9

lut

Tsumori Chisato

Kompletnym przypadkiem w najbliższym czasie zdarzy się tu sporo wpisów o Japończykach. Na przykład dziś będzie co nie co o Tsumori Chisato. Pierwsze kroki w jej karierze czujnym okiem obserwował Issey Miyake, dla którego pracowała od 1977 roku. Dopiero trzynaście lat później zaczęła tworzyć pod własnym nazwiskiem (kto by nie miał dość plisowanych tkanin po takim czasie ;)). Jej twórczość zainteresowała mnie całkiem niedawno, dokładnie w momencie, w którym ujrzałam owoc współpracy projektantki z francuską marką Petit Bateau (bluzka w lewym górnym rogu). W jej wydaniu słynne paski nieco gubią drogę, plączą się w kokardy, serca i gwiazdki. Jest w tym coś naiwno – dziecięcego, tak jak i w jej regularnych kolekcjach. Ale może właśnie to coś tak elektryzuje. Szlaczki jak z zeszytu z podstawówki (jeszcze się je rysuje? Może któraś z młodych mam się wypowie? ;)), kropki i kwiatki (te z kolei przypominają mi moje bazgroły, które od lat tworzę, rozmawiając przez telefon, nie obrażając pani Chisato, rzecz jasna) podane są na ubraniach o całkiem poważnej, dorosłej formie.


bateau


Zdjęcia: Polyvore

15 myśli nt. „Tsumori Chisato

Dodaj komentarz
  1. harel

    @Aśka: bo to jest blogerska telepatia! Zjawisko zataczające coraz szersze kręgi w naszych… kręgach ;).

    @styledigger: czapka z guźcem :)))

    @jagnesjag: moje WOW jest zarezerwowane dla tych pasków błądzących po bluzce :)

    Odpowiedz
     
  2. feco_d

    Paski w formie zmodyfikowanej chętnie bym przygarnął (niekoniecznie może z kokardką, bo w tych jakoś mi nie do twarzy:), bo ileż można mieć t-shirtów w paski „zwykłe”…powiedział Feco, wyciągając z torby kolejne dwa „pasiaki” nabyte dziś:))) A ubrania Petit Bateau zawsze mnie rozczulają, są (jedyne pasujące tu słowo) urocze. Czasami znajduję coś w podobnej stylistyce w polskim Endo. Rodzinne dzieciaki, a raczej ich mamy, są zawsze zachwycone:)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Barbar, a.redan.com.pl

    Fajny post i projektant, niedawno czytałam o Chisato też na stylelaundry.pl , zdjęcia z pokazów robią jednak większe wrażenie.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *