5

lis

HarElle!

Gdy zakładałam ten blog, nawet przez myśl mi nie przeszło, ile może się w związku z nim wydarzyć. Pomijając to, że zbliżam się do dwunastu milionów odsłon, a w każdym tygodniu jest ich już ponad trzydzieści tysięcy, wciąż coś się dzieje, poznaję niezwykłe osoby zarażone tym samym hobby, no i mam okazję odwiedzać miejsca, o których odwiedzeniu nawet mi się nie śniło. Tak było z redakcją magazynu Elle.
Jakiś czas temu jakaś miła osoba (która nigdy się nie ujawniła) zgłosiła mój blog do konkursu Burda Media. Wygraną była wizyta w wybranej redakcji oraz publikacja fragmentów bloga w wybranym magazynie wydawnictwa organizującego konkurs. Dzięki Waszym głosom znalazłam się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych blogów i otrzymałam wyróżnienie za najlepszy blog. Bardzo Wam za to dziękuję!
Pierwszą część nagrody mam już za sobą. Niedawno zostałam zaproszona do redakcji Elle na przeszpiegi :-). Oto relacja.



Na tej ścianie zebrane są wszystkie strony powstającego numeru. Nie lądują tam wszystkie na raz i zdarza im się kilka razy zmienić miejsce lub wygląd. Miałam szczęście, bo praca nad wydaniem grudniowym miała się ku końcowi, więc mogłam obejrzeć dzieło niemal ostateczne.





Następnie to, co najbardziej mnie interesowało, czyli dział mody. Tu mają swój początek wszystkie polskie sesje, a także „trupy” – jak nazywa się zestawy ubrań fotografowane na podłodze bez udziału modelki. Przy każdym biurku wisi tablica pełna inspiracji. Plakaty filmowe, wycinki z gazet, ciekawe zdjęcia, dosłownie wszystko, co może przynieść natchnienie.



Wieszaki pełne ciuchów…



Półki pełne butów…



Sznurowane botki – muszę się pochwalić, że przyszłam w podobnych i bardzo się w dziale mody spodobały. Nie mogłam tej informacji zostawić dla siebie ;-).



I zespół stylistek, który całkowicie mnie oczarował (między innymi za sprawą pasków – swoją drogą zwróćcie uwagę, drodzy Czytelnicy, że każda z nich wygląda zupełnie inaczej). Te trzy kobiety z anielską cierpliwością odpowiadały na moje niekończące się pytania.



A potem charakterystyka porównawcza poszczególnych edycji Elle. I kilka rzeczy, o których nie wiedziałam. Na przykład że francuskie Elle jest tygodnikiem. Albo że niemieckie zdecydowanie więcej miejsca poświęca urodzie niż modzie. Można się było spodziewać, że rosyjskie jest najbardziej luksusowe. Włoskie śledzę na bieżąco ze względu na najlepsze pod słońcem sesje fotograficzne, a brytyjskie kupuję znacznie częściej niż polskie, bo najbardziej mi ze wszystkich odpowiada. Być może jego „internetowy charakter”, jak określa polska ekipa pisma, przemawia do mnie najlepiej.



Zresztą jeśli o internet chodzi, miałam wrażenie, że jest to świat, który istnieje gdzieś daleko poza redakcją. Na przykład taka ciekawostka: gdy podczas lunchu spytałam o Scotta Schumana, nikt nie wiedział, o kim mówię. Więc opowiedziałam o autorze bloga The Sartorialist oraz innych fotografach stylu ulicznego, w tym Face Hunterze, który niezbyt pozytywnie zasłynął w naszym kraju, fotografując podstawionych ludzi zamiast rzeczywiście wyszukanych, z czego wywiązała się dyskusja, że takie blogi kreują sztuczną rzeczywistość, podczas gdy magazyny o modzie są autentyczne. Rozpoczynać taką rozmowę piętnaście minut przed wyjściem… Ech, mam niedosyt!

24 myśli nt. „HarElle!

Dodaj komentarz
  1. morven

    Jest dokładnie na odwrót – to magazyny modowe kreują sztuczną rzeczywistość, a blogi odzwierciedlają prawdziwy świat. Moim skromnym zdaniem :-)
    Harel, gratuluję nagrody – a teraz czekam, aż zaczniesz pisać do Elle. Serio serio.

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @aifowy: jak mi miło!!! :-)

    @morven: no właśnie, dokładnie taka była moja opinia. A pisać do Elle… Z moją skłonnością do zdań wielokrotnie złożonych i dygresji musieliby każdy mój tekst przycinać przynajmniej o połowę… ;-)

    @aniapinkowska, @lilu.lilu: dziękuję!

    Odpowiedz
     
  3. myroadtofashion

    totalnie zazdroszczę tej wizyty i serdecznie gratuluję :))) uwielbiam Twojego bloga , a już zwłaszcza Twój styl pisania :)
    eh, a paniom stylistkom to już w ogóle zazdroszczę pracy! ;) wyglądają świetnie, pani z lewej strony ma szałowego pasiaka! pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów :)))))

    Odpowiedz
     
  4. ryfka81

    Gratuluję wyróżnienia i zazdroszczę wizyty w redakcji. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła Cię poczytać na łamach Elle (tytuł tego posta były idealnym tytułem rubryki ;)

    Co do konkursu, to mam do niego pewne zastrzeżenia jeśli chodzi o stronę organizacyjną, ale skoro się na Tobie poznali, to znaczy, że sam pomysł był naprawdę trafiony i czekam na kolejne edycje.
    No a teraz zgadnij, kto Cię zgłosił :)

    Odpowiedz
     
  5. styledigger

    Gratulacje! Zazdroszczę wizyty w redakcji Elle, przed chwilą kupiłam grudniowy numer, wracam do domu a tu taki nius! PS. Zdania które same wielokrotnie się składają i nijak nie chcą skrócić- znam ten ból!

    Odpowiedz
     
  6. fuksjanna

    Szaleństwo normalnie! Gratuluję i zazdorszczę takiej wycieczki po redakcji:)
    Twój blog naparwdę na to zasłużył i dodam, że ja tam lubię zdania wileokrotnie złożone i dygresje również, więc niech tam nie robią scen :D

    Odpowiedz
     
  7. black_magic_women

    Gratuluję!!!I zadroszczę poniekąd,bo Elle to mój magazyn od x lat.Często na niego burczę i zgrzytam,ale nigdy nie wyrzucam;)
    Zdziwiło mnie jedynie to,że panie redaktorki nie słyszały o Schumannie!Jak to możliwe?!

    Odpowiedz
     
  8. zimon3

    Wow, fajnie ;) Gratuluje wygrania konkursu. Cóż za szczęściarze, że na Ciebie trafili. Z niecierpliwością czekam na Twój artykuł na łamach Elle.

    Przynajmniej raz w życiu, bez niepokoju i podejrzeń, będziemy mogli przeczytać w polskiej edycji owego magazynu coś bez błędów merytorycznych ;))

    Odpowiedz
     
  9. harel

    @metka_by_traczka: ha, ha! Przynajmniej fryzurę a’la Anna Wintour już mam ;-)

    @myroadtofashion: stylistki Elle są świetne. Na zdjęciu nie widać, ale pani z prawej ma bluzkę z falbankami przy ramionach autorstwa Justyny Chrabelskiej. To dopiero cudo!
    Ale pracy stylistki czasem nie zazdroszczę. Trzeba się najpierw nieźle wyćwiczyć w noszeniu ciężarów ;-).

    @ryfka81: aaaa!!! Coś podobnego! Sztywniara!!! No, moja droga, teraz czekaj na mój ruch. Bo że się odwdzięczę, to pewne! :-)

    @styledigger: nie chcę się chwalić, ale ten numer to ja już widziałam daaawno temu ;-)))))

    @fuksjanna: wycieczka rzeczywiście była fajna… :-)

    @agatiszka: co za komplement! Dziękuję i cieszę się!

    @ewchen.maj: dziękuję!

    @black_magic_women: ja wprawdzie Elle wyrzucam, ale najpierw wycinam sesje mody, które mi się podobają.
    Co do Scotta Schumana – nie mam pojęcia, jak to możliwe. Może dlatego, że na lunchu nie było chyba nikogo z działu mody?

    @zimon3: też czekam z niecierpliwością. Ale z tego co widzę, publikują oni fragmenty bloga. Zawsze jednak miło będzie zobaczyć swój tekst na papierze.

    @szafabiurowej: na szczęście atmosfera była o niebo lepsza niż w Runwayu ;-)

    Odpowiedz
     
  10. ele_maja

    Gratulacje! Niestety wcale mnie to nie dziwi, że panie nie wiedzą, o kim mówiłaś. No i trochę mnie to smuci. Byłoby super gdybyś miała tam rubrykę. Wróciłabym do czytania Elle, bo jakiś czas temu mi się odechciało. A jeśli inne czytelniczki tego bloga zrobiłyby podobnie – co za zysk dla redakcji:-) Ale myślę, że powinnaś być naczelną czegoś bardziej na czasie. Polska redakcja Elle nie ma swojej strony ineternetowej, może zapropnuj swoją kandydaturę jako konsultantki? Powodzenia we wszystkim!

    Odpowiedz
     
  11. godzilla_w_szafie

    gratulacje :) ja też zaczytuję się najchętniej w brytyjskim Elle (nie tylko ze wględu na miejsce zamieszkania) i podpisuję się pod słowami poprzedniczki, co do strony internetowej :) nie wiem czy polskie wydanie Elle wogóle jej nie posiada? czy może jest głęboko ukryta w czeluściach internetu…gratulacje i powodzenia :)

    Odpowiedz
     
  12. so-simple

    gratulacje! :) oczywiście moim marzeniem jest to, żebyś dostała własną rubrykę w Elle, dlatego że masz ciekawy styl pisania, no i przede wszystkim „dobrze się czytasz”.
    Niestety, ostatnio poziom polskiego Elle ostro się obniżył, dlatego przerzuciłem się na brytyjską i włoską wersję.

    Odpowiedz
     
  13. morven

    Przepraszam, że znowu w tym temacie, ale coś mnie zastanowiło. Przeglądałam ostatnio (po raz kolejny, bo to inspiracja i lektura na wiele wieczorów) wrześniowy numer brytyjskiej edycji Vogue. Był tam duży tekst o blogu The Sartorialist i jego autorze. Jeśli panie z Elle tego tekstu nie czytały, to znaczy, że nie wertują tego, co pokazuje konkurencja. A jeśli nie znają tego, co pokazuje konkurencja, to znaczy, że zawisły w jakimś autorskim, sobie tylko znanym kosmosie. Nie chce mi się w to wierzyć. Przypuszczam więc, że rzekoma nieznajomość twórczości Scotta Schumana to kokieteria i nic więcej.

    Odpowiedz
     
  14. bgoralska1972

    Ja też się przyłączam do gratulacji. W końcu będzie tam coś do poczytania. Ja ostatnio w ogóle przerzuciłam sie na zagraniczne wydania. Co do Face huntera to juuż dawno sobie wyrobiłam o nim zdanie. Aż dziw bierze, że Panie z branży nie wiedzą co to Satorialist ;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *