Miesięczne archiwum: Marzec 2011

31

mar

Marc O

Marc O’Polo to marka zdecydowanie bardziej popularna na zachód od granicy niż w Polsce, choć powoli to się zmienia. Znana z klasycznych fasonów oraz użytku wyłącznie naturalnych materiałów. Taki był początkowy zamysł i, co najważniejsze, udało się go utrzymać do dziś. Pomysł narodził się w 1967 roku w Szwecji, ale biznes dość szybko przeniósł się do Niemiec. Choć w branży odzieżowej kryzys widać gołym okiem, jakość Marc O’Polo wciąż ma się dobrze. To właśnie w Niemczech po raz pierwszy trafiłam do ich sklepu (żeby było piękniej, w okresie wyprzedaży!). Ubrania akurat w tamtym momencie okazały się dla mnie odrobinę za nudne, za to w butach się zakochałam. Kto spodziewa się teraz zobaczyć obrazek z dziełami sztuki a’la Nicholas Kirkwood, niestety mocno się rozczaruje. Komu jednak bliski styl prosty, nienarzucający się i swobodny – na te buty popatrzy z przyjemnością.

Poniższe modele (a także znacznie więcej) można znaleźć w sklepie Schaffa Shoes.








Zdjęcia: Schaffa Shoes

29

mar

Kling!

Kobieta – dziecko. Słynna bohaterka Nabokova, Kubricka, a potem Adriana Lyne’a. Jodie Foster w „Taksówkarzu”. Ulubiony motyw Alexy Chung. Umiejętnie stosowany pozwoli osiągnąć styl jednocześnie niepokojący i zabawny, bez ryzyka wizerunku a’la Dzidzia Piernik :). Latem wręcz niezastąpiony. No dobrze, może przesadzam, że taki niezastąpiony, ale w okresie wakacyjnym od lat dla mnie inspirujący. Choć przyznam, ostatnio trochę o nim zapomniałam. Dżinsowy kapelusz z dużym rondem przepadł w czeluści wielkiej szuflady z dodatkami, szorty boję się przymierzyć (drogie Panie, na pewno mnie rozumiecie ;)), jedynie różnego rodzaju serduszka wciąż mi towarzyszą.
Wspomnienia obudziła wiosenna kolekcja hiszpańskiej marki Kling. Nawiązania do stylu vintage widać gołym okiem. Wszystko jest jednak unowocześnione. Kroje dopasowane do współczesnej sylwetki, detale momentami wręcz przesadzone – co zresztą daje fajny efekt. Tu falbanki, tam groszki, ozdobne guziczki, słodkie kołnierzyki… Przyszło jeszcze jedno skojarzenie: Luella Bartley. Szkoda, że już nie projektuje…

P.S. Sporą część kolekcji można kupić w Polsce. Bez pełnego niepokoju oczekiwania na przesyłkę zagraniczną, która niestety często znajduje po drodze nowego właściciela. Ale o tym może innym razem, a może nigdy :).

Zdjęcia: Modmod

27

mar

Mozcau!

Mozcau to młodsza siostra pewnego Justina. Obydwoje są dziećmi Katarzyny Wyrozębskiej, o której pisałam niedawno przy okazji wizyty w sklepie Love & Trade. Choć obie marki są młodziutkie, już da się zauważyć rozpoznawalny dla nich styl. Początkowo główny asortyment Justin Iloveyou stanowiły body dla niemowlaków z nietypowymi nadrukami (najbardziej popularny był chyba napis „Marlon Brando” oraz grafiki z jeleniem – wszystkie zaprojektowane przez chłopaka projektantki). Dość szybko jednak Katarzyna Wyrozębska skupiła się na „dorosłych” egzemplarzach: prostych t-shirtach, legginsach oraz tunikach z charakterystycznymi rękawami – i to właśnie one według mnie najbardziej wyróżniają Justina z tłumu.
Linia Mozcau na początku była swego rodzaju wariacją na znany już temat. Zmieniły się jednak kolory, a także materiały. To już nie tylko trykotowa bawełna, lecz lekki jedwab czy mięsisty denim. Wszystko pomyślane modułowo – do noszenia w różnych konfiguracjach. Neonowy żółty kolor tuniki z jedwabnego szyfonu na tle białego t-shirtu zyskuje na intensywności. Na turkusowym topie zmienia się w zieleń. I tak dalej.
Mozcau coraz bardziej uniezależnia się od swojego brata. Niedawno fotografowała się w Moskwie! Co będzie dalej? Trzymamy rękę na pulsie.
Na zdjęciach mój ulubiony jak do tej pory projekt. Dżinsowa sukienka o boskim luźnym kroju.





Zdjęcia: Mozcau

26

mar

Boskie Buenos!

Z dnia na dzień coraz mocniej tęsknię za latem. Gdy widzę takie kampanie, jak poniższa, wcale nie jest mi lżej :). Buenos Aires, Magdalena Frąckowiak, słońce i ciuchy, które mogłaby swego czasu nosić Brigitte Bardot. Reserved nie oszczędza na kampaniach wizerunkowych. A co podoba mi się najbardziej, zatrudnia polskie modelki. I to nie byle jakie.
W tym sezonie kuszą mnie dwie linie: Resort i Nautical. Granaty, biele, obowiązkowo paseczki, a także nawiązania do lat sześćdziesiątych. Oczywista oczywistość? Być może. Ale gdy jest tak podana, nie mam żadnych obiekcji.
No, może taką maleńką. Gdyby tylko jeszcze wzrosła jakość ich ciuchów… To by był szczyt szczęścia :). Ale z drugiej strony – tak już bywa z sieciówkami. Może czas skończyć z tym narzekaniem i zaakceptować rzecz taką, jaka jest?









Zdjęcia: Reserved

25

mar

Biel do kwadratu

Biel jest nową czernią bla bla bla :). Co sezon coś jest określane mianem nowej czerni. Był szary, był beżowy, nawet zielony przez moment (choć stwierdzenie dotyczyło raczej wypromowania ekologicznego stylu życia niż obowiązek posiadania małej zielonej sukienki). Jednak skoro Alexander Wang w swojej wiosennej kolekcji nie pokazuje ani jednego czarnego elementu, a procent zarezerwowany dla czerni przekazuje bieli, coś musi być w tych wkurzających słowach ;). I rzeczywiście, białego koloru jest więcej niż zazwyczaj. Nawet słynny kolorowy pokaz marki Jil Sander rozpoczął się od białego zestawu. Calvin Klein, Chloe, Celine, Michael Kors, MaxMara – wymieniać dalej?
Kolejny dowód poniżej. Wiosenna kampania izraelskiej marki Mandinka. Biel noszona warstwowo – to jest to! Unikamy wtedy skojarzeń z fartuchem lekarskim (swego czasu miałam ten problem z białą szmizjerką, więc wiem, co mówię ;)). Genialnie prezentują się też bransoletki w formie mankietów. Nawet białe legginsy mają „to coś” (nie sądziłam, że kiedykolwiek to stwierdzę ;)).
Wiadomo, dopóki stoi się przed obiektywem na idealnie białym tle, wszystko jest w porządku. Jak ma się sprawa z tym kolorem w życiu codziennym? Czy w bieli każdemu jest do twarzy? Cóż… Przemilczmy wady, cieszmy się z zalet :).







Zdjęcia: Mandinka

21

mar

Fashion People po raz trzeci

Nie mam pojęcia, jakiej grubości ma być książka Fashion People, ale biorąc pod uwagę liczbę już nadesłanych zdjęć oraz fotograficznych akcji mających się odbyć w najbliższym czasie (harmonogram pod spodem), to może być jakieś tysiąc, dwa tysiące stron ;). Chyba że ktoś okiełzna tę szaleńczą ilość, uzyskując najczystszą esencję :).
Myślę, że czas skończyć z porównaniami do projektów Scotta Schumana czy Yvana Rodica. Jeśli wciąż będziemy się ich trzymać, coraz bardziej będzie uderzać różnica w osiąganiu celu. Tam zaczęło się od autorskich blogów. Tu celem od początku była książka zawierająca zdjęcia z różnych źródeł.
A teraz mają szansę wszyscy spóźnialscy, którzy nie wyrobili się z wysłaniem zdjęć do redakcji Fashion People. Co zrobić? Wystarczy pojawić się w niżej podanych lokalizacjach i wypróbować którąś ze złotych zasad mojej ukochanej blogerki Garance Dore ;).



Przez najbliższe dwa miesiące fotografów Fashion People będzie można spotkać w następujących miejscach:

26 – 27 marca – Kraków – Rynek.
16 – 17 kwietnia Warszawa – Nowy Świat.
30 kwietnia – 1 maja- Warszawa, Wrocław – Rynek, Gdańsk – Długi Targ.
6 – 8 maja – Łódź Fashion Week.
21 – 22 maja- Warszawa – Street Of Design.
28 maja – Kielce – OFF Fashion.