22

lip

Ja chcę mój Dilemmas!!!

Prawdopodobnie to będzie dość hermetyczna notka, ale trudno. Przypuszczam, że moi Czytelnicy orientują się, cóż to Dilemmas Magazine. Byłam z tym magazynem związana od samego początku. Sercem i głową. Pisałam i realizowałam szalone pomysły diy. Z nostalgią wspominam pierwszą rozmowę na ten temat odbytą z byłą już redaktor naczelną, Ewą Kosz. Zimowy wieczór, my opatulone w wełniane swetry w kawiarni na Nowym Świecie, dyskutujące, czego nam brakuje w polskich wydawnictwach o modzie… A potem długa i wyczerpująca praca nad numerem zerowym. Zebranie potężnej grupy ludzi, którzy zgodzili się podjąć pracę na 200% – i to charytatywnie! A potem kolejne numery, rosnąca satysfakcja i opinie znajomych, czasem wcale z modą niezwiązanych (moja ulubiona: „Dilemmas to takie polskie i-D” – dzięki, Filip!!! :)).

Chyba każdy tytuł ma na koncie jakieś zawirowania: zmiana wydawcy, redaktorów naczelnych, pracowników… Dość szybko takie zawirowanie spotkało także Dilemmas. Nie będę się wdawać w szczegóły, delikatnie mówiąc nastąpiły zmiany, które przesądziły o mojej decyzji, by więcej nie użyczać magazynowi ani serca, ani głowy (ani pseudonimu, choć wciąż nie udało mi się doprosić o jego usunięcie ze strony informacyjnej).

To, co ujrzałam w dniu premiery, tylko upewniło mnie, że podjęłam słuszną decyzję. Najbardziej razi szata graficzna. Od okładki poczynając. Niespójna, chaotyczna, momentami po prostu zła (czarne litery na czarnym tle?). Wiadomo, każdy ma swój gust. Mój gust leży gdzieś daleko, daleko… Nastąpiła brutalna zmiana poziomu. Żeby jednak nie być zbyt okrutną (zwłaszcza że moja opinia, jako osoby emocjonalnie ze sprawą związanej, nigdy obiektywna nie będzie), nie będę się upierać, że poziom drastycznie spadł. On po prostu osiadł na innej płaszczyźnie. Zaspokaja inne gusta, powstaje dla innych niż wcześniej odbiorców. Takich, którym nie przeszkadzają teksty sponsorowane. Ani wizyta u krawcowej w celu realizacji pomysłu z działu „Zrób to sam„. Ani to, że dosłownie chwilę temu ulica Mokotowska była dokładnie opisana w Elle. Ani potworna reklama statków czy czegoś tam. To jest, według mnie, magazyn jakich wiele. On już się nie wyróżnia.

W dawnym stylu pozostała tylko rubryka „Street Fashion”, którą obejrzałam z prawdziwą przyjemnością.

Chciałabym podkreślić, że nie umniejszam niczyjego wkładu pracy w ten najnowszy numer. Po prostu szkoda mi, naprawdę wielka szkoda, bo tej pracy (głównie przez kiepską grafikę) nie da się w pełni docenić. Dilemmas stracił starych redaktorów, zyskał nowych. Nie ma ludzi niezastąpionych. Ale, to znacznie gorsze, stracił wiernych czytelników. A na pewno jedną wierną, choć mało obiektywną czytelniczkę.

19 myśli nt. „Ja chcę mój Dilemmas!!!

Dodaj komentarz
  1. cari24

    No właśnie, byłam bardzo zaskoczona, gdy zobaczyłam nowy numer Dilemmasa bez tekstów Jagny, bez Ciebie, z nową redaktor naczelną. W przypadku poprzednich numerów tez nie wszystkim byłam zaskoczona, ale to jak z każdym magazynem, raz nie podobała mi się sesja, raz okładka, raz coś innego, ale też zawsze znajdowałam coś ciekawego. Tym razem, było inaczej, a najbardziej rozczarowałam się sesją, gdzie wykorzystano prawie tylko projekty dwóch projektantek… Szkoda:-(

    Odpowiedz
     
  2. frenja

    Faktycznie nastąpiła niesamowita zmiana. Najbardziej brakuje Twojego DIY. Zaczyna wiać komercją, a było niszowo. Nie mogę powiedzieć, żeby całkowicie nie podobało mi się to wydanie, ale takich pism jest całe mnóstwo. Traci swoją unikalność, a to bardzo duży minus.

    Odpowiedz
     
  3. pan.anastazy

    Tak, po raz pierwszy tutaj czytam potwierdzenie tego, co również pomyślałam na temat nowego D. Fatalnie, nie chce mi się już wracać do pisma, które stało się tak podobne do nijakości rozpychającej półki z prasą. Okropna grafika, słabe teksty po tak dobrym kilkumiesięcznym wstepie przekreślają go całkowicie.

    Odpowiedz
     
  4. kremplin.a

    Niestety… Teraz to magazyn jakich wszędzie wiele. Nie ma tam nic inspirującego,świeżego i nowego.
    Przyznam się,że w starej edycji pierwsze co robiłam po ukazaniu się nowego numeru to pędziłam na Twoje diy:-)

    Odpowiedz
     
  5. pani_la_mome

    Przejrzałam nowy numer Dilemmas i coś mi nie grało: zdziwiła mnie najbardziej sesja „marynarska”, nic ciekawego, nowego – pomyślałam, o błędach w malowaniu się też już czytałam w niejednej gazecie. Podobał mi się wywiad jak zwykle:)
    Szukałam też Twojego kolejnego pomysłu na DIY, bo top i sukienkę z koszulek wcieliłam w życie, a tu nic. Szkoda…

    Odpowiedz
     
  6. mfcr

    z braku czasu przebiegłam się po najnowszym Dilemmasie szybko. pooglądałam obrazki, rzuciłam okiem na kilka linijek tekstu.
    i poczułam się jakbym Elle przeglądała. zdziwiłam się.
    rzuciłam okiem na skład redakcji i troszkę smutno mi się zrobiło. bo jednak było ciekawiej, było inaczej.
    mam wrażenie że to o czym pisałyście na początku, o założeniach, pewnej idei właśnie zniknęło.
    szkoda.

    (ha! oczywiście ciekawi mnie czemu tak sie stało)

    Odpowiedz
     
  7. foamclene

    Ja jestem wściekła.
    Ostatanio wszytsko co polubię, od czego sie uzależnię zostaje wycofane z produkcji i zastapione nowym „lepszym” modelem, który okazuje sie w praktyce nie do przyjęcia :(
    Teraz Dilemmas.
    Dla mnie ten nowy numer to jakis żart z czytelników.
    Cieszę sie jednak, że miałam okazje posmakować Dilemmasa w postaci jaka miał przez te kilka pierwszych numerów.

    Odpowiedz
     
  8. morven

    Nie jest tajemnicą, że podobnie jak Ty, Harel, byłam związana z Dilemmasem. Jestem więc w tej kwestii nieobiektywna – mimo że nigdy nie zobaczyłam ani grosza za tę pracę (nie z winy Ewy). Ba, nie doczekałam się nawet maila w domenie dilemmas, co radykalnie ułatwiałoby pracę czysto dziennikarską. Ale widziałam w tym, co robię dla Dilemmasa, sens i potencjał. Teraz bym się tego okropieństwa metrowym kijem nie dotknęła – nawet za kasę. Bo to, co powstało na gruzach poprzedniego magazynu, jest okropne. I nie wiem, w jaki segment celuje – poradnikowy? Pań po czterdziestce? (nie obrażając ich oczywiście). Mieszkańców miast wielkich czy małych? Świadczy też o całkowitym braku gustu i wyczucia marketingowego w stosunku do potencjalnej grupy docelowej. Powinno być pokazywane w podręcznikach marketingu jako przykład rozwalenia dobrego projektu, który przy rozsądnej polityce finansowej miałby szanse się nie tylko zwracać, ale i na siebie zarabiać.

    Odpowiedz
     
  9. diaspora13

    I want old Dilemmas back!
    To co się stało z magazynem, to po prostu coś strasznego. Zero pomysłu na teksty (wlasne), fatalna grafika – jakby mix Kobiety i Życia z lat 80. z obecnym Elle, wtórność, wtórność, wtórność. Zgadzam się w 100 proc. z Harel – wielka szkoda. I też się pytam: czy faktycznie wszystkie projekty powstałe z pasji, tworzone z pasją, oryginalne, muszą ulec przed fatalną komerchą?

    Odpowiedz
     
  10. kobieta.czterdziestoletnia

    Nowe „Dilemmas” rozczarowuje straszliwie. Marynarski trend przedstawiony jak w „Oliwii” czy „Claudii” jakiejś, nawet nie „Elle”, które – zresztą schodzi na psy z każdym numerem ( w swojej klasie jest zdecydowanie najniżej).

    Morven myślisz strasznie schematycznie. W twojej grupie wiekowej stada blachar biegają po kraju, a czy ktoś tobie dokucza w związku z tym? Byłoby to logiczne!?

    Odpowiedz
     
  11. zimon3

    Cieszę się, że piszesz o tym głośno. To, co stało się z Dilemmasem jest naprawdę frustrujące i zgadzam się z większością słów, które tutaj padły.

    Odpowiedz
     
  12. monuka

    Wspolczuje Harel ale tak jak Ci pisalam ktos gdzies zweszyl interes, nie ma serca i nie ma efektu, proponuje nie opisywac Dilemmansa na blogach pozdrawiam do napisania

    Odpowiedz
     
  13. morven

    Kobieta.czterdziestoletnia: Napisałam wyraźnie, że nie chcę owych mitycznych czterdziestoletnich kobiet obrażać, ale widocznie w pewnym wieku zaczyna wysiadać wzrok ;-) więc powtórzę: przepraszam i nie miało to być obraźliwe. Poza tym sama sytuuję się w grupie wiekowej, nazwijmy to, raczej starszej niż młodszej :-) No i moje czy twoje podejście do mody nie jest częste. Zaliczamy się do niektórych, nie do wszystkich – stąd uogólnienie (a marketing żywi się uogólnieniami).

    Odpowiedz
     
  14. metka_by_traczka

    No szkoda, wielka szkoda się stała. Od pierwszego numeru kłapałam do Harel, że takiej świeżości spojrzenia jak Dilemmas nie widziałam dawno, i że od tej pory naczelne i stylistki drukowanych magazynów o modzie powinny drżeć przed nadchodzącym nowym. Muszę przyznać, że po obejrzeniu najnowszego numeru oczy mnie bolą. Jeden wielki pierdolnik wizualny. Tak jakby składało go kilku grafików na raz.
    Nie wezmę udziału w dyskusjach o pokazanej modzie, bo się na tym nie znam.
    Szkoda, że nie ma DYI, bo Harel była w tym znakomita. No wielka szkoda się stała.

    PS. A Dilemmas podobał mi się również dlatego, że rekomendował torebki podróżne na bieliznę Metka by Traczka – dokładnie rok temu – w okładkowym artykule „Wakacyjne dylematy” :-)))

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *