Miesięczne archiwum: Październik 2010

28

paź

Trashion raz jeszcze

Całkiem niedawno ruch „Trashion” był raczej domeną hobbystów niż projektantów. Ale to się zmienia. Muszę przyznać, że efekty są różne. Od zachwycających po… hmmm… odważne? ;) Ale akurat to, co chcę zaprezentować dzisiaj, znajduje się absolutnie w tym pierwszym przedziale. Poniższa kopertówka jest dziełem grupy projektowej Cado. Powstała razem z całą kolekcją specjalnie na Re-act Fashion Show i, tak jak cała reszta, jest jedyna i niepowtarzalna. Materiały bazowe to filc oraz skóra z recyklingu. Wszystkie Trashion Cado Bags (bo tak „mają na imię” ;)) można obejrzeć i kupić tutaj (i tylko tutaj, bo to linia limitowana).

Zdjęcie: saltandpepper.pl

24

paź

Wariacje na temat warkocza

Jakie to piękne! To były pierwsze słowa, które przyszły mi do głowy (i które głośno wypowiedziałam do samej siebie), kiedy zobaczyłam zdjęcia jesiennej kolekcji Celapiu. Były już lisy (Foksy), były czapki-fryzury, a teraz przyszła kolej na warkocze i frędzle. Mieć warkocz do samej ziemi – to jedno z moich marzeń z dzieciństwa. Wprawdzie teraz na nic bym nie zamieniła krótkich włosów, ale taki niebieski warkocz o długości wręcz absurdalnej, zapleciony w przytulną pelerynkę mogłabym sobie sprawić.
Całą kolekcję można obejrzeć tutaj. Warto zajrzeć choćby dla pięknych ujęć i przeuroczej modelki.



Zdjęcie: Celapiu

20

paź

Bynamesakke

Gdy byłam niedawno na Powiślu w butiku Clue rzuciłam się na wieszak, który wyjątkowo nie zawierał mojego narkotyku (czy może raczej dopalacza, żeby było bardziej na czasie) w postaci ubrań z COS’a. Wisiały na nim t-shirty oraz różne „uzupełniacze” w kilku podstawowych (według modowych minimalistek) kolorach. Właścicielki sklepu z niekrytym zachwytem poinformowały mnie, że to dzieło polskiej projektantki Izabeli Keyes pod tytułem Bynamesakke. Pomysł jest prosty. W każdym kolorze (czarnym, białym, granatowym, szarym i lila) dostępny mamy zestaw kilku modeli wykonanych z bardzo dobrej jakości bawełny. Podstawowe koszulki mieszają się z asymetrycznymi tunikami, a całość możemy dopełnić szalikiem lub zwiewną kamizelką. Trudno mi się powstrzymać przed porównaniem do firmy American Apparel (zwłaszcza sprzed kilku lat, gdy oferowała głównie proste ubrania). Myślę jednak, że takie porównanie to nic złego. Według mnie zapotrzebowanie na rzeczy nieskomplikowane i uniwersalne wciąż rośnie. Bynamesakke świetnie zaspokaja ten głód.

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: bynamesakke.com

15

paź

Jesienny las

Były zaokrąglone płatki wiosennych kwiatów, a teraz są szpiczaste brzegi jesiennych liści. Było turkusowe morze, a jest musztardowy las… Miękko, przytulnie i ciepło. Poznajecie? Oto jesień według Justyny Chrabelskiej. Ta projektantka to moim zdaniem fenomen w świecie polskiej mody, zwłaszcza w kwestii wyłapywania najświeższych trendów i jednoczesnego pozostawania w zgodzie z własnym stylem.
Bo mamy projektantów wiernych samym sobie, tworzących na płaszczyźnie istniejącej poza sezonowymi trendami (co bardzo cenię, choćby u Ani Kuczyńskiej czy Plastikowego). Mamy też, niestety, projektantów odtwórczych (ja nie wiem, może to przypadkowe podobieństwa, ale czasem aż smutno się robi – nazwisk nie podam).
A tu taka historia: wchodzę do sklepu na Koszykowej i widzę rzeczy, które mogłyby zagrać pierwsze skrzypce w niejednej sesji poświęconej modzie jesiennej (i naprawdę nie wiem, dlaczego nie grają). Znajdą się i fasony, i kolory przewodnie. To się nazywa wyczucie. Jest peleryna, jest rozkloszowana sukienka. Są ciemnoczerwone elementy i gotowana wełna. A całość, tradycyjnie, świetnie ze sobą współgra. I taka na przykład peleryna z kieszeniami (czy druga, z dopasowaną torebką – do obejrzenia na stronie) jest genialną alternatywą dla stu tysięcy identycznych peleryn dostępnych w sieciówkach. Nie dość, że piękna, mniej powtarzalna, to jeszcze polska (tak przy okazji, moda to chyba jedyna dziedzina, w której mam ochotę być patriotką). I przystępna cenowo (a przy tym, co ostatnio wyrabia się z cenami w sieciówkach, to naprawdę kusząca opcja). Same zalety. Jak tu się nie zakochać? :)

Zdjęcia: justynachrabelska.com

9

paź

Bez metki

Cóż to za przedziwny sklep, ten Muji :). Jak można porzucić wszelkie typowe sposoby promocji? Muji nigdzie się nie reklamuje. Ba, nawet nie ma metek! Jak już pisałam kiedyś, Muji to nie tylko meble czy wyposażenie biura. Szczerze mówiąc w mojej świadomości Muji to ubrania i koniec (choć nie odmówię sobie tego cudownego papieru do Origami, który pojawi się w kolekcji świątecznej na początku listopada).
Pierwsze wspomnienie jest już mgliste, bo sprzed kilkunastu lat. Koleżanka ze szkoły co jakiś czas jeździła do Japonii i przywoziła stamtąd cudownie proste ciuchy. Pytana o ich pochodzenie, odpowiadała, że kupiła je w „takim sklepie coś jak gospodarstwo domowe”. Wprawdzie nazwa „Muji” nigdy nie padła, ale gdy jakiś czas temu odkryłam ten sklep, od razu skojarzyłam jedno z drugim.
Proste, wręcz podstawowe, a jednocześnie mające „to coś”. Może smaczek tkwi w świetnej jakości materiałów? A może w zaspokajaniu najbardziej podstawowych odzieżowych potrzeb? Pamiętam, ile czasu spędziłam na poszukiwaniu zwykłej białej koszuli. Albo prostych czarnych spodni. Szarego wełnianego swetra w serek, granatowego płaszcza na zimę, t-shirta, któremu nie przekręcą się szwy po pierwszym praniu…
Ceny… Ceny są wyższe niż w sieciówkach, dyplomatycznie mówiąc. Można by się przyczepić, że skoro nie ma metki, to za co płacić? (to może tak nawiązując do niedawnego tekstu o torbie za paranoiczne 2000 $ ;)). Otóż za to, co mamy podane. Ani mniej, ani więcej. Ma być egipska bawełna? Jest. Ma być użytkowo i praktycznie? Jest. No dobrze, wiem, wiem, w Japonii te rzeczy są znacznie tańsze. Ale myślę, że cena wyrówna się, gdy doliczymy koszt biletu lotniczego :).
Poniżej fragment najnowszej jesienno zimowej kolekcji ubrań Muji. A, i co ważne, mamy już polski sklep internetowy. Na razie odzieżowy asortyment jest skromny, ale ma się to zmienić.



















Zdjęcia: Muji

(Na pierwszym zdjęciu sweter- moje marzenie, którego nie zrealizowałam kilka lat temu z niewiadomych powodów. Zapinany na guziki z przodu i z tyłu, zakupiony w dwóch kolorach otwiera szereg możliwości. Można nawet nosić pół swetra, jak ktoś sobie zażyczy.)

8

paź

Zima będzie biała

A z takimi ciuchami wcale niestraszna!
Oto nowa kolekcja Zemełki & Pirowskiej, na jesień i zimę właśnie. Z sezonu na sezon projektantki coraz bardziej mnie zachwycają. Już się wydaje, że jest idealnie, a tu proszę – kolejna miła niespodzianka. Tym razem mam oko na jedwabną asymetryczną sukienkę. Raczej ona imprezowa niż stricte zimowa, ale…
Ostatnio zadziwiają mnie cekiny. Jeszcze do niedawna zestawiałam je tylko ze słowem „nigdy!” (wykrzyknik obowiązkowy), tymczasem po propozycjach Isabel Marant lub poniższych właśnie (te kolory…) nabrałam na nie ochoty. Da się je nosić minimalistycznie! Czuję się tak, jakbym odkryła Amerykę :))).
A wracając do kolekcji, duma mnie rozpiera, że pojawiają się tak piękne rzeczy „made in Poland”!




Fot. Jacek Ura

Ubrania są dostępne w sklepie Zemełka & Pirowska, w Modmod.pl oraz Saltandpepper.pl.