11

sty

Keecie

Mam bzika na punkcie toreb. Stali Czytelnicy wiedzą o tym dobrze. Jednak bzik wcale nie oznacza, że stos toreb spada na mnie, ilekroć otwieram szafę. Bo ja lubię torby porządne, dobrze wykonane i z perspektywą na wiele lat. Wciąż sama sobie marudzę, że przydałaby się jakaś Chloe czy Chanel („jakaś” – cóż za pozerstwo, ha ha!), ich cena odbiera moje perspektywy, a one są jednak ważniejsze.
Wiadomo, każdy ma ograniczony budżet, ale, jak mawiał pewien pan ratujący mój komputer z niejednej opresji, ludzi biednych nie stać na tanie rzeczy. Sto razy to mówiłam i pisałam: gdybym podliczyła, ile kasy wydałam na torby, które rozwaliły się po kilku tygodniach noszenia, prawdopodobnie załamałabym się kompletnie. Bo za te wszystkie marne egzemplarze z pewnością mogłabym kupić jeden porządny, który przetrwałby do dziś.
I dziś przedstawiam markę, na której produkty warto oszczędzać. Keecie to dzieło dwóch holenderskich projektantek, Caroline Borger i Klaartje de Hartog. Zaczynały od jednego punktu sprzedaży, teraz ich torebki zasilają ponad sześćdziesiąt sklepów w Holandii i poza jej granicami. W amsterdamskim studio powstają ręcznie robione egzemplarze – zawsze ze skóry i zawsze z niespodzianką. Po wewnętrznej stronie klapy kwitną kwiaty lub wyskakuje kot goniący za ptaszkiem. Oprócz klasycznych form znajdziemy też kopertówki w kształcie jamnika lub świnki.
Dobra wiadomość: torebki Keecie można kupić także w Polsce. Na razie przez internet, ale przy ostatnim wysypie stacjonarnych tzw. „concept store’ów” kto wie, co będzie dalej?






Zdjęcia: trendsetterka.pl


16 myśli nt. „Keecie

Dodaj komentarz
  1. Gość: Giovanna, d202078.upc-d.chello.nl

    Hm calkiem ok. , marka jest niszowa bo w Holandii nie jest ona ogolnie znana, mieszkam tutaj i nigdy nie widzialam tych torebek w sklapach ot tyle!

    Odpowiedz
     
  2. Gość: gość, vpn-gw.just.com.pl

    Witam – te torby to jest niestety kolejny przykład na to, jak upada poziom wykonawstwa kaletniczego i jak maksymalizuje się marże. To są najprostsze, wykonane przy najmniejszej liczbie operacji modele. Możemy oczywiście argumentować,że taki styl, dobre proporcje, że to świetnie mieć takie niewykończone brzegi, ale to jest po prostu sposób na obniżenie kosztów. Brzegi będą się brudzić, torba nie trzymać fasonu. Zasmuca mnie widok tego, że zszyte boki nie trzymają kątów. Kolejne przejawy maksymalizacji marż to brak podszewek w sukienkach, cięte i tylko obrzucone, albo i nie brzegi. Metr kwadratowy dobrej skóry kosztuje ok. 30Euro (bez negocjacji, na początek). Każda operacja podnosi koszt.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: , 178.73.51.*

    Na początek wyjaśnienie – to produkty handmade, stąd nie są masowo znane w Holandii. Argument o brudzeniu się brzegów do mnie nie przemawia, mam torebkę ze skóry z podszewką, bez takich brzegów i też się brudzi. To jest taki styl, nawet jeśli ktoś nazywa to obniżaniem kosztów. Dzięki temu torebki te zdecydowanie się wyróżniają, nawet jeśli nie mają idealnie prostych rogów.

    Odpowiedz
     
  4. Gość: gość, vpn-gw.just.com.pl

    Oczywiście, zgadzam się – każdemu może się podobać wszystko. Każda rzecz może być stylowa. Tu jest pomysł, proporcje, etc. Uzasadnienie dla siebie znajdą producenci odzieży bez podszewek i z podszewkami, tacy, co redukują szwy i nie wykańczają brzegów również. I zwolennicy tzw. skóry ekologicznej powiedzą, że to jedyna dopuszczalna opcja. Tylko nie wmawiajmy sobie, że to wieczne torby, które dobrze się starzeją i są na wiele lat. Tej torby nie odsprzedamy za 30 lat jako vintage. I miejmy świadomość, że sandałki i kopertówki kosztują tyle samo co pełne buty i duże torby, a marża jest na nich ogromna. Nikt się z nami tymi oszczędnościami nie dzieli ….

    Odpowiedz
     
  5. Gość: gość, vpn-gw.just.com.pl

    Aha – i czekam na moment, kiedy ktoś wylansuje tobołek jako „it bag” – tzn, będziemy brać kwadrat ze skóry (ekologicznej), składać po środku nasz dobytek i zawiązywać na supeł rogi. Takie rozwiązanie bardzo ładnie układa się na przedramieniu – i też ma styl. I nasze przedmioty przebywają ze sobą i nie cierpią zamknięte w osobnych przegródkach. I oczywiście będzie można kupić od razu 5 sztuk w różne wzory;-)))))

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Pani K., 95.108.126.8*

    Miałam okazję zobaczyć, a nawet „obmacać” torby Keecie w Holandii i muszę zgodzić się z komentarzami Gościa. Szkoda, że marka – rzekomo niszowa, alternatywna – stawia na rozrośnięty PR, zamiast cyzelować projekty i walczyć o jakość produktów. To nie jest tzw. styl, to cwaniakowanie. Nie ma tu szacunku dla rzemiosła i tworzywa czy też jakiejś pogłębionej wiedzy o nich – więc na czym właściwie miałaby polegać wyższość tych toreb nad sieciówkowymi?

    Odpowiedz
     
  7. Gość: jasama, host-91-196-12-113.net.brewet.pl

    gość, vpn-gw.just.com.pl , zgadzam się, nie przeżyje „to to ” nawet 10-ciu lat w swojej formie. Kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy szafiarek. Dzisiejszy zachwyt byle czym zakrawa już na patologię :) Pozdrawiam.

    Odpowiedz
     
  8. harel

    Czy mówimy o tych samych torbach? Też miałam okazję widzieć je na żywo, dokładnie obejrzeć, dotknąć i nie miałam zastrzeżeń co do jakości. No, może jedno, a mianowicie ten brak podszewki… Ale autorki zgrabnie wybrnęły, ozdabiając wnętrze rysunkami. Nie wiem, może przez pół roku jakość zdążyła dramatycznie spaść…?
    A co do lansowania różnych dziwnych toreb, chyba nikt nie pobije Marca Jacobsa :)
    http://www.style.com/slideshows/fashionshows/S2007RTW/LVUITTON/DETAILS/00020m.jpg

    Odpowiedz
     
  9. Gość: gość, vpn-gw.just.com.pl

    To nie chodzi o to, że coś jest z tymi torbami źle. Są z robione z (prawdopodobnie) dobrej skóry, co w obecnym świecie już jest rzadkością, są proporcjonalne, mają pomysł, dość ponadczasowy styl. To jednak nie powód, żeby wychwalać je pod niebiosa i uważać za „torbę docelową”. To też dowód jak nisko torby upadły, skoro torba w sumie poczęta hobbystycznie, z minimalną liczbą komplikacji urasta do wyznacznika jakości. To jest fajna torba dla licealisty. One nawet spełniają jedną z ciekawych definicji luksusu – że to taka rzecz, którą warto/da się naprawić. Bo większość torebek, które czasem naprawiam koleżankom naprawia się naprawdę trudno. Zajrzenie pod podszewkę ujawnia jak bardzo jesteśmy oszukiwani i jak mało się znamy na tym, co kupujemy.

    Odpowiedz
     
  10. Gość: , dlc222.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Droga Sąsiadko, blogi zazwyczaj czytam ale jeszcze nigdy nic nie skomentowałam. Jednak po przeczytaniu Twojego wpisu o torbach (i odtańczeniu tańca radości) postanowiłam przerwać milczenie ;) Ponieważ to jest dokładnie TOOOO czego szukam od baaardzo długiego czasu i znaleźć nie mogę. Są absolutnie idealne i chwilowo nic innego do szczęścia mi nie potrzeba;) Więc dziękuję Ci ogromnie.
    ps. bloga IHIAIF, o którym wspominasz pisze kolega sąsiada:)

    Odpowiedz
     
  11. Gość: , 178.73.51.*

    Keecie ma po prostu oryginalny wzór, nawet jeśli to minimalizm. Mamy wolny rynek, nikt tych toreb kupować nie musi. Fajnie, że Harel je pokazał, bo są ciekawostką na tle kolorowych toreb sieciowych. Dzięki Harel :)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *