17

wrz

Pomysły na jesień

Wprawdzie w Nowym Jorku trwają właśnie pokazy na wiosnę 2011, ale w moim świecie (wirtualnym i realnym) dopiero zaczyna się jesień (i to bardzo powoli). Owszem, tradycyjnie mam swoje ulubione kolekcje. Tym razem jednak jest trochę inaczej niż zwykle. Zamiast dokupować niezbędne elementy, wyciągam je z własnej szafy. Wcale nie dlatego, że taki ze mnie jasnowidz. Po prostu coraz bardziej cenię modę codzienną, pozornie zwyczajną. Taką, która nie zajmuje zbyt wielu myśli. To ona ma być dla mnie, a nie ja dla niej. I poniższy wybór pozostaje właśnie w tym duchu:

1. Isabel Marant – to cekiny i lureks mogą wyglądać bezpretensjonalnie? Mogą, pod jednym warunkiem. Noszone obowiązkowo a’la Marant. Z paryską nonszalancją. Ta kolekcja podoba mi się przede wszystkim dlatego, że egzystuje sobie poza trendami. I jeszcze dlatego, że sama Isabel Marant przyznaje, że nigdy nie zmieniła swojej wizji mody. Od początku trzyma się ustalonych przez siebie reguł czy może po prostu swoich upodobań. Tak się złożyło, że w pewnym momencie świat to dostrzegł i docenił (a nawet nieco zwariował na jej punkcie).

2. Dries van Noten – gdy po raz pierwszy zobaczyłam tę kolekcję, wiedziałam, że poprowadzi mnie przez całą jesień. Uwielbiam takie niedosłowne militarne inspiracje. W dodatku tak przemyślane, że ani dres, ani zwierzęce cętki nie są kiczowate. I jeszcze talia. Talia, która zdaje się mówić: „Owszem, jestem, ale się nie wychylam”. Nic na siłę. Ten pan jest boski!

3. Hussein Chalayan – zazwyczaj było w jego kolekcjach za dużo eksperymentu jak dla mnie. Wiadomo: moda, sztuka, awangarda… Ponieważ jednak zajmuję się bardziej praktyką mody, nie teorią, kolekcja zimowa wreszcie spełniła moje kryteria. Nie przeszkadzają nawet zawoalowane głowy niektórych modelek, a kożuszek na lornetkę po prostu mnie rozczulił. Wracając jednak do użyteczności projektów, najbardziej spodobały mi się czerwone dzianinowe akcenty. Chcę sobie zrobić taki szalik. A przynajmniej spróbować…

4. Vanessa Bruno – lubię jej prace od dawna, ale zawsze przegrywała w moich rankingach z Isabel Marant. Tym razem jednak nie jestem pewna, którą z nich wolę bardziej. I tu Paryż, i tu Paryż. Jednak podczas gdy Marant jest dość ostra, Bruno pozostaje przy delikatności. Przełamanej oczywiście w umiejętny sposób, który mam zamiar zastosować w najbliższym czasie.

5. Fendi – Karl Lagerfeld jest niezmordowany. Wprawdzie futerkową kolekcję Chanel wciąż traktuję jako dobry żart, a winyle sygnowane jego własnym nazwiskiem jak prowokację, ale to co zrobił dla Fendi, bardzo mnie zainteresowało (zwłaszcza buty). I znów przepraszamy się z własną talią i w dowód tego kupujemy jej ładny pasek. Jedynie co do futer mam mieszane uczucia. Zostawiając już sprawy etyczne (w końcu np. cała kolekcja Chanel oparta została na futrach sztucznych), jakoś wciąż się obawiam, że w futrze będę raczej panią Robinson niż Alexą Chung :).

6. Reed Krakoff – gdy zaczął tworzyć pod własnym nazwiskiem, z marszu stał się ulubieńcem świata mody. Ale nie tego z Victorią Beckham na czele. Umiłowały go sobie osoby z branży znajdujące się zwykle za kulisami, poza zasięgiem wzroku. Takie, którym wystarczy metka po wewnętrznej stronie ubrania. Można by powiedzieć, że ta kolekcja jest „z twarzy podobna zupełnie do nikogo” :). Ale może właśnie dlatego tak mnie pociąga.

7. Sonia Rykiel – czyż ta kolekcja nie jest piękna? I czyż ten zestaw nie jest przesłodki? Od razu robi mi się cieplej (a wierzcie, drodzy Czytelnicy, po powrocie z wakacji przeżyłam szok termiczny. I zostałam z opalenizną, która wygląda absurdalnie w połączeniu ze swetrami :)). No dobrze, nie przyczepię sobie wielkiego pompona do głowy, ale z przyjemnością będę nosić dzianinowe spodnie. Jakoś te „rykielowe” bardziej przypadły mi do gustu niż produkcja Chloe. Może dlatego, że po oglądaniu Chloe widzę cały świat na beżowo…

8. Rick Owens – od razu się zgodzę: użytkowy to on nie jest. Ale sam klimat jest absolutnie do zastosowania. Chętnie bym przygarnęła na przykład taką kołdrę, uprzednio doczepiwszy do niej rękawy ;).

A jakie są Wasze typy na jesień?

11 myśli nt. „Pomysły na jesień

Dodaj komentarz
  1. Gość: bandicoooot, 85-222-116-140.home.aster.pl

    Ja dla odmiany mam zamiar nosić dużo białego ! :-) Biały to kolor, który zawsze jest niepraktyczny więc co za różnica czy lato czy zima :) Białe spodnie, koszule, spódnice, żakiety będą na pewno :D Zwłaszcza, że są już w szafie :-) Do białej koszuli koniecznie szal w panterę jak u Driesa, czarne cygaretki. Marzą mi się czerwone spodnie ze skóry albo czarne, czarne krótkie spodenki ze skóry i rękawiczki bez palców :)

    Co do pokazów to Pani Marant również wpadła mi w oko :) Tak jak i
    Aquascutum http://www.style.com/fashionshows/review/F2010RTW-AQUA
    Kors http://www.style.com/fashionshows/review/F2010RTW-MKORS
    Reed Krakoff podbił moje serce również swoją najnowszą kolekcją i jeszcze te buty :)

    Powinnam się tylko obrazić za „świat z Victorią Beckham na czele”. Tak się składa, że bardzo dużo o niej czytam i to co mówisz mija się z prawdą :( Polecam obejrzeć jej kolekcje, poczytać o tym jak prowadzi swoje pokazy i ile wkłada w to pracy i serca :-)

    Muszę jeszcze wtrącić swoje dwa grosze odnośnie koloru zwanego camelem, bo mam wrażenie, że to jakiś masowy protest :) Dlaczego nikt nie używa nazwy „wielbłądzi”, która normalnie funkcjonuje od dawna i jest formą poprawną jednocześnie będącą dobrym tłumaczeniem :-) ?

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @bandicoooot: czerwone spodnie ze skóry… oj, tak!

    Co do obrazy za Victorię Beckham, to chyba nie ma za co, bo nie widzę w swoim wpisie ani jednego złego słowa o niej. Mogłabym równie dobrze napisać „Z Katie Holmes na czele”. Po prostu z tego co widzę, Reed Krakoff wywołuje poruszenie bardziej w kręgach „techników” niż „praktyków”. To wszystko, co chciałam powiedzieć.

    A „wielbłądzi”? Czemu nie? Bywały wielbłądzie płaszcze, wielbłądzie koce (w „Czarodziejskiej górze” ;)). Tymczasem w Elle mamy „camel”, a w Twoim Stylu dla odmiany „kamel”. Aż strach pomyśleć, jakie twory pojawią się na wiosnę!

    Odpowiedz
     
  3. agatiszka

    Po obejrzeniu kolekcji Reeda Krakoff przypomniała mi się moda sprzed ładnych kilku lat na wiązane spódnice portfelowe. Długie i proste. Ja miałam brązową w maleńką kratkę, moja mama nosiła takie w kwiaty. Ach, te wspomnienia :)
    A jeśli chodzi i Sonię Rykiel, to ja zamierzam nosić pompony na głowie :)

    P.S. Bardzo cieszę się, że Ciebie w końcu poznałam!!

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Żorżeta, host-81-190-228-97.wroclaw.mm.pl

    Mi najbardziej podoba się to, co zaproponowała na jesień Vanessa Bruno. Chciałabym wszystko z tej kolekcji! Jeśli chodzi zaś o futra, to lubię, choć do tej pory nie nosiłam. Dzisiaj jednak znalazłam idealne: beżowe, sztuczne i używane;) Oczywiście kupiłam. Zastanawiam się tylko gdzie ja je schowam, bo w szafie już nie ma miejsca;)

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @agatiszka: ha! Też miałam portfelową spódnicę. A potem ją na coś przerobiłam :). Też się cieszę, że się w końcu poznałyśmy, choć cały czas miałam wrażenie, że znamy się od dawna!

    @dagmara: biedny ryś… I może to będzie hipokryzja, bo noszę skórzane torebki, ale naprawdę mi tego rysia szkoda. W ogóle to długi temat z futrami sztucznymi i prawdziwymi, trudny i niewygodny. Dla mnie tak niewygodny, że staram się go tu nie poruszać. Ale kiedyś trzeba będzie w końcu…

    @żorżeta: Przepiękna, prawda?
    Kupowanie używanych futer jest według mnie bardziej sensowne niż decydowanie się na nowe. Ale tak jak pisałam, można prowadzić niekończącą się dyskusję…

    Odpowiedz
     
  6. frenja

    Ja osobiście zwariowałam na punkcie futrzanych kołnierzy na rzepy Krakoff’a, całej kolekcji Marant, ale bez tych okropnych szpiczastych ciżemek, a bardzo podobny sweter ze wspomnianego przez ciebie zestawu Rykiel mam w swojej szafie od pół roku (Vero moda) i właśnie czekał tam na chłodniejsze dni. To jedyne plusy tej podłej pogody.

    Odpowiedz
     
  7. Gość: bandicoooot, 85-222-116-140.home.aster.pl

    Może chodziło o Tomka Kamela :-) Żartuje :)

    Wielkiej obrazy nie ma :-) Ja już się chyba przewrażliwiona zrobiłam na punkcie VB :-) Swoją drogą to ja nie wiem czy to już nie raczej „technik” jest :-)

    Co do futer to jakoś się nie mogę przemóc, a do naturalnych to już na pewno nie. Z mojej strony to też może zalatywać na hipokryzje, bo lubię buty ze skóry, ale dla mnie to ciągle nie to samo.

    Odpowiedz
     
  8. pani_la_mome

    Miło się czyta i ogląda, gdybyś jeszcze robiła przegląd trendów makijaży, to przebiłabyś dodatek „Trendy” TS;)
    Moim typem na jesień/zimę jest Michael Sontag, którym zainspirowałam się w moim ostatnim poście. Sonia Rykiel – też!Już choruję na wielkie agrafy i wijąco-lejące się portki:)

    Odpowiedz
     
  9. Gość: Pelka, nat.milczanska.net

    Witam.
    Dziękuję za zwrócenie mojej uwagi na te kolekcje. Zazwyczaj omijam je oglądając fotki na Style.com. Bardzo mi się spodobało sporo modeli z kolekcji Isabel Marant, a kolekcja Driesa van Noten mnie zachwyciła. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.
    Pelka

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *