 50 lat, bo na razie efekt jest albo karnawałowy (przedszkolak przebrany za dzikiego kota), albo perwersyjny (lolita).

    Odpowiedz
     
  8. cledomro

    Byłam dziś w Zarze i kurde, też mi wpadło w oko miau, nie wiem, czy to samo, ale obłędnie drogie jak dla mnie i sobie je wybiłam z głowy jednak sama :). Może i lepiej, że nie ma Lookbooka, bo by mnie zazdrość zjadła ;).

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *