7

gru

Cattarrato

Naprawdę nie wiem, dlaczego dopiero teraz piszę tu o Ani Kuczyńskiej, mojej zdecydowanie ulubionej polskiej projektantce. Mam do niej sentyment z powodu sukienki ślubnej, choć nie tylko. Podczas gdy tęsknie spoglądałam na kolekcje wielkich projektantów, zgodnych z ideą prêt-à-porter (dla niewtajemniczonych: były najzwyczajniej w świecie gotowe do noszenia), narzekając, rzecz jasna, że w Polsce wciąż nikt nie znalazł równowagi między masówką a wysokim krawiectwem, tuż obok powstawały ubrania na najwyższym poziomie, jednocześnie dające się wcielić w codzienne życie.
Będę jeszcze wielokrotnie wspominać piękną przygodę z niebieską sukienką i mierzenie chyba wszystkich modeli z kolekcji Trinacria z roku 2005, ale tym razem skupię się nie na przedślubnej atmosferze, a na kobiecej sylwetce. Zachwycanie się trójwymiarowością ubrań być może w świecie wielkiej mody jest absurdalne – bo po cóż zachwycać się czymś oczywistym? Ale w owym czasie przeżywałam nieustającą szarpaninę z podobno damskimi ciuchami, które jednak były uszyte na osoby bez bioder, talii i biustu. I nagle, przymierzając kilkanaście sukienek jedna po drugiej, zdałam sobie sprawę, że ten problem zniknął. I, co najważniejsze, w temacie kolejnych kolekcji Ani Kuczyńskiej, jeszcze się nie pojawił (i przypuszczam, że nie pojawi się nigdy).
Oto prawdziwy fenomen: te same ubrania świetnie wyglądają zarówno na modelkach, jak i na „zwyczajnych” kobietach :-).

Poniżej fragmenty kolekcji Cattarrato na jesień/zimę’09/’10, zainspirowanej specjalnym szczepem sycylijskich winogron o tej samej nazwie. Są to moim zdaniem rzeczy absolutnie przepiękne. I wcale mnie to spostrzeżenie nie dziwi :-). Więcej do obejrzenia tutaj .

Każdy ciuch ma swój tył? A i owszem :-)

Źródło zdjęć: aniakuczynska.com, fot. Szymon Rogiński.

P.S. Ciąg dalszy nastąpi.

Jedna myśl nt. „Cattarrato

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *