14

sty

U Traczki…

… zawsze jest super! A temat pojawia się tutaj nie bez powodu. Muszę przyznać, że wizyta w jej pracowni zawsze poprawia mi humor (nie tylko ja mam takie wrażenie – miałam okazję obserwować klientów, którzy zgłaszali się osobiście po odbiór woreczków – przychodzili w nastroju typowo zimowym, a żegnali się z szerokim uśmiechem na ustach!). I daje wiarę, że nawet z dużych przeciwności losu da się wyjść na prostą. Po czerwcowym zalaniu nie ma śladu i Metka by Traczka działa jak dawniej, a nawet lepiej! Za oknem śnieżyca i ciemne niebo, a w środku wiosenne kolory, pyszna kawa i ptysie z bitą śmietaną :-). No i Lusia, psina słodsza od ptysi, za którymi zresztą przepada.



Piękna maszyna, materiały w wiosennych kolorach…



I Traczka w genialnej koszuli w kratkę, którą wyciągnęła z głębokich czeluści szafy. Uwielbiam takie znaleziska.



Na półce nowości, uwaga, idealne na walentynkowe prezenty!



Poniżej mój ulubiony wzór z lekko połyskującej tkaniny w paseczki. Zastanawiałyśmy się nad fasonem sukienki, którą można by z niej uszyć. I w ogóle gadałyśmy i gadałyśmy, i było tak fajnie, że też wyniosłam stamtąd szeroki uśmiech :-).



fot. Harel

5 myśli nt. „U Traczki…

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *