Miesięczne archiwum: Sierpień 2010

28

sie

Ulubione – część kolejna

Czas na aktualną porcję ulubionych blogów.

Park & Cube – mój absolutny numer jeden. Przynajmniej w ostatnich miesiącach. Pod względem wizualnym perfekcyjny. Idealne wymiary (przynajmniej na moim monitorze ;)), piękne zdjęcia. Styl autorki, jak to się mówi, bezcenny. Może nie powinnam się przyznawać, ale zdarza mi się kupić coś tylko dlatego, że Shini ma podobne. Wszelkie Francuzki z pastelowymi makaronikami mogą się chwilowo schować! :)))

Garderobe 33 – blog nie tylko o modzie. Są i wnętrza, i ciekawe projekty (ostatnio schody Origami), i awangardowe nowinki. Jest nawet szafa autorki, choć niestety dosyć rzadko. Odkryłam kilka dni temu, więc wciąż jestem na etapie odkrywania nowych (starych) wpisów.

The Glamourai – kobieta kameleon. Wystarczy sobie zajrzeć w losowo wybrane miesiące archiwum, by to stwierdzić. Ona naprawdę potrafi bawić się modą. Nosi rzeczy, których nie znajdzie się na zdjęciach w Vogue. Staroświeckie, jakby z innego świata. Ale łączy je w taki sposób, że potem pragnienie ich posiadania będzie nam spędzać sen z powiek przez długie tygodnie.

Fashion Chalet – dajcie mi jej nogi, to będę tu wklejać swoje zdjęcia codziennie! ;).

A może Wy, drodzy Czytelnicy, macie jakieś blogowe odkrycia? Choć blogów jest coraz więcej, ja wciąż jestem ich głodna!

25

sie

Fashion People

Jakiś czas temu trafiłam na informację, że oto powstaje wielka piękna książka dokumentująca styl Polaków. Czyżbyśmy mieli w zanadrzu jakiegoś Scotta Schumana czy Ivana Rodica, o którym nic mi nie wiadomo? Otóż nie. Portal Sophisti, który patronuje wydawnictwu, jednocześnie z tą informacją ogłosił poszukiwania fotografów, którzy zgodziliby się robić zdjęcia przechodniom.
Z początku wcale mi się to nie spodobało. Działanie na siłę, od dziwnej strony. I jeszcze tytuł sugerujący, że będziemy mieli do czynienia z „ludźmi mody”, czyli według pierwszego skojarzenia projektantami, redaktorami naczelnymi, modelkami itd., a nie zwyczajnymi ludźmi spotykanymi na ulicy.
Ale potem pomyślałam inaczej. Przede wszystkim: dlaczego z góry nastawiam się negatywnie? Dlaczego najłatwiej przychodzą słowa krytyki? Dobrze, nie może i nie mamy w Polsce mistrza fotografii stylu ulicznego, ale czy to znaczy, że taka dokumentacja z góry ma być skazana na niepowodzenie? Ech, znów dałam się wciągnąć w to nasze polskie marudzenie i krytykanctwo… Co za wstyd…
Okazało się, że nie ja jedna.
Z falą krytyki dzielnie mierzy się na swoim blogu Dorota Wróblewska – pomysłodawczyni projektu (a przy okazji osoba, która dla mody w Polsce robi dużo dobrego już od wielu lat). Na zarzut, że w książce znajdą się zdjęcia samych snobów, odpowiada: „Nawet jeśli tak będzie, to co w tym złego? Znam kilku snobów, którzy mają dużo do powiedzenia na temat mody i mam nadzieję, że wyrażą zgodę na publikację swojego zdjęcia”. Otóż to. Zawsze znajdzie się jakiś narzekacz, a im bardziej spektakularna idea, tym większe ryzyko.
Co do ludzi mody, później doczytałam, że owszem, też się tam pojawią. A może lepszy byłby tytuł „Fashion and People”? I na polski całkiem zgrabnie się tłumaczy… :).
Ja przekonałam się do pomysłu, gdy na stronie zaczęły pojawiać się zdjęcia. Fajne, autentyczne, normalne. I już nie mogę się doczekać premiery książki. Tym bardziej, że dochód ze sprzedaży ma być w całości przeznaczony na cel charytatywny.
A co Wy myślicie o tym przedsięwzięciu?



Zdjęcie: sophisti.pl

24

sie

Życie mi zmarnowałaś!

Słodkie? Lepiej doczytać dokładnie, żeby potem nie żałować. Owszem, jest trochę miłosnych wyznań bez podwójnego dna, lecz większość z nich na pewno nie pada podczas pierwszych miesięcy związku (chyba że jest to związek burzliwy, jak z amerykańskich oper mydlanych :)). Wisiorek „Tell me you love me” zawiera w komplecie uroczy mini tasak, a filiżanka cappuccino z bitą śmietaną i ciasteczkiem dość niecierpliwą prośbę o kawę. Wszystko w kiczowatej otoczce pełnej pasteli kokardek i kratki Vichy. Oto biżuteria Locher’s Paris stworzona przez Nicole Locher, zebrana pod zwodniczym tytułem „Beaucoup de Sucre”. Projektantkę zainspirowały ozdoby, które wynajdowała na pchlich targach. Jej uwagę zwrócił fakt, że te stare wisiorki, broszki czy kolczyki były perfekcyjnie wykonane. O wiele lepiej niż większość współczesnej biżuterii ze średniej półki. Postanowiła stworzyć coś, co będzie połączeniem doskonałego rzemiosła, sprawdzonych wzorów retro i nowoczesnych czasów. Efekt? Słodycz i perwersja w jednym. Chyba dobrze oddaje ducha dwudziestego pierwszego wieku :).





Źródło zdjęć: Locher’s Paris

21

sie

Bluzy Boho

Co jest ostatnio w modzie? Popularne fasony wymyślone na nowo. A to dresowe spodnie jako element eleganckiego zestawu a’la Isabel Marant, a to militaria w wersji light z ostatniej kolekcji Driesa van Notena… Różne oczywiste i opatrzone rzeczy przedstawione w taki sposób, że człowiek zastanawia się, dlaczego sam na to nie wpadł.
Dres. Rzecz wygodna, lecz mało reprezentacyjna (w każdym razie kojarzy się raczej negatywnie). Do niedawna dzielił się na trzy podgatunki: ten z dużą ilością pasków (dla panów), welurowy z gigantycznym napisem „Juicy Couture” na siedzeniu (dla pań) oraz wyciągnięty i zmechacony (bez podziału na płeć).
Potem coś się wydarzyło i stroje powszechnie określane jako sportowe (ewentualnie domowe) awansowały o kilka dobrych pozycji. Mogłabym tak długo, ale może przejdę już do sedna :).
Oto kolejna rzecz warta uwagi: bluzy w kwiaty autorstwa Małgosi Bochenek. Powstają w Krakowie, każda w jednym niepowtarzalnym egzemplarzu. Wykonane są z przepięknych kwiecistych tkanin, co sprawia, że to chyba najbardziej kobiece bluzy na świecie. Dostępne są w internetowym sklepie Modmod.pl.
A przy okazji, modelka na zdjęciach to Olga Oktawia – autorka bardzo fajnego i stylowego bloga.

Zdjęcia: modmod.pl

20

sie

Ciąg dalszy

Lubię dalsze ciągi. Lubię wiedzieć, co się dzieje nie tylko na samym początku, gdy coś dobrze się zapowiada czy odnosi pierwszy sukces. Lubię wiedzieć, co było dalej. Zresztą dotyczy to nie tylko spraw pozytywnych. Chciałabym na przykład wiedzieć, jak potoczyła się sprawa t-shirtu Reserved. Była wielka afera, temat podchwyciły chyba wszystkie możliwe portale, nawet telewizja głośno krzyczała, jaki to skandal. I co? I nic. Cisza. Ale nie o tym miało być. Na szczęście Czytelnicy już znają moje dygresje i, mam nadzieję, wybaczają :).
Chciałam napisać o dalszym ciągu Bubble Factory. A może raczej dalszych ciągach, które co jakiś czas do mnie docierają. Czasem to zbiory prywatne, a czasem sesje dla różnych butików. Na razie internetowych, ale liczę, że wkrótce także tych stacjonarnych. Poniższe zdjęcia pochodzą z sesji dla internetowego sklepu z biżuterią Delamo. Widać, że chodzi o biżuterię? Widać. Ale jest też coś więcej. To coś, co towarzyszy wszystkim pracom duetu wróżek – fotografek. To jakaś emocja, coś pięknego, naprawdę trudno mi określić, co konkretnie. W każdym razie to „coś” jest ich znakiem rozpoznawczym. I chyba żaden ciąg dalszy tego nie zmieni.





Zdjęcia: Bubble Factory

16

sie

Plastikowa jesień

Brzmi groźnie? Całkiem niesłusznie. Dzięki Plastikowemu najbliższa jesień będzie plastikowa, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Żadnego kiczu, słowo. Nawet żadnych kauczuków (choć akurat w tym przypadku zmieniłam zdanie i lubię, a jeśli sympatia wzrośnie, zacznę kolekcjonować!). Proponuję nową wersję cytowanego słowa w encyklopedii mody: plastikowy – związany z Plastikowym, zaprojektowany/stworzony przez Plastikowego.
Jego jesienna kolekcja zachwyca. Jest bardziej rozbudowana niż ostatnia i, uwaga, bardziej kolorowa! Wciąż jednak zachowuje plastikowy styl, co cieszy i dobrze wróży na przyszłość. Lubię konsekwentnych projektantów, którzy posługują się własnym językiem i jednocześnie ani przez chwilę nie nudzą.

Niebieska sukienka z pierwszego zdjęcia pojawiła się we wrześniowym numerze Elle (w absolutnie genialnej sesji z ciuchami w 100% od polskich projektantów). Najpierw zwróciłam na nią uwagę, a dopiero za chwilę doczytałam, któż jest autorem tego dzieła. Bardzo się ucieszyłam, że Plastikowy zaczął być wreszcie doceniany nie tylko przez niszowe wydawnictwa, lecz także przez te docierające do dużo większej liczby odbiorców. To wielki sukces. Gratuluję z całego serca!
Mimo że ceny jego ubrań są dość wysokie, wciąż nie tkwią po drugiej stronie bariery dostępności. Da się, naprawdę. Wciąż to powtarzam: zamiast dwóch/trzech kiecek w Zarze… itd. :). Poniżej fragment wspomnianej kolekcji.







Źródło zdjęć: plastikowy.eu, fot. Zbigniew Olszyna