Miesięczne archiwum: Listopad 2010

25

lis

Bazaar.pl

Bazaar.pl – luksusowa siostra Pakamery. Dużo pisać nie będę, po prostu trzeba tam zajrzeć i na własne oczy obejrzeć asortyment. Ekskluzywny, w limitowanej ilości egzemplarzy, zdecydowanie niesamowity. A dla mieszkańców Warszawy i okolic mam dobrą wiadomość. Już w przyszłym tygodniu, 4 i 5 grudnia odbędzie się Kiermasz Świąteczny organizowany przez Pakamerę właśnie (przy okazji z niekrytą przyjemnością pochwalę się, że Harel Blox jest patronem medialnym imprezy). I tam będzie można kupić między innymi te rzeczy (a także całe mnóstwo innych, których nie sposób wyliczyć). Kto się nie załapie teraz, będzie miał szansę raz jeszcze między 17 a 19 grudnia. Inspiracje prezentowe gwarantowane :).

Przywara – Strzałka:


Joanna Hawrot:



IW Design:


Kibako:


Limo Design:



Zdjęcia: bazaar.pl


23

lis

Męskie/żeńskie

Odzież męska w mojej szafie. Kiedyś to były gigantyczne t-shirty i flanelowe koszule taty (ale był szpan, miałam koszulkę „Hard Rock Cafe” na początku lat dziewięćdziesiątych!), teraz cudnie miękkie wełniane swetry, białe koszule i kapelusze. Działy męskie w sklepach zwykle nie są zbytnio oblegane. I właśnie dlatego tak je lubię. Nie jest więc dziwne, że gdy dotarła do mnie wiadomość, że Ania Kuczyńska na obecną jesień zaprojektowała także ubrania męskie, nastawiłam czujnie uszy i oczy. Do tej pory męska kolekcja Ani zawierała po prostu bawełniane t-shirty (które zresztą fantastycznie sprawdzały się jako mini sukienki, wypróbowałam :)). Teraz asortyment poszerzył się o bluzy, spodnie, swetry, a nawet płaszcze. Gdy zobaczyłam te zdjęcia, polubiłam jesienną kolekcję jeszcze bardziej. Męskie, żeńskie, co za różnica? Teraz nie tylko panie podbierają ciuchy panom, ale też na odwrót!

Zdjęcia: aniakuczynska.com

22

lis

H&M idzie jak burza…

Na szczęście taka, po której na 100% przychodzi słońce. Oto kolekcja na wiosnę i lato 2011. Niedawno miałam okazję ją obejrzeć. Odczucia mieszane. Od super pozytywnych do niezbyt przychylnych. Jak to zwykle bywa z sieciówkami, trafiają się i skarby, i pomyłki. Podobała mi się radosna gama kolorów, zwłaszcza przy kontrastującej z nimi pogodzie za oknem. Beże będą wciąż obecne, a obok nich, uwaga, zwierzęce motywy inspirowane tegoroczną letnią kolekcją Miu Miu (niestety nie mam ich zdjęć, ale zapewne wkrótce i te obiegną internet). Lata sześćdziesiąte (linia A, duże guziki, kieszenie, okrągłe dekolty bez kołnierzyka) przeplatają się z latami siedemdziesiątymi (które już chyba oficjalnie zostały uznane za motyw przewodni dalekiej jeszcze wiosny). Sporo będzie ciuchów z niespodzianką: dzianinowy kardigan z szyfonową wstawką na plecach, szorty ze sznurowanym rozporkiem, skromna sukienka z zaskakującym wycięciem… Dużo kwiatów (znów tego tu nie widać, ale niektóre wzory po prostu mistrzowskie), dużo kobiecości, dużo szaleństwa.



(Julia Kamińska? :))







No i fragment propozycji dla panów. Jak na ten moment właśnie te rzeczy podobają mi się najbardziej. Driesowo-van-notenowo-dresowo-wojskowo ;).



Zdjęcia: H&M

20

lis

Ciasteczko

To niesamowite. Całkiem niedawno (chyba w trakcie przygotowywania jakiejś domowej imprezy latem) zastanawiałam się, dlaczego tak podstawowa rzecz jak fartuch kuchenny zwykle z założenia nie może być ładna. Egzemplarze w stylu retro, które jeszcze da się znieść, zostały wyparte przez kurioza z męskim nagim torsem (a czasem i niższymi częściami ciała) lub damskim – przyodzianym w niezwykle gustowną bieliznę… No dobrze, może nie jest tak źle, przyznaję, nie poświęciłam w życiu więcej niż pięć minut na poszukiwania fartuszka. Ale czegoś mi brakowało. Aż tu nagle dostaję wiadomość, że oto otwiera się sklep internetowy COOKie, w którym można zamówić absolutnie nietypowe fartuszki. Mają jednocześnie funkcję użytkową i upiększającą. Widzę tylko jedną wadę. Są tak piękne, że prawdopodobnie żal by mi było ich używać. Bo jak w tej bieli rozchlapywać pomidory czy szpinak w natchnieniu godnym Nigelli Lawson? (na szczęście da się je prać w wysokich temperaturach, więc może jednak się przełamię ;)).



















Zdjęcia: looklikecookie.com

19

lis

Polski Asos?

Takiego sklepu brakowało na polskim rynku internetowym. Zbiór kilkunastu marek, interesujący wybór ubrań, ceny rozsądne, a do tego bardzo przyjemna grafika, która w żaden sposób nie utrudnia zakupów (a z pewnością sami dobrze orientujecie się, Drodzy Czytelnicy, jak istotny jest to czynnik w naszym przytulnym wirtualnym świecie). Taki „polski Asos„, chciałoby się rzec. Podoba mi się, z jaką pasją jest prowadzony. Specjalne sesje zdjęciowe, wyszukiwanie ubrań na kilka sposobów, blog, na którym można przeczytać coś więcej niż tylko przekopiowane informacje prasowe (zmora dzisiejszych czasów…). W sumie świeża sprawa, ale zaskakująco dopracowana. No dobrze. O czym piszę? O butiku Perhaps Me. Choć nazwa może mylić, jest to w stu procentach polskie przedsięwzięcie.
Poniżej mój osobisty wybór dostępnych tam ciuchów. Ale nie obawiajcie się, może być bardziej kolorowo niż u Harel! ;)





Zdjęcia: perhapsme.com


2

lis

Mandinka

A teraz trochę mody z daleka. Mody przystępnej i cieszącej oko. Na razie tylko mieszkańców (a przede wszystkim mieszkanek) Izraela, lecz lada moment zasięg ma się zwiększyć. Mandinka to młoda izraelska marka (stworzyli ją w 2006 roku projektantka Tali Tene i fotograf Shimi Bar), która stawia na prostotę i wygodę, choć nie zapomina, co w trawie piszczy. Poniższe propozycje pochodzą z kolekcji na jesień zimę 2010. Pewnie łatwo się domyślić, że mnie zauroczyły. Zresztą czy mogłoby być inaczej? Choć podobno to w złym guście kompletować całą garderobę w jednym sklepie, gdybym miała Mandinkę gdzieś za rogiem, poważnie bym tę opcję rozważyła. Za kilka tygodni ma ruszyć sklep internetowy, w którym można będzie robić zakupy także z Polski. Na razie pozostają te inspirujące kompozycje…








Zdjęcia: mandinka.co.il