25

sty

Futu Magazine

Bardzo się cieszę, że takie rzeczy dzieją się w Polsce. Oto kolejny magazyn (i to już ósmy numer), z którego możemy być dumni i pomiędzy narzekaniem na szare polskie ulice a czytaniem porad psychologicznych w „polskim-najluksusowszym-magazynie-o-modzie” warto go sobie na poprawę nastroju poprzeglądać :-).
Futu Magazine jest wydawany dwa razy w roku w Warszawie, a dostępny nawet w takich miejscach jak paryski butik Colette. Jak to możliwe? Jego pomysłodawcy od początku postawili na dwujęzyczność. Poza tym wychodzi w niewielkim nakładzie (6500 egzemplarzy) i ma swoją cenę. Wprawdzie swój egzemplarz dostałam w prezencie do przejrzenia i wydania oceny, ale jeśli kolejne numery będą równie inspirujące, dwa razy w roku jestem w stanie wydać 50 zł i mieć co czytać przez długie wieczory.
Numer ósmy, w skrócie mówiąc, jest ekologiczny. Momentami jest lekko (domki na drzewie, przepiękne portrety zwierząt, japonki wyściełane trawą…), momentami odkrywa się niewesoła prawda (słyszeliście, drodzy Czytelnicy, o „greenwashingu”? To – znów w skrócie – mydlenie oczu produktami „ekologicznymi”, które mają odwrócić uwagę od reszty większej nieekologicznej działalności. Brzmi niepokojąco znajomo…).
Najbardziej ucieszył mnie wywiad z Kenya Harą, twórcą marki Muji. Sklepu niestety nie ma w Polsce, ale wciąż mam nadzieję, że w końcu do nas dotrze. Póki co najbliższy jest w Berlinie i warto tam zajrzeć, by zrozumieć, na czym polega japońska funkcjonalność i jak piękny może być nawet zwykły zeszyt. Muji to także ciuchy, rzecz jasna, ale o tym może innym razem.


Sesja mody to bardziej zbiór inspirujących zdjęć niż komplet ubrań gotowych do kupienia w najbliższej „galerii” handlowej. Zwłaszcza że pochodzą z sezonu jesień/zima 2008, ale za to z najprzedniejszego źródła. Ktoś poznaje? To Yohji Yamamoto.



A o kim ten artykuł? Można by się spierać, że „to już było”, „żadna to nowość” itd., ale z przyjemnością poznaję na spokojnie idee tego dość szalonego kreatora, zamiast czytać, że „oto wizjoner, ale powróćmy już do tegorocznej kolekcji Prady i trendów na najbliższy sezon” ;-).



Źródło zdjęć: Futu Magazine.


Ocenę wystawiam bardzo dobrą i czekam na numer dziewiąty. A zainteresowanych tradycyjnie odsyłam do źródła.

11 myśli nt. „Futu Magazine

Dodaj komentarz
  1. elfik-pl

    Swietne Harel, swietne. Jak zwykle wypatrzysz jakies ciekawe zjawisko:) ja tez osttanio jestem zafascynowana japonska estetyka, no i mam szczescie-sklep Muji mam na wyciagniecie reki ( a raczej nogi:) -chcesz cos?:) poczytam wieczorem magazyn -ilustracje i tematyka wygladaja smakowicie. A z innej beczki- nie o modzie, ale w kocu tez jakos nas okreslajacej, mam na mysli osobisty styl- zrobilabys kiedys liste swoich ulubionych ksiazek???:) please. Zawsze mozesz podciagnac taka Anie z Zielonego Wzgorza pod temat hmmm letnich bluzek z bufkami, tudziez w ogole letnich klimatow- w koncu dom mody Chanel zaserwowal nam wies sielska anielska na lato 2010?:) pozdrawiam, dominika

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @szymon-fotograf: fajna. A jak miałeś w łapce, to wiesz, jaka ciężka :-)

    @elfik-pl: a to całkiem ciekawy pomysł z tymi książkami. Tylko nie jestem pewna, czy znalazłoby się wystarczająco dużo książek z modą w tle. Chociaż mam pewien pomysł… Dzięki za inspiracje!
    A co do Muji, dziękuję, ale jakoś wytrzymam. Czasem miło zatęsknić.
    No i jeszcze tak prywatnie: granatowa bluzka towarzyszy mi często i do wszystkiego!

    @5biedronka: polecam zajrzeć!

    Odpowiedz
     
  3. kajakajak

    Śpieszę donieść, że niedługo Muji będzie w Warszawie i bodajże Krakowie. Czytałam o tym kilka dni temu ni mniej ni więcej, tylko na Zeberce. :-D
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
     
  4. harel

    @kajakajak: Ty żyjesz!!! :-) Jak miło Cię tu „widzieć”! Dziękuję za tę wspaniałą wiadomość!

    @silwen: to świetnie! Strasznie fajny sklep!

    Odpowiedz
     
  5. kajakajak

    ;-) Tak, jak tu ciągle jestem, siedzę sobie cichutko i czytam. Jeśli chodzi o internet, jestem aktualnie bardzo „aktywnie pasywna” jakkolwiek idiotycznie to brzmi. :-D

    Odpowiedz
     
  6. silwen

    Też się cieszę :) Miałam okazję pobuszować trochę po tokijskim MUJI, niestety byłam już wtedy zupełnie bez kasy. Ale jakie było moje zdziwienie, kiedy chwilę po powrocie z Japonii, w czasie zakupów w Arkadii zobaczyłam wielkie „MUJI wkrótce otwarcie”! Przyjemna niespodzianka :)

    Odpowiedz
     
  7. elfik-pl

    Hej, ta lista ksiazek nie musi byc koniecznie zwiazana z moda:) a co do bluzki to sie ciesze-wiedzialam ze u mnie to sie tylko biedaczka kurzy:) to czekam na chociaz jedno zdjecie stylizacji:)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *