25

gru

2010

Lada moment skończy się rok 2010. Chciałam go modowo podsumować, tymczasem kompletnie nie mogłam sobie przypomnieć, w jakim stylu była letnia kolekcja Prady. Ale może to wcale nie takie dziwne, skoro od czasu jej prezentacji dzielą nas cztery kolejne kolekcje? Zajrzałam do ściągawki i na widok kostiumów w plażowe nadruki i neonowych oprawek okularów mocno się zdziwiłam. To wszystko działo się w tym roku???

Jeśli miałoby to być osobiste podsumowanie, to osobą numer jeden byłaby Alexa Chung (z zadedykowaną przez Mulberry torbą na ramieniu, cudną okładką brytyjskiego Vogue’a i kolekcją ciuchów dla amerykańskiej sieci Madewell).
Stylem numer jeden użytkowy, spopularyzowany przez Phoebe Philo czy Driesa van Notena. Był tak miło kopiowany przez sieciówki, że ani razu nie miałam problemu ze zrealizowaniem ubraniowego marzenia ;).
Zakupem roku jest czarna dzianinowa marynarka Soni Rykiel dla H&M. Ani ja na nią nie polowałam, ani ona na mnie. Przez przypadek na siebie trafiłyśmy i teraz ona ratuje mi wizerunek, a ja w nagrodę zabieram ją na wycieczki :).
Trofeum roku ogłaszam kaszmirowy beżowy płaszcz upolowany za 25 zł w internetowym ciucholandzie Vintage Agi. Miałam zamiar go dopasować, ale gdy zmierzyła go moja mama, zdecydowałam, że muszę jej go podarować – okazał się idealny!
Najbardziej poszukiwanym przeze mnie modelem torby był „alexopodobny”. Topshop nie zawiódł, aczkolwiek nie ukrywam, że wciąż marzy mi się oryginał.
I jeszcze rozczarowanie numer jeden. Najpierw potwierdzona plotka. Potem tajemnicza kampania z „zapikselowanymi” ciuchami. Potem zdjęcia, prezentacja kolekcji, a na koniec stos sukienek w jakości znacznie poniżej przeciętnej (i nie piszę tu o surowych brzegach), które wisiały w sklepie, budząc tak nikłe zainteresowanie, że w końcu zostały przecenione o połowę. Lanvin dla H&M (choć t-shirty i biżuteria nieco ją zrehabilitowały).

A teraz (prawdopodobnie) zaskoczenie. Ostatnio zastanawiam się, czy by się nie przyłączyć do pewnej grupy szaleńców i nie zawiesić zakupów odzieżowych na cały przyszły rok. Ale o tym innym razem.

A jakie są Wasze tegoroczne przeboje?


mix 2010

Kolaż: Polyvore

15 myśli nt. „2010

Dodaj komentarz
  1. Gość: k, abss64.neoplus.adsl.tpnet.pl

    hm… wpadka roku – Lanvin,zgodzę się. Odkrycie roku – zdałam sobie sprawę, jak bardzo lubię pisać :) Gdybym mogła dodać jeszcze ‚nadzieja roku’ powiedziałabym, że rosnąca liczba wydarzeń związanych z modą, w Polsce. Chociaż o poznańskim FIC nagle głucho, mam nadzieje, że 2011 przyniesie duuużo nowości…
    Wesołych Świąt :)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: longredthread, 84-10-245-97.dynamic.chello.pl

    Moim przebojem tego roku jest taka kurtka parka:
    longredthread.wordpress.com/2010/03/03/recykling-kurtka-wojskowa/
    I pomyśleć, ze prawie wylądowała w śmietniku. Poza tym 2 pudełkowe i trochę futurystyczne sukienki z Mango, które powoli staje się moją ulubioną sieciówką. Podobał mi się też trend militarny i powrót dzwonów :)

    Odpowiedz
     
  3. czula-halina

    Numer 1 to beżowy plaszcz od córki,nr 2 czarne,nubukowe pantofle kupione w Berlinie – bardzo wygodne no i ladne,a nr 3 to rurki ze Stefanela,z których prawie nie wychodzę.

    Odpowiedz
     
  4. black_magic_women

    Nr 1(a sądząc po waszych postach nr3;)Kaszmirowy wielbłądzi płaszcz z lumpeksu— oddany mamie.Wygląda w nim jak w Max Marze.Ja zadowalam się
    takąż kurteczką.
    Nr2.Obcasy-odkryłam je właściwie dopiero w w 30roku życia!
    Nr3.Czarne rurki,sztuk3,nie ruszam się bez nich
    Nr4.Chyba 2 krótkie spódnice,w tym jedna skórzana(DKNY 20zl)-chociaż wciąż nie lubię swoich nóg
    Nr5.Buty motorowe-zawsze i wszędzie

    Odpowiedz
     
  5. zielona-karuzela

    U mnie faworytką jest zedycowanie Isabel Marant, do tego beże i wszelkiej maści cielistości. Rozczarowanie podobnie jak u Ciebie to wspomniana kolekcja h&m(buty straszyły, surowe wykończenia zdecydowanie nie dla mnie, ceny odstraszały). Zakup roku to beżowy płaszcz za jakieś śmiesznie małe pieniądze i czarne, skórzane szpilki(mega wygodne, w rozsądnej cenie, ukochane). Dodatkowo w mojej szafie pjawiły się sukienki(duzo sukienek) i kolor (nieśmiało, ale jednak) :)

    Odpowiedz
     
  6. frenja

    Zaczęłam pisać komentarz z moją osobistą listą modowych przebojów, ale tak się rozpisałam, że postanowiłam zrobić z tego notkę :)

    Odpowiedz
     
  7. blondynechka

    Dla mnie zakupem nr 1 były 3 rzeczy: czarna ołówkowa spódnica z orsaya za 30zł oraz wzięta przez przypadek (żeby sprawdzić czy owa czarna spódnica dobrze się prezentuje z elegancką koszulą) biała doskonale skrojona i super leżąca biała koszula za 20zł oraz kupiony 2tyg. temu normalna czarna kurtka na wiosnę (!) z h&m, która spełnia wymogi doskonałej kurtki.
    Trendem numer 1 jest minimalizm i bardzo się cieszę, że wreszcie w sklepach zaczęły się pojawiać proste ubrania. Dodatkowo, warto zwrócić uwagę, że w polskiej modzie zaczęło się coś dziać :). Tyle obiecujących projektantów, concept story, świetne pokazy i coraz wiecej wydarzeń związanych z modą. Aż zaczynam żałować, że nie mieszkam w W-wie lub Łodzi.

    Ps. Za przyłączeniem się do ruchu jestem na tak chociaż z punktu makroekonomicznego mogłoby to oznaczać kryzys w branży Kosowem. Jeśli znaczna ilośc osób przestanie kupować sklepy odzieżowe zaczną upadać a to zapewne pociągnie za sobą upadki centr handlowych i właścicieli dużych marek. Z drugiej strony kryzys może zaczecic producentów odzieży do zrewidowania swoich dotychczasowych działań. Może wreszcie zainwestują w wysoka jakość i skupia się na potrzebach kllientów, wiec tylko na plus dla nas ;-)

    Odpowiedz
     
  8. Gość: llkk, adsl-108-66-55-13.dsl.emhril.sbcglobal.net

    Bez wzgledu na modowe trendy jednego jestem pewna: nigdy wiecej dzwonow nie kupie! Rurki sa swietne, nie brudza sie przy ziemi jak nawet dopasowane na dlugosc dzwony, latwiej znalezc odpowiednia dlugosc, bardzo chude lydki i jeszcze chudsze kostki w nich nie gina ani nie kontrastuja smiesznie z nogawka jak zalozy sie noge na noge.

    Drugie odkrycie to to ze jednak nie strasze ludzi bladoscia w czarnym plaszczu, po prostu znalazlam odpowiedni nie szukajac, ma wciecie w talii i fajne guziki i nie wygladam w nim jak 16-tka usilajaca zrobic z siebie 30-tke a tak naprawde to jest 20-tka, ale nikomu to jakos nie przychodzi do glowy.

    Trzecie odkrycie to kolor grafitowy, rozne odcienie. Mimo wszystko czerni nosic nie lubie, wygladam w czarnych swetrach i bluzkach smutno i blado, tak sie tez czuje. Skutecznie stosuje zasade zamiany czerni na odpowiedni odcien grafitowego w ciuchach, ktore maja mi pasowac prawie do wszystkiego. I tak mam rzeczy w podstawowych kolorach, ale z tej samej palety i nie jest nudno ani smutno.

    Odpowiedz
     
  9. Gość: asti, nat214.skomur.pl

    w tym roku miałam obsesje na punkcje wzorów w jaskółki, kotki etc inspirowane Miu miu :

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *