Miesięczne archiwum: Czerwiec 2010

14

cze

Inspiracje „znikąd”

Kilka tygodni temu, przeglądając ulubione blogi, natknęłam się na wpis Betty o t-shircie z jej wizerunkiem (albo rysunkiem mocno tym wizerunkiem zainspirowanym), który obiegł sieć sklepów Zara na całym świecie bez jej wiedzy. Chwilę potem z tym samym problemem borykała się także Miss Pandora. Przy tej okazji z komentarzy pod jej notką wyłowiłam kolejną perełkę, tym razem dotyczącą naszego rodzimego Reserved, który wypuścił koszulki z dosłownie przedrukowanym zdjęciem autorstwa Amerykanki Rockie Nolan – także nie pytając jej o zdanie.

Gdy dzieją się takie rzeczy, mało kto myśli o jednym nieuczciwym czy leniwym projektancie, od razu posądza się o to po prostu markę. Automatycznie pojawia się myśl (w uproszczeniu): „Zły Reserved, zła Zara”. Ale ile osób kryje się pod tymi nazwami? I ile z nich rzeczywiście złamało prawo? Na facebookowym profilu Reserved można się doczytać, że nikt (oprócz grafika zapewne) nie miał pojęcia o tym, nazwijmy delikatnie, zapożyczeniu.

Mniej więcej w tym samym czasie ukazały się koszulki z podobiznami kilku blogerek autorstwa niejakiego Danny’ego Robertsa w amerykańskiej sieciówce Forever 21. Zabieg dokładnie ten sam, tylko przeprowadzony za wiedzą głównych zainteresowanych. Czy to takie trudne, poprosić autorów dzieła o jego udostępnienie? A nuż się uda? I, jak widać, może z tego wyniknąć piękna współpraca (jeszcze jeden przykład: Garance Dore dla Gap).

Ciekawa jestem, co sobie myśleli ci, którzy je projektowali. Że sprawa nie wyjdzie na jaw? A może że to, co znalezione w internecie, nie należy do nikogo?* Taka łatwa inspiracja znikąd.

I tu po prostu muszę zacytować „Włatców Móch”:
„Czesiu, skąd masz te śliwki?”
„Znalazłem”
„A gdzie?”
„Leżały”.

* P.S. Sama na początku prowadzenia tego bloga nie miałam pojęcia o wielu sprawach i wklejałam sobie wszystkie zdjęcia, jakie mi się podobały – bo w końcu były z internetu (wstyd się przyznawać, ale nie wszystko się wie od razu – no i uparcie twierdziłam, że mój blog to moja przestrzeń). Jednak gdy zorientowałam się mniej więcej, jak sprawa wygląda, zaczęłam pytać o pozwolenie. I tyle. To mimo pozorów nie jest trudne ;).

P.S. Mamy ciąg dalszy. Sprawę Reserved nagłaśniają polskie portale internetowe (ciekawe, czy mają pozwolenie na rozpowszechnianie zdjęcia Rockie…), a u źródła można znaleźć ciąg dalszy historii (m.in. rozwiązanie, jakie proponuje firma poszkodowanej autorce – dość absurdalne). Nie polecam czytania komentarzy, bo momentami przykro się robi.

P.S.2. Komentarz Reserved.


8

cze

T-shirt idealny

Czy nie jest tak, że najtrudniej wpaść na najprostszy pomysł? Chyba już to pisałam (i wydaje mi się, że nie raz :)). To teraz jeszcze jedno zdanie do kompletu. Proste rzeczy są najtrudniejsze do wykonania i równie trudne do znalezienia.
Agnieszka Puchalska Beata Rowyszyn bezskutecznie poszukiwały idealnego t-shirtu. W końcu postanowiły stworzyć go samodzielnie. Efektem jest mini kolekcja koszulek i tunik w białym, czarnym i szarym kolorze, zebrana pod nazwą Betterfly. Wykonane z mięciutkiej organicznej bawełny, świetnie skrojone, perfekcyjnie wykończone (żadnego skręcania się szwów itd.), bardzo proste – bez względu na to, jaki styl najbardziej nam odpowiada, taką rzecz zawsze warto mieć w szafie. „Czy T-shirt nie może być równie seksowny jak wieczorowa kreacja? Przecież to, co nosimy na co dzień i bez okazji, to cały sekret mody – niepowtarzalny, indywidualny styl.” – czytam na stronie Betterfly. Coś w tym jest. Jako dodatkowy materiał dowodowy załączam zdjęcie z blogu Garance Dore. Bez okazji: t-shirt i dresowe spodnie. Jak widać, jeśli trafi się na odpowiednie egzemplarze, spokojnie można w nich wyjść „do ludzi” :))).





Zdjęcia: betterfly.pl

3

cze

Coś innego

Nigdy nie rozumiałam, dlaczego miałabym postrzegać jako kompletną tragedię fakt, że ktoś w tym samym momencie i miejscu ma na sobie to samo co ja. Takie czasy – wszystko jest dostępne, a jak się jakiś trend rozprzestrzeni, nie ma na niego siły. Ale z drugiej strony mam w sobie jakiś dziwny radar, który wyczulony jest na wszelkie ciuchy, których nigdy wcześniej ani na sobie, ani na nikim innym nie widziałam. Oczywiście natychmiast chcę to mieć :). A gdy w odpowiedzi na pytanie o daną rzecz słyszę: „Już nie pamiętam, gdzie to kupiłam” albo: „A nie, tego sklepu w Polsce nie ma i raczej nie będzie”, albo: (to najgorsze) „A to z takiego ukrytego butiku”, zaciskam zęby i chce mi się płakać rzewnymi łzami ;).
Tajne sklepy, niepozorne miejsca, nieosiągalne marki… W pewnym momencie człowiek tak się wkręca w modę (albo w jej skutki), że musi wiedzieć wszystko, inaczej cierpi. Dlatego uwielbiam takie odkrycia jak dzisiejsze.
Sklep Modmod to miejsce, w którym znajdziemy ubrania unikalnych alternatywnych marek, często niedostępnych w Polsce (lub dostępnych w ograniczonym stopniu), za to w przystępnych cenach. Asortyment jest bardzo fajnie skomponowany. Styl na luzie. I strona! Strona jest tak świetnie zaprojektowana, tak przyjazna klientowi, że powinna trafić jako wzorzec do Sèvres.
Miło jest trafić do sklepu (nawet wirtualnego), w którym towar jest nieopatrzony i trochę wbrew sieciówkowej manierze. Brawo dla tych Państwa!!! :)



Zdjęcia: modmod.pl

2

cze

Idzie nowe!

Hermes Birkin? Chloe Heloise? Pfffff! Komu potrzebna ciężka, gigantyczna torba?
Ok, nie bawmy się w jedyną słuszną drogę. Wielka torba stanowi nieodłączną cześć kobiety :). A przynajmniej ja sobie bez takowej życia nie wyobrażam. Ale oto, co się dzieje w modzie. Torebki się kurczą i służą jako schowek tylko na najbardziej niezbędne rzeczy. Żadnych tam iPadów (swoją drogą gdzieś niedawno słyszałam, że kwalifikują się na jeden z większych obciachów tego roku – nie pytajcie mnie dlaczego, bo nawet nie wiem, jak toto wygląda), wielgachnych kalendarzy, wypchanych kosmetyczek i kilogramowych pęków kluczy. Czy da się ograniczyć zawartość torebki do minimum i spokojnie wyjść z domu?
Takie maleństwa jak Chloe, Celine czy Mulberry mogą do tego sprytnie zmotywować.
Czekam z niecierpliwością na zainspirowane wersje. Tylko żeby mi porządne były! ;)
small
polyvore.com

1

cze

Na Dzień Dziecka :)

Ręcznie robione buciki od projektantki obuwia dziecięcego Małgosi Iwaniuk. Na żywo są jeszcze lepsze. W takich momentach żałuję, że nie jestem już dzieckiem :).



Buciki można kupić w Warszawie w sklepie Ani Kuczyńskiej oraz Blind Concept Store.