23

wrz

Clue Fashion

Świat jest mały. Niedawno miałam dzień pełen takich spotkań i zdarzeń, że gdybym to Wam opowiedziała w całości, drodzy Czytelnicy, i tak byście mi nie uwierzyli. Jeden z przypadków tamtego dnia zaowocował genialnym odkryciem. Znacie, drodzy Czytelnicy, moją absolutną fascynację sklepem COS. Czy muszę zatem pisać, że gdy dowiedziałam się, że w Warszawie można kupić „cosowe” ubrania, moje oczy wyszły z orbit, a szczęka znalazła się przy podłodze? Nie od dziś, nie od wczoraj, a od kwietnia tego roku istnieje sobie na Powiślu sklep Clue (ul. Solec 101), a znaczna część jego asortymentu to właśnie COS! 



Powstał, a jakże, z miłości do tej marki, choć nie tylko. Jego właścicielki bardzo chciały otworzyć salon COS w Warszawie, ale niestety, Polska wciąż nie jest brana pod uwagę. A przynajmniej nie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli (czy może raczej życzyły ;)). Na szczęście udało się osiągnąć przynajmniej tyle, by te piękne ciuchy gościnnie zasiliły wieszaki butiku. Nie mamy tu pełnych kolekcji, lecz rzeczy starannie wyselekcjonowane przez dwie panie (mamę i córkę), którym absolutnie można w tej kwestii zaufać. Z jednej strony szkoda, że wciąż nie mamy prawdziwego COSa, ale z drugiej… najlepsze kąski podane na tacy!





Oprócz mojej ukochanej marki w sklepie Clue znajdziemy torebki Marc by Marc Jacobs, kalosze Hunter, wybór przepięknych butów (zdarza się Prada) oraz ciuchy autorstwa młodych projektantów, w tym Magdaleny Miechowieckiej – właścicielki (na przykład poniższy naszyjnik – niestety już wykupiony…).









Bawełniane cuda Bynamesakke – można z nich stworzyć własną kompozycję:



Jeszcze jedna rzecz w tym sklepie jest fajna. Można kupić niemal wszystko, co się w nim znajduje. Łącznie z kanapą :). Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami, choć akurat kanapa została.







Zdjęcia: cluefashion.com oraz Harel.


14 myśli nt. „Clue Fashion

Dodaj komentarz
  1. harel

    @magdalena: podobnie jak Zara, momentami drożej (choć teraz to już niewielka różnica), za to jakościowo znacznie lepiej.

    @metka_by_traczka: na Solcu, tam, gdzie kiedyś była Mufka. W linku dokładny adres.

    Odpowiedz
     
  2. ryfka81

    Jak tylko zobaczyłam ten sklep w Barcelonie, od razu do niego poleciałam (wszystko przez Ciebie!), ale jakoś nie zrobił na mnie wrażenia – takie szaro-bure worki trochę :) No ale wtedy w ogóle miałam nastój antyzakupowy i nic nigdzie mi się nie podobało. Jeśli będę miała okazję, to na pewno dam mu drugą szansę :)

    Za to te czerwone buty z Twojego zdjęcia – boskie!

    Odpowiedz
     
  3. Gość: elf, 85.210.47.7*

    Tak Harel, to ten sam elf londynski:) tak tak, pisze sie na wysylki jak zabraknie mojego rozmiaru;))))

    Odpowiedz
     
  4. harel

    @czula_halina: następnym razem Ty kupujesz, ja oglądam :)

    @ryfka81: te „szaro-bure worki” podbiły moje serce. Trafne określenie, jak dla mnie wcale nie pejoratywne ;)

    @metka_by_traczka: aż głupio się przyznać, ale nigdy nie dotarłam do Mufki. Tylko słyszałam, że to było świetne miejsce.

    @elf: :)

    @dookoła-alanis: nie pamiętam, ale oryginalne Huntery chyba „chodzą” po ok. 400 zł.

    @mr.vintage: właśnie nie. Większość rzeczy pochodzi z kolekcji jesiennej (jako maniaczka COSa dosyć dobrze ją znam), choć rzeczywiście jest to rzut pierwszy, który był w sklepach już w lipcu. Ale odrobinka starszych, outletowych, też się znajdzie :).

    Odpowiedz
     
  5. Gość: m, 62.152.129.56.dsl.dynamic.eranet.pl

    ahh bardzo sie ucieszylam,gdy przeczytalam u Ciebie o COSowych ubraniach w warszawie. odwiedzilam clue wczoraj i baardzo sie zawiodlam – wszytsko rowniusienko 2 razy drozsze niz oryginalnie (w euro). taniej juz chyba wychodzi wycieczka pociagiem do berlinskiego COSa, a ile dodatkowych atrakcji :)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *