Miesięczne archiwum: Luty 2011

27

lut

Keybag

Gdy przeglądałam ostatnio porcję zaległych wpisów na ulubionych blogach i trafiłam na to zdjęcie, wiedziałam, że nie spocznę, póki nie dowiem się, skąd pochodzi ta torebka. Mogłam spocząć po kilku sekundach – jak to się mówi złośliwie na forach internetowych, wyszukiwarka nie gryzie :). Twórcą tej ciekawostki jest João Sabino, młody portugalski projektant dobrze znany w swoim środowisku z uwielbienia do nadawania przedmiotom codziennego użytku zaskakujących funkcji. Kilka lat temu zdecydował się na ukłon w stronę mody odzieżowej i stworzył takie oto cudo. Czy nosi się je wygodnie, zwłaszcza obciążone przedmiotami niezbędnymi w kobiecej torebce, nie jestem pewna. Ale czy w obliczu tak interesującego pomysłu ma to aż tak wielkie znaczenie? ;)



Zdjęcie: joaosabino.pt

27

lut

Wszędzie dżins

Ostatnio spojrzałam prawdzie w oczy i przyznałam sama przed sobą: ja właściwie nie wychodzę z dżinsów :). I latem, gdy tylko zaczną się upały, zaczynam tęsknić za dżinsowymi rurkami. Tym razem jednak doznałam olśnienia. Ponieważ na wiosnę i lato 2011 dżinsowe jest dosłownie wszystko (podobno nawet można już nosić kompleciki – w zeszłym roku lansowane przez Chloe i Ralpha Laurena, w tym – Celine i Stellę McCartney między innymi – choć ja wciąż nie mogę się przełamać po pewnym zamierzchłym trendzie ;)), wpadłam na pomysł, żeby malować na ten kolor paznokcie. Eureka! Jeszcze tylko muszę obmyślić, w jaki sposób nadać im dżinsową fakturę :).


Zdjęcia: inglot.pl

25

lut

Okulary

Choć za oknem minus kilkanaście i o lecie nikt nawet nie śmie marzyć, słońce wspina się coraz wyżej i świeci coraz mocniej. Gdy po raz kolejny od ciągłego mrużenia oczu już w pierwszej połowie dnia rozmazał mi się makijaż, stwierdziłam, że czas na okulary przeciwsłoneczne. Oczywiście nieważne, że mam dwie sprawdzone pary w domu. Na widok tych okrąglaków serce zabiło mi mocniej. To coś pomiędzy „wayfarerami” (które już w momencie szturmu sprzed kilku lat zaczęły się robić nudne) a „lennonkami” (w których, choć czuję się dobrze, niestety wyglądam jak hrabia Drakula – a nie zawsze mam na to ochotę ;)). Okrągłych oprawek na wiosennych wybiegach pojawiło się sporo. Topshop Unique – oda do lat siedemdziesiątych. Prada – Josephine Baker dwudziestego pierwszego wieku. Diane von Furstenberg – wakacyjny glamour. Lanvin – sto procent powagi. Nie mam pojęcia, czy poniższe egzemplarze tej powagi mi dodadzą, czy raczej ją odbiorą. Bez względu na efekt, nie mogłam się oprzeć. Tutaj można je kupić. Rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, więc radzę nie zwlekać ;).
Ciekawa jestem, jaki kształt oprawek Wy macie zamiar nosić wiosną?



Zdjęcia: Vintage Shop

23

lut

Bartosz Malewicz

Polski młody zdolny. Nadchodzi kolejny projektant, który rozumie kobiety. Takie było moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu prac Bartosza Malewicza. Nie będę dziś się rozpisywać, wszystko widać na poniższych zdjęciach. Kolekcja „Rainbow Dolls” jest wprawdzie z zeszłego lata, ale czy musi być tu za każdym razem aktualnie? Kolory tęczy spinają klamrą zbiór sukienek w różnych stylach. Każda inna, ale każda piękna. Czekam z niecierpliwością na rozwój sytuacji i propozycje projektanta na kolejny sezon.

(To już na marginesie. Oprócz oczywistego zachwytu nad ubraniem, moją uwagę zwrócił przejrzysty sposób podania całości. Potrzebujemy „lookbooków”, potrzebujemy prostych, dobrze oświetlonych ujęć, których głównym bohaterem jest projekt. Tzw. zabiegi artystyczne przydają się gdzie indziej – musiałam wtrącić swoje trzy grosze ;)).















Zdjęcia: saltandpepper.pl

P.S. Powyższe sukienki (i nie tylko) można kupić tutaj

22

lut

Żywe srebro

Dacie wiarę, że te ciuchy to Adidas? Gdzie się podziały trzy magiczne paski (na które – w wersji retro – polowałam bardzo długo mniej więcej w tym samym czasie, w którym nosiłam wspomniane wczoraj „martensy”)? Nie ma, zniknęły. Podobnie jak typowo sportowe tkaniny i kroje. Jest za to coś, czego raczej nie szuka się w sklepie o profilu Adidasa. Kolekcja zowie się Slvr (kiedyś zapewne nazywałaby się po prostu Silver ;)) i stworzona została dla zrównoważenia stylu stricte sportowego, z którego marka jest znana przede wszystkim. Efekt? Ubrania, które dobrze się sprawdzą w niezobowiązujących warunkach. Nieskomplikowane, ładnie skrojone, dość nieźle dopasowane do aktualnej mody. Poniekąd zamienniki bardziej sztywnych klasycznych elementów. Bo będzie i trencz, i top w marynarskie paski, prosta czarna sukienka i uniwersalny biały t-shirt. Czy warto? O tym chyba już każdy musi się przekonać sam. Na razie kolekcja będzie dostępna w warszawskich Złotych Tarasach. Jak to się rozwinie? Zobaczymy.







Zdjęcia: Adidas

21

lut

Not Just A Label

Not Just A Label to koncept zrzeszający projektantów z całego świata. Oprócz sklepu internetowego znajdziemy tam przydatne informacje o szkołach artystycznych, sklepach i showroomach, do których warto się zgłosić ze swoimi projektami, fotografach, szwalniach w najróżniejszych zakątkach naszej planety :). Konkursy, oferty pracy, branżowe imprezy… To miejsce, które każdy zainteresowany modową karierą powinien odwiedzić.

A poniżej maleńka porcja tego, co można kupić u młodych projektantów zrzeszonych pod egidą Not Just A Label:

Trisha Sakhlecha – bajkowe stroje jakby z innego świata. Lekkość tkanin przemieszana z mnogością falban i detali. Kolekcja na lato 2011 została nazwana „Cautht in a Tale”. Oto przykład, jak tytuł może współgrać z zawartością.



Camilla Wellton – kurtka złożona przede wszystkim z kaptura? To jeden z wielu zaskakujących pomysłów młodej szwedzkiej projektantki.



QooQoo – czy ktokolwiek się oprze tym niedźwiadkom? Pochodzą z Łotwy, a stworzyła je graficzka, Alyona Bauska.



Gadofka – prosto z Francji. Wojownicza sukienka. Boska!



Zdjęcia: shopnotjustalabel.com