13

maj

Jeśli koturny, to…

Buty na koturnie ze sznurka od ponad dekady stanowią dla mnie kwintesencję lata. Nie zmieniłam zdania nawet, gdy kilkakrotnie musiałam je zdejmować i boso gonić autobus albo gdy zaliczyłam spektakularny upadek w nadmorskim chorwackim miasteczku, rozwalając sobie kolano i tym samym zamykając do końca pobytu wstęp do Adriatyku ;).
Kiedyś zastępowały mi obcasy, których nie mogłam nosić. Teraz pozostał sentyment i, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie wakacji bez chociaż jednego egzemplarza (oczywiście mówię o parze, nie o jednym bucie – choć i to się zdarzało, ale nie będę teraz przywoływać kuśtykających wspomnień ;)).
W naszym pięknym konsumpcyjnym świecie przyjęło się kilka schematów. Jeśli trampki, to Conversy, jeśli trencz – wiadomo, Burberry, kalosze – królewskie Huntery, oczywiście (o których kiedyś tu wspomnę). A jeśli espadryle na koturnie, to obowiązkowo Tommy Hilfiger. Choć z pochodzenia amerykańskie, przywołują skojarzenia z najpiękniejszymi europejskimi kurortami. Kratka Vichy, prążki, etniczne kwiaty czy swojska łączka – kto tak jak ja lubi koturny, prawdopodobnie pokocha te wersje od pierwszego wejrzenia :).
Sklep Schaffa Shoes posiada w asortymencie największy wybór tychże, tutaj można znaleźć dużo dużo więcej niż na moim skromnym blogu :). Ciekawa jestem, jaki jest Wasz wakacyjny numer jeden w kwestii obuwia?















Zdjęcia: Schaffa Shoes

18 myśli nt. „Jeśli koturny, to…

Dodaj komentarz
  1. jagnesjag

    U mnie zależy od lata:) Jeśli chodzi o buty do „biegania” to wybieram głównie „rzymskie” sandały, na plażę – havaianasy, a do sukienki prawie zawsze koturny. Kiedyś miałam piękne, kupione (jeszcze)za grosze w Zarze w kolorze beżowym, niestety zaginęły gdzieś na wakacjach. Marzą mi się natomiast Castaner’y (www.castaner.com/) albo podobne do tych z kolekcji Korsa, gdzie koturna jest idealnie płaska.

    Odpowiedz
     
  2. abigail83

    U mnie havaianasy na plażę, na „deptaki” havaianasy sandałki; oprocz tego biale kedsy, a do sukienki itd to rzeczywiscie hilfigery, ale te wyzsze jednak koturny, te nizsze jakies takie zaburzone maja proporcje.
    A nowosc u mnie tego lata to mel by melissa czerwone z motylkiem. Cudne i na stopie się ukladaja, otarć zero :)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: elfik-pl, host81-138-10-62.in-addr.btopenworld.com

    Hmm, wlasnie niedawno kupilam takie buciki w Berschce niedawo, takie z paseczkiem na kostce, ktore bardzo mi sie podobaja, ale niestety, byly tak wrzynajace sie w noge, ze po spacerku do domu, uznalam, ze trzeba je oddac. Ale nadal szukam takich wlasnie jak te na Twym blogu:)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: , 90-156-76-48.internetia.net.pl

    Polecam w 100%. Swoje koturny od Tommy’ego (pastelowa, rozowo-zielona kratka;)kupilam 4 lata temu i wciaz sa w swietnej formie, a nosze je czesto. To jeden z tych wydatkow, w ktore naprawde oplaca sie zainwestowac.

    Odpowiedz
     
  5. Gość: miau, 178235195126.unknown.vectranet.pl

    Ja mam espadryle z C&A za 60 zł i baaaardzo sobie chwalę:)

    Odpowiedz
     
  6. Gość: 157, aanw188.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ciekawe, że espadryle które wkleiłaś są z aktualnej kolekcji TH, ja kupiłam w zeszłym roku z przeceny dokładnie takie same, a jedyna różnica to wzór na wkładce, ja mam w kropeczki :)

    Odpowiedz
     
  7. Gość: oliwka, ata101.neoplus.adsl.tpnet.pl

    dla mnie zawsze espadryle Hilfigera były za drogie (no chyba, ze po przecenie), ale w tamtym roku znalazłam godnego zastępcę – espadryle Quazi. Może nie tak bajecznie kolorowe, ale równie ładne

    Odpowiedz
     
  8. metka_by_traczka

    Zgadzam się, że przy pierwszym skojarzeniu koturny to Hilfiger. Zdarzyło mi się przymierzyć z zamiarem kupna kilka razy, ale za każdym razem wydawały mi się albo za ciężkie, albo niewygodne, więc w końcu nigdy nie kupiłam. Ale za to z powodzeniem noszę świetne koturny od Hegosa, na sznurkowej platformie w stylu marynarskim.
    Byłam w zeszłą środę w outlecie tej marki koło Galerii Mokotów i widziałam sporo fajnych sandałów na koturnie jak by co :-) a ceny znacznie bardziej przyjazne…

    Odpowiedz
     
  9. Gość: Za, adsl-99-152-115-24.dsl.emhril.sbcglobal.net

    A ja wlasnie zamierzam sprzedac swoje koturny od Toma Hlfigera, ani razu ich nie zalozylam, bo sa za wysokie. No wiecie, 160cm, chudziutka lydka i koturna wlasnie ta nieszczesna chyba 10cm-owa to jednak niezbyt dobry pomysl. Raz ze krotka stopa, dwa ze za chuda noga. A w sklepach kroluja tylko 10cm wzwyz albo takie co wygladaja jak bylejakie klapki.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *